listopada 05, 2024
[71/2024] BIBLIOTECZKA OLIWIERA: BING. TĘCZOWA PIOSENKA. KSIĄŻKA Z MUZYKĄ
Za książkę bardzo dziękujemy wydawnictwu!
Za książkę bardzo dziękujemy wydawnictwu!
Mimo upływu czasu dalej bardzo lubimy Binga. Chłopcy nie oglądają go już w telewizji, ale chętnie sięgają po wszystkie książeczki z nim związane. Wiem, że na ten tytuł są już za duzi, ale osobiście bardzo mnie zaciekawił, więc postanowiłam sprawdzić, jak Oli będzie zapatrywał się na spędzanie z nią wieczorów. Koniec końców u nas z zasypianiem dalej jest spory problem i - chyba - nawet Bing tego nie zmieni.
Dzięki dotykowym elementom mamy tutaj dobry sposób na rozwój małej motoryki i ćwiczenie sensoryki. U nas zaburzenia sensoryczne są czymś, z czym mierzymy się codziennie, więc cieszy mnie, że ten Bing chociaż na chwilę Oliwiera zainteresował.
Jestem pewna, że niejeden maluch chętnie będzie towarzyszył Bingowi i Flopowi w szykowaniu się do snu. Wiem, że rytuały dla niektórych dzieci są bardzo ważne, a ta dwójka przedstawia w bardzo fajny sposób jak można przetrwać wieczór bez większych awantur 😌 Dodatkowym plusem też jest fakt, że wykonanie Dobranoc, Bing jest standardowo na najwyższym poziomie. Jest odporna na ślinę na dość wysokim poziomie, rogi są zaokrąglone, a elementy dotykowe bardzo przyjemne.
Świetna pozycja. Zajrzyjcie do środka.
Za książkę dziękuję wydawnictwu!
Za książeczki dziękuję wydawnictwu!
Za książeczki dziękuję wydawnictwu!
Powiem Wam w tajemnicy, że nasza biblioteczka pęka w szwach. Ilość książek, które posiadają moje dzieci, wymknęła się spod kontroli i muszę zainstalować sobie jakiś program, który zakończy moją pogoń za coraz to nowymi tytułami. Nie mogę się powstrzymać szczególnie wtedy, gdy nowości mają jakieś otwierane okienka lub ruchome elementy - przepadam wtedy po całości.
Tym razem trafiły do nas dwie świeżutkie premiery, w których otwierane okienka grają główne skrzypce. O dziwo to nie Leon zainteresował się nimi najbardziej, a Oliwier. Wiadomo, jak wygląda korzystanie z książeczek przez roczne dziecko, więc nie zostaje z nimi nigdy sam, ale tak bardzo pokochał Gdzie jest Bing?, że nie mam serca ich przed nim schować.
Gdy zajrzycie do środka zobaczycie lekko usztywnione strony, kilka okienek na każdej z nich i sporo radości. Ten cykl z całą pewnością nie jest ślinoodporny, ale Oliwier z pozytywnym skutkiem z niego korzysta. Pilnuję jego małe rączki, gdy otwiera ruchome elementy, gdyż nie zna jeszcze do końca swoich możliwości i zwyczajnie ciągnie za mocno, ale jak na razie książeczki dają radę.
Ilustracje są idealnym odwzorowaniem bajeczki Binga jak i Cocomelon, a dzieci lubią książki z ukochanymi postaciami. Dodatkowa aktywność, jaką jest szukanie Binga i JJ'a na pewno zachęci pociechy do częstszego sięgania po książeczki. Grunt, to pokazać, że literatura też może być dobrą zabawą, a nigdy nie będziecie musieli zmuszać dzieci do czytania.
Zajrzyjcie z nami do środka. Tekstu jest niewiele, więc nie zdążycie zanudzić swoich dzieci, a naprawdę warto spędzić z nimi czas w taki sposób.