poniedziałek, 16 maja 2016

[511] PRZEDPREMIEROWO: Zostawić Daringham Hall - Kathryn Taylor

Tytuł: Zostawić Daringham Hall
Tytuł oryginału: Daringham Hall - Die Rückkehr
Autor: Kathryn Taylor
Tłumaczenie: Agnieszka Hofmann
Seria: Daringham Hall
Tom: 3
Data wydania: 18 maja 2016
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Otwarte
Cena na okładce: 36,90
Kiedy zaczynałam swoją przygodę z Daringham Hall byłam bardzo podekscytowana. Powrót do Daringham Hall i Ocalić Daringham Hall okazały się być bardzo dobre, choć oczekiwałam po nich więcej. Trzecią część powitałam już z dużo mniejszym entuzjazmem, gdyż spodziewałam się, że Kathryn Taylor niczym mnie już nie zaskoczy. Niestety, miałam rację. Dodatkowo tym razem nie tylko tytuł jest adekwatny do treści, ale i okładka. Nie zaprzeczam, że jest bardzo ładna, ale... nie pasuje. Zbyt dużo zdradza, naprawdę.

Choć Ben ma plan na to, by rodzinny majątek Camdenów stanął na nogi w rezydencji wcale nie panuje spokój. Niektórzy członkowie rodziny i mnóstwo mieszkańców miasteczka nie potrafią znieść ciągłych zmian. Przebudowa i otwarcie Daringham Hall dla turystów jest dla nich koszmarem, czego nie ukrywają ciągle krytykując Bena. Kiedy na terenie posiadłości wybucha pożar wydaje się, że to nie był przypadek. Jest to kropla, która przelała czarę. Mężczyzna poważnie rozważa sprzedanie budynku, by odzyskać choć trochę włożonego w niego majątku. Kate jest przerażona tym, że mogłoby to się stać. Myśl, że Ben może opuścić dom i ją na zawsze jest nie do zniesienia.

Dwie pierwsze części bardzo mnie wciągnęły, więc spodziewałam się, że tutaj będzie podobnie. Okazało się jednak, że znowu mamy tutaj ten sam schemat, co w Ocalić Daringham Hall. Podobne rozterki, podobne zachowanie, podobne zakończenie. Męczyło mnie to bardzo, acz chciałam zakończyć serię, więc dzielnie brnęłam przez tę lawinę wątpliwości, która - wydawało się - przestała męczyć Bena pod koniec poprzedniego tomu. Nie mogę powiedzieć, że czytanie Zostawić Daringham Hall nie było przyjemne. Sagi rodzinne mają to do siebie, że miło się je czyta. Czasami jednak wymagam od książki, by wywołała we mnie jakieś emocje, a tutaj nie było czegoś takiego. Przeczytałam, wzruszyłam ramionami, wzięłam się za coś innego. 

Kate i Ben są parą bardzo typową, jeśli chodzi o książki tego typu. Bogaty, obojętny, po przejściach w młodości i unikający uczuć mężczyzna; ciepła, serdeczna, otwarta kobieta. Brzmi znajomo? Druga seria autorki również opiera się na podobnych bohaterach, co zauważyłam już na samym początku. Być może mrukliwy mężczyzna to sposób na sukces i podbicie damskich serduszek. Kiedyś sama bardzo lubiłam ten typ męskich postaci, jednak przeszło mi to w momencie, gdy zauważyłam, że kierując się tym schematem musiałabym zostać fanką prawie każdego faceta w powieściach młodzieżowych i tych dla kobiet. Teraz wymagam więc więcej i Kathryn Taylor nie podołała oczekiwaniom. Ben z pierwszego tomu bardzo przypadł mi do gustu. Jego owa przemiana wewnętrzna sprawiła, że stał się nijaki. Autorka pogubiła się w swoich własnych zamiarach i wyszło, co wyszło.

Ciekawił mnie wątek Petera i Tilly, który został zakończony zbyt szybko. Nie mogę pozbyć się wrażenia, że Taylor po prostu chciała już skończyć tę serię i ucięła wszystko nożem. O ile w poprzednich tomach kontakty tych dwojgu dopiero się rozkręcały, tak tutaj autorka rzuca nas na głęboką wodę po dość długiej przerwie, którą zafundowała powracając do Daringham Hall po pewnym czasie. Nie narzekam na brak przyjemności z czytania, bo tego było całkiem sporo. Jak na ilość stron to dzieje się tu jednak bardzo mało i spokojnie można się wszystkiego domyśleć, co jest minusem. Lubię sagi rodzinne, jednak tutaj o owej rodzinie nie było za dużo. Skupiamy się przede wszystkim na Benie i Kate. Raz na jakiś czas dostajemy jeszcze informacje o Dawidzie i na tym koniec. Żałuję, że nie wdrążyliśmy się w myślenie starszych osób z Camdenów. Nie jestem nawet pewna, czy serię Daringam Hall można nazwać sagą rodzinną. Według mnie to jedynie romans z wątkiem arystokratycznym w tle.

Nie odradzam Wam lektury Zostawić Daringham Hall i całej serii. Uważam, że to naprawdę miła odskocznia od codziennych problemów. Będą też z pewnością tacy czytelnicy, którzy zakochają się w tej historii i będą uwielbiać wielką rezydencję Camdenów równie mocno, jak oni sami. Szkoda, że zakończenie jest gorsze od poprzednich części i bardzo mnie to zawiodło. Mimo to nie żałuję, że przeczytałam ten cykl od początku do końca. Choć jest to zabijacz czasu można w nim dopatrzeć się naprawdę dobrych momentów i poczuć klimat arystokracji, która ma swoje głęboko skryte tajemnice. 

Ogólna ocena: ★★★★★★☆☆☆☆ (dobra)
Spełnia wyzwanie: -

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Otwarte!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...