marca 16, 2016
[474] ŚRODA Z BUKOWSKIM: Kobiety
Odpoczęłam trochę od Bukowskiego czytając inne książki, więc za Kobiety złapałam z nową energią i ekscytacją. Ten tytuł ciekawił mnie od samego początku, gdyż przecież ten autor znany jest z pisania o płci pięknej. Co więc nowego możemy otrzymać w tej powieści? Takie pytania zaprzątały mój umysł, gdy zabierałam się za lekturę. Jeśli czytaliście już coś, co wyszło spod palców Charlesa, z pewnością wiecie, że kobiety traktował on w sposób bardzo przedmiotowy, choć nie można powiedzieć, że ich nie kochał...
W życiu Henry'ego seks jest stałym elementem, niezmiennym. Zmieniają się jedynie partnerki. Mimo pięćdziesięciu lat na karku lgną one do niego i nierzadko zostają na dłużej, choć świadome są, że słowo wierność raczej nie występuje w dzienniku tego mężczyzny. Kobiet ma na pęczki: piszą do niego listy, zaczepiają na ulicy, same przychodzą do niego ze świadomością, że skończą razem w łóżku. Nie wszystkie z jego partnerek można już nazwać kobietami - większość to dziewczyny, które dopiero co wchodzą w dorosłe życie. Dwudziestolatki pojawiają się na kartach tej powieści prawie tak często jak alkohol. Fakt, że Henry współżyje z młodszymi od siebie o ponad trzydzieści lat może zgorszyć i to porządnie, jednak bardziej fascynujące są jego przemyślenia na ten temat.
Razem z Chinaskim poznajemy kolejne dziewczyny, do których zaczyna coś czuć, lecz nie potrafi tego pokazać i ciągle wplątuje się w kolejne romanse z - nie zawsze zrównoważonymi - kobietami, które zatruwają mu życie. Ciekawe jest jego spojrzenie na własne zachowanie i to te myśli sprawiają, że człowiek brnie dalej przez te dosadne opisy i niewybredny język autora. Nie ukrywam, że dla wrażliwych kobiet ta książka może być gwoździem do trumny. Takie traktowanie płci pięknej i ich stosunek do własnej wartości może zgorszyć i to porządnie. Ja - mimo to - coraz bardziej wciągałam się w ten zakręcony świat Henry'ego, starałam się zrozumieć jego partnerki i nawet prawie mi się to udało. Całokształt Charlesa Bukowskiego zawsze będzie mnie w równym stopniu zachwycał i przerażał.