[70/2022] #BLOGUJEZTK: SPIRYTYSTKA // MAX CZORNYJ

września 25, 2022

[70/2022] #BLOGUJEZTK: SPIRYTYSTKA // MAX CZORNYJ

Bardzo czekałam na kolejny tom Moralisty. Honoriusza Monda pokochałam od pierwszych stron i ta miłość nie minęła po przeczytaniu Spirytystki, czego się trochę obawiałam. Nie jest łatwo stworzyć kontynuację, która dorówna początkowi i osobiście rozczarowała mnie objętość tego tomu. Miałam ochotę na ogromną przygodę z Mortalistą, a dostałam taki krótki epizod, że mrugnęłam i wszystko się skończyło. 

W okolicach Krakowa grasuje wynaturzony morderca. Policja dociera do niego dzięki wskazówkom Honoriusza Monda. Szaleniec zostaje zastrzelony w trakcie odprawiania makabrycznego rytuału.

Były kierownik katedry mortalistyki pragnie odciąć się od śledztw. Skupia się na pracy w firmie sprzątającej Allegry Szmit, jednak po raz kolejny okazuje się, że od śmierci nie można uciec.

Dochodzi do kolejnego morderstwa. Zostaje ono dokonane w podobny sposób, jak wcześniejsze. Problem w tym, że szczegóły znał tylko zastrzelony sprawca oraz Honoriusz Mond. Tymczasem Mortalista sam nie do końca ufa swoim zmysłom.

Czy to możliwe, by Mond był tajemniczym geniuszem zła, znanym użytkownikom darknetu?

Czy będzie miał odwagę odnaleźć mordercę?

Chcę więcej. Miałam wrażenie, że to nie tak miało się skończyć, ale myśli autora zmieniły tor i powstał mu w głowie pomysł na tom trzeci, więc musiał urwać Spirytystkę akurat w tym momencie. Oby część kolejna była warta tego rozczarowania, bo sama sprawa, którą rozwiązywał Mond wciągnęła mnie bez reszty. Opisy z perspektywy sprawcy były tak straszne, że czytałam je połowicznie i szybko, coby tylko nie przyswoić zbyt wielu szczegółów i móc spać w nocy. Nie da się ukryć, że autor wczuł się w tę postać idealnie i nic nie można tutaj zarzucić. Na samą myśl mam ciarki.

Śmierć to śmierć. Nie było w niej nic strasznego ani niezwykłego. Jedynym, co stanowiło o jej czarnym PR, była tak naprawdę jej ostateczność.

Relacje między Honoriuszem i Allegrą bardzo się tutaj pogłębiają. Nie w romantyczny sposób, ale oboje zdają się coraz bardziej rozumieć się wzajemnie. Ciekawa jestem, jak dalej się to rozwinie. W głębi serca chciałabym chyba, żeby wszystko poszło w wiadomym kierunku, acz zdolności Honoriusza do miłości pozostawiają wiele do życzenia i raczej nie powinien wchodzić w żadne związki. 

Fabuła w tej części jest tak pokręcona, że sama nie doszłam do żadnego rozwiązania. Zaczęłam nawet kombinować coś z operacjami plastycznymi, ale w końcu się poddałam i pozwoliłam pokierować autorowi. Z jednej strony podziwiam go, za te wątki kryminalne. Z drugiej... Trochę zaczęłam się go bać i chyba nie podeszłabym do niego na spotkaniu autorskim. Tak na wszelki wypadek, gdyby znał odosobnione miejsce, gdy można kogoś zamknąć żywcem w trumnie. To chyba najgorszy rodzaj śmierci, jaki mogę sobie wyobrazić i od zawsze panicznie się boje takiej sytuacji. 

Zło nie istnieje. Istnieją tylko perspektywy...

