marca 09, 2016
[470] ŚRODA Z BUKOWSKIM: Historie o zwykłym szaleństwie
Kolejna ŚRODA Z BUKOWSKIM nadeszła niespodziewanie szybko. Uprzedzając pytania: nie, nie mam jeszcze dość Charlesa Bukowskiego i wydaje mi się, że gdy przeczytam już wszystko, co kiedykolwiek napisał, dalej będę czuła spory niedosyt. Przeplatam książki tego autora innymi, jednak łapię się na tym, że zastanawiam się, czym mnie Bukowski zaskoczy w kolejnej jego pozycji i staram się jak najszybciej wrócić do jego twórczości.
Po raz kolejny do swoich rąk wzięłam zbiór opowiadań Charlesa Bukowskiego. Historie o zwykłym szaleństwie są równie zwariowane, co - niektóre - przerażające. Powstały w najlepszym okresie twórczości autora, dlatego pewnie w tym zbiorze znalazłam swoje ulubione. Wiecie już dobrze, że Szmira jest cudowna i kocham ją najbardziej z jego dzieł, jednak opowiadanie Dolar i 20 centów połamało moje serce na kawałki. Nie spodziewałam się tego i podeszłam do niego jak do każdego innego. Z nutką entuzjazmu i wiadrem zainteresowania. Dałam się zaskoczyć Bukowskiemu, choć przecież doskonale wiem, że potrafi on trafić bezpośrednio do duszy człowieka.
W każdym z tych opowiadań znajdziemy typowego Charlesa. Pojawiają się wzmianki o piciu, seksie czy wyścigach konnych. W tym zbiorze jednak Bukowski nie hamuje wyobraźni i pozwala sobie zszokować czytelnika bardziej, niż zazwyczaj. Ciągle w pamięci mam opowiadanie o współżyciu pewnej kobiety ze zwierzętami i nie wiem, czy kiedykolwiek się pozbędę go z głowy. Zawsze wspominam, że ten autor nie jest dla wszystkich i niektórzy mogą się poczuć przytłoczeni tym, o czym pisze i po prostu zgorszeni. Historie o zwykłym szaleństwie są - jak na razie - pozycją, której radzę unikać ludziom o słabych nerwach i tym, którzy boją się porządnej dawki szaleństwa. Choć zawsze zastanawiam się nad tym, co autor miał na myśli, tym razem wcale nie chciałam mu wejść w umysł. Wolałam zostać nieświadoma niektórych przesłań.