Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo HarperCollins Polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo HarperCollins Polska. Pokaż wszystkie posty
CZYTAM, BO LUBIĘ: KLĄTWA SKARBU INKÓW // DAGMARA BUDZBON-SZYMAŃSKA

marca 30, 2026

CZYTAM, BO LUBIĘ: KLĄTWA SKARBU INKÓW // DAGMARA BUDZBON-SZYMAŃSKA

 

Odkąd Leon nauczył się czytać nie było dnia, żeby nie przeczytał jakiejś książki. Pochłania pozycje z biblioteki szkolnej, z biblioteki miejskiej, kupione przeze mnie. Ma ich setki, a żaden prezent nie cieszy go tak mocno, jak nowa przygoda. Klątwę skarbu Inków pochłonął jednego wieczora. Nie zgasił światła do momentu, gdy mógł już ze spokojem zamknąć książkę. Poprosił mnie, żebym też przeczytała o wakacjach Roberta i Stefy i nie dziwię się już niczemu. To naprawdę genialna przygoda.

Wakacje Roberta i Stefy zapowiadają się ciekawie, choć rodzeństwo nie oczekuje specjalnych fajerwerków. To kolejny wyjazd z rodzicami, wypełniony zwiedzaniem okolicy, lenistwem na łonie przyrody i… fotografowaniem – bo Stefa uwielbia robić zdjęcia. Wszystko zmienia się, kiedy atmosferę sielskiego wypoczynku zakłócają niepokojące zdarzenia. Wokół średniowiecznego zamku, górującego nad okolicą, zaczynają się kręcić podejrzane indywidua. Nocą zaś nad zabytkiem pojawia się dziwna poświata, a echo niesie przerażające wycie. Czy zamek jest nawiedzony przez duchy!? Robert i Stefa postanawiają rozwikłać tajemnicę z przeszłości, a ich poszukiwania wiodą aż do osiemnastowiecznego Cuzco i mrocznej historii inkaskiego skarbu, który chciało zdobyć wielu…

Gotowi na przygodę bohaterowie, skrzące się humorem dialogi, nieoczekiwane zwroty akcji i mroczne tajemnice…

Mimo, że ta książka jest naprawdę cienka, to autorce udało się stworzyć bohaterów, z którymi czytelnik może się trochę utożsamić, trochę zaprzyjaźnić. Bardzo lubię powieści, w których dzieci - i nie tylko - mogą dowiedzieć się więcej o historii, o legendach. Zdecydowanie podobało mi się towarzyszenie Robertowi i Stefie w ich przygodzie i chętnie towarzyszyłabym dalej. Mam nadzieję, że to dopiero początek ich przygód Na straży tajemnic

Książka jest dedykowana dzieciom 8+, ale spokojnie już dojrzały sześciolatek miło spędzi czas na lekturze. Leon czyta sam, ale wiem, że już lata temu razem miło spędzilibyśmy tutaj czas. Stron jest niewiele, literki spore, więc idealny tytuł do samodzielnego czytania dla pierwszaków. Takie ciekawe historie zachęcają do dalszego czytania i pokazują, że książki są niesamowitą przygodą. Pani Dagmaro, z Leonem bardzo prosimy o więcej!

Za książkę bardzo dziękujemy wydawnictwu.

[032/2024] THE NAME DROP // SUSAN LEE

kwietnia 07, 2024

[032/2024] THE NAME DROP // SUSAN LEE

Wiosna to idealny moment na czytanie lżejszych książek. Słońce sprawia, że mam ochotę na więcej miłości, przyjaźni, radości. Właśnie dlatego moim kolejnym wyborem było The Name Drop

Elijah przyjeżdża do Nowego Jorku na staż w przedsiębiorstwie należącym do jego ojca. Jest przekonany, że wszyscy będą traktować go jak przystało na przyszłego prezesa. Trafia jednak do grupy praktykantów, którzy nie otrzymują wynagrodzenia i mieszkają w spartańskich warunkach.
Jessica przyjeżdża do Nowego Jorku na staż w Haneul Corporation. Karierę zaczyna na najniższym szczeblu korporacyjnej drabiny. Ku jej zaskoczeniu zostaje skierowana na szkolenie dyrektorskie, podczas którego ma zamieszkać w przepięknej kamienicy.
Elijah i Jessica szybko odkrywają przyczynę pomyłki – oboje noszą takie samo koreańskie nazwisko. Postanawiają jednak nikogo nie wyprowadzać z błędu. Dzięki temu Elijah będzie mógł na pewien czas odpocząć od apodyktycznego ojca, a Jessica zyska szansę na otrzymanie wymaganych przez uczelnię listów polecających.
Między Elijahem a Jessicą zaczyna iskrzyć. Mimo to dążą do utrzymania zamiany ról w tajemnicy, kładąc na szali własne uczucia. Czy uda im się uniknąć wykrycia, a co za tym idzie – katastrofalnego skandalu?

Azjatycka kultura jest bardzo ciekawa. Mimo faktu, że akcja The Name Drop dzieje się w Ameryce, to ma ona tutaj ogromne znaczenie. Jessica jest bardzo ambitną bohaterką. Uwielbiam w niej tą inteligencję i chęć do rozwijania się. Z drugiej strony mamy Elijaha, który - pochodząc z naprawdę bogatej rodziny - ma wszystko podane na tacy i ma ochotę po prostu sobie odpuścić i stać się nikim. Jest to motyw, który jest często spotykany w książkach i filmach, ale chyba nigdy mi się nie znudzi. Zamiana miejsc sprawi, że, chociaż przez chwilę, będą mogli być na odpowiednich miejscach. 

Przy czytaniu czułam się tak, jakbym śledziła losy postaci w koreańskiej dramie. Całość jest świetnie napisana i łatwo wczuć się w sytuację Jessici oraz Elijaha. Razem z nimi obawiałam się, że zostaną zdemaskowani i wszytko pójdzie na marne. Kto jednak spodziewał się, że te dwie osoby się polubią? Cóż, zapewne każdy czytelnik, który wziął do ręki The Name Drop. Nie jest to książka zbyt odkrywcza czy oryginalna, ale nie można jej odmówić uroku i przyjemności. 

Poruszane są tu też ważne kwestie, przez co moje zadowolenie z lektury wzrosło. W Europie pomijanie kobiet w ważnych dyskusjach firmowych czy nie sadzanie ich na wysokich stanowiskach nie jest już powszechnym zjawiskiem. Tutaj, w koreańskiej firmie, rządzą mężczyźni i nie obchodzi ich nic, co wychodzi z ust płci pięknej. Idealnym przykładem tego jest inteligentna siostra Elijaha, która musi stać w cieniu nadętych współpracowników ojca, żeby w ogóle coś przeforsować. Sprawiedliwość w pracy i w życiu powinna być czymś oczywistym. Jak się okazało nie wszędzie tak jest.

Susan Lee porusza też temat aranżowanych małżeństw, odpowiedniego traktowania stażystów. I może fabuła nie jest czymś oryginalnym, tak The Name Drop to powieść idealna dla młodych czytelników. Ciężko dzisiaj odnaleźć coś takiego.

★★★★★★★☆☆☆

The Name Drop // Susan Lee // 27 marca 2024 // 320 stron // wydawnictwo Harper Collins Polska

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu!
[030/2024] SERIA NIEFORTUNNYCH ZDARZEŃ: KRWIOŻERCZY KARNAWAŁ + ZJEZDNE ZBOCZE // LEMONY SNICKET, BRETT HELQUIST

kwietnia 03, 2024

[030/2024] SERIA NIEFORTUNNYCH ZDARZEŃ: KRWIOŻERCZY KARNAWAŁ + ZJEZDNE ZBOCZE // LEMONY SNICKET, BRETT HELQUIST


Nie mogłam się doczekać kontynuacji Serii Niefortunnych Zdarzeń. Tom ósmy zostawił mnie w wielkim szoku i rzuciłam się na Krwiożerczy karnawał z ogromnym zapałem. Uwielbiam rodzeństwo Baudelaire'ów i przy każdej części cierpię coraz mocniej, więc psychiatra mógłby zdiagnozować u mnie masochizm - nie przyznałam się mu do tego zamiłowania do SNZ - ale nie potrafię przejść obojętnie obok kolejnych tomów. Słyszałam, że ostatni - trzynasty - jest bardzo rozczarowujący, ale postaram się nie mieć wielkich oczekiwań. Jak do tej pory... jest coraz lepiej.

