Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mistrzowie Polskiej Fantastyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mistrzowie Polskiej Fantastyki. Pokaż wszystkie posty
❆ PAN LODOWEGO OGRODU, TOM 3 // JAROSŁAW GRZĘDOWICZ ❆

lutego 25, 2018

❆ PAN LODOWEGO OGRODU, TOM 3 // JAROSŁAW GRZĘDOWICZ ❆

Nie spodziewałam się, że ten rok będzie rokiem fantastyki. Dzięki serii Mistrzowie polskiej fantastyki średnio co dwa tygodnie od połowy stycznia mam przyjemność zapoznawać się z cyklem Pan Lodowego Ogrodu, Jarosława Grzędowicza. Już kiedyś miałam ochotę na tę serię, jednak ciężko było mi się do niej zabrać. Nie miałam pojęcia, że w tym roku zwyczajnie pochłonę całą i to już na samym początku 2018. Choć początek przygody z tym autorem był marny, to z każdym kolejnym tomem zaczynam dostrzegać, co tych wszystkich ludzi tak w Panu Lodowego Ogrodu kreci. Być może to nie będą książki mojego życia - ten tytuł dawno już sobie zawłaszczyły te od Sandersona - to cieszę się, że poszerzyłam swoje horyzonty i nie mogę się już doczekać, jak wszyscy Mistrzowie polskiej fantastyki staną u mnie na półce.

Po raz kolejny nie zdradzę Wam nic z fabuły, gdyż rozkręciła się ona na tyle mocno, że nie umiałabym zaczynając o niej mówić nie zdradzić po prostu wszystkiego. Ten tom jest na tyle kluczowy, że tutaj już wszystko zaczyna się łączyć, chociaż bohaterowie wciąż kluczą i sami nie wiedzą do końca, co powinni zrobić. Vuko ślepo podąża za narzuconym mu przez ziemskich szefów celem, a Filar czołga się do przodu z nadzieją, że trafi jak ślepa kura w ziarno i zrozumie, co właściwie jest tym jego przeznaczeniem.

Witajcie, wędrowcy morza! Witajcie ci, którzy szukacie swojego miejsca, bowiem je znaleźliście! Witajcie w Lodowym Ogrodzie, którzy przygarnie każdego i da każdemu to, co utracił!

Postaci bardzo się rozwijają i to jest chyba drugi największy - zaraz po fabule - plus tego cyklu. Vuko stracił trochę z mojej sympatii, gdyż irytuje mnie już powoli jego pracoholizm i ślepe gnanie za zadaniem, z którym przybył na tę planetę, do tego świata. Ja na jego miejscu rzuciłabym już to wszystko w pierony, skoro tak czy inaczej ci, których miał uratować, ratowani wcale nie chcą być. A ci, co może i by chcieli dawno nie żyją. Wsiadaj do swojej rakiety, Vuko, bierz Cyfral pod pachę i daj sobie z tym spokój. Powtarzałam mu to przez całą lekturę tomu trzeciego, jednak uparcie nie chciał mnie słuchać.
PAN LODOWEGO OGRODU, TOM 2 // JAROSŁAW GRZĘDOWICZ 🌳

lutego 10, 2018

PAN LODOWEGO OGRODU, TOM 2 // JAROSŁAW GRZĘDOWICZ 🌳

Ponad dwa tygodnie temu po raz pierwszy spotkałam się z Jarosławem Grzędowiczem. Pierwszy tom Pana Lodowego Ogrodu mnie nie zachwycił. Spodziewałam się czegoś całkiem innego. Uznałam, że nie ma co się zniechęcać - grunt to nastawienie - i zabrałam się za drugi tom od razu, gdy do mnie dotarł. Mnóstwo osób pisało mi, że jeśli początek mi się nie spodobał to nie wróżą mi po następnych częściach nic dobrego, a okazało się, że kontynuacja zmieniła całkowicie mój światopogląd na twórczość Grzędowicza i ten cykl.

