wtorek, 13 września 2016

[571] Wichrowe wzgórza - Emily Brontë

Tytuł: Wichrowe wzgórza
Tytuł oryginału: Wuthering heights
Autor: Emily Brontë
Tłumaczenie: Jerzy Łoziński
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 29 sierpnia 2016
Liczba stron: 448
Wydawnictwo: Zysk
Cena na okładce: 39,90
Czy istnieje na świecie ktoś, kto nie słyszał o tragicznej historii Heathcliffa i Catherine? Wichrowe wzgórza weszły do kanonu klasyki i już nikt i nic ich stamtąd nie ruszy. Odkąd pamiętam ciekawa byłam tego, co Emily Brontë napisała. Nie było nam jednak po drodze, czego jednak nie żałuję, bo obecne spotkanie okazało się tak bardzo owocne, że nie da się bardziej pokochać książki, niż ja kocham Wichrowe wzgórza.

Lockwood postanawia odpocząć trochę od ludzi i wyjechać gdzieś, gdzie będzie mógł zaznać samotności. Wynajmuje więc Drozdowe Gniazdo i planuje oddać się spokojnym zajęciom. Nie wytrzymuje jednak długo bez towarzystwa i postanawia wybrać się do domu właściciela, Heathcliffa, by go poznać i zamienić kilka słów. Gdy pojawia się w Wichrowych wzgórzach wcale nie jest jednak mile przywitany, a charakter Heathcliffa, jego pracowników i innych mieszkańców pozostawia wiele do życzenia. Ciężko jest mu zrozumieć nieszczęście, które wisi nad Wichrowymi wzgórzami, dlatego po niemiłych przygodach postanawia wypytać Ellen Dean, gospodynię Drozdowego Gniazda, o dzieje Heathcliffa.

Byłam bardzo zdziwiona kiedy odkryłam sposób narracji. Spodziewałam się, że całą historię poznawać będziemy z perspektywy albo Heathcliffa albo Catherine, a nie całkiem przypadkowej osoby, jaką jest Lockwood. Już sam fakt, że gdy Ellen opowiada nam o początkach życia Heathcliffa w rodzinie Earnshawów to większość bohaterów opowieści już nie żyje i świadomi jesteśmy, jak skończyły się ich losy. Ten zabieg sprawia, że lektura Wichrowych wzgórz jest naprawdę czymś, co w człowieku może obudzić głęboko ukrytą depresję. Choć starałam się nie przywiązywać do tych postaci, które jak dobrze wiedziałam nie występują w czasie teraźniejszym i nawet nie było to trudne biorąc pod uwagę ich charaktery.

Czasami litujemy się nad ludźmi, którzy nie mają litości ani dla siebie, ani dla innych.

Heathcliff jest bohaterem tak bardzo przepełnionym gniewem, że dla niego naprawdę ciężko poczuć coś na kształt sympatii, Poznajemy go w bardzo młodym wieku, jest wtedy jeszcze dzieckiem, jednak nawet fakt, że znamy jego każdą krzywdę i powody, dla których jego życiowym celem jest zemsta. Słysząc o historii, którą Emily Brontë stworzyła, spodziewałam się, że Heathcliff okaże się mężczyzną jakich wiele w dzisiejszej literaturze, typem pana Darcy'ego. Tutaj jednak nie ma co doszukiwać się pozytywnych aspektów osobowości głównego męskiego bohatera. Heathcliffa nie da się kochać, nie da się go nawet lubić. Choć początkowo naprawdę uważałam, że okaże się on być człowiekiem, którego będę uwielbiać mimo wszystko, jednak jest to niemożliwe. Tyle bólu, który on zadał, nie da się wybaczyć. 

Podobnie jest z Catherine, która okazała się być bohaterką tak pełną egoizmu i rozpuszczoną, że marzyłam, żeby ktoś w końcu porządnie przełożył ją przez kolano. Uczucia, jakie do siebie żywili, wskazują na to, że każda potwora znajdzie swego amatora, jednak egoizm był silniejszy niż miłość i wszelkie dobro. Nie spodziewałam się tego. Cathy wydawała się początkowo całkiem inną osobą, jednak łatwość, z jaką jej przyszło się zmienić wskazuje tylko, na same słabości charakteru. Nie rozumiem, jak można być takim człowiekiem. Osobiście nie raz mi serce pękało patrząc na cierpienie ludzi w otoczeniu Heathcliffa i Cathy.