**Los jest jak dziwna, mało uczęszczana restauracja, gdzie dziwni kelnerzy przynoszą nam dania, których wcale nie zamawialiśmy i które nie zawsze nam smakują. 

Krwiożerczy karnawał to był kawał dobrej przygody, ale to Zjezdne zbocze pretenduje do miana mojej ulubionej części. Dzieci dorastają, ich losy są coraz bardziej zagmatwane, a Lemony Snicket dalej nie jest chętny do zdradzenia nam rozwiązania tej całej intrygi. Niesamowicie mocno chciałabym dowiedzieć się już wszystkiego. Kim jest organizacja WZS, dlaczego rodzice Baudelaire'ów nic im nie powiedziały o swoich tajemnicach i jak rozwiązać ten supeł, w który zawiązały są losy rodzeństwa?

Czasami jest mi ciężko pojąć, że ten cykl kierowany jest do tak młodych czytelników. Sama mam już prawie trzydzieści lat, a przeżywam to wszystko wręcz nieprzyzwoicie mocno. Losy Słoneczka w Zjezdnym zboczu były dla mnie tak przerażajace, że nie wiem jak bym to zniosła mając tych lat kilkanaście. Może właśnie lepiej, nie traktując tej sprawy osobiście. Za jakiś czas pewnie będę czytać ten cykl od nowa, ze starszym synem i nie wiem, czy jestem na to gotowa. Nikt nie powinien tyle znosić, a szczególnie dzieci.

Gdyby przyszło Wam do głowy posłuchać rady Lemony'ego Snicketa i odpuszczenie sobie losów tych dzieci... Dużo stracicie. Seria Niefortunnych Zdarzeń jest napisana tak cudownie, że brak słów. Kupiłam sobie nawet kiedyś inną książkę autora, napisaną dla dorosłych, ale dalej nie zmotywowałam się do jej przeczytania. Może gdy już skończy się wznawianie tego cyklu znajdę w sobie chęci. Na razie... Polecam Wam ze szczerego, złamanego i strzaskanego na kawałeczki serca Serię Niefortunnych Zdarzeń. Miejmy nadzieję, że Lemony Snicket kłamie, a to wszystko dobrze się skończy...

★★★★★★★★★★

*Krwiożerczy karnawał // Lemony Snicket, Brett Helquist // Seria Niefortunnych Zdarzeń // tom 9 // 13 marca 2024 // 304 strony // wydawnictwo Harper Collins Polska

**Zjezdne zbocze // Lemony Snicket, Brett Helquist // Seria Niefortunnych Zdarzeń // tom 10 // 13 marca 2024 // 352 strony // wydawnictwo Harper Collins Polska

Za książki bardzo dziękuję wydawnictwu!
[029/2024] MISTER HOCKEY // LIA RILEY

kwietnia 01, 2024

[029/2024] MISTER HOCKEY // LIA RILEY

Kocham książki o hokeistach, a jeśli do hokeisty dołącza bibliotekarka... Wymarzony team. Byłam tak podekscytowana tą książką, że wyjęłam ją z paczki i od razu zaczęłam czytać. Rozczarowała mnie objętość Mister Hockey, bo spodziewałam się czegoś grubszego i przez to kilku kwestii tutaj zabrakło, ale bawiłam się przednio.

Pikantna historia ognistego romansu między hokeistą o niewyparzonej gębie a zakompleksioną bibliotekarką.
Jed West jest kapitanem mistrzowskiej drużyny NHL, a zarazem najseksowniejszym zawodnikiem na lodzie. Tak przynajmniej widzi go Breezy Angel, bibliotekarka, która od lat z wypiekami na twarzy śledzi jego karierę. Nie spodziewa się przy tym, że kiedykolwiek spotka swój obiekt westchnień oraz najśmielszych fantazji erotycznych.
Los płata jej jednak figla, gdy Jed niespodziewanie zjawia się w bibliotece jako gość specjalny warsztatów czytelniczych. Wystarczyła chwila, by oboje zapłonęli pożądaniem tak gorącym, że mogłoby stopić lodowisko.
Choć jej uczucia są szczere, Breezy wstydzi się przyznać, jak bardzo Jed ją fascynuje. Postanawia nie zdradzać się z tym przed nim, ale okazuje się, że nie tylko ona ma tajemnice. 
Czy gwiazda hokeja i mól książkowy zdobędą się na odwagę i wyznają sobie prawdę, zanim będzie za późno?

Breezy pochodzi z cudownej rodziny. Jest to jedna z największych zalet tej książki. Zdecydowanie lubię powieści, w której za bohaterką stoi cały klan, a tutaj kobiety z rodziny Angel spełniają moje wszystkie wymagania. Ona też sprawiała, że ciągle się uśmiechałam, a jej reakcja na popularnego Jeda Westa... Cudo. Mężczyzna również przypadł mi do gustu. Nic dziwnego. Lia Riley stworzyła postać, którą szybko pokocha większość czytelniczek.

Jedyna rzecz, która czyni cię prawdziwą kobietą, to twoje bijące serce.

Książka - właściwie książeczka - ma tylko dwieście stron, więc spędziłam z nią ledwie godzinę, ale dobrze się bawiłam. Żałowałam, że Lia Riley nie rozwinęła tej historii bardziej, bo brakowało mi niektórych szczegółów. Mister Hockey jest jak trochę dłuższe opowiadanie, a Jed i Breezy zasługują na bycie książką. Mimo to nie zabrakło tu scen erotycznych, które według mnie mogłyby być pominięte, ale fanki lżejszych erotyków będą zadowolone.

Plusem Mister Hockey jest też fakt, że Breezy nie jest posągową, wysoką blondynką, z którą wysportowany Jed wygląda idealnie na okładkach. Podoba mi się, że coraz częściej w książkach pojawiają się realistyczne kobiety. Z zaokrąglonymi biodrami, większą pupą czy fałdkami na brzuchu też można się komuś podobać. Czas, byśmy wszystkie to zapamiętały. 

Mister Hockey to dobra książka dla dziewczyn, kobiet, które nie mają czasu na czytanie czy jadą w podróż i mają ograniczone miejsce na bagaż. Miło spędziłam z nią czas i cieszę się, że po nią sięgnęłam, chociaż problemy bohaterów są trochę wyssane z palca i nieistotne, to warto czasami zapchać sobie czymś umysł i nie myśleć o własnych kłopotach. 

★★★★★★★☆☆☆

Mister Hockey // Lia Riley // 27 marzec 2024 // 208 stron // wydawnictwo Harper Collins Polska

Za książkę dziękuję wydawnictwu!
[028/2024] UNORDINARY 1 // URU-CHAN

marca 28, 2024

[028/2024] UNORDINARY 1 // URU-CHAN


Sięgnięcie po unOrdinary było dla mnie niczym powrót do młodzieńczych lat. Kiedyś czytałam mnóstwo mang i komiksów, ale z czasem zaczęło brakować mi na to czasu, więc wolałam poświęcić go na książki. Mimo to - po przeczytaniu opisu - nie mogłam sobie odpuścić unOrdinary.