Bohaterowie - za przeproszeniem - wciąż są w pupie. Grzędowicz ich nie oszczędza i to nie przypadek, że tym razem nie informuję Was o zarysie fabuły. Zakończenie tomu pierwszego zwala z nóg i jest powodem, dla którego po kontynuację chwyciłam. Nie mam zamiaru zdradzać na ten temat nic, gdyż być może i Was - jeśli pierwszą częścią nie byliście zachwyceni - skusi to do dalszej lektury. Gdyby nie to, że sięgnęłam po Pana Lodowego Ogrodu, tom 2 żyłabym w nieświadomości, ile jeszcze do przekazania ma Grzędowicz. Stopniowo buduje on napięcie, którego później nie sposób się pozbyć, gdyż nie jest on zbyt chętny, żeby je rozładować.

Własna śmierć oglądana z bliska wydaje się cuchnąca, pospolita i bolesna.

Vuko Drakkainen stał się teraz trochę zagubiony i odebrałam go dużo lepiej, niż wcześniej. Nie mogę jednak powiedzieć, że pałam do niego miłością i przejmuję się jego losem, bo jeśli chodzi o postaci to są mi praktycznie wszystkie obojętne. Polubiłam jedynie personifikację Cyfrala, która tak mocno skojarzyła mi się z Syl z Drogi królów, Brandona Sandersona. Zapewne to jest powód, dla którego zapałałam do niej sympatią. 
PAN LODOWEGO OGRODU, TOM 1 // JAROSŁAW GRZĘDOWICZ ⭐️

stycznia 26, 2018

PAN LODOWEGO OGRODU, TOM 1 // JAROSŁAW GRZĘDOWICZ ⭐️

O tej serii zapewne słyszeli wszyscy. Miliony razy planowałam ją przeczytać, jednak zawsze mi coś wypadało. Ucieszyłam się, kiedy dowiedziałam się o nowej kolekcji, jaką są Mistrzowie polskiej fantastyki. Pierwszym tomem w niej właśnie jest Pan Lodowego Ogrodu, co przyjęłam z ogromną radością. Szybko zabrałam się za lekturę ciekawa tego, co sobą reprezentuje Jarosław Grzędowicz. Jest to bardzo znane nazwisko na polskiej scenie książek fantasy, co sprawia, że kiedy bierze się coś jego autorstwa do ręki to ma się spore oczekiwania. Oczekiwania, które - przyznam szczerze - nie zostały spełnione.

Vuko Drakkainen ma misję. Wysłany na planetę Midgaard ma za zadanie odnaleźć wysłaną tam kilka lat wcześniej ziemską ekipę badawczą. Midgaard jest bliźniaczo podobny do Ziemi, chociaż nie jest na takim samym poziomie rozwoju. Obecnie bardziej przypomina średniowiecze. Vuko - Nocny Wędrowiec - chociaż jest całkiem sam, ma spore zaplecze technologiczne, które ma go wspomóc w przeżyciu na obcej planecie. Trafia jednak na bardzo zły moment. Trwa wojna bogów, a odwieczne reguły zostały złamane.

Kiedy wydarza się cud, głupiec podchodzi i gapi się z otwartą gębą. Rozsądny człowiek bierze nogi za pas, bo z takich rzeczy nigdy nie wynika nic dobrego.

Nocny Wędrowiec jest bohaterem dość przeciętnym, mimo swojego charakteru. Nie wyróżnia się niczym szczególnym, a jego umiejętności wynikają przede wszystkim ze szkolenia i specjalnego wspomagacza. Gdyby nie to nie poradziłby sobie z życiem w Midgaardzie, a osobiście nie pałam do niego zbyt wielkim uczuciem. Dużo bardziej polubiłam Młodego Tygrysa, drugą główną postać Pana Lodowego Ogrodu. Towarzyszenie mu przy dojrzewaniu było o wiele bardziej emocjonujące, niż podróż z Vuko. Jestem ciekawa, czy Grzędowicz planuje połączyć ich losy, czy do końca będą toczyć się osobno.
Copyright © Życie z książką , Blogger