maja 02, 2016
[505] Wołanie kukułki - Robert Galbraith
Pamiętam jaki szał wywołała ta książka w momencie, gdy wyszło na jaw, że jej autorką jest naprawdę J.K. Rowling. Osobiście nie zainteresowałam się nią zbytnio. Wtedy kryminały omijałam szerokim łukiem, więc Wołanie kukułki nie wylądowało na mojej liście do szybkiego przeczytania. Minęło jednak kilka lat, moje podejście do tego gatunku się zmieniło całkowicie, a mnie zaintrygowała postać Cormorana Strike'a. Szybko zaopatrzyłam się w całą serię i zabrałam do czytania.
Lula Landry jest bardzo cenioną supermodelką. W momencie, gdy znajdują jej ciało pod balkonem jej apartamentu szybko pada stwierdzenie samobójstwo. Dziewczyna miała problemy z własną psychiką i nie było to tajemnicą. John, brat modelki, nie wierzy jednak we wnioski policji i wynajmuje prywatnego detektywa żeby doszedł do prawdy. Cormoran Strike ma właśnie pewne problemy osobiste. Rozstał się ze swoją narzeczoną i w ten sposób został zmuszony do mieszkania we własnej agencji, a wierzyciele czekają na spłaty długu.
Robin otrzymała kolejną pracę z Rozwiązań Tymczasowych. Ciągle nie traci nadziei i oczekuje na stałe zatrudnienie. Cormoran Strike, jej chwilowy pracodawca, nie jest zbyt zachwycony nową pracownicą, gdyż nie bardzo stać go na asystentkę. Mimo to godzi się na to, by przepracowała u niego tydzień. Robin jest zachwycona tym, że może pracować u prawdziwego detektywa i z entuzjazmem rzuca się w wir nowej pracy.
Zaczęłam czytać Wołanie kukułki i od razu pokochałam Cormorana. Jest on postacią bardzo nietuzinkową, co jest cechą często spotykaną w powieściach kryminalnych. Właśnie dlatego bardzo polubiłam ten gatunek. Strike ma sławnego ojca, którego widział tylko dwa razy w życiu, półtora nogi i jest weteranem wojennym. Do tego jest bardzo ogromnym mężczyzną, czym wyróżnia się z tłumu. Wojskowe wyszkolenie sprawia, że jest niczym Sherlock Holmes.