Kajtek i Koko w kosmosie – Nowe Przygody. W próżnej próżni. Tom 1 // Maciej Kur, Mieczysław Fijał, Tomasz Piorunowski

października 08, 2026

Kajtek i Koko w kosmosie – Nowe Przygody. W próżnej próżni. Tom 1 // Maciej Kur, Mieczysław Fijał, Tomasz Piorunowski


Kajtek i Koko ponownie lądują w kosmosie. Już samo to wystarczy, żeby mnie kupić. Uwielbiam, gdy znani przeze mnie bohaterowie odkrywają nowe horyzonty. Maciej Kur i Mieczysław Fijał doskonale odnaleźli TO COŚ, co tak dobrze znamy z twórczości Christy i sprezentowali nam coś niesamowitego: możliwość powrotu do ukochanego uniwersum. 

Cała historia W próżnej próżni będzie zawierać się w dwóch tomach, więc zakończenie tego jest - delikatnie mówiąc - bardzo nieuprzejme. Najchętniej od razu zabrałabym się za kontynuację, więc pewnie cały zabieg spełnił swój cel. Bardzo lubię Kajtka i Koko, więc cieszą mnie ich kolejne przygody. Odetchnęłam z ulgą, że nie są one na siłę unowocześniane i przekoloryzowane, a ich lektura dalej przypomina przytulenie się do ukochanego misia. 

Komiks jest krótki, bardzo dynamiczny. Nie wiem, czy ktokolwiek będzie w stanie odłożyć lekturę w połowie. Ja nie byłam w stanie. Ciągle coś się dzieje, akcja gna do przodu. Równocześnie ciągle jest zabawnie i to ze smakiem. Wszystko jest bardzo przemyślane, każdy krok wynika z poprzedniego. Dosłownie mamy tutaj przykład komiksu idealnego. No, może tylko trochę za krótkiego. I zdecydowanie skończonego w złym momencie. 

Zajrzyjcie do środka. 

Za komiks bardzo dziękuję wydawnictwu!

ASTERIKS 27: SYN ASTERIKSA // GOSCINNY & UDERZO

października 06, 2026

ASTERIKS 27: SYN ASTERIKSA // GOSCINNY & UDERZO


I w tym momencie tom 27. Asteriksa wylądował na samym szczycie moich ulubionych. Już dawno nie bawiłam się tak świetnie przy lekturze, a Syn Asteriksa zmiótł mnie z planszy. Już sam rys historyczny na początku tomiku jest - mam wrażenie - dłuższy niż zazwyczaj. Bardzo się wciągnęłam w historię Ptolemeusza XVI i chyba to właśnie postać tego bobasa sprawiła, że bawiłam się tak cudownie.

Pewnego spokojnego ranka Asteriks znajduje na progu swojej chaty porzucone niemowlę. Nieustraszony Gal wpada w panikę! Najwyraźniej jakiś bocian zakpił sobie z niego, choć są osoby w wiosce, które podejrzewają, że dziecko porzucone przed domem wojownika dowodzi wprost, kto jest jego ojcem... Obeliks odważnie wspiera przyjaciela, pomaga karmić i zabawiać malca, ale gdy ten wypija z mlekiem odrobinę magicznego wywaru, staje się niebezpieczny dla ludzi i zwierząt. Dzielni Galowie muszą odnaleźć jego rodziców. W tym celu wyruszają do położonych w pobliżu wioski obozów rzymskich. Żaden z legionistów nie przyznaje się jednak do ojcostwa, ale Asteriks i Obeliks odkrywają, że sam prefekt rozkazał przeprowadzić spis ludności pod pretekstem poszukiwania dziecka...

Od wielu, wielu lat nic nie poprawia mi tak humoru jak Asteriks i Obeliks. Wystarczy, że otworzę komiks i od razu się uśmiecham. Podobnie działają na mnie wersje animowane. Zdecydowanie nigdy nie znudzi mi się poznawanie ich kolejnych przygód. Może i nie jestem właścicielką pełnej kolekcji, ale kiedyś na pewno to nadrobię, bo wiem, że nawet na emeryturze chętnie będę wracać do tych nieustraszonych Galów. Wiecie, to działa na takiej zasadzie, że jakbym mogła wybrać uniwersum, w którym będę żyć, to wybrałabym albo Ranczo, albo chatę Asteriksa. Nie ma nic pośrodku.