Czornyj dużo razy porusza kwestie wiary w życie po śmierci, duchy. Podoba mi się, że nasi bohaterowie mają jakieś życie duchowe i nie prą ślepo przed siebie. Zainteresowanie istotą śmierci przez Honoriusza jest czymś bardzo nowym w literaturze kryminalnej. Zwykle takie postaci stoją po przeciwnej stronie barykady i to oni są tymi złymi. Naprawdę ciekawe rozwiązanie postawić kogoś takiego jako pomoc dla policji.

Gdyby ktoś zapytał mnie o to, czy warto inwestować w Czornyja... po dwóch tomach o Honoriuszu Mondzie odpowiem krótko: warto.

★★★★★★★★☆☆

Spirytystka // Max Czornyj // Honoriusz Mond // tom 2 // 07 września 2022 // 320 stron // wydawnictwo Filia

Za książkę dziękuję księgarni Tania Książka!


[69/2022] BIBLIOTECZKA LEONA: MAGAZYN HOT WHEELS 6/2022

września 24, 2022

[69/2022] BIBLIOTECZKA LEONA: MAGAZYN HOT WHEELS 6/2022

Nowy numer magazynu Hot Wheels zrobił mi dzień. Naprawdę. Kto przetrwał okres czteroletniego buntu ten wie, jak ciężko jest zachować spokój i znieść awantury o wszystko. Gdy wręczyłam Leonowi gazetkę do rąk z radością pobiegł do swojego pokoju i mogłam odzyskać równowagę. 

W tym numerze możecie przeczytać o Ferrari 296 GTS, o pewnym wyścigu pod palącym słońcem czy komiks o torze dla mistrzów Experimotors. Nic, co by mnie interesowało, jednak Maciek i Leon spędzili z tą gazetką nieprzyzwoitą wręcz ilość czasu. Nawet najmłodszy znalazł coś dla siebie. Dołączone do magazynu autko bardzo zainteresowało Oliwiera i czekam na awanturę, gdy starszy znajdzie w nim tonę śliny. 

Podoba mi się też ogromny plakat, który dołączony został do tego numeru. Przedstawia on wszystkie modele Hot Wheels z tego roku. Można tam zaznaczać, które mamy już w swojej kolekcji. Mamy ogromne pudło resoraków HW i niektóre są bardzo stare, pochodzą jeszcze ze zbiorów mojego brata. Nie można zarzucić tej firmie, że ich zabawki nie są trwałe.

Zajrzyjcie do środka.


Szukajcie w kioskach.

Za gazetkę dziękujemy wydawnictwu Egmont!

[68/2022] #BLOGUJEZTK: AMY MA JUŻ DOŚĆ // KELLY HARMS

września 10, 2022

[68/2022] #BLOGUJEZTK: AMY MA JUŻ DOŚĆ // KELLY HARMS

Czekałam bardzo na tę książkę. Który książkoholik nie chciałby zatonąć w historii, gdzie główną bohaterką jest bibliotekarka? Miałam wysokie oczekiwania i nawet się nie zawiodłam, a to przy tych wygórowanych wymogach bardzo dużo. Zdziwiłam się jednak, że grupą docelową Amy ma już dość są kobiety starsze ode mnie, a nieubłaganie zbliżam się do trzydziestki.

Amy Byler, przepracowana bibliotekarka i porzucona mama dwójki nastolatków, potrzebuje odpoczynku. Kiedy więc zjawia się skruszony mąż i proponuje, że przez lato zaopiekuje się dziećmi, Amy ucieka z sielskiej Pensylwanii do szalonego Nowego Jorku.

Zazwyczaj rozsądna i obowiązkowa, nagle rzuca się w wir życia w mieście, które nigdy nie zasypia. Odkrywa świat wypełniony rozrywkami, kulturą i - za namową przyjaciółek - randkami w ciemno. Pewien przystojny bibliotekarz szybko podbija jej serce, a ona zatraca się w tej nieoczekiwanej intelektualno-miłosnej przygodzie.

