[06/2022] BIBLIOTECZKA LEONA: PODBIPIĘTA, CZYLI CO SIĘ KRYJE W NAZWISKACH // MICHAŁ RUSINEK, JOANNA RUSINEK

stycznia 24, 2022

[06/2022] BIBLIOTECZKA LEONA: PODBIPIĘTA, CZYLI CO SIĘ KRYJE W NAZWISKACH // MICHAŁ RUSINEK, JOANNA RUSINEK


Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam wraz z Leonem poznawać nowe rzeczy i uczyć się o świecie. Na jego regałach pełno jest ciekawych książeczek i ciągle dochodzą kolejne. Tym razem padło na pozycję o nazwiskach. W byciu mamą chętnego do nauki trzylatka fajne jest to, że gdyby nie on nie przyszłoby mi do głowy nawet po Podbipiętę sięgnąć. Ogólną zasadę tego, jak kiedyś powstały nazwiska znałam, ale nie znałam genezy 99% z nich. Podobało mi się poznawanie ich wszystkich.

Nosi je każdy z nas. Niektórzy swoje bardzo lubią, inni mają dość wiecznych próśb o przeliterowanie albo powtarzających się pomyłek. Najczęściej jednak nie poświęcamy mu zbyt wiele uwagi. A szkoda!

Czy wiesz, że w NAZWISKACH drzemią historie, które mówią wiele o naszych przodkach? 

• Kto z nas miał w rodzinie Czecha, a kto piekarza nieudacznika? 
• Czyj prapradziad był kowalem, a czyj – sołtysem? 
• Jaki ród zapoczątkował przystojniak?
• Kto może podejrzewać swojego przodka o przydeptywanie innym butów?
• A kto być może ma przodków o niezwykle wybuchowej naturze? 

By odczytać te historie, potrzeba trochę wiedzy, bo nazwiska bywają też… zagadkowe, nietypowe lub mylące.

Zaglądając do środka znajdujemy skategoryzowane przeróżne nazwiska. Być może nie zainteresuje to każdego dziecka, bo Leon nie spędził nad tym tytułem zbyt dużo czasu, ale ja z zapałem przedzierałam się przez każdą kolejną stronę. Z ciekawością poznawałam pochodzenie znanych mi nazwisk. Może nie jest to książka każdemu niezbędna, ale na pewno jest skarbnicą ciekawostek. Bardzo mi się podoba.

Na pewno zostanie na naszych półkach i poczeka, aż Leon zainteresuje się tematem, bo nie ma dużo książek o nazwiskach dla dzieci, a przecież one też mogą czuć się zainteresowane pochodzeniem swojego. Mojego niestety tutaj nie znalazłam, co mnie trochę zasmuciło. Może kiedyś pojawi się druga część i autor naprawi swój błąd. 😅

★★★★★★★☆☆☆

Podbipięta, czyli co się kryje w nazwiskach // Michał Rusinek, Joanna Rusinek // 2022 // 56 stron // wydawnictwo Znak emotikon

Za książkę dziękuję wydawnictwu!


[05/2022] #BLOGUJEZTK: KLĄTWIARZE // HOLLY BLACK

stycznia 20, 2022

[05/2022] #BLOGUJEZTK: KLĄTWIARZE // HOLLY BLACK


Tylko naprawdę dobra książka może zmusić rodzica dwójki maluchów, które uwielbiają nie spać, do zarywania nocy na czytanie. Mogę bardzo dużo zarzucić wydawnictwu, a równocześnie im za to wszystko podziękować. Wydanie całej serii w jednym obszernym tomie nie jest - według mnie oczywiście - zbyt dobrym pomysłem. Jestem osobą, która każdą część sobie dawkuje i naprawdę rzadko czytam cykl na raz. Pewnie i tutaj mogłabym zrobić sobie przerwy między poszczególnymi tytułami, ale nie potrafiłam położyć na później rozpoczętego już tomiszcza.

Plusem tego wydania jest fakt, że po dosyć średnim Białym kocie nie sięgnęłabym po następne tomy i sporo bym straciła. Wszystko zaczyna się rozkręcać i w pewnym momencie zorientowałam się, że nie mogę się oderwać. Było to pewnie gdzieś w połowie Czerwonej rękawiczki. Zdziwiłam się, że Holly Black napisała coś tak innego od tego, co już znamy jej autorstwa. Wyjście ze strefy komfortu wyszło jej bardzo na plus.

- Ludzie chcą zmieniać świat, kiedy kończą się inne opcje

Cassel urodził się w rodzinie Klątwiarzy - ludzi, którzy wyróżniają się mocami nie z tego świata. Niektórzy z nich potrafią ingerować w ludzkie wspomnienia i zmieniać postrzeganie dawnych wydarzeń. Ich umiejętności często budzą przerażenie... W świecie Cassela Klątwiarze uważani są za niebezpiecznych - współpraca z nimi jest przestępstwem.