John jest zwyczajnym nastolatkiem chodzącym do niezwyczajnej szkoły, w której uczniowska elita posiadła nadludzkie moce i nadprzyrodzone zdolności. John ma swój własny świat. Woli pozostawać w cieniu. A im rzadziej go zauważają, tym bezpieczniej się czuje w nieprzyjaznym tłumie zapełniającym korytarze Wellston High.
Jednak kiedy koledzy zaczynają podejrzewać, że John ma coś do ukrycia, szybko obierają go sobie za cel. Chłopak zostaje wciągnięty w bezwzględny świat wojen o wpływy oraz śmiertelnie niebezpiecznych spisków i zdrad, a tajemnice jego przeszłości grożą zmianą porządku społecznego w szkole. I nie tylko…

John jest bardzo specyficznym bohaterem. Musi ciągle uważać na otoczenie i nikomu nie wchodzić w drogę, by nie zostać skrzywdzonym przez któregoś z uczniów. Nie do końca mu to wychodzi. Jego pewność siebie i zamiłowanie do sprawiedliwości sprawiają, że ciągle wpada w kłopoty. Na szczęście jego przyjaciółką jest Seraphina, jedna z najsilniejszych uczennic Wellston High. Oboje wzbudzili we mnie sympatię, choć każde z innego powodu. 

Jednak gdy ciągle jesteś idealna, perfekcja przestaje być wyczynem. Staje się oczekiwaniem. Ludzie zaczynają ci się przyglądać i... oceniać.

Przyznam, że wciągnęłam się w tę historię nieprzyzwoicie szybko. Gdy skończyłam czytać od razu rzuciłam się w wir poszukiwań daty premiery kolejnego tomu. Nic nie znalazłam, ale mam nadzieję, że stanie się to raczej prędzej niż później. Fabuła stworzona przez uru-chan jest genialna. Nie jestem fanką opowieści o ludziach obdarzonych różnymi mocami, wątkami superbohaterów... Ale unOrdinary to majstersztyk. Nie mogę się doczekać chwili, gdy John pokaże swoje prawdziwe oblicze. Mam ciarki na samą myśl.

Ilustracje są typowo azjatyckie. Kreska autorki idealnie pasuje do tej historii. Zajrzyjcie do środka i popatrzcie, jak genialnie to wszystko wygląda. Brakuje mi już określeń, żeby się nie powtarzać. Powiem więc jeszcze tylko jedno: czekajcie unOrdinary


Za komiks bardzo dziękuję wydawnictwu!
[018/2024] FORGET ME NOT // JULIE SOTO

marca 08, 2024

[018/2024] FORGET ME NOT // JULIE SOTO

Nie mogę wytrzymać. Muszę Wam powiedzieć, że Forget me not to tak genialna książka, że chciałam poświęcić jej każdą minutę mojego czasu wolnego. Już dawno przestałam oczekiwać od romansów i powieści obyczajowych efektu wow, a Julie Soto udało się mnie zaskoczyć. 

W tej cudownie pikantnej i zabawnej powieści konsultantka ślubna i jej mrukliwy były partner muszą ponownie połączyć siły, aby zaplanować imprezę marzeń dla pary celebrytek.

Ama Torres jest pełną energii konsultantką ślubną, która… nie wierzy w instytucję małżeństwa. Ale śluby? O, to zupełnie coś innego!

Elliot Bloom to ponury florysta, który nienawidzi swojej profesji… dopóki na jego progu nie pojawia się pewna entuzjastyczna konsultantka ślubna.

Dawno, dawno temu, za dnia współpracowali przy organizacji imprez, a w nocy Ama śledziła misterne kwiatowe tatuaże na jego ciele. Potem złamała Elliotowi serce – i już nigdy więcej się do niego nie odezwała.

Teraz pracują wspólnie przy organizacji ceremonii ślubnej, która może być przełomowym punktem w ich karierach. Wciąż jednak wisi nad nimi wspomnienie wydarzeń z przeszłości. Sprawy nie ułatwiają dwie panny młode, które dostrzegają, że między Amą i Elliotem wyraźnie iskrzy. Nie znając ich skomplikowanej relacji, są zdeterminowane, by ich ze sobą zeswatać. Ale gdy ślub zaczyna żyć własnym życiem, napięcie między Ama a Elliotem tylko rośnie.

Czy dadzą radę przetrwać wesele bez pozabijania siebie nawzajem albo chociaż… trzymania rąk z dala od siebie?

Forget me not łamie większość stereotypów, które są mi znane z powieści romantycznych. Jest to tak cudownie orzeźwiające, że chciałam towarzyszyć Amie cały czas. Jej mama brała ślub już tyle razy, że w jej córce umarła jakakolwiek wiara w długo i szczęśliwie. To ona tutaj nie ma zamiaru się wiązać. To ona woli nieformalne związki i brak etykietek. Z drugiej strony mamy bardzo mrukliwego Elliota, który nie potrafi radzić sobie z ludźmi, a równocześnie tak dobrze radzi sobie z Amie. Do czasu, gdy ona brutalnie łamie mu serce.

Książka napisana jest z dwóch różnych perspektyw i dwóch ram czasowych. Śledzimy pierwsze spotkanie tej pary, rozwój ich relacji i równocześnie obserwujemy ich życie po. Przyznam, że chociaż zwykle za czymś takim nie przepadam, to tutaj Julie Soto doskonale wyważyła napięcie i sprawiła, że całkowicie i niezaprzeczalnie pokochałam Forget me not. Z pewnością będę wielokrotnie do tej historii wracać, bo stała się bliska mojemu sercu.

Niektóre wydarzenia można było tutaj przewidzieć, ale większość z nich była całkowitym zaskoczeniem. To nowość jeśli chodzi o obecny rynek powieści romantycznych. Mam wrażenie, że wszystkie historie idą jednym tokiem, a ich autorzy po prostu wpisują swoje postaci w utarte schematy. Otóż nie tutaj. Tutaj realizm, napięcie, namiętność i charaktery Amy i Elliota po prostu wylewają się ze stron tej książki i nie pozwalają o sobie zapomnieć. 

Będę polecać naprawdę wszystkim tę książkę. Już dawno nie bawiłam się tak doskonale przy lekturze pozycji tego gatunku, a Elliot... Elliot jest po prostu moim książkowym ideałem. Chcę więcej. I popatrzcie na tę okładkę! Cudo.

★★★★★★★★★☆

Forget me not // Julie Soto // 28 lutego 2024 // 352 strony // wydawnictwo Harper Collins Polska

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję wydawnictwu!
[85/2023] KOLEKCJONER // DANIEL SILVA

listopada 19, 2023

[85/2023] KOLEKCJONER // DANIEL SILVA

Ucieszyłam się, gdy dostałam do rąk kolejny tom Gabriela Allona. Uwielbiam tego mężczyznę. Nie towarzyszę mu od pierwszej części jego przygód, ale podoba mi się wersja osoby, którą stał się po przeżyciu tych wszystkich lat. Mimo to Kolekcjoner mnie troszkę... rozczarował.

W Amalfi, w willi zamordowanego południowoafrykańskiego armatora, carabinieri odkryli tajny skarbiec zawierający ramę i blejtram o wymiarach odpowiadających wielkością najcenniejszemu z zaginionych obrazów na świecie. Generał Ferrari, dowódca Brygady Sztuki, zwraca się do legendarnego szpiega i konserwatora sztuki Gabriela Allona z prośbą o dyskretne odszukanie obrazu, dopóki trop jest ciepły.
Chodzi o „Koncert” Johannesa Vermeera skradziony w 1990 roku z bostońskiego muzeum. Przy pomocy niezwykłego sprzymierzeńca – pięknej duńskiej hakerki i złodziejki – Gabriel szybko ustala, że obraz zmienił właściciela w ramach wielomiliardowego nielegalnego interesu. I że za sprawą stoi człowiek o kryptonimie Kolekcjoner, magnat naftowy blisko powiązany z najwyższymi kręgami władzy w Rosji.
Zaginione arcydzieło stanowi fundament spisku, którego powodzenie pogrążyłoby świat w konflikcie o katastrofalnych skutkach. Aby go udaremnić, Gabriel musi wykonać śmiały krok, wiedząc, że na szali znajduje się życie milionów ludzi.