Kiedy lato dobiega końca, kobieta musi podjąć niezwykle trudną decyzję: zagłębić się w nowym fascynującym rozdziale życia czy wrócić do tego, który porzuciła... Tymczasem nieoczekiwanie zderzają się oba te światy. Amy grozi bolesna utrata nie tylko marzeń, które w sobie pielęgnuje, ale przede wszystkim tego, co w życiu najcenniejsze.

Amy Byler to Kopciuszek współczesnego macierzyństwa. Nie pada w ramiona księcia, by uciec od życia pełnego trudów i zmagań, lecz... bierze jego kartę kredytową!

Odkąd mąż opuścił Amy kobieta musi sama utrzymać ogromny dom, siebie i dwójkę dzieci na powierzchni. Podziwiam ją. Odnalezienie się w nowej rzeczywistości na pewno nie było łatwe, a ona szybko znalazła pracę i rzuciła się w wir obowiązków. Poradziła sobie. Na jej miejscu bym się pewnie poddała i błagała męża o powrót. Jednak gdy spotyka go po trzech latach i dostaje od niego propozycje, że na jakiś czas zajmie się dziećmi... Nie dziwię się, że wcale nie chciała się na to zgodzić. Chociaż nasze sytuacje życiowe i wiek dzieci są diametralnie różne, udało mi się z nią utożsamić. 

Pokochałam dzieci Amy. Wpisy do pamiętnika Cori były czymś niesamowitym i umilały mi początek każdego rozdziału. Joe przypominał mi mojego starszego syna i patrzyłam na niego z sympatią i matczyną  troską. Trochę żałowałam, że Amy wyjeżdżając na wakacje od bycia mamą ograniczyła czytelnikom kontakt ze swoimi pociechami. Niemniej... rozumiem i trochę zazdroszczę. Możliwość odpoczęcia od bycia w ciągłym trybie czuwania jest bardzo pociągająca. Na chwilę obecną jednak nie zostawiłabym swoich dzieci na tak długo, więc z radością wczułam się w rolę Amy i przez chwilę odpoczęłam psychicznie.

- Nowy Jork jest jak szwedzki bufet - zauważa bez cienia sarkazmu. - I czy ci się to podoba, czy nie, wszyscy figurujemy w menu.

Śledzenie losów kobiety, która mając dzieci odważyła się postawić na siebie - chociaż nie do końca z własnej woli - było czymś odżywczym. Taka pozycja była mi bardzo potrzebna. Trzeba też oddać autorce honor, że bohaterowie prowadzą ciekawe dyskusje o książkach i zawód Amy nie jest wyłącznie zawodem.  Ona żyje literaturą i jest to tutaj niesamowicie ważne. Zdecydowanie must have dla książkoholiczek. 

Romans Amy nie jest może tak wciągający, jak powinien, ale być może z powodu naszej różnicy wieku i zgoła odmiennej sytuacji. Miałam jednak nadzieję, że w końcu się jej uda i chętnie przeczytałabym książkę o jej dalszych losach. Jestem pewna, że wrócę do tej historii za kilka - kilkanaście - lat, żeby przypomnieć sobie, że powinnam też postawić bardziej na siebie i moje potrzeby również się liczą. Już teraz mam zamiar o tym pamiętać. Amy ma już dość ma stałe miejsce w mojej biblioteczce.

Rozumiem, że można kochać to, co się ma, kochać swoje dzieci, swoje życie i przyjaciół i wciąż pragnąć więcej. Rozumiem, że nie ma nic złego w sięganiu po więcej - więcej miłości, więcej przyjaźni, więcej spełnienia - i pozostawaniu przy tym cudowną mamą. 

I każda mama powinna o tym pamietać. 

★★★★★★★★★☆

Amy ma już dość // Kelly Harms // 27 lipca 2022 // 384 strony // Książnica

Za książkę dziękuję księgarni Tania Książka!