Cassel się od nich różni - nie potrafi używać niezwykłych mocy... Kilka lat temu chłopak skrzywdził swoją przyjaciółkę, co nieodwracalnie naznaczyło jego życie. Choć próbuje udawać, że nie pochodzi z niezwykłej rodziny, nie potrafi wyrzec się w pełni tego, kim jest. Rodzinne demony doganiają go nawet w jego snach i zmuszają chłopaka do lunatykowania. Jest coraz bardziej pewny, że jego najbliżsi skrywają przed nim prawdę o swoich zamiarach. Zaczyna podejrzewać, że stał się tylko kolejną przeszkodą...

Czas przypomnieć sobie, co tak naprawdę stało się wiele lat temu i zmierzyć się z innymi Klątwiarzami... Czy Cassel znajdzie w sobie siłę, by odmienić swoje przeciętne życie?

Naszym głównym bohaterem jest Cassel. Jest on - na początku - dość oklepanym już bohaterem. Zwykły chłopiec, który nie potrafi powstrzymać się przed kradzieżami i kłamstwami, za którym ciągnie się wielki błąd popełniony dawno temu. Żałuję, że nie mogę opowiedzieć Wam o nim więcej, ale od razu domyślilibyście się niektórych wydarzeń, które byłyby sporym spojlerem. To kolejny minus pisania o całym cyklu. Sporo kwestii trzeba zatrzymać dla siebie. 

- Kochanie - mówi stłumionym szorstkim głosem - w tym świecie mnóstwo ludzi będzie próbowało cię pognębić. Chcą, żebyś był mały, bo wtedy sami są wielcy. Pozwól im myśleć,  co tylko im się podoba, ale zawsze rób swoje. Rób swoje.

Cassel sporo w sobie chowa. Domyśliłam się tego szybciej niż on sam, więc pierwszy tom Klątwiarzy można uznać za bardzo przewidywalny. Nie jest to jakimś ogromnym minusem, bo sam świat jest naprawdę oryginalny i niecodzienny, więc dostajemy coś w zamian. W kolejnych zaś tomach zaczyna się dziać. Można pogubić się w kłamstwach Cassela i jego drobnych przekrętach, które prowadzą do większego celu. Rzadko zdarzają się książki, gdzie główny bohater nie jest tym dobrym więc zdecydowanie warto się Klątwiarzom przyjrzeć bliżej.

Chciałabym opowiedzieć Wam o mojej ulubionej bohaterce z tego cyklu, jednak zdradziłabym Wam tym za wiele. Trzeba przyznać Holly Black, że postaci tworzy mocno niebanalne i takie, które nie dadzą się łatwo zapomnieć. Chociaż pewien klątwiarz od pamięci mógłby tu namieszać. 

Urodzeni dla grobu.Wszystkich to czeka, ale nasza tragedia polega na tym, że przedtem zapominamy pobyć jeszcze kimś innym.

Fabuła jest interesująca. Obracamy się w niesamowicie szemranym towarzystwie. Wystarczy spojrzeć na matkę Cassela by zrozumieć, jakie środowisko klątwiarzy jest zepsute. Nie ma co się jednak dziwić. Posiadając takie dary nie można nie czuć się bezkarnym. Można tutaj wejść trochę w głowę takiego - nazwijmy to po imieniu - przestępcy i razem z Casselem przejść nad tym do porządku dziennego. Tutaj jest wszystko - tajemnica, agencji federalni, mafia, polityka i gdzieś pomiędzy chęć życia po prostu zwykłym życiem. 

Nie spodziewałam się, że pojawi się tutaj tak dużo rozterek i romansów, a równocześnie żaden związek nie wysuwa się na pierwszy plan, a uczucia bohaterów są tak doskonale opisane, że nie przypomina to cyklu tej autorki o elfach, który nie przypadł mi wcale go gustu. Klątwiarze zostali napisani ze smakiem, z odpowiednią proporcją wszystkiego, co w takich książkach się liczy. Być może nie będę jej każdemu wciskać na siłę, a jednak będę ja polecać fanom gatunku.

Czasem tak jest, że robisz coś złego i liczysz, że coś dobrego z tego wyniknie.

Mamy tutaj kilka niewykorzystanych wątków z potencjałem - na przykład chciałabym wiedzieć więcej o ojcu Cassela - ale być może Holly Black nie powiedziała tutaj jeszcze dość. Furtka nie została zamknięta, chociaż podoba mi się zakończenie tej historii. Jest takie, jakie powinno być. Czwarty tom mógłby niepotrzebnie dużo namieszać, ale tęsknię już za Casselem i tym światem, w którym przecież nie chciałabym żyć...

★★★★★★★★☆☆

Klątwiarze. Biały kot. Czerwona rękawiczka. Czarne serce // Holly Black // Klątwiarze // tom 1-3 // 2021 // 768 stron // wydawnictwo Jaguar


Za książkę bardzo dziękuję księgarni Tania Książka!
[04/2022] #BLOGUJEZTK: DOBRY ZIOMEK TOMEK. OPOWIEŚĆ O RAPERZE // MAJA ANNA SASS + ALEKSANDRA ARTYMOWSKA

stycznia 14, 2022

[04/2022] #BLOGUJEZTK: DOBRY ZIOMEK TOMEK. OPOWIEŚĆ O RAPERZE // MAJA ANNA SASS + ALEKSANDRA ARTYMOWSKA


Zastanawiacie się pewnie, co ja tutaj robię o takiej porze... Leon jakiś czas temu poszedł spać, a mi dalej chodzi po głowie książka, którą dzisiaj czytaliśmy na dobranoc. Pewnie nie wiecie, ale całą rodziną słuchamy jedynie rapu. Dla niektórych może się to wydawać dziwne, ale teksty raperów trafiają do mnie z pełną mocą. Leon jak na trzylatka potrafi już zaśpiewać całkiem sporo piosenek i właśnie tutaj jest przesłanie dla niego: rapować każdy może.