Największym plusem książek o Gabrielu jest sztuka. Nie jestem ogromną fanką tego gatunku, ale bardzo kręci mnie malarstwo. Dodatkowo podziwiam Daniela Silvę, że potrafił stworzyć postać tak rzeczywistą, że mimo faktu, że istnieje ona od dwudziestu trzech tomów, dalej ciężko znaleźć w niej jakieś niedomówienia czy nielogiczność. Początkowo nie planowałam, ale w przyszłym roku zamierzam zacząć ten cykl od pierwszego tomu. Lepiej późno niż wcale.

Mężczyźni gwałcą, kradną i zabijają z własnej woli - oświadczył Gabriel, nie spuszczając wzroku z pomnika poświęconego ofiarom Zagłady. - A najgorsze okropieństwa w historii ludzkości często popełniano nie z oddania się Złemu, tylko z wiary w Boga. 

Kolekcjoner dzieje się podczas obecnej sytuacji politycznej. Trwa właśnie wojna na Ukrainie, którą Gabriel i jego żona żywo się interesują. Oboje żyją w bardzo dobrych warunkach, pieniędzy im nie brakuje. Mimo to nie są obojętni na cierpienie innych. Gabriel jest w tym momencie już na emeryturze, ale nie może darować sobie sprawy kradzieży obrazu. Nie dziwię się. Sama rzuciłam się w wir tej sprawy z wręcz nieprzyzwoitym zaintrygowaniem. Trochę ono wyhamowało, gdy całość przestała dotyczyć stricte Vermeera, a zaczęła bardziej wybuchowych kwestii politycznych.

Mimo wszystko bardzo dobrze spędziłam czas z Kolekcjonerem. Dałam się kilka razy zaskoczyć i ostatecznie ucieszyłam się, że zdecydowałam się dalej kontynuować przygodę z Gabrielem. Daniel Silva wszedł na wyżyny i stworzył bardzo skomplikowaną fabułę, przy której trzeba się mocno skupić, żeby się nie pogubić. Mam nadzieję, że pojawią się również kolejne części, bo nie jestem jednak gotowa pożegnać się z moim ulubionym emerytowanym szpiegiem i prężnie działającym konserwatorem sztuki.

★★★★★★★☆☆☆

Kolekcjoner // Daniel Silva // Gabriel Allon // tom 23 // 08 listopada 2023 // 400 stron // wydawnictwo HarperCollins Polska

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu!
[84/2023] WYROK // CHRISTINA DALCHER

listopada 17, 2023

[84/2023] WYROK // CHRISTINA DALCHER


Jeśli chodzi o Wyrok... Zazwyczaj nie czytam książek tego typu. Szczerze mówiąc przerażają mnie. Bardzo lubię kryminały oparte na klasycznym schemacie z nietuzinkowym detektywem rodem z Sherlocka Holmesa, ale thrillery... Mam gęsią skórkę na samą myśl. Mimo to - po przeczytaniu opisu -  uznałam, że jest to książka bardzo ważna, poruszająca istotne kwestie... I ją przeczytałam.

Nowe prawo ma na celu wyeliminowanie orzekania kary śmierci.
Prokurator, który jej się domaga, stawia na szali własne życie, jeśli w przyszłości skazany okaże się niewinny. 
Justine Boucher nie ma żadnych wątpliwości. W świetle przytłaczających dowodów w sprawie o brutalne morderstwo wnosi o wymierzenie najwyższej kary. Sąd przychyla się do jej wniosku. Wyrok zostaje wykonany.
A jeśli się myliła?
Z czasem pojawiają się dowody wskazujące na winę nowego podejrzanego. Nad Justine zawisa groźba egzekucji bez prawa do procesu.

Przyznam, że mam mieszane uczucia co do tego tytułu. Nie polubiłam Justine i ciężko było mi wczuć się w jej sytuację. Fakt, że można zginąć przez skazanie kogoś innego na śmierć... Nie wiem, czy byłabym w stanie podpisać taki wyrok na kogoś, choćby nie wiem co uczynił. Wydaje mi się, że życie w zamknięciu to dla człowieka gorsze życie, niż śmierć. Śmierć jest ostateczna, przychodzi natychmiastowo. Człowiek przestaje być świadomy tego, co traci. Gdybym dodatkowo miała własną głową ręczyć za winę danego człowieka...

Potrzebuje, żeby drugi człowiek usłyszał jej krzyk i zobaczył łzy. Może wszyscy tego potrzebujemy. Może nasze krzyki i łzy tak naprawdę nie istnieją, jeśli nie ma nikogo, kto mógłby je zobaczyć.

Bardzo podobały mi się wpisy z dziennika Jake'a. Zdecydowanie był człowiekiem honorowym, a taka lojalność, którą się wykazał, nie jest czymś częstym. Mimo to równocześnie był po prostu idiotą. Są sytuacje, w których trzeba walczyć o siebie, żeby móc pomagać dalej. Z czasem coraz mniej rozumiałam jego podejście i postawę. Bohaterowie tej książki nie grzeszą rozumem, co bardzo mnie drażniło. Równocześnie decyzję Justine jestem w stanie pojąć, ale Jake... Cóż.

Bardzo dużo tutaj stosownych argumentów dla zniesienia kary śmierci. Podobał mi się stosunek autorki do tematu. Rozważyła to bardzo dokładnie i widać, że przemyślała każdy aspekt.  Dzięki niej przystanęłam trochę dłużej nad karą śmierci, chociaż nigdy wcześniej nie zastanawiałam się, co ja o niej myślę. Pod tym względem to książka idealna. Jeśli chodzi o fabułę... 

Może ostatecznie kartą atutową w grze o życie i śmierć zawsze jest ból. Tylko że do każdego z nas przychodzi w innej postaci.

Wynudziłam się trochę podczas czytania. Szczerze mówiąc nie interesowały mnie za bardzo losy Justine. Rozumiałam jej sytuację, strach o dzieci. Mimo to Christina Dalcher tak mocno skupiła się na temacie, który ją interesował, że zapomniała pchnąć życie w bohaterów, którzy - poza Jakiem - są płascy i mało interesujący. Dodatkowo to zakończenie... Bardzo nie w moim typie. Bardzo.

★★★★★★☆☆☆☆

Wyrok // Christina Dalcher // 08 listopada 2023 // 336 stron // wydawnictwo HarperCollins Polska

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu!
[74/2023] STARS AMONG US // AGNIESZKA KARECKA

października 31, 2023

[74/2023] STARS AMONG US // AGNIESZKA KARECKA

Październik był dla mnie miesiącem książek młodzieżowych, które w brutalny sposób uświadomiły mnie, że jestem już za stara na young adult. Zaczynam dostrzegać minusy, niemożliwe wydarzenia i luki w fabułach. Jest mi przykro, szczerze mówiąc. Mając 27 lat wyrosłam z książek, które do tej pory sprawiały mi najwięcej radości...

