Biorąc do ręki Cząberka nawet nie przypuszczałam, że spłaczę się jak dziecko.
Droga zwierząt do nowego domu potrafi być długa i kręta. Zwłaszcza gdy jest się czarnym kotem. Wtedy poza porzuceniem trzeba zmagać się też z masą przesądów o tym, jak wielkiego pecha ma się przynosić ludziom. Tak wygląda początek podróży Cząberka – puchatego kocura o bystrym spojrzeniu, który bardzo chce odnaleźć kochającą rodzinę.
Jestem bardzo wrażliwa na krzywdę zwierząt. Nie morduję much, pająków, komarów, mrówek. Najchętniej przygarnęłabym każde bezdomne kociszcze, psa. Marzę o hodowaniu ślimaków gigantów. Nie pytajcie. Wiedziałam, że ten kotek będzie szukał domu. Nie wiedziałam jednak, że autorzy pokażą całą tą drogę w tak bolesny i przykry sposób. Płakałam i wcale się tego nie wstydzę.
Niesamowicie podoba mi się szata graficzna. Jest taka prosta, a równocześnie przyciąga spojrzenie i dociera do głębi człowieka. Takie tytuły pokazują mi, że komiksy są również warte uwagi i muszę bardziej się wokół nich zakręcić. Nie mogę się też doczekać kolejnego tomu. Cząberek został moim ulubionym, czarnym kotem. Bo one wcale nie przynoszą pecha, wiecie?




Szanowna Pani, Nie wypada nie wspomnieć, że jest mi niezmiernie miło śledzić Pani blog niemal codziennie w poszukiwaniu nowych wpisów, które zawsze inspirują i intrygują. Chciałbym jednak zauważyć, że pewne rozbieżności w datach publikacji przyciągnęły moją uwagę. Niemniej bardzo zaciekawiło mnie wspomnienie o gigantycznych ślimakach, dlatego pozwolę sobie zadać pytanie w tym temacie.
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o zwierzęta, również staram się nie wyrządzać im krzywdy, nie uważając się ani za kogoś godnego decydowania o ich losie, ani za ich pana. Wierzę, że życie daje i odbiera Bóg. Sam mam prawie czarnego kota, który miał wiele trudnych sytuacji. Na szczęście trafił w dobre ręce.
Z wyrazami szacunku,