Masz serce i nerwy, tak samo jak twoi bliźni. Dlaczego starasz się to ukryć? Twoja duma nie oszuka Boga. Kusisz go, żeby cię doświadczał, dopóki się nie ukorzysz.

Zakończenie Wichrowych wzgórz przyjęłam z ogromną ulgą i radością. Byłam już przesycona gniewem i złymi uczuciami bohaterów, więc choć książkę pokochałam i będę do niej wracać, to na pewno nie w najbliższym czasie. W miłości Catherine i Heathcliffa nie ma nic pięknego i tutaj nie można się oszukiwać, że jest inaczej. Czasami same kochanie drugiego człowieka nie wystarcza. I to właśnie jest taka sytuacja. Emily Brontë doskonale pokazała, co może się stać, gdy dwie osoby są tak pełne egoizmu, że nie potrafią patrzeć na dobro nikogo innego, niż tylko siebie. Przyznam, że właśnie to najbardziej przypadło mi do gustu. W całej historii literatury na pewno nie ma drugiej takiej opowieści.

Spodziewałam się, że jest to opowieść przeznaczona głównie dla kobiet, ale całkowicie zmieniłam zdanie po zakończeniu lektury. Zaufajcie mi: to nie jest głupiutki romans o którym zaraz zapomnicie. Wichrowe wzgórza to nie jest opowieść o miłości, tylko o nienawiści i zawiści. Poruszy to również i mężczyzn, gdyż to, co wyprawia Heathcliff zadziwiłoby największego niegodziwca i człowieka, w którym nie ma za grosz empatii. Nie sądziłam, że można być tak zaślepionym, by nie dostrzegać, że krzywdząc innych krzywdzi się najbardziej samego siebie. Autorka stworzyła książkę, która wylądowała na mojej liście książek mojego życia. Wrócę do niej jeszcze niejednokrotnie, choć sama myśl o Heathcliffie napełnia mnie strachem. Nowe wydanie Wichrowych wzgórz prezentuje się naprawdę cudownie i cieszę się, że dzięki niemu w końcu się zmobilizowałam, by poznać tę tragedię.

Ogólna ocena: 10/10 (arcydzieło)

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Zysk!

14 komentarzy:

  1. Ta książka jest przepiękna!! :D
    Też mam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobra, w takim razie przekonałaś mnie, abym w końcu zabrała się za ten tytuł, który czeka na półce od paru lat...

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć :) Nominowałam cię do stworzenia swojej babeczkowej wyliczanki, czyli TOP 5 ulubionych bohaterów książkowych ;) Więcej informacji tutaj: http://boook-reviews.blogspot.com/2016/09/babeczkowa-wyliczanka.html
    Mam nadzieję, że weźmiesz udział :)

    OdpowiedzUsuń
  4. JUż od dłuższego czasu przymierzam się do tej pozycji, ale ciągle coś mi wyskakuje. mUszę się w końcu spiąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się nie mogłam zabrać, ale warto, warto, warto.

      Usuń
  5. Też zdziwił mnie sposób narracji, na szczęście w ten pozytywny sposób. Chociaż jest to powieść pełna negatywnych emocji, to jednak zdecydowanie nie żałuję tego, że ją przeczytałam i zamierzam jeszcze do niej wrócić. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie książka już czeka na stosiku, a taka pozytywna recenzja tylko motywuje do sięgnięcia po nią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę :D Teraz pewnie będę molestować wszystkich ludzi na świecie, żeby Wichrowe wzgórza przeczytali :D

      Usuń
  7. Będę czytać tę książkę w tym miesiącu. :) Podchodzę do niej tak troszkę z rezerwą, bo nasłuchałam się, jaka to Jane Austen jest cudowna, a mnie jakoś nie porwała "Rozważną i romantyczną". A że tak powiem, ją i Emily Bronte wrzucam do jednego wora, nie wiem, czy dobrze czy źle robię. Więc jestem ciekawa, ale nie nastawiam się na coś cudownego – choć Twoja recenzja jest bardzo zachęcająca. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o Jane Austen to Duma i uprzedzenie mi się podobała, jednak to inna liga :D Jane Austen pisze chyba bardziej romanse, a Emily Bronte stworzyła coś ponadczasowego. Wartego uwagi.

      Usuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...