Siedemnastoletnia Hayley Anderson obrała sobie w życiu jeden cel – za wszelka cenę zostać lekarką. Jej idealny plan na przyszłość nagle staje pod znakiem zapytania. Babcia trafia do szpitala, a nieletnią Hayley ma się zająć znienawidzona przez nią ciotka Gianna. Co więcej, czeka ją przeprowadzka do Nowego Jorku i zmiana szkoły. 
Hayley trafia do elitarnej placówki z internatem, szkoły dla artystów, o której marzy większość nastolatków, ale nie ona – muzyka nie zajmuje najmniejszego miejsca w jej życiu, tak przynajmniej twierdzi. Próbuje połączyć naukę do egzaminów końcowych z obowiązkowymi zajęciami muzycznymi, lecz staje się to coraz trudniejsze. Na jej drodze pojawiają się kolejne przeszkody: wredna współlokatorka uprzykrzająca jej życie, zabójczo przystojny partner na zajęciach tanecznych, a wreszcie nagana dyrektora za marne postępy muzyczne. Hayley musi wziąć się w garść, jeśli nie chce zostać wydalona ze szkoły i trafić do rodziny zastępczej…

Hayley jest bohaterką, która wzbudza we mnie sprzeczne emocje. Z jednej strony podziwiam ją za odwagę. Jej życie zmienia się dosłownie z dnia na dzień, a ona dalej twardo prze do przodu, żeby dostać się na Harvard. Ale... Cóż. Nie da się ukryć, że Agnieszka Karecka oglądała kiedyś te same filmy co ja. Mamy tutaj zmutowaną, literacką wersję Camp Rocka. Sporo wątków się pokrywa i... cóż. Z jednej strony mi to nie przeszkadzało, bo przepadam za tym filmem, ale z drugiej... Nie lubię odgrzewanych kotletów.

Szkoła dla Idoli - swoją drogą... co za nazwa... - jest dziwnym miejscem. Nieprzyjemnym, pełnym zawistnych ludzi i wymuszającym na uczniach pracę ponad normę. Hayley nie może się tam odnaleźć i doskonale ją rozumiem. Byłabym przerażona, że muszę tak dużo czasu spędzać na zajęciach artystycznych, że brakuje mi czasu na klasyczną naukę. A w końcu na Harvard się nie dostanie tańcem. Mimo to było pewne, że pewnie kwestie się w Hayley pozmieniają z czasem, a ta przewidywalność mnie mocno irytuje w książkach tego gatunku.

Podobnie jest w przypadku romansu. Od samego początku wiadomo kto, z kim i dlaczego. Wiem, że czasami nie liczy się sam cel, a droga do niego, ale - chociaż dobrze się bawiłam przy lekturze - byłam ciut rozczarowana. Chciałabym więcej emocji, bardziej odczuć przygody Hayley. Całe szczęście, że Agnieszka Karecka naprawdę dobrze pisze i przez Stars Among Us dosłownie się płynie. Mam nadzieję, ze jej kolejna książka będzie bardziej oryginalna i mniej przewidywalna. Tylko tego bym chciała.

★★★★★★★☆☆☆

Stars Among Us // Agnieszka Karecka // 11 października 2023 // 336 stron // wydawnictwo HarperCollins Polska

Za książkę dziękuję wydawnictwu!
[71/2023] I SEE LONDON // CHANEL CLEETON

października 29, 2023

[71/2023] I SEE LONDON // CHANEL CLEETON


Październik jest dla mnie bardzo dobrym czytelniczym miesiącem. Pochłaniam książkę za książką i od większości nie mogę się oderwać. Właśnie tak było w przypadku I see London. Nie spodziewałam się, że będę się tak dobrze bawić przy jej czytaniu, a okazało się, że to całkiem przyjemna historia, chociaż nie brakuje jej wad.

Bajeczne życie nastoletniej Amerykanki w stolicy królestwa brytyjskiego
Maggie Carpenter chce coś zmienić w swoim życiu i wyjechać z Karoliny Południowej. Dzięki stypendium rozpoczyna naukę w International School w Londynie, do której chodzą uprzywilejowane dzieci dyplomatów i światowych przywódców. 
Poznaje tam dwudziestoparoletniego Brytyjczyka Hugh i rozpoczyna życie, o jakim zawsze marzyła. Z dnia na dzień zaczyna wozić się po mieście ferrari, nosić pożyczone drogie sukienki i bawić się w najlepszych klubach.
Pojawia się jednak pewien problem – bajecznie bogaty Samir Khouri to kolejny facet, od którego Maggie nie może oderwać myśli. Syn wpływowej Francuzki i wysoko postawionego Libańczyka jasno daje jej do zrozumienia, że nie bawi się w związki. Jest zafascynowany Maggie, lecz ukrywa przed nią, że jego dorosłe życie zostało już zaplanowane przez apodyktycznych rodziców. Maggie wydawało się, że pragnie kogoś zupełnie innego, ale… nie może mu się oprzeć.
Targają nią sprzeczne emocje. W mieście takim jak Londyn wszystko szybko się zmienia i niczego nie można być pewnym.

Maggie jest dla mnie tajemnicą. Nie potrafię zrozumieć jej postępowania i czytanie o niej przypominało mi badania nad jakimś obcym gatunkiem. Podoba mi się, że jest to bohaterka bardzo realistyczna. Popełnia błędy i uczy się sama siebie. W I see London występuje mnóstwo osób przeróżnych narodowości. Jest to kolejnym plusem, bo każdy wygląda i zachowuje się zgodnie ze swoją kulturą. Samir jest - na przykład - postacią specyficzną. Pół Francuz, pół Libańczyk. Już sam fakt, że czeka go aranżowane małżeństwo jest czymś interesującym. Kwestie narodowości są tutaj niesamowicie istotne. 

Romans w I see London jest dość kiepski. Nie przepadam za takimi relacjami. Mam wrażenie, że nie ma do tych uczuć żadnych podstaw. Wzięły się jakby znikąd i rozwijają się bez żadnego głębszego sensu. Dodatkowo Maggie próbuje poderwać jeszcze starszego od siebie mężczyznę, który nie zna o niej całej prawdy. Gryzło mi się to z przedstawionym nam charakterem tej bohaterki. Miałam wrażenie, że najzwyczajniej w świecie wpadła w kiepskie towarzystwo. Nie jest łatwo być biednym w gronie osób, dla których wypad do Włoch czy Francji jest jak mrugnięcie okiem, ale nie mogłam się wczuć w Maggie i nie rozumiałam jej wyborów. 

Byłam też zaskoczona faktem, że jest to pierwszy tom i możemy spodziewać się kontynuacji. Chociaż z zainteresowaniem śledziłam I see London nie jestem pewna, czy chcę kontynuować tę przygodę. Miała dobre momenty, miło spędziłam czas, ale też często się irytowałam. Mam naprawdę mieszane uczucia. Muszę jeszcze dobrze sobie to przemyśleć i - gdy pojawi się zapowiedź drugiej części - podjąć decyzję. Jestem fanką raczej romansów innego typu, a mimo wszystko ta pozycja coś w sobie ma...

★★★★★★☆☆☆☆

I see London // Chanel Cleeton // Izabela Żukowska // I see London // tom 1 // 11 października 2023 // 368 stron // wydawnictwo HarperCollins Polska

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu!
[70/2023] BIBLIOTECZKA LEONA: BUDOWLE MISTRZÓW // TOM STONE, MOJANG

października 28, 2023

[70/2023] BIBLIOTECZKA LEONA: BUDOWLE MISTRZÓW // TOM STONE, MOJANG


Kolejna książka z serii o Minecrafcie, którą mój starszy syn znajdzie pod choinką w tym roku. Wspominałam Wam już, że coraz bardziej przekonuje się do tej gry i zaczynam dostrzegać jej zalety. Przyznam, że Budowle mistrzów urzekły mnie niesamowicie. 

Niezwykła propozycja dla fanów i fanek Minecrafta! Album „Minecraft. Budowle mistrzów” prezentuje dzieła, które wynoszą Minecrafta na nowy poziom, oraz przedstawia mistrzów, którzy je stworzyli. Nie ma żadnej magicznej granicy, którą trzeba przekroczyć, aby stać się minecraftowym twórcą – wszyscy możemy budować tak, jak chcemy.

Dowodem na to są pokazane w albumie niezwykłe projekty: oszałamiające podwodne rzeźby, monumentalne kosmiczne sceny, wielkie średniowieczne grody oraz futurystyczne miasta.

Książka zawiera mnóstwo fantastycznych grafik podkreślających szczegóły budowli, które czynią je tak niesamowitymi. W środku znajdują się też inspirujące wywiady z budowniczymi, które przybliżają kulisy powstawania tych niezwykłych projektów. To obowiązkowa lektura dla fanów i fanek Minecrafta oraz każdego, kto szuka nowych inspiracji!

