czerwca 08, 2015
[315] Sułtan z Palermo - Tariq Ali
Na mojej półce ta książka czekała na odpowiednią chwilę. To moje pierwsze spotkanie z autorem i jego twórczością, więc chciałam mieć odpowiedni nastrój i dużo wolnego czasu, by idealnie wciągnąć się w historię. Kiedy nie jestem pewna, czy coś mi się spodoba unikam sytuacji, w których źle by mi się czytało. W ten sposób nadeszła matura i wszechobecny stres, więc obiecałam sobie, że po maturze nadejdzie czas na Tariqa Ali. Przyznam, że w momencie, gdy zabierałam się za Sułtana z Palermo byłam niesamowicie podekscytowana.
Palermo, rok 1153. Akcja rozgrywa się w Sycylii, którą panuje Roger II. Miejsce te, mimo ogromnej ilości chrześcijańskiej populacji, licznie zamieszkują również muzułmanie. Muhammad al-Idrisi jest nadwornym kartografem oraz przyjacielem władcy. Kiedy widać już, że nie da się więcej żyć w pokoju zaczynają pojawiać się wzmianki o rebelii. Dla kartografa jest to trudna decyzja, gdyż nie wie, po której stronie ma stanąć. Ma do wyboru współwyznawców lub długoletniego przyjaciela, sułtana. Spokoju szuka w ramionach swojej dawnej miłości, która powróciła do jego życia. Nie jest jednak pewny, czy to te samo uczucie, które odrzucono dziesięć lat temu.
Postać uczonego jest postacią autentyczną i to z jego punktu widzenia obserwujemy odwieczny konflikt religijny dwunastowiecznej Sycylii oraz to, co dzieje się w jego życiu. Początkowo nie czułam do niego nic, poza obojętnością. Z czasem jednak zapałałam do niego dość sporą sympatią. Jego mądrość promieniuje wręcz ze stron tej książki. Przedstawiony został jako człowiek ciekawy świata i nie ograniczony żadnymi granicami, typowy człowiek renesansu, a na pewno nie średniowiecza.