[67/2022] #BLOGUJEZTK: PIERWSZA DZIEWCZYNKA // AMY HARMON

września 04, 2022

[67/2022] #BLOGUJEZTK: PIERWSZA DZIEWCZYNKA // AMY HARMON

Myślę, że tę książkę mogę spokojnie określić mianem rozczarowania roku. Czytając jej opis nie mogłam się doczekać, aż zacznę czytać, a gdy już wzięłam ją do ręki i zaczęłam... przeżyłam spory spadek zainteresowania i chęci. Udało mi się jednak zaprzeć i doczytać do końca. Trwało to jednak zdecydowanie  zbyt długo.

Bayr z Saylok, bękart potężnego i zazdrosnego wodza, jest prześladowany przez rzuconą przed laty przez jego umierającą matkę klątwę. Zraniona Desdemona, która została porzucona i pozbawiona szansy na szczęście, przeklęła tę ziemię słowami: "od tego dnia w Saylok nie będzie córek".

Bayr, wychowany wśród opiekunów na Świątynnym Wzgórzu, jest obdarzony nadludzką siłą i nazbyt ludzkim sercem bijącym w jednym celu: aby chronić Albę. Pierwszą dziewczynkę urodzoną od prawie dwóch dekad będącą zbawieniem dla zagrożonego królestwa. Teraz los Saylok zależy od Alby i Bayra, których więź pomimo nadchodzącego niebezpieczeństwa się pogłębia. Bayr zmuszony do walki z wrogami zagrażającymi królestwu, staje się odpowiedzialny za księżniczkę, do której pała coraz większym uczuciem.

Młodzi kochankowie nie wiedzą, że każde z nich zagraża królowi, chciwemu człowiekowi, który zbudował swój tron na kłamstwach, morderstwach i zdradzie. Jest tylko jeden sposób, aby obronić swoją krainę przed zepsuciem. Przełamując klątwę, mogą pokonać króla. Ale mogą też zniszczyć samych siebie.

Czytając opis zaczęłam wyobrażać sobie przygody niczym z dworu Jagiellonów. Musicie wiedzieć, że jestem ogromną fanką wszelkich możliwych dworów, zamków i monarchii. Wielokrotnie w moim życiu czytałam Pamiętnik księżniczki i nie wstydzę się tego. Pierwsza dziewczynka obiecuje nam bardzo interesujące królestwo i prawdziwą historię miłosną. Błąd. 

Pierwszym problemem była rozbieżność czasowa. Czułam się, jakby czasoprzestrzeń dopadła olbrzymia mysz i wygryzła ją niczym ser. Zaczynamy poznawać akcję w dzieciństwie Desdemony, a kończymy na całkiem pokaźnym wieku Bayra. Jesteśmy przerzucani z jednego bohatera do drugiego, czas pędzi jak szalony. Nie mogłam wczuć się w sytuację, bo zaraz okoliczności się zmieniały. Niesmaczne.

Gdy doszliśmy już do spotkania Bayra i Alby... bardzo długo trzeba było czekać na rozwój wypadków z nimi związanych. Być może nie narzekałabym na to, gdyby nie sama otoczka. Atmosfera ciągle była ciężka, ponura. Cały czas w mojej wyobraźni dominowały kolory szarości i to jest chyba najlepszy opis tej książki. Była monochromatyczna. Zwyczajnie nudna.

Żaden bohater nie przyciągnął mojego spojrzenia, nikt mnie nie zainteresował. Wszyscy byli bardzo papierowi. Nie będę już więcej znęcać się nad Pierwszą dziewczynką. Widzę, że ma sporo zwolenników, więc po prostu każdy musi ją przetestować na własnej skórze. Nie spodziewajcie się jednak za wiele. 

★★★☆☆☆☆☆☆☆

Pierwsza dziewczynka // Amy Harmon // Kroniki z Saylok // tom 1 // 17 lipca 2022 // 426 stron // wydawnictwo Nowe Strony

Za książkę dziękuję księgarni Tania Książka!