Pewnie zdziwicie się słysząc, że jest to główny morał tej historii. Ale wiecie, według mnie nie ma nic piękniejszego niż znaleźć sobie w życiu cel i coś, co daje szczęście, już w tak młodym wieku, jak zrobił to tytułowy Tomek. Nie spodziewałam się, że tak nam przypadnie do gustu Dobry ziomek Tomek, ale towarzyszenie mu w zwykłych codziennych czynnościach, kiedy czuł w sobie raperską moc było genialną zabawą. Starałam się przekazać w ten sposób Leonowi, że kreatywny może być w każdej sytuacji i będę się z tego cieszyć.

Książeczka jest dosyć gruba, czego się nie spodziewałam. Towarzyszymy Tomkowi w przeróżnych momentach - przy rozmowie z przyjaciółką, przy zakupach, śniadaniu, spacerze. Łatwo odnaleźć siebie w nim. Bawiłam się genialnie podczas czytania raperskich tekstów chłopca, więc jest to książka zarówno dla dziecka jak i dla rodzica. Lubię takie pozycje. 

Podoba mi się też styl ilustracji. Są takie proste, zwyczajne, swojskie. Nic wydumanego, a bardzo dobrze uzupełniają tekst i pasują do niego. Wielkim plusem jest też słowniczek trudnych wyrazów, który znajduje się na końcu. Dobry ziomek Tomek może być czytany przez kilkulatka, który już potrafi czytać, więc przyda mu się taka pomoc w zrozumieniu tekstu. Znajdziemy tam też kilkuwersowy tekst, w którym możemy uzupełnić rymujące się słowa. Coś czuję, że będziemy do tej książki wracać niejednokrotnie. Już widzę, że i tato chętnie na nią zerka. Zajrzyjcie niżej do środka.

★★★★★★★★★★

Dobry ziomek Tomek. Opowieść o raperze // Maja Anna Sass, Aleksandra Artymowska // 2021 // 55 stron // wydawnictwo Blueness


Za książeczkę dziękujemy księgarni Tania Książka! 💗


[03/2022] PRZEDPREMIEROWO: WILLA, DZIEWCZYNA Z MROCZNEJ JAMY // ROBERT BEATTY

stycznia 08, 2022

[03/2022] PRZEDPREMIEROWO: WILLA, DZIEWCZYNA Z MROCZNEJ JAMY // ROBERT BEATTY

Być może pamiętacie mój zachwyt pierwszym tomem serii o Willi. Willa, dziewczyna z lasu podbiła moje serduszko. W jakiś sposób czułam, że pojawi się kontynuacja, więc bardzo się ucieszyłam, gdy listonoszka zapukała do moich drzwi i w paczuszce znalazłam drugi tom. Obawiałam się go trochę, mając w pamięci syndrom środkowych części, ale niepotrzebnie. Jestem prawie pewna, że więcej Willi już nie dostaniemy i bardzo mi przykro z tego powodu.

Uczono ją, że trzeba kraść, żeby przetrwać, że światłoluby to ucieleśnione zło, a dobrem nadrzędnym jest klan. Chciwość i zajadłość przewodzącego mu padarana doprowadziły jednak do upadku ród Feiran. Głucha Jama uległa zniszczeniu. Willa zbudowała sobie nowy świat, zdobyła nową rodzinę i pogłębiła umiejętności, które przez lata wpajała jej babka. Niestety bliskim dziewczyny (roślinom, zwierzętom i ludziom) ponownie zagraża niebezpieczeństwo. Groźni są nie tylko nie znający umiaru drwale, którzy w imię dobrego zarobku i rozwoju cywilizacji bezlitośnie karczują lasy porastające Wielkie Góry Mgliste, ale i nowa mroczna siła, która narodziła się na zgliszczach byłej siedziby Feiran...

Czy Willa zdoła uchronić tych, których kocha? Co czeka ostatnią czarownicę z klanu leśnych ludzi? I czym są cieniste stwory niosące ze sobą przeraźliwy chłód, śmierć i zapach zgnilizny, które pojawiły się ostatnio w leśnych ostępach? Czy staną się sprzymierzeńcem, czy wrogiem dziewczyny?

Willa się nie zmieniła. Chociaż znalazła ludzi, których może nazywać rodziną, to dalej wędruje po lesie, dalej szanuje przyrodę i pomaga każdemu napotkanemu stworzeniu. Jest też bardzo mądrą dziewczynką, która wie, co w życiu jest ważne, a równocześnie czuć w niej tę iskrę dzieciństwa i nie zdążyła stracić jeszcze wiary w dobro i marzenia. Jest to bardzo dobra postać, żeby stać się inspiracją dla jakiejś nastolatki. Zdaję sobie jednak sprawę, że w tych czasach dwunastolatki potrafią już urodzić dziecko - znam nawet jedną osobiście - więc brakuje już w takich dziewczynkach takiej dziecięcej naiwności.