Tutaj akcja toczy się tak żwawo, że nawet nie zauważyłam, kiedy Syn Asteriksa się skończył. Przyznam, że miałam ochotę od nowa zacząć czytać i pewnie jeszcze w tym miesiącu ponownie wrócę do tej historii, bo jest w samej czołówce moich ulubieńców. Nie wiem, jak to się stało, że nawet wcześniej o niej nie słyszałam, ale błędy popełnia się po to, by je naprawić. Jeśli jeszcze nie znacie tomu 27. to szybko to nadróbcie. 

Zajrzyjcie do środka.

Za komiks bardzo dziękuję wydawnictwu!

MAŁA UCIECZKA // MARZENA SOWA, DOROTHEE DE MONFREID

października 05, 2026

MAŁA UCIECZKA // MARZENA SOWA, DOROTHEE DE MONFREID


Udało mi się zainteresować Leona komiksami, więc kuję żelazo póki gorące. Podsunęłam mu tym razem coś, co w tym momencie jego rozwoju jest mu bardzo potrzebne. Coraz bardziej widać, jak Leon wyróżnia się na tle swojej klasy. Nie jest typowym chłopcem, któremu wystarczy piłka i kawałek boiska. Leon wymaga, poszukuje. Nie jest łatwo słuchać od dziecka "nikt mnie tutaj nie potrzebuje" czy "nikt mnie tutaj nie lubi". Dodatkowo Leon musi do wszystkich wniosków dojść sam. I tutaj z nieba spadła mi Mała ucieczka. 

To na pierwszy rzut oka prosta opowieść o inności. Głównymi bohaterami są tutaj robaczki, które wyróżniają się na tle innych z nie do końca pozytywnych kwestii. Mamy muchę, która sepleni, ponieważ... wyrosły jej zęby. Mamy pajączkę, która nie potrafi stworzyć prostej pajęczyny. I są też inny, którzy również czują się gorsi, bo coś tutaj nie idzie tak, jak powinno. Łatwo dorastającemu dziecku odnaleźć się w tym towarzystwie, a równocześnie są oni w stanie pokazać mu, że często nasze niedoskonałości zmieniają się w supermoce. 

Komiks jest krótki, napisany przystępnym językiem. Ilustracje są piękne, nienachalne. Niesamowicie mocno spodobał mi się przekaz i sposób, w jaki zostało to napisane. To chyba będzie jedna z pozycji, którą będę często wybierać na prezenty dla innych dzieci. Każdy potrzebuje w swoim życiu tej jednej książki, która w razie potrzeby postawi go na nogi. W wielu przypadkach to może być Mała ucieczka. 

Zajrzyjcie do środka.

Za komiks bardzo dziękujemy wydawnictwu!

MINECRAFT. ROCZNIK 2027

października 03, 2026

MINECRAFT. ROCZNIK 2027


Zawsze dociera do mnie upływ czasu, gdy biorę do ręki kolejny Rocznik Minecrafta. Dopiero co otwieraliśmy Rocznik 2026, a tu już zapukał kurier z kolejnym. Od razu zwróciłam uwagę na zmianę formatu. Tym razem jest on większy, dzięki czemu wszystkie ilustracje są jeszcze lepiej czytelne. Podoba mi się też wizualnie dużo mocniej, niż poprzednie wydania. 

Wnętrze standardowo składa się po trochę ze wszystkiego. Mamy wyzwania, mamy miejsce, żeby stworzyć coś od siebie, mamy ciekawostki i wszystko, co ciekawego pojawiło się w ubiegłym roku. Wielkim plusem tego typu pozycji jest ich uniwersalność. Tutaj - tak samo jak w grze - można wszystko. Nie trzeba też czytać jej od deski do deski. Można wybrać to, czego w danym momencie potrzebujemy najbardziej, a równocześnie nie traci ona na aktualności. 

Minecraft jest taką grą, która nie ma granic i cieszę się, że pojawia się coś, co może trochę wspomóc młodego gracza w jego przygodzie. Nie ogranicza, a wskazuje kierunek i zachęca do rozwoju. Widzę, że Leon bardzo często sięga na minecraftową półeczkę i wyciąga poprzednie Roczniki. Są one świetnym pomysłem na prezent, a nieubłaganie zbliżają się święta. 

