Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nomen omen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nomen omen. Pokaż wszystkie posty
PRZED PREMIERĄ: PŁACZ // MARTA KISIEL

lutego 26, 2020

PRZED PREMIERĄ: PŁACZ // MARTA KISIEL

Wiecie, jak to mówią - gdy nowa Kisiel to święto w domu. Bardzo się cieszę, gdy jedna z moich ulubionych polskich autorek wyda kolejną książkę. Przyznam, że nie spodziewałam się, że będzie to zakończenie Cyklu wrocławskiego. Nie jest to może moja ulubiona seria Marty Kisiel, acz gdy tylko do mnie trafiła musiałam sprawdzić co się tam właściwie podziało. Miałam też trochę zły humor, a przecież na całym świecie wiadomo, że jak zły humor to do Kisiel. Dzięki Płaczowi zapomniałam o całym świecie i poczułam się ociupinkę lepiej.

Są takie przygody, które zostają w człowieku na zawsze.
Są takie przygody, po których nie ma co zbierać.

Kiedy prawda o przeszłości, zamiast wyzwolenia, przynosi jedynie nową traumę, trzem pannom Stern pozostaje już tylko ucieczka od siebie nawzajem. Dopiero wołanie z zaświatów sprawia, że ścieżki dawnych przyjaciół spotykają się raz jeszcze. Czy tajemnicze zaginięcie sprzed wielu lat i dramatyczna wyprawa na ratunek Eleonorze zdołają na dobre scementować rodzinę? Czy też kolejna wyprawa w czasie dla wszystkich okaże się tą ostatnią?

Dramatyczna opowieść o podnoszeniu się z gruzów, osadzona w pełnej tajemnic i grozy scenerii Gór Sowich.

Zdążyłam już zapomnieć jak bardzo lubię Dżusi. Jestem wręcz w szoku, że dopiero Płacz mi to przypomniał. Fabuła poprzednich części uleciała mi gdzieś z głowy, więc pierwsze strony tej książki były jak brnięcie w odmęty pamięci. Gdy udało mi się przypomnieć co i jak poszło już z górki. Książki Marty Kisiel czyta się ekspresowo, więc i w tym przypadku po prostu... popłynęłam. Wciągnęłam się, ale nie tak mocno jak w przypadku choćby Dożywocia, więc stąd trochę niższa ocena. 

Fabuła tym razem jest mega interesująca. Chyba najlepsza ze wszystkich tomów. Tajemnica zniknięcia Eleonory, zaręczyny Dżusi i Karolka, losy dwóch pozostałych sióstr Bolesnych... Dodatkowo nigdzie nie można znaleźć Ramzesa, coś jest nie tak ze wszystkimi telefonami w okolicy Dżusi i Klary, a i pan ze srebrną łyżeczką się pojawia. Autorka dała z siebie 100% wyobraźni i trochę żałuję, że to już koniec tego cyklu. A przecież nie lubiłam go znowu jakoś specjalnie!

Emocji Płacz we mnie nie wywołał, co dziwne, jak się weźmie pod uwagę te wszystkie wydarzenia, a końcowe szczególnie. Spodziewałam się, że to ja wyleję może łez, a okazało się, że podejrzanie łatwo przeszłam nad wszystkim do porządku dziennego. Cały ten czas, który poświęciłam na lekturę przypomina mi jakiś dziwny sen. Bohaterowie są bardzo autentyczni - love Dżusi! - ale wszystko tutaj wydarzyło się bardzo szybko i przeczytałam to w kilka godzin. Musiałam sobie później ułożyć całość w głowie i doszłam do wniosku, że mając taką wyobraźnię jak Marta Kisiel bałabym się iść spać.

Pojawiło się tutaj bardzo dużo lokalnej historii, której ja na przykład nie znałam, acz domyślam się, że większość osób również nic na ten temat nie wie. Lubię te takie smaczki w książkach Marty Kisiel i podobało mi się to tutaj chyba najbardziej. Te zaginione skarby, tajemnica sprzed lat, zniknięcie Ramzesa... Mistrzostwo.

Mam wrażenie - muszę, bo się uduszę - że ta okładka w ogóle nie pasuje do poprzednich. Prawdę mówiąc żadna nie pasuje do każdej i zaczyna mi się wydawać, że to jest celowe. Ta jest bardzo dobra, acz chyba najgorsza ze wszystkich. Zwracam uwagę na takie rzeczy, bo nigdy wcześniej nie czytam opisów książek i decyduje się na lekturę - płytkie, wiem - biorąc pod uwagę moje odczucie na widok okładki. Dobrze, że w przypadku książek Marty Kisiel nie patrzę na okładkę. Dużo bym straciła.

★★★★★★★☆☆☆

Płacz // Marta Kisiel // Cykl wrocławski // tom 3 // 11 marca 2020 // 352 strony // Wydawnictwo Uroboros // 39,99 zł

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu!


Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Karolina & Leon 👶🏼 & Luna 🐱 (@_kyou_)
NOMEN OMEN, MARTA KISIEL

marca 19, 2019

NOMEN OMEN, MARTA KISIEL

Nomen omen to jedyna książka tej autorki, której tak bardzo się bałam. Sama nie wiem czemu. Lubię zarówno pozycje historyczne jak i fantastyczne, także wstawki o wojnie nie powinny mnie odstraszać. Obawiałam się chyba, że zabraknie tutaj tak uwielbianego przeze mnie humoru Marty Kisiel i dostanę poważną i ciężką literaturę. Co mnie naszło na takie myślenie nie wiem, ale już błędu nie popełnię i Martę Kisiel biorę w ciemno. 