Ptaki, jelenie, wilki, rośliny... wszystko jest ściśle powiązane, jedna rzecz chroni drugą przed katastrofą.

Fabuła jest bardzo mocna. Klimatem skojarzyła mi się z westernami, które bardzo lubię. Czułam się trochę jak podczas czytania Na południe od Brazos. Tym razem Willa walczy z systemem - wycinanie jej rodzinnych lasów jest dla niej bardzo bolesnym doznaniem. Mnie też bardzo to poruszyło. Patrząc na to oczami zwierząt i czytając o ich cierpieniu można dać sobie złamać serce. Robert Beatty potrafi pisać i poruszyć czytelnika. Z tego co wiem zajmuje się on teraz scenariuszem do serialu, ale bardzo się go obawiam. Willę najlepiej byłoby przedstawić jako filmy animowane, a na to pewnie nie ma co liczyć.

Świetliki rozjaśniające ciemną noc, wilki wyjące do księżyca, drzewa, które przetrwały trzysta lat... To wszystko magia, nie sądzisz?

Zakończenie mocno mnie zaskoczyło i zabolało. Autor pojechał po bandzie, więc wiem, że młodsi czytelnicy również będą wstrząśnięci. A nie ma co ukrywać, że co wrażliwsi spłaczą się co nie miara. Niektóre wątki były łatwe do przewidzenia, ale cieszę się, że się pojawiły, bo były potrzebne. Uwielbiam ten cykl i będę na pewno do niego wracać. Na starość widzę siebie w bujanym fotelu jak od nowa przeżywam przygody Willi. Już nie mogę się doczekać.

★★★★★★★★★☆

Willa. Dziewczyna z Mrocznej Jamy // Robert Beatty // Willa // tom 2 // 26 stycznia 2022 // 376 stron // wydawnictwo Literackie

Za książkę dziękuję wydawnictwu!

[02/2022] ŚWIĄTECZNE MORDERSTWO // ADA MONCRIEFF

stycznia 04, 2022

[02/2022] ŚWIĄTECZNE MORDERSTWO // ADA MONCRIEFF

W tym roku planowałam przeczytać w grudniu sporo książek o tematyce świątecznej. Wiadomo jednak, jak to jest z planami. Ostatecznie z mojego TBRu przeczytałam jedynie Świąteczne morderstwo i to w styczniu. Ciężko o pozycję w tym klimacie, która nie jest jedynie romansem, a na książki obyczajowe nie miałam po prostu ochoty. Po Świątecznym morderstwie spodziewałam się czegoś w typie Christie i się pod tym względem nie zawiodłam. Jeśli chodzi o inne wątki...

Święta Bożego Narodzenia w Westbury Manor będą miały w tym roku zaskakujący przebieg. Detektyw amator musi rozwikłać iście piekielną tajemnicę... Wigilia 1938 roku. Rodzina Westburych wraz z przyjaciółmi zbiera się w pięknej, wiejskiej rezydencji. Trwa świąteczna uczta, a pokoje na piętrze czekają już na przyjęcie gości. Ale tej nocy jedno łóżko pozostanie puste. W świąteczny poranek ciało Davida Campbella-Scotta zostaje odnalezione na śniegu. Obok leży pistolet, a do zwłok wiedzie tylko jedna para śladów. Jednak detektywowi amatorowi, Hugh Gavestonowi, coś nie pasuje. Campbell-Scott dopiero co wrócił z zagranicy niewyobrażalnie bogaty – dlaczego miałby odebrać sobie życie? Rozpoczyna się śledztwo...

Zacznijmy może od tego, co rzuciło mi się w oczy już na pierwszej stronie. Styl autorki jest bardzo lekki. Wręcz nieprzyzwoicie szybko pochłania się stronę za stroną, a zburzenie przez Adę Moncrieff czwartej ściany tylko to pogłębia. Już na początku wiadomo, że mamy się przy tej książce odprężyć i dobrze bawić, a nie czytać ją z zapartym tchem i szeroko otwartymi oczami. 

Akcja rozgrywa się w XX wieku, więc nasi bohaterowie zachowują się jak na tamte czasy przystało. Mamy tutaj ścisłą etykietę kto z kim i po co, ale równocześnie odniosłam wrażenie, że zachowują się wszyscy zbyt współcześnie. Hugh jest głównym bohaterem, czego na pierwszy rzut oka nie było widać. Ucieszyłam się nawet, że nie jest to Lydia, jak obstawiałam na wstępie. Oboje są dosyć oryginalnymi personami, ale to ten mężczyzna bardziej przyciągnął mój wzrok. Wyróżnia się w tłumie i podchodzi do rzeczy niczym Herkules Poirot. 

Zabójstwo Davida było niespodziewane, chociaż wiedziałam, że ktoś tutaj zginąć musi. Tytuł w końcu zobowiązuje. Rozegrane to wszystko było jednak dość słabo. Mało poszlak dla czytelnika, mało wskazówek. Nie byłam w stanie sama rozwiązać tej sprawy i nie lubię czegoś takiego. Wolę, gdy autor wyprowadza odbiorcę na manowce, podsuwa mylne tropy... Zakończenie nie będzie zaskakujące, jeśli nie będziemy spodziewać się czegokolwiek. Irytowało mnie to przeokrutnie.

