czerwca 22, 2018
CZY DO URATOWANIA ŚWIATA WYSTARCZĄ WYBUCHOWE PLUSZOWE MISIE?
Po słabym trzecim tomie cyklu o Alcatrazie Smedrym wiedziałam, że czwartą część przeczytam, jednak nie mogłam się do tego zabrać. Czułam, że nie przeżyje kolejnego rozczarowania Brandonem Sandersonem, więc Zakon Rozbitej Soczewki leżał u mnie na półce od czasu premiery, a ja z każdym kolejnym dniem miałam coraz mniejszą ochotę w ogóle po te książki sięgać. Mimo to postanowiłam, że najwyższa pora nadrobić zaległości i padło na kontynuację Rycerzy Krystalii. Początkowo odczucia miałam jak przy dwóch poprzednich częściach - daleko im było do Piasku Raszida - z czasem jednak zakochałam się i poczułam, że ten cykl wrócił na odpowiednie tory.
Mokia jest w niebezpieczeństwie. Oblężona przez Bibliotekarzy nie ma żadnych szans na przetrwanie. Wolne Królestwa postanawiają porzucić Mokię na pastwę losu. Alcatraz jednak nie chce na to pozwolić. Wpada na pomysł, który jest niebezpieczny nawet w skali Smedrych, ale nie ma zamiaru pozwolić Bibliotekarzom na kolejne działania. Wyrusza więc w sam środek wojny wiedząc, że rycerze wyruszą za nim i w ten sposób wspomogą słabe siły, które zostały mokiańczykom do obrony.
W tym tomie zaczyna się wyjaśniać praktycznie wszystko. Większość zagadek z poprzednich części znajduje swoje rozwiązania, przez co cała intryga Sandersona okazuje się być naprawdę niesamowita. Widać, że planował to wszystko od pierwszego tomu i chociaż ta seria jest przeznaczona dla młodszych znalazło się w niej to, z czego Sanderson jest znany. Mamy tutaj nietuzinkową fabułę, oryginalnych bohaterów i tak duże poczucie humoru, że wybuchy śmiechu są gwarantowane.
Mokia jest w niebezpieczeństwie. Oblężona przez Bibliotekarzy nie ma żadnych szans na przetrwanie. Wolne Królestwa postanawiają porzucić Mokię na pastwę losu. Alcatraz jednak nie chce na to pozwolić. Wpada na pomysł, który jest niebezpieczny nawet w skali Smedrych, ale nie ma zamiaru pozwolić Bibliotekarzom na kolejne działania. Wyrusza więc w sam środek wojny wiedząc, że rycerze wyruszą za nim i w ten sposób wspomogą słabe siły, które zostały mokiańczykom do obrony.
W tym tomie zaczyna się wyjaśniać praktycznie wszystko. Większość zagadek z poprzednich części znajduje swoje rozwiązania, przez co cała intryga Sandersona okazuje się być naprawdę niesamowita. Widać, że planował to wszystko od pierwszego tomu i chociaż ta seria jest przeznaczona dla młodszych znalazło się w niej to, z czego Sanderson jest znany. Mamy tutaj nietuzinkową fabułę, oryginalnych bohaterów i tak duże poczucie humoru, że wybuchy śmiechu są gwarantowane.