[66/2022] BIBLIOTECZKA LEONA: KURA KRYSTYNA I JEJ BANDA // JUSTYNA BEDNAREK

września 02, 2022

[66/2022] BIBLIOTECZKA LEONA: KURA KRYSTYNA I JEJ BANDA // JUSTYNA BEDNAREK


Zawiesiliśmy z Leonem jego naukę czytania. Nagle przestał być do tego chętny i ciężko wszystko mu przychodziło. Przestałam więc kolekcjonować książki, które mają go wspomóc w nauce tej umiejętności. Ale nie mogłam przejść obok kury Krystyny. Widząc ten tytuł byłam stracona.

Kura Krystyna to dyrektorka zagrody "Stokrotka". Jest ruda, grubiutka i mądra! Cieszy się szacunkiem i sympatią wszystkich mieszkańców. Dlatego kiedy wpada w tarapaty, indyk i kogut nie wahają się ani chwili, by jej pomóc.

Składam słowa, pierwszy poziom serii "Czytam sobie", to wspaniały początek nauki czytania. Proste i zabawne historie są dziełem wybitnych polskich autorów. Opowiadania napisane są krótkimi zdaniami. Bardzo duża czcionka ułatwia czytanie, a zamieszczone po bokach stron wyrazy w ramkach służą do ćwiczenia głoskowania. Ilustracje najlepszych polskich twórców są harmonijnym uzupełnieniem czytanego tekstu.

Forma książek zgodna jest z zaleceniami metodyków.

Historia jest bardzo przyjemna, a Krystyna to bohaterka, o której chce się czytać. Dzięki jej zabawnym przygodom można genialnie spędzić czas z dzieckiem nawet gdy ono nie ma jeszcze ochoty uczyć się czytać. 

Seria Czytam sobie jest dostosowana do nauki idealnie. Przeliterowane trudniejsze słowa, duża i wyraźna czcionka. Dochodzą do tego intrygujące ilustracje i mamy wszystko, czego można chcieć. My będziemy się uczyć z pomocą tego cyklu i wiem, że z nim pójdzie nam doskonale.

Ta książka uczy czytać ze zrozumieniem, a naklejki z końca uprzymilają cały ten proces. Jeśli jesteście na etapie nauki ta seria oferuje wiele cudownych historii w trzech różnych stopniach trudności. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Zajrzyjcie do środka i zakochajcie się w tej książce.



[65/2022] #BLOGUJEZTK: THE LOVE HYPOTHESIS // ALI HAZELWOOD

sierpnia 31, 2022

[65/2022] #BLOGUJEZTK: THE LOVE HYPOTHESIS // ALI HAZELWOOD

Jako fanka romansów naukowych nie mogłam przejść obojętnie obok The Love Hypothesis. Przyjaciółka bardzo mi ją polecała, a zna mnie doskonale, więc od razu gdy dostałam ją do ręki zabrałam się za czytanie. I moje dzieci chodziły gołe dopóki jej nie skończyłam.

Udawany związek pary naukowców i siła przyciągania, której nie da się racjonalnie wytłumaczyć. Olive Smith, doktorantka na wydziale biologii Uniwersytetu Stanforda, jest inteligentna i utalentowana, ale też niepozbawiona kompleksów. Niedawno zerwała ze swoim chłopakiem Jeremym. Aby udowodnić swojej przyjaciółce Anh, że nic ich już nie łączy - w końcu naukowców interesują tylko namacalne dowody - Olive postanawia pocałować pierwszego mężczyznę, którego spotka na swojej drodze.

