czwartek, 23 lutego 2017

Był sobie pies // KONKURS!

9 komentarzy:

Całkiem niedawno miałam okazję przeczytać przecudowną historię, jaką okazała się być książka Był sobie pies. Tak bardzo ją pokochałam, że postanowiłam uszczęśliwić jakiegoś miłośnika zwierząt i dać mu możliwość przeczytania tej opowieści, żeby mógł przez chwilę spojrzeć na świat z całkiem innej perspektywy. Gdybym tylko mogła chciałabym być wilkiem. Uwielbiam te dzikie spojrzenia, wycie do księżyca i - przede wszystkim - wierność i zaufanie. 

Pytanie konkursowe brzmi: Gdybyś mógł/mogła przez jeden dzień być zwierzakiem jaki gatunek by to był i dlaczego? (maks. 10 zdań!)

REGULAMIN KONKURSU:
1. Organizatorem konkursu jest blog papierowemiasta.blogspot.com
2. Sponsorem nagrody jest wydawnictwo Kobiece.
3. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest posiadanie adresu korespondencyjnego na terenie Polski; bycie obserwatorem bloga, gdyż konkurs kierowany jest w stronę jego czytelników oraz odpowiedzenie na pytanie konkursowe i podanie mejla, na który w razie wygranej zostanie wysłana informacja.
4. Konkurs trwa od 23.02 do 25.02, do godziny 23.59.
5. Na adres do wysyłki czekam 3 dni. W razie opóźnienia zostanie wybrana następna osoba.

UWAGA: Jeśli chcecie podwoić swoje szanse na zwycięstwo macie szansę. Wystarczy kliknąć tutaj, gdzie przez 24h trwa drugi konkurs z książką Był sobie pies

wtorek, 21 lutego 2017

[599] Niepiękna - Madeline Sheehan

2 komentarze:

Lubię niespodziewane przesyłki, a kiedy zawierają w sobie coś, na co naprawdę mam ochotę jestem naprawdę szczęśliwa. Kiedyś listonosz przyniósł Niepokorną, w której naprawdę się zakochałam, mimo jej wad. Byłam zaskoczona równie mocno, gdy w kolejnej paczce dostałam Niepiękną. Wydawnictwo zna mnie chyba lepiej, niż ja znam siebie. Sama nigdy bym się nie zdecydowała na lekturę erotyku, gdyż odmawiam sobie takich bardzo lekkich książek tłumacząc to brakiem czasu. Nie mogę jednak ukrywać tego, że książki Madeline Sheehan bardzo mi do gustu przypadły i chociaż widzę w nich sporo niedociągnięć, a sama historia jest bardzo nieprawdopodobna, to i tak lubię się w nie zagłębiać. Nie jestem pewna jednak, czy za Nieosiągalną sięgnę z prostego powodu: dotyczy ona dwójki bohaterów, za którymi nie bardzo przepadam.

Danny jest córką Deuce'a i jego byłej kobiety, która zniknęła z jego życia w momencie, gdy związał się na stałe z Foxy. Uwielbia kolor różowy i wszystko, co błyszczące. W niczym nie przypomina Evy i innych kobiet z Klubu ojca. Nie przepada za spędzaniem tam czasu, a napięta sytuacja między ukochanym tatusiem i Evą bardzo jej się nie podoba. Po wydarzeniach, które tak wstrząsnęły Deucem, nic już nie jest takie same. Mogłoby się wydawać, że oboje stracili siebie i teraz już praktycznie nie ma nadziei na naprawę ich relacji. Danny nie może patrzeć na ich nieszczęście, jednak czuje się porzucona i nic nie może na to poradzić.

Ripper nie ma celu w życiu. Po tym, jak były facet Evy prawie go zabił nosi na całym ciele paskudne pamiątki tego wydarzenia. Nie może jej wybaczyć tego, co się stało, a sobie tego, że wciąż żyje. Dużo zawdzięcza Deuce'owi, więc jest mu wierny i stawia Klub na pierwszym miejscu. Nigdy nawet nie spojrzałby na Danny - jej ojciec nie ukrywa tego, co zrobi z każdym, kto chociaż na nią popatrzy. Jedna letnia noc zmienia wszystko. 

niedziela, 19 lutego 2017

Seria niefortunnych zdarzeń // sezon pierwszy + Przykry początek

8 komentarzy:

Jakiś czas temu Polskę obiegła wiadomość o premierze pierwszego sezonu pewnego serialu. Nagle większość czytelników zaczęła przypominać sobie, jak w młodości i dzieciństwie pochłaniali tom za tomem Serii niefortunnych zdarzeń. Zaintrygowało mnie to ogólne zainteresowanie ekranizacją, więc gdy znalazłam chwilę czasu postanowiłam pooglądać produkcję Netflixu. Moja biblioteka nie jest zbyt dobrze zaopatrzona, a w dzieciństwie nie kupowałam książek, więc nigdy wcześniej nie spotkałam się z Lemonym Snicketem i jego cyklem. Włączyłam sobie pierwszy odcinek i już na samym początku wiedziałam, że chociaż przygody Wioletki, Klausa i Słoneczka są bardzo przykre, to zostanę z nimi do samego końca. Pierwszy sezon pochłonęłam w jeden dzień i chyba nikogo to zbytnio nie dziwi. 💘 Kiedy uznałam, że muszę podzielić się moim odkryciem z całym światem postanowiłam - dla porównania - przeczytać sobie też pierwszy tom, czyli Przykry początek. Cała seria składa się z krótkich książeczek, więc lektura zajęła mi mniej czasu, niż pooglądanie jednego odcinka. Było to nieco zaskakujące.

