lutego 17, 2017
[598] RECENZJA SPECJALNA: Pax - Sara Pennypacker
Przedstawiać się już chyba nie muszę, bo to już kolejna recenzja z tej serii, ale - jak to mówiła nasza matematyczka - aby nie było, że nie było, dlatego... Cześć wszystkim czytelnikom Papierowych Miast, z tej strony Aypa z Magii Mangi. 😄
Przez ostatnie kilkanaście tygodni (po co mówić o miesiącach, tak brzmi bardziej dramatycznie XD) zbierałam się do przeczytania jednej, cudnie wyglądającej książeczki opatrzonej w piękne ilustacje. Pierwszą porcję przeczytałam zaraz po dostaniu jej do rąk, drugą - wczoraj. Tak, wczoraj. Cóż, mogłabym zwalić wszystko na natłok zajęć na studiach i ogólnie pojęte życie, ale byłaby to tylko po części prawda. Wbrew moim oczekiwaniom z początku Pax mnie troszkę rozczarował, a to spowodowało u mnie wielkiego książkowego kaca i swoistą niechęć do dalszego czytania opowieści o trzynastolatku i jego rozłące z lisim przyjacielem.
Biedny Pax trochę przeleżał na mojej półce, zanim znalazłam chwilę, by w końcu się z nim zapoznać. Miało być całkiem inaczej - miałam zabrać się za lekturę zaraz po otworzeniu paczki. Życie chciało inaczej. A raczej studia, które skutecznie zatruwają mi życie. Jednej mnie byłoby ciężko zabrać się za recenzję w ten gorący zimowy okres, a co dopiero dwóm blogerkom, na całkiem różnych studiach! Udało nam się jednak zgrać - w końcu... - i z zapałem zabrałyśmy się do dzieła. Zwykle razem pisałyśmy o całkiem innych gatunkowo książkach. Celowałyśmy bardziej w klasykę, jednak po studenckim maratonie zdecydowałam się na coś łatwiejszego w czytaniu i padło na porównywanego do Małego Księcia Paxa. Uważam, że to porównanie jest niesamowicie mocno nietrafione. Mały Książę bo co? Bo lis? Ludzie to mają pomysły...