Jej wybór pada na doktora Adama Carlsena, przystojnego i genialnego wykładowcę. O dziwo, największa gwiazda Uniwersytetu Stanforda, a zarazem czołowy wydziałowy tyran i postrach studentów zgadza się udawać jej chłopaka. Kiedy sprawy przybierają zły obrót podczas wielkiej konferencji naukowej, zagrażając całej karierze Olive, Adam znowu ją zaskakuje, oferując swoje wsparcie oraz... jedną niezapomnianą noc.

Nagle ten niewielki eksperyment przeradza się w odkrycie stulecia. A Olive dowiaduje się, że jedyną rzeczą trudniejszą niż próba ujęcia miłości w naukowe ramy jest zmierzenie się z własnymi uczuciami.

Olive jest cudowną postacią. Uwielbia swoją przyjaciółkę i jest w stanie dla niej zrobić wszystko. Jest to genialny sposób na rozpoczęcie fabuły. Ona i Adam są bardzo realistyczni. Mają swoje wady i zalety, dzięki czemu można odnieść wrażenie, że istnieją między nami. Ich relacja była czymś genialnym. Śledziłam rozwój ich uczuć tak, jakby dotyczyło mnie to bezpośrednio. Kosmos.

Hipoteza: Łatwiej złamać serce niż najsłabsze wiązanie wodorowe.

Książka jest ciut przewidywalna, ale ciężko byłoby stworzyć coś nowego w tym gatunku. Zakończenia z pewnością się domyślicie, ale droga do niego jest kręta i wyboista. Po drodze dzieje się wiele, ale Adam jest specyficznym człowiekiem, który na pewno przyciągnie Wasze spojrzenia i niejednokrotnie Was zaskoczy swoim podejściem do życia. Chciałabym więcej takich książek, które mnie tak wciągną i nie pozwolą się oderwać. 

Bo zaczynam myśleć, że właśnie na tym polega prawdziwa miłość. Na poświęceniu siebie. Rozdarciu swojego serca na strzępy, by serce ukochanej osoby mogło pozostać w całości.

Autorka na codzień porusza się w naukowym świecie - jest biologiem - więc w The Love Hypothesis sporo naukowego żargonu i czuć, że Ali Hazelwood zna się na swojej robocie. Jeśli pisanie wychodzi jej tak dobrze to nawet nie chcę wiedzieć, jak wyśmienita jest w swoim zawodzie. Potrzebuję więcej romansów naukowych - koniecznie jej autorstwa. Na pewno będę wracać do tej historii, stała się dla mnie takim Comfort book, a ja naprawdę rzadko robię reready. Czułam się podczas czytania jednak bardzo dobrze. Żywo. Coś świetnego.

★★★★★★★★★☆

The Love Hypothesis // Ali Hazelwood // 27 lipca 2022 // 416 stron // wydawnictwo Muza

Za książkę dziękuję księgarni Tania Książka!

Zobacz inne książki obyczajowe!

[64/2022] BIBLIOTECZKA LEONA: BASIA, FRANEK I CHOROWANIE + BASIA, FRANEK I HUMORY // ZOFIA STANECKA, MARIANNA OKLEJAK

sierpnia 27, 2022

[64/2022] BIBLIOTECZKA LEONA: BASIA, FRANEK I CHOROWANIE + BASIA, FRANEK I HUMORY // ZOFIA STANECKA, MARIANNA OKLEJAK


Cieszę się, że pojawia się coraz więcej wariantów książeczek o Basi i Franku. Lubię po nie sięgać w ciężkich wychowawczych przypadkach. Basia, Franek i humory to pozycja, która po prostu spadła mi z nieba. Mamy obecnie okropnie trudny czas z Leonem, nie sposób do niego dotrzeć i próbuję to zrobić za pomocą tej książeczki. Mam nadzieję, że nie będę musiała korzystać z niej zbyt długo, ale jest bardzo pomocna,

Pomaga ona dzieciom nazwać swoje uczucia i zrozumieć je. Nie działa cudów, dalej jest nam ciężko, ale Basia, Franek i humory jest ciągle na naszym nocnym stoliku. Jeszcze kilka dni i nauczę się jej na pamięć.

