kwietnia 12, 2016
[492] Fatum i furia - Lauren Groff
Z pewnością wiecie, że zwykle nie chwytam za książki tego typu. Nie za często. Ta jednak zachęciła mnie samym tytułem. Z racji tego, że nie lubię wiedzieć, o czym dana pozycja jest, zanim zacznę czytać, wzięłam się za Fatum i furię po prostu w ciemno. Uznałam, że skoro coś mnie do niej ciągnie, to z pewnością nie może być źle. Miałam rację.
Lancelot urodził się w bogatej rodzinie. Jego ojciec zdobył miliony, przez co jedynakowi niczego nie brakowało. Dodatkowo okazał się wręcz geniuszem i od dziecka wykazywał się nad podziw dobrą pamięcią. Kiedy ukochany tatuś umarł, a Lotto wkręcił się w złe towarzystwo, został wysłany do szkoły z internatem. Z czasem pogodził się z wygnaniem i poznał Mathildę. Szybki ślub, początek wspólnego życia.
Jak się jednak okazało nie wszystko, co opowiedział nam Lancelot było prawdą. Nawet on nie znał w całości swojej ukochanej żony...
Początkowo planowałam tę recenzję na wczoraj. Dosłownie. Minął poniedziałek, a ja dalej byłam w trakcie czytania. Pierwsza część, fatum, ciągnęła mi się niemiłosiernie. Było w niej zbyt dużo bólu i nieszczęścia, by czytało się ją szybko i przyjemnie. Życie Lotta zapowiadało się na wyjątkowe. To, że spotkał Mathilde sprawiło, że wszystko potoczyło się całkiem inaczej. Kobieta była tego świadoma i to właśnie druga część, furia, to historia opowiedziana z jej perspektywy. Tutaj nie ma kłamstwa. Nic nie jest zaburzone przez wyobraźnię Lancelota. Dowiadujemy się tego, czego nikt się nie spodziewał. Tutaj też była rozpacz, a jednak połknęłam drugą część na raz.
Spodziewałam się, że i fatum i furia to ta sama historia, tylko opowiedziana z różnych perspektyw. Cieszę się, że się myliłam. Autorka zaczęła Fatum i furię od narodzin Lancelota, a skończyła na śmierci Mathilde.