Nie jest to też historia typowo świąteczna. Chociaż akcja rozgrywa się w Boże Narodzenie to nie odczułam tutaj żadnego klimatu. Może i morderstwo mało pasuje do takiego motywu, ale jednak można czytać tę książkę cały rok. Nie warto czekać z nią na następne święta. Nie jest to też książka, którą będę polecać każdemu. Może powinien się nią zainteresować jakiś fan Christie, bo dostajemy tutaj ukochany jej motyw - sprawca jest w tym pokoju... Zapamiętajcie jednak, że szału nie ma. Ot, dobra historia na wieczór, ale na długo w mojej pamięci nie zostanie. Nie zagrzeje też miejsca na mojej półce - ląduje w pudle do oddania do biblioteki.

★★★★★★☆☆☆☆

Świąteczne morderstwo // Ada Moncrieff // 23 listopada 2021 // 320 stron // wydawnictwo Zysk

Za książkę dziękuję wydawnictwu!

[01/2022] BULLET JOURNAL. PLANER KREATYWNY

stycznia 02, 2022

[01/2022] BULLET JOURNAL. PLANER KREATYWNY


Pewnie nie wiecie, ale bardzo lubię wszelkie kreatywne zajęcia. Problem jest taki, że odkąd urodził się Leon po prostu nie mam na to czasu. Kiedyś prowadziłam przeróżne notesy, a od kilku lat moje planowanie opiera się jedynie na aplikacjach w iPhone. Ten rok ma jednak być inny i mimo kolejnego dziecka w domu postanowiłam prowadzić Bullet Journal. Obserwuję na YouTube Tosiakowo i patrzę z zazdrością jak wyżywa się na papierze i postanowiłam w 2022 znaleźć również na to czas.

Z pomocą przyszedł mi Planer kreatywny, który jest dla mnie idealną opcją. Mamy tutaj papier w kropki - dosyć cienki, farby odpadają - ponumerowane już strony, zaplanowane miejsce na indeks oraz na samym końcu mnóstwo podpowiedzi i inspiracji. Wszystko zachowane jest w kolorystyce, którą bardzo lubię i cieszy mnie to. Dzięki temu nie dostałam pustego notesu, a ja osobiście nienawidzę zaczynać od zera. 

Pokażę Wam kilka stron, które w swoim Bullet Journalu zrobiłam na ten rok i styczeń. Bawiłam się przy tym niesamowicie, zaczęłam już nawet robić luty i chciałabym jeszcze w tym miesiącu zrobić strony na resztę miesięcy. Resztę stron wykorzystam dowolnie. 


Zajrzyjcie też do środka i zobaczcie, w jakim stylu utrzymane są ilustracje i końcowe inspiracje. Ja jestem bardzo zadowolona i jednym z moich celi na ten rok jest właśnie prowadzenie Bullet Journala


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu!

BLOGUJEZTK: KUSICIELKA // EMILIA SZELEST

grudnia 29, 2021

BLOGUJEZTK: KUSICIELKA // EMILIA SZELEST


Emlia Szelest to jedna z moich ulubionych polskich autorek. Pochodzi z miasta niedaleko mnie i podoba mi się, że zwykle w swoich książkach opisuje dobrze znane mi regiony. Gdy widzę to nazwisko na okładce... biorę w ciemno. Przyznam, że nie spodziewałam się, że dostanę coś tak... innego. I nie mówię tutaj w dobrym znaczeniu tego słowa. Jeśli znacie książki Elle Kennedy to sięgając po Kusicielkę dostaniecie marną podróbkę jej powieści.

„Kusicielka” to pełna sprzecznych emocji, elektryzująca powieść Emilii Szelest.

Michael Banks jest nowym zawodnikiem sławnej drużyny hokejowej Ventura Devils. To utalentowany outsider, który całkowicie koncentruje się na odniesieniu sportowego sukcesu. Jest pewien, że aby osiągnąć cel, będzie w stanie zdobyć się na wszystkie konieczne wyrzeczenia. Do czasu…

W czasie szalonej imprezy przed rozpoczęciem sezonu Michael ląduje w łóżku z piękną dziewczyną, z którą połączyła go natychmiastowa więź. Gdy następnego dnia poznaje jej tożsamość, natychmiast przysięga, że odtąd będzie trzymał się od niej z daleka. Alison Hayes okazuje się bowiem córką właściciela drużyny, która przewodzi grupie młodych kobiet nazywanych przez hokeistów Kusicielkami. Ich głównym zadaniem jest trzymanie zawodników z dala od kłopotów, alkoholu i narkotyków. Związki między Kusicielkami a zawodnikami są wzbronione, a romanse między nimi – karane wyrzuceniem z drużyny. Alison ma dodatkowo burzliwą przeszłość – związek między nią a jednym z byłych zawodników zakończył jego karierę w Ventura Devils.