Zajrzyjcie do środka.



WAHADŁO // JULIAN HARDY

lipca 28, 2026

WAHADŁO // JULIAN HARDY

Zastanawiacie się pewnie, dlaczego mam zamiar dzisiaj opowiedzieć Wam o książce, która jest pisana dla dorosłego odbiorcy? Bo czytam takie i to bardzo często. Zazwyczaj nie mam wiele czasu na pisanie, więc skupiam się głównie na tych pozycjach, które zachwycają moje dzieci - koniec końców rośnie nowe pokolenie czytelników. Nie mogę jednak przejść obojętnie obok nowej książki Juliana Hardego. Dlaczego, zapytacie? Bo to ten - TEN - autor, który pisze tak, że wszystko we mnie się trzęsie i nie wie, co ze sobą zrobić.

Mamona ich nie deprawuje, tylko zdziera z nich maski.

Kiedyś, dawno temu, poznałam Pana Autora. Przypadkiem, mejlowo. Wtedy poznałam też Jazdę na rydwanie. Wtedy ta książka nazywała się jeszcze inaczej, ale miłość do niej we mnie pozostała. I teraz - dekadę później - miałam w rękach Wahadło. Już dawno nie byłam tak podekscytowana przed lekturą. W dzisiejszych czasach książki są po prostu jak dopalacz. Ekspresowa dawka emocji, po której chce się więcej i więcej, a o poprzedniej dawce zwyczajnie zapomina. I tutaj wjeżdża Julian Hardy. On i jego Wahadło, które sprawia, że zmienia się nawet spojrzenie na świat czytelnika.

W czasach, gdy milczenie bywało bezpieczniejsze niż prawda, każdy wybór miał swoją cenę.

Rok 1965, Szczecin. Marek, licealista stojący u progu dorosłości, przypadkiem poznaje Teofila Świadka, emerytowanego cenzora, człowieka, który przez lata decydował o tym, co wolno powiedzieć, a co musi zostać przemilczane. Ich rozmowy stają się dla chłopca lekcją rzeczywistości, w której lojalność jest walutą, a decyzje podejmowane w cieniu mogą z czasem zaważyć na losach wielu osób.

Równolegle śledzimy historię Louise Meissner, bohaterki znanej czytelnikom z powieści „Jazda na rydwanie”. Kobieta, dotąd poruszająca się w świecie wielkich pieniędzy, wpływów i międzynarodowych interesów, zostaje wciągnięta w rozgrywkę wykraczającą daleko poza finanse i osobiste ambicje. W narastającym napięciu politycznym pojawia się plan wymierzony w brytyjską infrastrukturę atomową, a stawką staje się bezpieczeństwo całego kraju oraz równowaga Europy. Widmo katastrofy, której skutki mogłyby na pokolenia zmienić bieg historii, przestaje być jedynie odległym zagrożeniem.

Gdybym przeczytała opis tej książki, a autorem byłby ktoś inny, nie sięgnęłabym po nią. To nie jest mój typ literatury, a równocześnie to właśnie tego typu książki są mi najbliższe. To opowieść o ludziach. Marek jest niesamowicie realistyczną postacią. Towarzyszymy mu przez wiele, wiele lat jego życia, więc staje się on kimś bardzo bliskim. Dodatkowo czasy, w których przyszło mu żyć są mi bardzo bliskie, chociaż urodziłam się końcem lat 90. Podczas czytania odnajdywałam w sobie ogromny spokój i tęsknotę. Może i nie było wtedy najlepiej, ale równocześnie nie było wszechogarniającego konsumpcjonizmu i przytłaczającej rzeczywistości. Julian Hardy tak dobrze oddaje ówczesną rzeczywistość, że wielokrotnie rozbudził we mnie nostalgię. Kto by się spodziewał, że będę tak dobrze odnajdywać się w historii Marka?