Wioletka, Klaus i Słoneczko to trójka dzieci państwa Baudelaire. Pewnego dnia spędzali oni mile czas na plaży zajmując się tym, co najbardziej lubią, jednak zabawę przerwało im pojawienie się pana Poe, znajomego ich rodziców. Mężczyzna informuje ich, iż ich rodzice zginęli w pożarze, w którym spłonął również ich cały dobytek. Rodzeństwo jest w szoku. Kochali i byli kochani całym sercem, a nagle zostali na świecie całkiem sami. Bankier informuje ich, że trafią teraz do Hrabiego Olafa, czyli ich dalekiego krewnego, który mieszka w tym samym mieście. Nie spodziewają się, że mieszka on w ruderze i jest bardzo złym człowiekiem, który chce zagarnąć cały majątek, który dzieci otrzymają w momencie osiągnięcia przez Wioletkę pełnoletności. Nie spocznie, dopóki tego nie uczyni, a wszyscy dorośli wydają się być ślepi i nie dostrzegać, jaka krzywda dzieje się małym Baudelaire'om.

piątek, 17 lutego 2017

[598] RECENZJA SPECJALNA: Pax - Sara Pennypacker

4 komentarze:

Przedstawiać się już chyba nie muszę, bo to już kolejna recenzja z tej serii, ale - jak to mówiła nasza matematyczka - aby nie było, że nie było, dlatego... Cześć wszystkim czytelnikom Papierowych Miast, z tej strony Aypa z Magii Mangi. 😄

Przez ostatnie kilkanaście tygodni (po co mówić o miesiącach, tak brzmi bardziej dramatycznie XD) zbierałam się do przeczytania jednej, cudnie wyglądającej książeczki opatrzonej w piękne ilustacje. Pierwszą porcję przeczytałam zaraz po dostaniu jej do rąk, drugą - wczoraj. Tak, wczoraj. Cóż, mogłabym zwalić wszystko na natłok zajęć na studiach i ogólnie pojęte życie, ale byłaby to tylko po części prawda. Wbrew moim oczekiwaniom z początku Pax mnie troszkę rozczarował, a to spowodowało u mnie wielkiego książkowego kaca i swoistą niechęć do dalszego czytania opowieści o trzynastolatku i jego rozłące z lisim przyjacielem.

Biedny Pax trochę przeleżał na mojej półce, zanim znalazłam chwilę, by w końcu się z nim zapoznać. Miało być całkiem inaczej - miałam zabrać się za lekturę zaraz po otworzeniu paczki. Życie chciało inaczej. A raczej studia, które skutecznie zatruwają mi życie. Jednej mnie byłoby ciężko zabrać się za recenzję w ten gorący zimowy okres, a co dopiero dwóm blogerkom, na całkiem różnych studiach! Udało nam się jednak zgrać - w końcu... - i z zapałem zabrałyśmy się do dzieła. Zwykle razem pisałyśmy o całkiem innych gatunkowo książkach. Celowałyśmy bardziej w klasykę, jednak po studenckim maratonie zdecydowałam się na coś łatwiejszego w czytaniu i padło na porównywanego do Małego Księcia Paxa. Uważam, że to porównanie jest niesamowicie mocno nietrafione. Mały Książę bo co? Bo lis? Ludzie to mają pomysły...

wtorek, 14 lutego 2017

[597] Eksplozje - Janusz L. Wiśniewski i inni

6 komentarzy:

Pamiętam moje pierwsze spotkanie z Januszem Leonem Wiśniewskim. I odpuść nam nasze... było udaną lekturą, jednak po tak sławnym autorze spodziewałam się czegoś więcej. Postanowiłam dać mu jeszcze jedną szansę, a premiera Eksplozji trafiła się w idealnym momencie. Przerwa na studiach, więcej czasu na czytanie... Z lekką obawą wzięłam się więc za ten zbiorek. Doskonale znam swoje podejście do opowiadań, więc to był trochę skok na głęboką wodę bez umiejętności pływania. Utonę, albo nie utonę. Pół na pół. Okazało się, że ja i autor mamy całkiem inne podejście do życia. Wychodzi na to, że powinnam unikać jego twórczości, bo to po prostu... nie to.

Ośmiu różnych mężczyzn i Janusz Leon Wiśniewski stworzyli zbiór opowiadań, który mógłby być literackim prezentem dla większości kobiet. Wiśniewski gra tutaj główną rolę, a każdy z pozostałych autorów wyciąga z jednego jego opowiadania to, co - według niego - jest najważniejsze i kontynuuje całą historię po swojemu. Opisuje ją z innego punktu widzenia, pisze kontynuacje, czy też rozwija ich sekrety i dramaty. Skupiają się oni na ludzkich uczuciach, pragnieniach, cierpieniach. Dostajemy tutaj wielki miks wszystkich emocji, które mogą pojawić się w człowieku, Mogłoby więc się wydawać, że to będzie coś chwytającego za serce, co poruszy każdym i sprawi, że łzy będą płynąć strumieniami. Błąd. Wielki błąd.

Niesamowicie mocno wynudziłam się czytając Eksplozje. Być może jestem nieczułym osobnikiem rasy ludzkiej, jednak opowiadania wydały mi się zbyt nierealne, by mogły być prawdziwe. Być może przeszkadzał mi w odbiorze styl Wiśniewskiego, który uderzał w zbyt wyniosłe nuty, a niektórzy - na szczęście nie wszyscy - autorzy poszli w jego ślady. Niektóre opowiadania czytało się szybko, innych po prostu nie dało się doczytać do końca. Dwóch pisarzy przypadło mi do gustu i zaopatrzę się na pewno w ich książki, jednak możecie być pewni, że Janusza L. Wiśniewskiego będę już unikać. Nie ma co dokładać mu negatywnych recenzji, skoro zwyczajnie nie jesteśmy dla siebie stworzeni.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...