maja 16, 2016
[511] PRZEDPREMIEROWO: Zostawić Daringham Hall - Kathryn Taylor
Kiedy zaczynałam swoją przygodę z Daringham Hall byłam bardzo podekscytowana. Powrót do Daringham Hall i Ocalić Daringham Hall okazały się być bardzo dobre, choć oczekiwałam po nich więcej. Trzecią część powitałam już z dużo mniejszym entuzjazmem, gdyż spodziewałam się, że Kathryn Taylor niczym mnie już nie zaskoczy. Niestety, miałam rację. Dodatkowo tym razem nie tylko tytuł jest adekwatny do treści, ale i okładka. Nie zaprzeczam, że jest bardzo ładna, ale... nie pasuje. Zbyt dużo zdradza, naprawdę.
Choć Ben ma plan na to, by rodzinny majątek Camdenów stanął na nogi w rezydencji wcale nie panuje spokój. Niektórzy członkowie rodziny i mnóstwo mieszkańców miasteczka nie potrafią znieść ciągłych zmian. Przebudowa i otwarcie Daringham Hall dla turystów jest dla nich koszmarem, czego nie ukrywają ciągle krytykując Bena. Kiedy na terenie posiadłości wybucha pożar wydaje się, że to nie był przypadek. Jest to kropla, która przelała czarę. Mężczyzna poważnie rozważa sprzedanie budynku, by odzyskać choć trochę włożonego w niego majątku. Kate jest przerażona tym, że mogłoby to się stać. Myśl, że Ben może opuścić dom i ją na zawsze jest nie do zniesienia.
Dwie pierwsze części bardzo mnie wciągnęły, więc spodziewałam się, że tutaj będzie podobnie. Okazało się jednak, że znowu mamy tutaj ten sam schemat, co w Ocalić Daringham Hall. Podobne rozterki, podobne zachowanie, podobne zakończenie. Męczyło mnie to bardzo, acz chciałam zakończyć serię, więc dzielnie brnęłam przez tę lawinę wątpliwości, która - wydawało się - przestała męczyć Bena pod koniec poprzedniego tomu. Nie mogę powiedzieć, że czytanie Zostawić Daringham Hall nie było przyjemne. Sagi rodzinne mają to do siebie, że miło się je czyta. Czasami jednak wymagam od książki, by wywołała we mnie jakieś emocje, a tutaj nie było czegoś takiego. Przeczytałam, wzruszyłam ramionami, wzięłam się za coś innego.