Kocham wszelkie albumy. Jest to dla mnie coś pięknego. Uwielbiam oglądać ilustracje, które zapierają dech w piersiach, a Budowle mistrzów są na pewno inspiracją do własnej twórczości. Jestem zaskoczona, że można postawić takie budowle w grze. Przypomina to pewnie wirtualne budowanie z klocków lego, więc rozwija wyobraźnię i myślenie przestrzenne. Zdecydowanie gra kreatywna i pełna możliwości.

Jakość tego albumu jest warta ceny. Grube strony, piękne kolory, świetna jakość papieru. Jestem zachwycona i bardzo ciekawa opinii Leona. Nie mogę się doczekać grudnia. Mam nadzieję, że wytrzymam i nie dam mu Budowli mistrzów wcześniej. Jest to świetny pomysł na prezent dla małego i dużego fana Minecrafta. 


Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu!
[68/2023] BROKEN WINGS // IRMINA MARIA

października 25, 2023

[68/2023] BROKEN WINGS // IRMINA MARIA

Byłam bardzo podekscytowana możliwością przeczytania Broken Wings. Sam fakt, że jest to książka... dwustronna  sprawił, że z radością sięgnęłam po ten tytuł. Jestem fanką nowatorskich rozwiązań i cieszę się, że autorka nie zdecydowała się na klasyczne przemieszanie rozdziałów, tylko wydała Broken Wings w ten sposób. To była ciekawa przygoda, chociaż zdecydowanie nie jestem w targecie tej książki.

Historia relacji internetowej, która istniała naprawdę…
…naprawdę, jeśli mówić o ludziach z krwi i kości. 
Ale czy faktycznie może istnieć coś, co jest jedynie zbiorem wiadomości z WhatsAppa, kilku spotkań wideo i paru rozmów telefonicznych? 
Czy jakikolwiek związek dziewczyny i chłopaka, dwóch dziewczyn czy dwóch chłopaków, bez względu na formalny status – przyjacielski bądź romantyczny – może powstać bez dotyku rąk, zapachu włosów i spojrzenia oczu?
Oto historia opowiedziana z perspektywy dwojga młodych ludzi – Liwii i Antona, o byciu, odkrywaniu siebie, o marzeniach, przyjaźni, miłości i dramatycznych wyborach u progu życia.
Liwia, uczennica ostatniej klasy liceum, zapisuje się na internetowy kurs „wyzwól artystę”. Podczas pierwszych zajęć zwraca na nią uwagę Anton, młody fotograf i model. Wymieniają się numerami telefonu i rozpoczynają pozakursowe rozmowy na WhatsAppie. Liwia jest zaaferowana bezpośredniością chłopaka oraz jego modelową urodą. Wchodzi w tę relację coraz głębiej. Mocniej i szczerzej niż planowała na początku.
Anton, aspirujący fotograf i model, uczeń ostatniej klasy liceum, samotnik wygrywa w konkursie fotograficznym miejsce na kursie „wyzwól artystę”. Na pierwszych zajęciach dostrzega Liwię i jej fantastyczne rude loki. Natychmiast rodzi się w jego głowie pomysł zaproszenia jej na sesję zdjęciową, która może stać się przepustką do wielu nagród i utorować mu dalszą drogę w karierze fotograficznej. Od dawna poszukiwał ciekawej twarzy i to za darmo.

Liwia jest ciekawą postacią. Najlepszą z tej książki. Różni się od Antona całkowicie. Jest wychowana w dobrej rodzinie, która w miarę interesuje się jej sytuacją. Ma pewne problemy z rodzicami, ale - poza bliznami po oparzeniu na klatce piersiowej - dobrze jej się żyje. Anton zaś od zawsze był skazany na siebie. Nikt się o niego nie troszczy, musi utrzymać się sam. Równocześnie nie polubiłam go za bardzo, a czytając jego opis myślałam, że to on zostanie moim ulubieńcem. Mimo to oboje są bardzo infantylni, niedojrzali. Zachowanie Liwii irytowało mnie niekiedy. Sam jej pomysł, żeby znaleźć sobie chłopaka w internecie... Nie będę komentować. 

Największym problemem, który mam z tą książką, jest mój wiek. Jestem na nią zwyczajnie za stara, a gdy to do mnie dotarło poczułam się paskudnie. Nie chcę być dorosłą osobą, którą nudzą szkolne perypetie i pierwsze miłostki. Autorka porusza tutaj dużo ważnych tematów, dzięki którym czytało się to przyjemnie, ale jednak to nie było to. Przesłania Broken Wings są dla mnie - jako prawie trzydziestoletniej osoby - czymś oczywistym, jednak dla nastolatków mogą być czymś, co pomoże im zachować zdrowie psychiczne. 

Irmina Maria potrafi pisać. Podoba mi się jej lekki styl, przez który się płynie. Będę z pewnością śledzić losy autorki - jeśli kiedyś powstanie coś dla starszych... Będę pierwszą, która to sprawdzi. Jest to na tyle dobry - i potrzebny w dzisiejszych czasach - tytuł, że w poniedziałek pójdę zanieść go do biblioteki. Każdy powinien mieć możliwość, żeby Broken Wings przeczytać. Mam nadzieję, że trafi do kogoś, kto jej potrzebuje. 

★★★★★★☆☆☆☆

Broken Wings // Irmina Maria // 11 października 2023 // 351 stron // wydawnictwo HarperCollins Polska
[20/2023] PRZEDPREMIEROWO: KRÓLEWSKA GUWERNANTKA // WENDY HOLDEN

marca 17, 2023

[20/2023] PRZEDPREMIEROWO: KRÓLEWSKA GUWERNANTKA // WENDY HOLDEN

 

Bardzo jestem ciekawa życia angielskiej rodziny królewskiej. Monarchia jest ustrojem, który od dawna mnie intryguje i możliwość zajrzenia w dzieciństwo królowej Elżbiety było dla mnie ogromną pokusą. Wzięłam do ręki Królewską guwernantkę i od razu zaczęłam czytać. Początkowo byłam trochę rozczarowana, bo skupiamy się też na życiu Marion Crawford, ale szybko wciągnęłam się w jej losy.

Przyszła znikąd i... wychowała królową

Dramat abdykacji, przepych koronacji, trauma drugiej wojny światowej – Marion Crawford, pieszczotliwie nazywana Crawfie, przez cały ten czas stała u boku rodziny królewskiej.
W 1933 roku młoda postępowa nauczycielka została guwernantką małych księżniczek Elżbiety i Małgorzaty. Chcąc im zapewnić normalne, radosne dzieciństwo, jeździła z nimi autobusami, zabierała je na publiczny basen i świąteczne zakupy do Woolworths.
Przez siedemnaście lat służyła w samym sercu rodziny królewskiej. Jej oddanie i lojalność okazały się jednak daremne, gdy zrobiła jeden nierozważny krok, który spowodował, że wypadła z łask i została na zawsze zepchnięta w mrok niepamięci.

Ta dogłębna, bogata w szczegóły powieść przywołuje dawno zapomnianą historię i rzuca nowe światło na najsłynniejszą rodzinę świata.

Marion została opisana jako osoba bardzo inteligentna i trzeźwo patrząca na świat. Nie spodziewałam się, że będzie ona tak młoda i ostatnim, o czym będzie marzyć będzie praca dla bogatych. Marion uczy się na nauczycielkę i pragnie pracować dla najbiedniejszych, których nie stać na wyedukowanie swoich pociech. Zrządzeniem losu znalazła się u księżnej Yorku, by uczyć jej dwie córki. Nikt wtedy jeszcze nie spodziewał się, że jedna z nich stanie się dziedziczką tronu. 