Zbliża się sezon chorobowy, Leon i z lekami ma ogromny problem, więc wiem, że Basia, Franek i chorowanie też będzie niedługo na czasie. Na pewno w jakiś sposób przygotuje to nas na wrzesień i przedszkole. Teksty nie są trudne, dzieci bez problemu zrozumieją przekaz. Czy go przyjmą zależy już wyłącznie od nich, ale jakieś szanse są.

Zajrzyjcie do środka i zobaczcie, jak cudowne są te ilustracje. Proste, idealne. Przeczytajcie te kilka stron i wybierzcie te tytuły, których obecnie potrzebują Wasze dzieci. Są naprawdę warte uwagi. 

[63/2022] BIBLIOTECZKA LEONA: MY LITTLE PONY. WITAJ W EQUESTRII. KSIĄŻKA Z MAGNESAMI + TOMEK I PRZYJACIELE. AKCJA RATUNKOWA. KSIĄŻKA Z MAGNESAMI

sierpnia 25, 2022

[63/2022] BIBLIOTECZKA LEONA: MY LITTLE PONY. WITAJ W EQUESTRII. KSIĄŻKA Z MAGNESAMI + TOMEK I PRZYJACIELE. AKCJA RATUNKOWA. KSIĄŻKA Z MAGNESAMI


Te dwie książki - a szczególnie Witaj w Equestrii - wyciągam, gdy mam coś do zrobienia i muszę zająć... mojego dziesięciomiesięcznego syna. Zakochał się w tych książeczkach z magnesami tak bardzo, że sama jestem w szoku. Przyczepia, odczepia, ogląda... i zjada. Jedno Wam powiem: te magnesy nie są ślinoodporne, ale jego radość jest tak wielka, że po części spisałam już te magnesy na straty. Liczę jednak, że niedługo przestanie je nałogowo wsadzać do buzi i jeszcze nam posłużą.

Oprócz przestrzeni, którą dziecko może uzupełnić magnesami, mamy też krótką historyjkę z ciekawą fabułą. Czytamy je czasami na dobranoc i Leon ignoruje wtedy, że ma możliwość użycia dodatków. Warto mieć w bibliotece chociaż jedną taką książkę, bo dziecko w każdym wieku zajmie się i będzie dobrze przy tym bawić. Jest to też dobry pomysł na podróż i będziemy z całą pewnością w ten sposób wykorzystywać te tytuły. 

Zajrzyjcie do środka i zobaczcie, jak dobrze można się bawić układając magnesy i nawet nie mając roku.

Za książeczki dziękujemy wydawnictwu!

[62/2022] BIBLIOTECZKA LEONA. AKADEMIA MĄDREGO DZIECKA: NIESAMOWITY SPACER. POD ZIEMIĄ + NIESAMOWITY SPACER. OCEAN

sierpnia 21, 2022

[62/2022] BIBLIOTECZKA LEONA. AKADEMIA MĄDREGO DZIECKA: NIESAMOWITY SPACER. POD ZIEMIĄ + NIESAMOWITY SPACER. OCEAN


Kolejne nowości Akademii zawitały do naszego domu. Myślałam, że Oliwier z zapałem zacznie przeżuwać.... przerzucać te dwa tytuły, gdyż przeznaczone są dla maluszków, a ponownie moje dzieci mnie zaskoczyły. Ich większym fanem został Leon. Kocha książeczki, gdzie pełno ruchomych elementów i przy lekturze nie musi biernie przypatrywać się ilustracjom. 

Przyznam, że sama jestem ogromną fanką tej serii z Akademii Mądrego Dziecka, bo jest po prostu przepiękna. Uwielbiam te błyszczące elementy. Przyciągają wzrok i naprawdę angażują dziecko. Żałuję, że nie mam już tyle czasu na czytanie z Oliwierem, ile mogłam poświęcić z Leonem. Zdecydowanie to książeczki z tego cyklu rozbudziły w moim starszaku miłość do literatury. Bez wieczornego czytania nie zaśnie i bardzo to lubię. 