Marek Markiem, ale to Louise podbiła moje serce. Była mi już znana, ale dopiero teraz zrozumiałam ją jako osobę. Kilkukrotnie też miałam ochotę nią potrząsnąć, bo Louise to kobieta z krwi i kości. Tak samo mocno walczy o swoje, jak i z takim samym pędem popełnia błędy. Jest bardzo mocno skomplikowaną osobowością, chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się być prosta jak drut. Jak dorosnę chcę być jak Louise Meissner. 

Wiecie, co poza tym wszystkim sprawia, że książki Juliana Hardego są tak dobre? Rzetelność. Czytałam już książki, w których autorzy naprawdę dobrze poznali sprawy, o których piszą. Mimo to Julian Hardy wchodzi na taki poziom researchu, że nie wiem, czy ktokolwiek może mu dorównać. Nie znajdziecie tutaj żadnych niedopowiedzeń, czy informacji zdobytych po łebkach. Czy na temat giełdy, religii, polityki czy zagrożenia atomowego dostaniecie pełen pakiet. Czytanie Wahadła było jak spokojna jazda... na rydwanie. Do momentu, aż ktoś wykopał ogromną dziurę, obok wybuchł wulkan, a na niebie pojawiła się asteroida. Na samą myśl mam ciarki na całym ciele. Brakuje tylko kosmitów. Może w następnej książce?

Ciszej nad tymi grobami. Niech spoczywają w pokoju, a wasze insynuacje nie czynią jazgotu na tamtym świecie.

Wiecie, że nawet cytat, który znajdzie się na moim nagrobku będzie pochodził z Wahadła? Mam wrażenie, ze ja po prostu urodziłam się po to, by czytać książki Juliana Hardego. Minęło już trochę czasu, odkąd skończyłam lekturę, a od tamtej pory bardzo często łapię się na tym, że wracam myślami do niektórych wydarzeń, miejsc. Musiałam sobie sporo przemyśleć i wiem jedno. Mam nadzieję, że nie będę musiała czekać kolejnej dekady na kolejną książkę. Nie mam w sobie aż takich pokładów cierpliwości. 

Za książkę bardzo dziękuję Autorowi. Mam nadzieję, że spotkamy się już niedługo w kolejnej historii. Oby jak najszybciej.
KRÓLIK KONTRA MAŁPA I SUPERSZYBKA AJ // JAMIE SMART

czerwca 25, 2026

KRÓLIK KONTRA MAŁPA I SUPERSZYBKA AJ // JAMIE SMART

Nie mieliśmy wcześniej styczności z tym cyklem komiksów, ale dowiedziałam się, że nie trzeba znać wcześniejszych tomów, bo mamy tutaj zbiór różnych historyjek i krótkich opowieści, które łączą w sobie po prostu tych samych bohaterów. Uznałam więc, że to świetna książka na wakacyjny odpoczynek dla Leona. Jak na siedmiolatka ma bardzo dziwny gust czytelniczy, a ja próbuję po trochę zachęcić go do takich lżejszych pozycji, które nastawione są wyłącznie na rozrywkę. 

Niech Skunks i Małpa mają się na baczności, bo oto ich odwieczny wróg Królik – wraz całą swoją bandą – dostanie niespodziewanie w tym tomie, niczym grom z jasnego nieba, wsparcie w postaci tajemniczej Aj. Skąd się wzięła? Tego nie wie nikt. Podobnie jak inne zwierzątka ma puszysty ogonek, sterczące uszka, gęste futerko, ale nikt tak jak ona nie rozwala systemu, wyprowadzając przeciwników w pole swoją ponaddźwiękową szybkością, odwagą i… zdrowym rozsądkiem. Ostatni jej atut jest szczególnie cenny, gdyż raczej nie występuje wśród mieszkańców Lasu, i to po obu stronach barykady. Taka zawodniczka pozwalająca słabszym zapędzić silniejszego – który nie przebiera w środkach, a raczej w wytworach swojej niczym nieograniczonej wyobraźni – w kozi róg, to prawdziwy skarb.

Zanim wręczyłam komiks Leonowi przeczytałam go sama i... przepadłam. To, ile tutaj jest absurdu i braku logiki to zwyczajnie dawka śmiertelna. Wszyscy ci bohaterowie są szaleni. Dosłownie. Jestem zadowolona, że zdecydowałam się na lekturę. Ciężko znaleźć coś, co tak zachęca dzieci do czytania. Mam już w koszyku poprzednie tomy i na pewno niedługo dołączą do naszej kolekcji. Bawiłam się świetnie i czekam na reakcję Leona. Nie da się nie lubić tych puszystych zwierzaków. 