Dobrze znam historię rodziny królewskiej. Oglądałam na ich temat niejeden dokument i żadne wydarzenie z Królewskiej guwernantki nie było dla mnie tajemnicą, ale niektóre wątki, które się tu pojawiły, bardzo mnie zaintrygowały. Ciekawa jestem, czy to prawda, że mała księżniczka Elżbieta cierpiała na zaburzenia obsesyjno-kompulsywne i była tak mądrą dziewczynką, o którą była ciągle zazdrosna jej młodsza siostra. Przypuszczam, że autorka inspirowała się napisaną przez Marion książką, The Little Princesses, więc informacje powinny być tutaj wiarygodne. 

Wiedziała, że powinna się czuć oburzona, ale wyglądało to inaczej, kiedy się było po drugiej stronie - po tej, która wiedziała. 

Całą książkę czyta się wręcz ekspresowo. Marion jest w samym centrum wydarzeń, które zmieniały bieg historii. Jesteśmy z rodziną królewską przy abdykacji następcy tronu, przy koronacji, przy pogrzebach. Towarzyszymy im w momencie, gdy Hitler dochodzi do władzy w Niemczech, a przywódcy wielu krajów drżą z niepewności. Guwernantka poświęciła dla Elżbiety wszystko, a ostatecznie zmarła zapomniana przez rodzinę panującą. Według mnie postąpiono wobec niej zbyt ostro i zrobiono jej zbyt wielką krzywdę. Marion rzuciła dużo światła na przykład na kobietę, której nienawidzili wszyscy poddani i wymyślali o niej niestworzone rzeczy. Sama teraz zmieniłam o niej zdanie.

Przyjemnie było zobaczyć Elżbietę i jej rodzinę z mniej oficjalnej strony. Podobała mi się ta przygoda, chociaż momentami była nużąca i uważam, że jest zbyt dużo szczegółów, które nie są zbyt istotne dla całej historii. Miłosne podboje Marion wynudziły mnie okrutnie. Nie spodziewałam się, że aż tak skupimy się na niej i z jednej strony cieszę się, że chociaż dla świata nie została zapomniana, a z drugiej, że mimo wszystko chciałam poznać rodzinę królewską, a nie ją. Dalej mam pod tym względem mieszane uczucia.

Ta książka nie zostanie ze mną. Trafi do biblioteki, do innych czytelników, którzy również chętnie poznają losy zapomnianej królewskiej guwernantki. Trochę żałuję, że nie pokochałam bardziej tego tytułu, ale nie żałuję poświęconego jej czasu. Jeśli nie znacie zbyt dobrze losów królewskiej rodziny to Królewska guwernantka z pewnością dobrze je Wam przybliży.

★★★★★★☆☆☆☆

Królewska guwernantka // Wendy Holden // 22 marca 2023 // 544 strony // wydawnictwo HarperCollins 

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu!
[05/2023] SERIA NIEFORTUNNYCH ZDARZEŃ: OGROMNE OKNO + TARTAK TORTUR // LEMONY SNICKET, BRETT HELQUIST

stycznia 27, 2023

[05/2023] SERIA NIEFORTUNNYCH ZDARZEŃ: OGROMNE OKNO + TARTAK TORTUR // LEMONY SNICKET, BRETT HELQUIST

Bardzo mocno czekałam na wznowienia dwóch kolejnych tomów Serii niefortunnych zdarzeń. Mimo, że jest to cykl dla dzieci to los Baudelaire'ów niesamowicie mocno mnie rusza i niekiedy aż płakać mi się chce, gdy przytrafiają im się kolejne złe rzeczy. Nie wiem, czy kilkanaście lat temu dałabym radę znieść ich cierpienie i fakt, że przez trzynaście tomów źle im się wiedzie. Teraz już jestem dorosła i mam nadzieję, że po lekturze całej serii nie załamię się całkowicie. 

Jeśli nie czytaliście jeszcze żadnej książki o sierotach Baudelaire, poznajcie przykrą prawdę – Wioletka, Klaus i Słoneczko to dzieci grzeczne i inteligentne, a jednak pech i nieszczęście ciągle depczą im po piętach.

Wydaje się, że po dramatycznych wydarzeniach w Gabinecie Gadów życie rodzeństwa w końcu zmieni się na lepsze. Dzieci trafiają do domu nieco ekscentrycznej, ale przemiłej i troskliwej Ciotki Józefiny. Szybko jednak okazuje się, że demoniczny Hrabia Olaf gotów jest popełnić każdą podłość, aby osiągnąć swój cel. Sieroty będą musiały zmierzyć się z przeraźliwym huraganem oraz głodnymi pijawkami, a także stawić czoła niezwykle brutalnemu łotrowi.

Lubię w tej serii to, że czyta się ekspresowo. Największym jej plusem jest styl pisania autora. Jest specyficzny; często zdania kierowane są wprost do czytelnika, przez co całość wydaje się jeszcze bardziej realistyczna. Jakby gdzieś w świecie Wioletka, Klaus i Słoneczko naprawdę próbowali znaleźć dla siebie bezpieczne miejsce. Te tomy - jak i poprzednie - są przerysowane, pełne nielogicznych wydarzeń i boleśnie wręcz pesymistyczne. Autor próbuje przygotować nas na najgorsze. Ciągle powtarza, że dzieci będzie czekać wiele nieszczęść i czeka je niezbyt kolorowa przyszłość.

Ogromne okno nie podobało mi się tak mocno, jak poprzednie dwa tomy. Jest w tym samym typie, ale spotkanie z ciotką Józefiną nie było zbyt pociągające. Ze wszystkich opiekunów dzieci wydawała mi się najbardziej nieodpowiedzialna - pomińmy hrabiego Olafa - i przypominała mi znaną z Harry'ego Pottera Dolores Umbridge. Miałam ciarki myśląc o niej. Egoizm wręcz z niej emanował.

Trzy pierwsze tomy czytałam już wcześniej, więc dopiero Tartak tortur poznawałam bez przygotowania. Podobał mi się, ale dalej widzę tendencje spadkową. Mam nadzieję, że kolejne części to przerwą, bo planuję poznać całe losy rodziny Baudelaire. Lemony Snicket pisze zbyt dobrze, żebym mu odpuściła. Pojawia się tu dużo kwestii, które w rzeczywistości nie miałyby prawa bytu. Chociażby zatrudnienie w tartaku trójki dzieci, gdzie najmłodsze ma dopiero... cztery ząbki. Halo, czy ktoś może wezwać opiekę społeczną? 

Zastanawiam się, kiedy zacznę czytać Serię niefortunnych zdarzeń Leonowi. Jak na swoje cztery lata jest bardzo mądry i poznajemy już wiele różnych historii, ale nie da się ukryć, że wydarzenia tutaj są niekiedy nieprzyjemne i chyba jeszcze poczekam z czytaniem mu tomu pierwszego. Wydaje mi się, że każdy rodzic powinien przeczytać najpierw kilka części i po tym zdecydować, czy podarować je swoim pociechom. Ja jestem pewna, że prędzej czy później razem z synem przeżyję tę przygodę po raz kolejny. Nie mogę się już tego doczekać.

★★★★★★★☆☆☆

* Ogromne okno // Lemony Snicket, Brett Helquist // Seria niefortunnych zdarzeń // tom 3 // 25 stycznia 2023 // 224 strony // wydawnictwo HarperCollins Polska

** Tartak tortur // Lemony Snicket, Brett Helquist // Seria niefortunnych zdarzeń // tom 4 // 25 stycznia 2023 // 208 stron // wydawnictwo HarperCollins Polska

Za książki bardzo dziękujemy wydawnictwu!
[47/2022] ZAGUBIONY // JOSIE WILLIAMS

maja 08, 2022

[47/2022] ZAGUBIONY // JOSIE WILLIAMS

Dawno już nie czytałam książki tego typu. Kilka lat temu uwielbiałam romanse, a romanse paranormalne to był zdecydowanie mój ulubiony gatunek. Zaczytywałam się w nich bez pamięci. Żałuję, że teraz nie mam tyle czasu na czytanie. Czytając Zagubionego chciałam cofnąć się w czasie i poczuć tę falę ekscytacji co dawniej. 