Pod ziemią i Ocean to coś więcej niż bajeczki dla dziecka. Uwielbiam w nich to, że uczą i pokazują życie takim, jakim jest. Maluszek bardzo szybko zaczyna pojmować wszystkie zależności i wiem, że Leon jest taki obyty w świecie właśnie dzięki takim książkom. Zajrzyjcie do środka i pokochajcie je tak samo, jak my.

Za książeczki dziękujemy wydawnictwu!

[61/2022] PRZEDPREMIEROWO: FURIA // MARCEL MOSS

sierpnia 19, 2022

[61/2022] PRZEDPREMIEROWO: FURIA // MARCEL MOSS

Wielkie nadzieje wiązałam z Marcelem Mossem. Bardzo chciałabym odkryć kolejnego autora kryminałów, którego mogłabym nałogowo podczytywać. Brakuje mi porządnego komisarza/detektywa i wciągającej fabuły. Opis Furii zachwyca. Szkoda, że wykonanie już mniej.

Od obłędu dzieli nas tylko chwila

Przez świat przetacza się fala totalnego zdziczenia i furii

Wtorek, godzina 11:45. W czterech różnych miejscach w Polsce zupełnie obce sobie osoby wpadają w szał i na oczach świadków zabijają przypadkowych ludzi. Nie potrafią powiedzieć, dlaczego to zrobiły.

Media szybko podchwytują temat i nagłaśniają "syndrom 11:45”. Według niektórych badań to właśnie o tej porze we wtorki ludzie są najbardziej przemęczeni pracą i sfrustrowani.

Śledztwo prowadzi bezkompromisowy komisarz Konrad Tajner. Próbuje odkryć, co łączyło pogrążoną w depresji nauczycielkę, gnębioną przez szefa pracownicę korporacji, zmagającego się z poważnymi oskarżeniami księdza i wycieńczonego pracą po godzinach lekarza.

Gdy Tajnerowi wydaje się, że jest coraz bliżej rozwiązania zagadki, zostają odnalezione brutalnie okaleczone zwłoki. Rozpoczyna się walka z czasem.

Konrad Tajner nie przypadł mi do gustu jako główny bohater. Brakło mu tej charyzmy i zaciętości, którą lubię u śledczych. Nie posiada on poczucia humoru i tej cechy - mam wywalone na wszystko i wszystkich i zrobię jak chcę - która najbardziej napędza fabułę. Nie jest w moim typie i przez to nie potrafiłam wciągnąć się w lekturę tak, jakbym tego chciała. A chciałam niesamowicie - nie mogłam doczekać się, gdy poznam rozwiązanie tej sprawy. Okazało się ono być równie rozczarowujące. Nie wyobrażam sobie, że takie wydarzenia mogłyby mieć miejsce w rzeczywistości. 

Strasznie zabolał mnie ten zmarnowany potencjał tej historii. Całość była po prostu zbyt nadmuchanym balonem, który pękł w rozczarowującym momencie. Kilka dni minęło od skończenia lektury, a dalej odczuwam taki niesmak. Nie lubię się zawodzić, a teraz, gdy mam dzieci i czasu na czytanie mało, tym bardziej przeżywam coś, co mnie nie zachwyciło. 

Dam autorowi jeszcze jedną szansę, ale kolejne przygody komisarza Konrada będę unikać. Nie zaiskrzyło.

★★★★★☆☆☆☆☆ 

Furia // Marcel Moss // Konrad Tajner // tom 1 // 07 września 2022 // 352 strony // wydawnictwo W.A.B.

Za książkę dziękuję grupie wydawniczej Foksal!

Copyright © Nasze życie ♥ , Blogger