Historyjki są krótkie, proste do pojęcia. Lubię czasami wciągnąć się w opowieść, w której liczą się żarty, poczucie humoru i tempo akcji, a nie rozbudowane i skomplikowane fabularne przeskoki. Wciągnęłam się bardzo i naprawdę polecam każdemu, kto lubi przygody, niesztampowe opowieści i nowinki.

Za komiks dziękuję wydawnictwu!

NIEOFICJALNY PRZEWODNIK DLA FANÓW FILMU K-POPOWE ŁOWCZYNIE DEMONÓW

czerwca 23, 2026

NIEOFICJALNY PRZEWODNIK DLA FANÓW FILMU K-POPOWE ŁOWCZYNIE DEMONÓW

Oglądaliście K-popowe łowczynie demonów? Jak dla mnie to jeden z lepszych filmów animowanych dla dziewczynek, które pojawiły się w ostatnim czasie. Zresztą nie tylko dziewczynki są zachwycone przygodami trzech łowczyń. Chłopcy też! Podoba mi się, że owa animacja nie jest na siłę wzorowana na starą, tylko czerpie ze współczesności ile wlezie. 

I tutaj mamy przewodnik po filmie. Coś dla fanów, coś dla osób, które lubią wiedzieć. W środku jest pełno ciekawostek, informacji, zdjęć i quizów. Takie współczesne BRAVO dla fanów K-popowych łowczyń demonów. Może i ta książeczka nie zmieni świata, nie dostanie żadnej nagrody, ale na pewno ucieszy nie jednego fana filmu. 

Ważne są pozycje, które mają w sobie morał i pokazują, że warto być dobrym. To jedna z nich. Zajrzyjcie do środka.

Za książeczkę dziękujemy wydawnictwu!

K-POP SPIRIT ACADEMY // JOHEUN LEE

czerwca 20, 2026

K-POP SPIRIT ACADEMY // JOHEUN LEE

Sama nie wiem z jakiego powodu zdecydowałam się na lekturę K-Pop Spirit Academy. Bardzo lubię nam wszystkim znany film, który sprawił, że k-pop stał się tak popularny. Przyznam, że nie miałam zbyt wielkich wymagań, gdy wzięłam się do czytania, a okazało się, że od pierwszych stron wciągnęłam się w całą historię i nie mogłam się oderwać. Co więcej - potrzebuję kolejnego tomu!

Sanha nie ma pojęcia, jak trafiła do K-Pop Spirit Academy. Dziewczyna nie znosi występów przed publicznością, a na co dzień żyje w cieniu starszej siostry, Siyoon – jednej z największych gwiazd K-popu w Korei. Wkrótce Sanha odkrywa mroczny sekret – szkoła to tajna baza dla łowców potworów. Wraz z trzema nowymi przyjaciółkami – Jo, Lią i Kenny – dziewczyna przechodzi kurs walki z krwiożerczymi bestiami. Czy jednak zdoła odnaleźć swój głos i ocalić bliskich, gdy nad światem K-popu zawiśnie nowe zagrożenie?

Sanha jest bardzo ciekawą postacią. Kojarzy mi się z Harrym Potterem z pierwszego tomu. Nieśmiała, mimo słynnej rodziny. Niepewna swoich umiejętności, ciut przerażona. Ba, nawet pojawia się tutaj scena w pewnej łazience, która jest niesamowicie podobna do takiej samej sceny z Pottera. Przyznam, że mnie to bardzo ucieszyło. Lubię znajdywać takie smaczki w książkach, które miło mi się kojarzą. 

Dziewczyny są bardzo dzielne i zaradne. Wciągnęłam się niesamowicie w całą ich przygodę, chociaż nie jestem w targecie i zdecydowanie moje trzydzieści lat nie powinno być aż tak zachwycone. Ale jest. Cieszyłam się z każdą ich przygodą, drżałam z niepewności. Myślę, że nie tylko ja jestem tak zadowolona z lektury. Cudowny prezent dla dziewczynek. Zbliżają są wakacje, zachęcajmy dzieci do czytania. Szczególnie, że teraz są tak świetne lektury, że ciężko przejść obok obojętnie.