Salomea Przygoda ma w życiu pod górkę już od samego urodzenia. Kto daję tak na imię ukochanej pierworodnej? Jej rodzina przypomina uciekinierów z zakładu dla chorych psychicznie, więc gdy tylko ma okazję Salka ucieka do Wrocławia. Nowe miejsce zamieszkania przyprawia o ciarki każdego przypadkowego przechodnia, a dotarcie tam z dworca nie jest zbyt prostą sprawą. Każdy zwiewa ile sił w nogach, gdy tylko usłyszy adres. Nic dziwnego - stancja przypomina dom, w którym ktoś czai się na każdą ciekawską dziewicę z siekiera, w telefonie słychać dziwne głosy, a razem z nią w łóżku noce spędza papuga. Kiedy na progu pojawia się jej brat Salka zaczyna zastanawiać się, czy dobrze zrobiła wyjeżdżając z domu. Te myśli dręczą ją przede wszystkim wtedy, gdy brat próbuje utopić ją w Odrze...

Salomea jest bardzo interesującą bohaterką - jak wszystkie zresztą wychodzące spod pióra Marty Kisiel - która ma permanentnego pecha i nie mieści się we współczesnym kanonie piękna. Kilogramów jej nie brakuje, ale - według jej matki - grzeszy wręcz seksapilem. Rodzinę ma specyficzną - wstyd pojawić się gdzieś z nimi publicznie. Niedaś - jej młodszy brat - od początku działał mi na nerwy i nie dziwię się, że Salka chciała jak najdalej od niego uciec. Gdybym miała takie rodzeństwo wysłałabym je na księżyc. Naprawdę nie wiem, czy jest chociaż jedna osoba, która zapałała do niego sympatią. Zwykle postaci stworzone przez Martę Kisiel są bardzo pozytywne, jednak taki głupawy Adaś... To nie dla mnie.

Nie można przeżyć  życia za kogoś innego, choćby nie wiem co.

Bohaterkami wartymi uwagi są zdecydowanie siostry Bolesne. Podbiły moje serce i cieszę się, że koniec końców po Nomen omen sięgnęłam. Stworzyły one cudowną atmosferę tajemnicy i - chociaż od początku wiedziałam kim one są - dzięki nom ta książka nabiera pewnej dozy mistycyzmu i dołączają one na listę moich ulubionych książkowych postaci. Po prostu nie da się przejść obok nich obojętnie. Podobnie jak obok drobnej, walecznej Basi. Ah, o postaciach Marty Kisiel można by opowiadać i opowiadać, ale trzeba też wiedzieć kiedy przestać, by nie pokusić się o spojler.

Fabuła jest cudowna. Nie da się użyć tutaj innego słowa, chociaż kilka synonimów nasuwa mi się na myśl. Mamy tutaj sporo kryminału, historii, trochę fantastyki i nawet romans się znajdzie. Przy tym to wszystko jest tak wymieszane, że gdyby nie taka dawka poczucia humoru głowa mogłaby rozboleć od tego. Okazuje się jednak, że Marta Kisiel potrafi pisać tak idealnie, że nie można jej mieć dosyć. Przed lekturą Nomen omen przeczytałam Oczy uroczne i wcale nie mam dość tej autorki. Z chęcią ugryzłabym jeszcze coś, co napisała, jednak chyba jestem już na bieżąco.

Świat rzadko kiedy jest czarno-bialy, Salko. Odpowiedzialność zwykle rozkłada się na wiele barków.

Wciąż uważam, że Marta Kisiel to jedna z najlepszych polskich autorek i co książka tym bardziej utwierdzam się w tym przekonaniu. Nie ma co się bać tego spotkania i każdy powinien po jakąś historię tej Pani sięgnąć. Zawsze zaskoczy, rozbawi, czegoś nowego nauczy. Nie powiem Wam, co wyniosłam z Nomen omen. Sami odnajdźcie w niej swoje przesłanie.

★★★★★★★★★☆

797 // Nomem omen // Marta Kisiel // 13 lutego 2019 // 336 stron // Wydawnictwo Uroboros // 39,99 zł

Za możliwość przeczytania dziękuję grupie wydawniczej Foksal!

Polub nas na Instagramie 👇


Nareszcie piątek! Już od poniedziałku codziennie mi się wydawało, że jutro sobota. 🤦🏼‍♀️ Uparcie próbowałam czytać Żeglarza nocy ale dwa dni się już z tym męczę, a doceniam teraz swój czas wolny. 🤷🏼‍♀️ Także chyba będzie dla fanów Martina małe rozdanie. 🤔 ————————————————— Na poprawę humoru zaczęłam czytać Nomen omen i ah! Jaka ta @martakisiel.pl jest dobra. Na wszystko. Aż mnie rana po cc przestała boleć. 🤭 ————————————————— Czy u Was też dzisiaj taka paskudna pogoda? Mieliśmy się wybrać na spacer, ale chyba nie damy rady wyjść z podwórka i nie utonąć w błocie. No i ten deszcz. 😩 ————————————————— #bookstagram #bookstagrampl #bookstagramtopasja #lovereading #currentlyreading #newbook #bookhaul #kochamczytac #terazczytam #martakisiel #nomenomen #meandbooks #ksiazka #ksiazkoholizm #książkoholik #bookblogger #bookporn #pornbook #freetime #longhair
Post udostępniony przez Karolina & Leon 👶🏼 & Luna 🐱 (@_kyou_)
Copyright © Życie z książką , Blogger