marca 18, 2016
[476] Preparator - Hubert Klimko-Dobrzaniecki
Po lekturze Innej duszy, Łukasza Orbitowskiego, szybko przyszedł czas na kolejną powieść z serii Na F/Aktach. Inna dusza przeraziła mnie swoją realnością i chłodem. Z lekką obawą podchodziłam do Preparatora nie wiedząc, czego mam się spodziewać po moim pierwszym spotkaniu z tym autorem. Biorąc do ręki tę książkę po kręgosłupie w górę i w dół wędrował sobie niepokój. Jest ona cienka, jednak ja nauczyłam się już po kontaktach z Charlesem Bukowskim, że objętość nie jest ważna, jeśli ktoś umie pisać. A Hubert Klimko-Dobrzaniecki potrafi i to bardzo dobrze.
Preparator to osoba, która przygotowuje ciało do pochówki. Właśnie w tym zawodzie pracował ojciec naszego głównego bohatera, a później on sam. Życie nie było dla niego zbyt łaskawe. I to właśnie o tym opowiada on swojemu słuchaczowi. Toczy monolog, który czasami zostaje przerwany przez drugiego mężczyznę jakimś pytaniem. Obaj próbują dojść do tego, co pchnęło go do morderstwa i sprawiło, że tak potoczyło się jego życie.
Łódzki preparator zastanawia się nad wieloma politycznymi i społecznymi kwestiami. Nie spodziewałabym się, że niewykształcony człowiek może wysuwać tak inteligentne wnioski. Rozważa wszystko, co go spotkało: leworęczność, niedocenianie przez matkę, pierwszą miłość. Każdy z tych czynników miał na niego jakiś wpływ i jest dokładnie opisany. Dzięki temu już w połowie książki można odnieść wrażenie, że zna się bohatera jak jednego z lepszych przyjaciół. Zaczęłam zastanawiać się nad tym, czy gdyby jego życie potoczyło się inaczej nie byłby zdolny do takich czynów. To jedno z głównych pytań poruszanych w Preparatorze. Jak na taką cienką książkę jest ich w niej dość sporo, a psychika sprawcy przedstawiona jest w całkiem inny sposób niż w Innej duszy. Po serii Na F/Aktach można się jeszcze dużo spodziewać.