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu!
MINECRAFT ACADEMY. ZOMBIE ATAKUJĄ // TOM STONE

czerwca 01, 2026

MINECRAFT ACADEMY. ZOMBIE ATAKUJĄ // TOM STONE

Jeśli zastanawiacie się, dlaczego nie mam żadnych zdjęć tej książki, żebyście mogli zajrzeć do środka... Wszystkiemu winny mój starszy syn i jego zachwyt nad tym tytułem. Pochłonął go, a Minecraft Academy wędruje teraz między jego kolegami. Kto by się spodziewał, że ten tytuł wzbudzi taki zachwyt w dzieciach. To chyba kwestia tych zombiaków...

Pierwsza część zupełnie nowej serii ze świata Minecraft to gratka dla łączy fabułę i elementy edukacyjne STEM, zabierając młodych czytelników w epicką podróż przez świat gry, a przy tym oferuje pełną humoru, dynamiczną fabułę. 

Każda dziedzina STEM, matematyka, technologia, konstruowanie, nauki przyrodnicze, ma w książce własnego, oryginalnego bohatera-opiekuna, który sprawia, że nauka przy okazji gry staje się angażująca i pełna frajdy. Książka jest wypełniona wyzwaniami ze świata Minecrafta do zbudowania w grze, dzięki którym można wykorzystać wiedzę STEM, i stworzyć coś absolutnie niepowtarzalnego.

Wiecie, Leon jest ogromnym fanem nauki. Uwielbia książki Adama Mirka, uwielbia oglądać filmiki o przyrodzie, geografii, astronomii... I uwielbia Minecrafta. Jest tutaj wszystko, co lubi. Można dzięki tej książce wejść na całkiem nowy poziom gry. Naprawdę, mega. Sama jestem zachwycona i przy tej ilości minecraftowej literatury dostępnej na rynku Seria STEM jest chyba najlepsza. Mam nadzieję, że kolejne tytuły szybko się pojawią i będą równie interesujące. 

Zajrzyjcie do środka.


Zdjęcia pochodzą ze strony wydawnictwa.
Za książkę bardzo dziękujemy wydawnictwu!
WSZYSTKICH WAS KOCHAM NAJBARDZIEJ 💛 // SAM MCBRATNEY, ANITA JERAM

maja 30, 2026

WSZYSTKICH WAS KOCHAM NAJBARDZIEJ 💛 // SAM MCBRATNEY, ANITA JERAM


Bardzo lubię serię Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham, więc ucieszyłam się, że na naszych półkach pojawił się inny tytuł tego autora. Wszystkich was kocham najbardziej jest książką idealną dla wszystkich rodzin, w których ma pojawić się nowy członek lub dla tych, w których jest już kilka maluchów, a zazdrość między nimi jest normalnością.

Bohaterowie książki „Wszystkich Was kocham najbardziej” to rodzina z trzema niedźwiadkami. Maluchy niepokoją się, czy mama i tata kochają je tak samo, skoro każde z nich jest inne. Rodzice cierpliwie rozwiewają ich wątpliwości, przekonując, że miłości nie trzeba dzielić między dzieci – ona się mnoży.

Książeczki Sama McBratneya są przepiękne. Spokojne, ciche, stonowane. Przy obecnym natłoku kolorów, emocji, ilustracji takie pozycje też są potrzebne. Dzieci dostają tyle bodźców, że ciężko im wyciszyć się na wieczór. Miło jest razem z dzieciakami usiąść przy tym tytule. Daje to tyle ukojenia.

Jest to książka, która zostaje z człowiekiem na zawsze. Wiem, że szybko o niej nie zapomnimy i mam nadzieję, że chłopcy też będą kiedyś czytać ją swoim dzieciom. Tak, to jedna z TYCH książek. Mamy takich kilka i niesamowicie są dla nas ważne. Nie wyobrażamy sobie życia bez książek i mam nadzieję, że już tak zostanie.

Zajrzyjcie do środka i zachwyćcie się tymi ilustracjami.

Za książeczkę dziękujemy wydawnictwu!

Copyright © Życie z książką , Blogger