Pewna siebie Alison zawsze zdobywa to, czego pragnie, a relacja między nią a Michaelem stanowi gorącą mieszankę niechęci, fascynacji, pożądania i zauroczenia. Czy hokeista będzie w stanie oprzeć się największej pokusie swojego życia? A może to właśnie ulegnięcie jej jest tym, czego najbardziej potrzebuje?

Nie lubię, gdy polskie książki rozgrywają się za granicą. Już na starcie nie spodobało mi się to i było powodem rozczarowania. Miałam nadzieję, że akcja rozgrywać się będzie w Sanoku. Mamy tutaj jednak drużynę hokejową (sławną!) Ventura Devils, gdzie dzieją się najbardziej abstrakcyjne rzeczy na świecie. Właściciel drużyny zatrudnił sporą ilość pięknych dziewczyn, które mają pilnować zawodników i chronić ich przed nimi samymi. Mają zakaz wchodzić razem w związki pod groźbą usunięcia z drużyny i stratą dobrze płatnej pracy. Nie brzmi to w żaden sposób realistycznie i mija się też z wszelką logiką.

Pomijając już ten oczywisty absurd to podejście Alison Hayes do rzeczywistości nie podeszło mi do gustu. Dziewczyna wyprowadziła się z domu wraz z byłym kapitanem drużyny Diabłów i wróciła zdradzona po zabawie w dom. Od razu wpada jej w oko Michael - jak szybko można znowu popełnić te same błędy? Nie jest ona zbyt inteligentną dziewczyną i irytowało mnie jej zachowanie. Z czasem trochę nabrało sensu, ale mimo wszystko nie została moją ulubioną bohaterką.

Michael jest już trochę ciekawszy. Jego miłość do hokeja i chęć poświęcenia mu wszystkiego jest niesamowita. Wyróżnia się na tle innych zawodników i jest bardzo oryginalną postacią. Podoba mi się, chociaż brakuje mu tego czegoś, co dostrzegałam w innych książkach o hokeju. Popełnia jednak błędy, jest naprawdę bardzo realistyczny. To spory plus, bo nie jest sztucznie wykreowanym ideałem.

Fabuła nie jest czymś niezwykłym, chociaż - jak to w książkach Emilii Szelest bywa - czyta się ekspresem. Przyjemnie mi się śledziło losy bohaterów, chociaż domyśliłam się zakończenia. W tego typu historiach bardzo ciężko zaskoczyć czytelnika i mało kto się na to decyduje. Nie będę raczej kontynuować swojej przygody z Ventura Devils. Miałam za duże oczekiwania do autorki i nie spodziewałam się, że pójdzie takim utartym torem. Niebezpieczna gra była czymś genialnym i nie rozumiem, czemu Emilia zmieniła tak gwałtownie gatunek, w którym szło jej świetnie. Może chciała spróbować czegoś nowego, ale ja zostanę jednak przy jej kryminałach.

★★★★★★☆☆☆☆

Kusicielka // Emilia Szelest // Ventura Devils // tom 1 // 2021 // 320 stron // wydawnictwo Niegrzeczne Książki 

Zobacz inne książki dla kobiet tutaj

Za książkę dziękuję księgarni Tania Książka!

#BLOGUJEZTK: WAMPIRZE CESARSTWO // JAY KRISTOFF

grudnia 22, 2021

#BLOGUJEZTK: WAMPIRZE CESARSTWO // JAY KRISTOFF


Nie ma nic gorszego, niż genialna książka, gdy ma się w domu małe dzieci. Spróbujcie zatracić się na kilka godzin, gdy trzylatek i dwumiesięczny maluch co sekundę wymagają uwagi. Nie zapominajmy też o wiecznie głodnym kocie i setce obowiązków domowych. I właśnie w tym całym zamieszaniu pojawił się Kirstoff ze swoją historią o Gabrielu... Przepadłam całkowicie.

Ze świętego kielicha blask święty się sączy. Ład na świecie wyjdzie spod wiernego ręki, a przed obliczem męczeńskiej siódemki szary człowiek noc bezkresną zakończy.

Od ostatniego wschodu słońca upłynęło dwadzieścia siedem długich lat. Niemal trzy dekady temu wampiry wypowiedziały ludziom wojnę, by zbudować swoje wieczne cesarstwo na zgliszczach naszego. W morzu ciemności tlą się dziś tylko nieliczne iskierki światła.

Gabriel de León jest srebroświętym, członkiem świętego bractwa, które przysięgło bronić cesarstwa i Kościoła przed istotami nocy. Ale kiedy zabrakło światła dziennego, nawet Srebrny Zakon nie był w stanie powstrzymać naporu bestii. Teraz został tylko Gabriel.

Uwięziony przez potwory, które poprzysiągł zniszczyć, Ostatni Srebroświęty zostaje zmuszony do opowiedzenia dziejów swojego życia, historii legendarnych bitew i zakazanej miłości, utraconej wiary i nawiązanych przyjaźni, Wojen Krwi, Wiecznotrwałego Króla i pogoni za ostatnią nadzieją ludzkości: Świętym Graalem.

