sierpnia 01, 2016
[554] Heaven. Miasto elfów - Christoph Marzi
- To Londyn - zauważył. - Tutaj wszystko jest możliwe.
Powoli zaczęłam unikać lektur młodzieżowych i obyczajowych, skupiając się na bardziej poważnych książkach i klasyce - tej dla dorosłych i na nadrabianiu tej dla dzieci. Nie mogłam jednak przejść obojętnie obok Heaven. Coś mnie bardzo mocno do niej przyciągało. Nie jestem pewna, czy chodzi o cudowną okładkę; fakt, że akcja rozgrywa się w Londynie czy o zwykłą ludzką ciekawość. Co jakiś czas zerkałam na książkę Marziego i zastanawiałam się, czy już przyszedł na nią czas. Owszem. Nadszedł.
David ma osiemnaście lat i po ucieczce z domu swoje miejsce odnalazł w Londynie. Tutaj jest wolny, pracuje i może odetchnąć pełną piersią. Pewnej nocy na jednym z dachów spotyka niespodziewanie nastoletnią dziewczynę. Jest piękna i wyraźnie jest przerażona. Przedstawia się jako Heaven i z rozpaczą oznajmia, że ktoś ją napadł i wyciął jej serce. Po pierwszym szoku David postanawia pomóc nastolatce i odstawić ją do domu. Nie wie jednak, że oprawcy nie skończyli jeszcze z Heaven i depczą im po piętach. Dodatkowo pusta klatka piersiowa dziewczyny co jakiś czas daje o sobie znać...
Kiedy przeczytałam prolog miałam ochotę wybuchnąć śmiechem. Fraza zabili ją i uciekła nabiera nowego znaczenia. Choć fabuła z początku wydaje się być głupawa i zbyt wydumana szybko się okazuje, że wszystko to ma drugie dno i jest naprawdę dobrze przemyślane. Oryginalność wręcz wylewa się z Miasta elfów i jestem pewna, że z czymś takim jeszcze się nie spotkaliście. Mimo, że jest to powieść młodzieżowa sporo tutaj wątków, które spokojnie można było rozwinąć w taki sposób, by rozszerzyć grono odbiorców. Christoph Marzi nie zrobił tego, a mimo to uważam, że Heaven jest książką naprawdę wartą uwagi.
Gdyby przed lekturą tej pozycji ktoś powiedział mi, że tak bardzo polubię Miasto elfów chyba bym mu nie uwierzyła. A jednak tak się stało.