maja 02, 2018
PRZED PREMIERĄ: PRZESILENIE // KATARZYNA BERENIKA MISZCZUK 🔥
Kiedy skończyłam czytać trzy pierwsze tomy Kwiatu paproci byłam zakochana tak mocno, jak tylko mocno można być zakochanym w książkach. Odkąd pamiętam lubiłam historie tworzone przez Katarzynę Berenikę Miszczuk, jednak to właśnie ten cykl jej autorstwa podbił mi serce najbardziej. Czekałam na Przesilenie z zapartym tchem. Co miesiąc obsesyjnie przeglądałam zapowiedzi sprawdzając, czy to może już zaraz dowiem się, jak kończy się historia młodej szeptuchy Gosi. Równocześnie bałam się tego jak swarnego boga. Przywiązałam się do wszystkich tych postaci, pokochałam je i świat, w którym żyją. Fakt, że to już koniec tej opowieści sprawia, że mam ochotę wybuchnąć płaczem.
Po tym, jak Gosia wylądowała w szpitalu z raną po nożu wbitą w brzuch myślała, że może chociaż na chwilę bogowie dadzą jej trochę spokoju. W końcu należy jej się odpoczynek od wykańczających wizji, morderstw i ataku na nią i jej ukochanego. Jest w końcu w ciąży, nie wolno jej się teraz denerwować. Tylko jak ma zachować spokój, kiedy jej tysiącletni chłopak nie może uwierzyć w fakt, że to on jest ojcem dziecka, które ona nosi w sobie? Jak się okazuje wszyscy dookoła - łącznie z Jagą i matką Gosi - mają przed nią tajemnice, a Dziady zbliżają się wielkimi krokami. Z każdym dniem zbliża się chwila, gdy Swarożyc zażąda tego, co mu obiecała.
Bohaterowie tego cyklu to cud, miód i orzeszki. Przede wszystkim uwielbiam team Baba Jaga i Gosia, który jest w stanie poradzić sobie ze wszystkim. Ich relacje niejednokrotnie rozśmieszały mnie i wzruszały. To, jak przez ten czas od Szeptuchy zbliżyły się do siebie sprawił, że miałam ochotę się rozpłakać z rozpaczy, że nie będę więcej mogła zajrzeć do nich i sprawdzić, jak sobie radzą. Doceniam fakt, że autorka zdecydowała się powiedzieć stop w takim momencie - chociaż zakończenie zdecydowanie jest otwarte - i nie pisze na siłę, byleby pisać, bez żadnego planu. Z miłości do bohaterów czy dlatego, że kiążki z tego cyklu się sprzedają.