Gabriel de León jest postacią, która z marszu kojarzy się z Geraltem z Rivii. Ponury, z czarnym poczuciem humoru, walczący z mitycznymi potworami... Jestem pewna, że każdy, kto zna Wiedźmina od razu powiąże go z Gabrielem. Nie jest to jedyne podobieństwo, ale wygląda to tak, jakby Sapkowski był jedynie drobną inspiracją, a nie źródłem, od którego kopiował Kristoff. Pewnie z tego powodu zaczynając czytać Wampirze cesarstwo czułam się tak, jakbym wróciła do domu po długiej podróży.

Jednakże na tym właśnie polega problem z odebraniem człowiekowi wszystkiego, co ma, prawda?
Kiedy nie masz nic, nie masz już niczego do stracenia.

Wstyd się przyznać, ale gdyby Czarny Lew istniał naprawdę, byłabym jego psychofanką. Jego każda cecha, jego charakter, podejście do życia, siła woli... Ma w sobie wszystkie cechy, które są w stanie podbić moje serce. Już zaczynając czytać byłam zauroczona, ale gdy przeczytałam ostatnie zdanie... Miałam ochotę krzyczeć, że to już koniec, a ja potrzebuję więcej - więcej Gabriela, więcej jego opowieści. Bo nie da się ukryć, że Wampirze cesarstwo zostało napisane genialnie. Autor wykorzystał tutaj motyw retrospekcji i razem z pewnym wampirem poznajemy życie najsłynniejszego srebroświętego na świecie. Od pierwszych stron wiemy, jak się kończą przygody Gabriela, więc przez prawie tysiąc stron dowiadujemy się, jak to się stało, że zdobył wszystko i wszystko stracił. Opowieści przeplatane są pytaniami Jean-Francois i ich rozmowami, groźbami.

Nie ma boleści większej od tej, której doświadczasz w pojedynkę. Nie ma nocy ciemniejszych niż te, które spędzasz samotnie. Można się jednak nauczyć żyć z każdym brzemieniem. Rany zabliźniają się tak grubo, że w końcu stają się zbroją. 

Czytałam chyba już wszystko, co Kristoff napisał, ale dopiero tutaj trafił idealnie w moje słabości. Mój egzemplarz jest calutki oklejony karteczkami, które zaznaczają miejsca, które sprawiły, że serce mi mocniej biło. To, jak napisał on Wampirze cesarstwo zasługuje na najwyższe nagrody. Czyta się to tak dobrze, tak szybko. Za szybko. Nawet teraz, dwadzieścia cztery godziny po skończeniu lektury mam ochotę płakać i błagać o więcej. Nie zdarza mi się to zbyt często i po raz pierwszy od dawna czuję ogromny niedosyt. Niczego tej książce nie brakuje - może jest tylko za krótka o jakieś tysiąc kolejnych stron.

- Każdy nosi pustkę w sobie. - Gabriel westchnął - Możesz spróbować ją wypełnić tym, czym zechcesz. Winem. Kobietami. Pracą. Ostatecznie dziura to dziura. 
- I prędzej czy później wszyscy wczołgują się z powrotem do tej ulubionej.

Świat tutaj przedstawiony jest czymś całkiem nowym. O ile wampiry mogłaby się wydawać motywem już bardzo pospolitym - a przy okazji moim ulubionym - tak Kristoff nadał im nowe życie. Nigdzie nie znajdziecie niczego podobnego, a o to naprawdę w tych czasach ciężko. Pomysł, wykonanie... To wszystko zasługuje na jakąś nagrodę literacką. Czasy bezdnia i panowania Wiecznego Króla... Proszę Was, czy to nie brzmi jak pomysł na najlepszą książkę, jaką przeczytacie w życiu? Bo bez wątpienia trafiła ona na listę moich najważniejszych książek.

Serce tylko boli, ale nie pęka.

Fabuła to taki typowy misz masz. Nie ma tutaj jednej linii czasowej, przeskakujemy z wydarzenia do wydarzenia... Nie lubię tego, a tutaj nie przeszkadzało mi to nic a nic. Dodawało tylko całej historii uroku tajemnicy. Myślałam, że domyśliłam się niektórych wątków, ale okazało się, że Kristoff podszedł mnie jak początkującego czytelnika. Boję się już, co wydarzy się w kontynuacji wiedząc, jak kończy się poszukiwanie Graala i szczęśliwe życie Gabriela. Chciałabym wykrzyczeć Wam o wszystkim, co się tutaj stało i co złamało mi serce. Jest to książka, którą będę polecać każdemu bez wyjątku. Jestem oczarowana, wręcz obsesyjnie zakochana. Czy jest tu ktoś, kto wytatuuje mi Gabriela?

★★★★★★★★★★

Wampirze cesarstwo // Jay Kristoff // Wampirze cesarstwo // tom 1 // 24 listopada 2021 // 896 stron // wydawnictwo MAG

Zobacz inne książki fantastyczne tutaj

Za książkę dziękuję księgarni Tania Książka!