Piętnastoletnia wrażliwa Maggie z trudem odnajduje się w kolejnej rodzinie zastępczej. Została sama na świecie – ojca nigdy nie było, matka zmarła, a ukochana babcia cierpi na demencję. Wizyty u babci w szpitalu i zatapianie się w książkach to teraz cały świat Maggie. 

Pewnego dnia zamyślona o mało nie wpada pod samochód – Ryder ratuje jej życie, a ona zakochuje się w nim bez pamięci. Problemem w tym, że… Ryder nie żyje od pięciu lat. Uwięziony między życiem a śmiercią złamał zasady, byle tylko być jak najbliżej tej, dla której, mimo wszelkich przeciwności losu, kompletnie stracił głowę…

Naszym głównym bohaterem jest tutaj Ryder. Nie spodziewałam się, że narrację będzie prowadził chłopak. Rzadko kiedy ich punkt widzenia jest kluczowy w tym gatunku. Nie do końca rozumiałam jego podejście do życia i chęć obserwowania Maggie, ale zaczęłam utożsamiać się z nią. Czytając o jej relacji z babcią i o tym, jak zaczęła ona ją zapominać, a Maggie siedziała koło niej i patrzyła, jak ona cierpi... Od śmierci mojej babci minęło pięć miesięcy, a ja wychodząc z domu dalej do niej dzwonię. Rak zabrał ją ekspresem, ale to, ile się wycierpiała dalej we mnie siedzi i czytając o Doreen i Maggie wszystko do mnie wróciło, a łzy ciekły mi po policzkach. 

Czasem śmierć zbliża ludzi, ale czasami ich od siebie oddala.

Jest to dla mnie bolesna historia, ale równocześnie spodobała mi się. Jest ciut przewidywalna, ale w niczym mi to nie przeszkadzało. Nie oczekiwałam od Zagubionego wielkich zaskoczeń i dzięki temu wciągnęłam się w życie po życiu Rydera. Zachowuje się on jak typowy chłopiec i było mi przykro, że musiał umrzeć, ale jego jestestwo... autorka odtworzyła idealnie siedemnastolatka. Maggie również jest ciekawą osobą, ale nie znamy jej na tyle dobrze, by dotrzeć do sedna. Ciągle czytałam, że jest nieśmiała, skromna, lubi czytać, kocha babcię. I tyle, koniec. 

Ich romans jest trochę niesmaczny. Korzystanie z ciała innej osoby jest czymś niezbyt przyjemnym, ale wiedziałam, że nie może to trwać wiecznie. Zagubiony jest krótką historią, szybko się kończy. Czyta się ekspresowo i przyjemnie było zapomnieć na chwilę o całym świecie. Zastanawiam się, czy autorka nie pokusi się o kontynuację, ale mam nadzieję, że zostawi to wszystko tak, jak jest. Zdecydowanie Jade jest potrzebna na tym świecie, by dawać pomocną dłoń wszystkim zagubionym. 

Samotność może człowieka złamać.

Poleciłabym tę historię raczej młodszym czytelnikom. Byłabym nią zachwycona pewnie w wieku piętnastu lat. Jest bardzo niewinna, ciężko w dzisiejszych czasach o coś tego typu. Na pewno zostanie mi w pamięci, bo sytuacja Maggie bardzo mnie dotknęła. Nie jest to książka dla każdego, ale zdecydowanie znajdzie swoje grono odbiorców. Jest warta uwagi.

★★★★★★★☆☆☆

Zagubiony // Josie Williams // 27 kwietnia 2022 // 304 strony // wydawnictwo HarperCollins Polska

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu!

ZAKON // DANIEL SILVA

listopada 28, 2021

ZAKON // DANIEL SILVA


Jakiś czas temu przeczytałam pierwszą - pierwszą dla mnie - książkę Daniela Silvy. Nowa dziewczyna tak utknęła mi w pamięci, że do tej pory pamiętam większość wydarzeń, a minęło już półtora roku. Nie wiem dlaczego tyle czekałam zanim sięgnęłam po kolejną część, ale nareszcie mi się udało, a za chwilę łapię za następną. To było kolejne udane spotkanie z tym autorem. Gabriel Allon podbił moje serce już w stu procentach.

Gabriel Allon spędza w Wenecji rodzinne wakacje, kiedy dowiaduje się o śmierci przyjaciela – papieża Pawła VII. Jako oficjalną przyczynę zgonu podano atak serca, lecz sekretarz osobisty Ojca Świętego nie wierzy w tę wersję. Wtajemnicza Allona w swoje podejrzenia i powiadamia go o niepokojących okolicznościach, jakie towarzyszyły śmierci Pawła VII. Przekazuje mu również zaadresowany do Gabriela list, w którym papież pisze o księdze, na jaką natrafił, zgłębiając watykańskie archiwa, a która może stać się niebezpiecznym narzędziem w rękach przeciwników Kościoła katolickiego. Czy zatem ktoś przyczynił się do śmierci papieża?
Spośród podejrzanych na pierwszy plan wysuwa się Zakon Świętej Heleny – mroczna społeczność katolicka, powiązana z europejską skrajną prawicą. Jak się okazuje, Zakon planuje przejąć kontrolę nad papiestwem. 
Czy tak silnego wroga można pokonać?

Główny bohater tej książki jest tak genialną postacią, że nie widzi mnie fakt, że właśnie skończyłam czytać o nim dwudziesty tom. Nie ukrywam, że zaczęłam moją przygodę z nim od części dziewiętnastej, ale kusi mnie teraz chwycić po pierwszy. Chciałabym dowiedzieć się jak to wszystko się zaczęło. Gabriel Allon to naprawdę realistyczny bohater. Inteligentny, z historią, mający plany na przyszłość. Niesamowicie podoba mi się, że chociaż towarzyszymy mu w każdej z jego przygód, tak nie wysuwa on się na pierwszy plan zasłaniając sobą fabułę.

Zakon przypadł mi do gustu głównie przez tematykę. Tajemnice Watykanu i możliwość udziału w Konklawe sprawiły, że nie mogłam się od czytania oderwać. Mając dwójkę dzieci i niedobór snu szukałam każdej wolnej chwili w ciągu dnia, żeby z Allonem szukać rozwiązań. Przyznam, że dużo mnie zaskoczyło i nie można nazwać tej pozycji przewidywalną. Czyta się ją ekspresowo, bo to ciekawość napędza czytelnika. Silva potrafi podejść i chociaż rozwiązanie jest praktycznie widoczne, tak ja nie potrafię go dostrzec na pierwszy rzut oka. 

Ciężko mi uwierzyć, że Zakon to fikcja literacka. Czytając go z wypiekami na twarzy miałam wrażenie, że wszystko wydarzyło się naprawdę. Niewiadomo, co w Watykanie piszczy, więc nie będę brała na słowo wyjaśnień autora i będę sobie myśleć co chcę. Czytanie też o Janie Pawle II oczami kogoś, kto nie jest z Polski było ciekawym doświadczeniem. Zwykle miałam styczność z naszym papieżem w książkach pisanych przez naszych rodaków, więc miło to przyjęłam. 

Jestem tak zachwycona, że zaraz sięgam po kolejnego Allona. Waham się tylko - po tom pierwszy, czy dwudziesty pierwszy. Nie czytałam do tej pory żadnej innej powieści szpiegowskiej, ale chyba okazuje się, że jestem fanką. 

★★★★★★★★★★

Zakon // Daniel Silva // Gabriel Allon // tom 20 // 06 listopada 2020 // 368 stron // wydawnictwo HarperCollins Polska

Za książkę dziękuję wydawnictwu!

Copyright © Życie z książką , Blogger