#BLOGUJEZTK: SERCE OGNIA // MEREDITH WILD, ANGEL PAYNE

grudnia 12, 2021

#BLOGUJEZTK: SERCE OGNIA // MEREDITH WILD, ANGEL PAYNE


Dużo dobrych opinii słyszałam o Krwi Zeusa, czyli pierwszym tomie tej trylogii. Postanowiłam więc się z nim zapoznać, a zaraz po skończeniu go zaczęłam czytać Serce ognia. Napędzała mnie do tego ogromna ciekawość - i nadzieja - bo zwykle nie czytam całej serii na raz. Tom pierwszy bardzo mi się spodobał, ale zabolała mnie obojętność, z jaką autorki potraktowały opisy świata. Jest ich tam niewiele, a pomysł na jego kreację to coś genialnego. Miałam nadzieję, że w kontynuacji dowiemy się o rzeczywistości Kary trochę więcej, ale to wciąż niewykorzystany potencjał...

Maximus Kane nie jest w stanie już ukrywać uczucia do swojej oszałamiającej uczennicy, Kary Valari. Jednak poddanie się pragnieniom niesie ze sobą konsekwencje gorsze niż tylko naruszenie kodeksu postępowania Uniwersytetu Alameda. A na to profesor Kane nie może sobie pozwolić! Kara sprzeciwiła się swojemu przeznaczeniu. Teraz piekło upomina się o nią.

Wydaje się, że to sytuacja bez wyjścia, przynajmniej dopóki nie zostanie ujawniony sekret prawdziwego pochodzenia Maximusa. Mimo wszystkich wątpliwości musi ON przyjąć pomoc swojego enigmatycznego ojca. Oznacza to pogodzenie się z dziedzictwem i podjęcie decyzji o przynależności do nowego, dziwnego świata pełnego bogów i demonów. Właśnie gdzieś w tym świecie, wśród tajemnic, ukryty jest klucz do uratowania Kary. Nic nie jest dla Maximusa ważniejsze niż ocalenie jej życia... i ognia jej serca. Niespodziewanym sojusznikiem pary zostaje matka dziewczyny. Pod obserwacją światowej prasy Veronica tworzy plan ochrony swojej córki, robiąc to, w czym jest najlepsza – rzucając na nią blask reflektorów. Czy w ten sposób oślepią wrogów Kary? A może jednak nowa hollywoodzka para i ich zakazana miłość zwróci uwagę niewłaściwych osób?

Kara jest chyba jedną z moich ulubionych kobiecych postaci. Chociaż opisy postaci zostały również potraktowane po macoszemu, to jej podejście do życia w świetle reflektorów bardzo mi się spodobało. Może nie jest ona jakoś specjalnie oryginalną bohaterką, bo skromnych pięknych dziewczyn, których wcale nie napędza pogoń za bogactwem w książkach jest mnóstwo, ale większość decyzji, które podjęła jest zbieżna z tymi, które sama bym podjęła w jej sytuacji. Zaczęłam się z nią utożsamiać. 

Maximus za to nie podbił mojego serca, a jeśli chodzi o książki to jestem bardzo kochliwa. Podoba mi się jego kreacja, ale jest on zbyt płaskim bohaterem, bym mogła się w nim zakochać. Jego zamiłowanie do Dantego jest jednym z lepszych wątków w tej serii - sama chętnie chodziłabym na jego wykłady - ale zostało również zepchnięte na dalszy tor. Bo, nie oszukujmy się, w Przeklętych chodzi jedynie o miłość. 

Jeśli nie oczekujecie od książki nic, poza dobrym romansem, to Krew Zeusa i Serce ognia to pozycje dla Was. Nie miałam wielkich oczekiwań i bardzo mi się te tytuły podobają. W kontynuacji mamy więcej akcji, mniej upartego wpatrywania się w naszych bohaterów. Nie można zaprzeczyć, że nasi bohaterowie zbliżają się do siebie ekspresowo szybko, a ich uczucie rozkwita dosłownie w sekundę. Wiem, że dużo czytelników nie przepada za takim nagłym byciem razem, ale ja to rozumiem - z własnego doświadczenia.

Bardzo podoba mi się pomieszanie typowo katolickich demonów z bogami Olimpu. Chociaż podziemiami włada Hades, a nie Lucyfer, to taki miks jest czymś ciekawym. Naprawdę żałuję, że autorki nie popisały się kreacją świata. Marzy mi się, by trzeci tom to zmienił, a zakończenie Serca ognia nawet pokazało, że moje nadzieje nie pójdą na marne. W pierwszej części sporą część fabuły dało się przewidzieć, tutaj niekiedy nawet byłam zaskoczona, więc na plus. Mimo to Krew Zeusa podobała mi się bardziej, ale ja zwykle wolę zaczynać cykle, niż je kontynuować czy kończyć. 

Z chęcią zabiorę się za trzeci tom i liczę, że będzie to spektakularne zakończenie. Lubię czasami poczytać jakiś paranormalny romans, bo był to kiedyś mój ulubiony gatunek, więc czuję taki ogromny komfort podczas lektury. Poczułam ogromny sentyment do Przeklętych i poleciłam już te książki mamie i przyjaciółce. Jestem bardzo ciekawa, czy im się spodobają. 

★★★★★★☆☆☆☆

Serce ognia // Meredith Wild, Angel Payne // Przeklęci // tom 2 // 15 września 2021 // 312 stron // wydawnictwo Niegrzeczne Książki

Inne książki z kategorii książki dla kobiet znajdziesz tutaj.

Za książkę dziękuję księgarni Tania Książka!

Copyright © Nasze życie ♥ , Blogger