Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Muza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Muza. Pokaż wszystkie posty
[42/2023] #BLOGUJEZTK: LOVE ON THE BRAIN // ALI HAZELWOOD

czerwca 24, 2023

[42/2023] #BLOGUJEZTK: LOVE ON THE BRAIN // ALI HAZELWOOD


Jeśli miałabym wybrać jeden gatunek książek, który miałabym czytać do końca życia zdecydowałabym się na romanse naukowe. Gdy pojawia się temat matematyki, fizyki, chemii, biologii... Jestem sprzedana. Dlatego właśnie Ali Hazelwood jest jedną z moich ulubionych autorek. Ona po prostu tworzy historie, w których kobiety myślą i nie skupiają się na mężczyznach. Dla nich liczy się wiedza.

Kiedy wróg staje się sprzymierzeńcem, a może kimś więcej...

Bee Königswasser żyje według jednej prostej zasady: Rób to, co w danej sytuacji zrobiłaby Maria Curie. Gdyby NASA zaproponowała Marii posadę menedżerki w projekcie neuro-inżynieryjnym, zaakceptowałaby ją z wdzięcznością. To w końcu spełnienie marzeń. Pierwsza wielka fizyczka świata nie miała jednak nigdy do czynienia z Levim Wardem, a to właśnie z nim musiałaby dzielić obowiązki szefowej.

Levi jest przystojny, ma ciemne włosy i piękne zielone oczy... Ale przecież to właśnie on na studiach doktoranckich dał Bee do zrozumienia, że jej nie cierpi. Dwoje arcywrogów ma zarządzać wspólnym projektem? To się nie może udać.

Od samego początku nic nie idzie zgodnie z planem. Ginie cenny sprzęt a pracownicy centrum badawczego ignorują nową menedżerkę. Wtedy niespodziewanie Levi przychodzi jej z pomocą – wspiera ją na każdym kroku, zawsze staje po jej stronie, a przy tym wręcz pożera ją wzrokiem. Czy to możliwe, że Levi Ward jej sprzyja?

Z dnia na dzień cały świat Bee staje na głowie...

Bee od razu przypadła mi do gustu. Myślę, że to jedna z tych postaci, które budzą sympatię. Inteligentna, walcząca o swoje, kochająca kolorowe włosy, kolczyki i tatuaże. Przyznam, że na tyle rzadko czytam książki o dziewczynach - kobietach - takiego typu, że ciężko było mi umieścić ją w moich wyobrażeniach akcji Love on the Brain. Mimo to podobało mi się jej podejście do życia.

Tym razem dowiadujemy się sporo o życiu Marii Skłodowskiej-Curie. Interesuje fakty z jej życiorysu Bee przemyca nam praktycznie bez przerwy. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że mi to przeszkadzało. Jestem wielką fanką wątków naukowych i nauki samej w sobie. Wielbię książki, gdzie autorzy również doceniają naukowy dobytek wszystkich wieków i z pasją o nim opowiadają. Ali Hazelwood radzi sobie w tym gatunku doskonale i po jej dzieła sięgam w ciemno.

Fabuła jest na tyle wciągająca, że nie da się jej odłożyć na bok. Zbiegi okoliczności sprawiały, że miałam ochotę krzyczeć z nerwów, więc emocji było tutaj sporo. Wielokrotnie miałam ochotę komuś przyłożyć, bo ewidentnie szło tutaj coś nie tak. 😅 Relacja Bee z Levim była niczym wybuchowa bomba. Podobała mi się. Zdecydowanie iskrzyło między nimi już od samego początku. Pomijając wątki naukowe jest to po prostu wyśmienity romans. 

Autorka porusza wiele potrzebnych tematów. Kobiety w środowiskach naukowych są traktowane jak gorszy sort. Pomijane w opracowaniach naukowych, ignorowane w dyskusjach. Ali Hazelwood wytyka wszystkie błędy i nie milczy na ten temat. To ważne, żeby obecność płci pięknej była dla mężczyzn czymś normalnym w każdym miejscu, nie tylko w kuchni. Chociaż jak się tak głębiej zastanowić, to i tam jest więcej testosteronu, niż estrogenu. Czas pokazać wszystkim, że płeć nie definiuje inteligencji. I doskonale to wychodzi tej autorce. 

Trochę żałuje, że to nie jest seria. Podobało mi się spędzenie czasu z Bee. Jej przygody, kariera naukowa. Do tego wszystkiego na pewno jeszcze wrócę. Love on the Brain to mistrzostwo.

★★★★★★★★★☆

Love on the Brain // Ali Hazelwood // 2023 // 416 stron // wydawnictwo Muza


Za książkę dziękuję TaniaKsiazka.pl
NIEUPORZĄDKOWANE ŻYCIE PLANET // PAUL MURDIN

czerwca 24, 2020

NIEUPORZĄDKOWANE ŻYCIE PLANET // PAUL MURDIN

Dawno już nie było tutaj książki dla dorosłych. Przyznam, że ostatnio pojawia się na polskim rynku naprawdę niedużo takich, które by mnie naprawdę zainteresowały. Leon przechodzi już chyba bunt dwulatka, więc czasu na czytanie mam niedużo, także dobieram książki naprawdę bardzo dokładnie. Nieuporządkowane życie planet od razu rzuciło mi się w oczy z powodu samej tematyki. UWIELBIAM kosmos od dziecka i do tej pory niesamowicie mnie fascynuje. Uznałam, że tej książce mogę poświęcić swój wolny czas.

Wydaje się nam, że Układ Słoneczny działa z doskonałą regularnością, jak zegarek albo instrumenty w Planetarium. W krótkiej skali czasowej rzeczywiście tak jest. Ale kiedy wydłużymy perspektywę, zobaczymy, że planety i ich satelity mają pasjonujące, pełne wydarzeń życie.

Nowa, zachwycająca książka Paula Murdina, będąca ukoronowaniem życia poświęconego astronomii, jej cudom i dziwom, ukazuje wszystko to, co chcielibyśmy wiedzieć o planetach, ich satelitach i naszym miejscu w Układzie Słonecznym. Murdin, opisując planety, traktuje je nieomal tak, jakby były ludźmi – z bogatą historią i osobowością.

Już na samym początku zachwycił mnie fakt, że autor zdecydował się napisać osobny rozdział o każdej z planet. Dzięki temu można wybrać sobie o czym obecnie chce się czytać i nie trzeba w poszukiwaniu konkretnej informacji grzebać bez ładu i składu w Nieuporządkowanym życiu planet. Jest to ogromny plus i byłam pewna, że ominę na początku choćby Ziemię, ale gdy już zaczęłam czytać to nie mogłam się oderwać i pochłonęłam ten tytuł od deski do deski. 

Przyznam, że nigdy nie sądziłam, że Merkury jest tak interesującą planetą i nawet nigdy specjalnie się nad nim nie zastanawiałam, a obecnie został on moją ulubioną planetą i mam ochotę wiedzieć o nim jeszcze więcej, chociaż nie można zarzucić autorowi zaniedbania i dowiadujemy się tutaj wszystkiego, co istotne. Wgłębiamy się w historię, w różne kosmiczne odkrycia, poznajemy nazwiska ludzi, którzy mieli z tym coś wspólnego... Jest tutaj tak dużo ciekawostek, że moja dusza odkrywcy śpi sobie smacznie najedzona. 

Astronomia to nauka dużo bardziej skomplikowana niż myślałam. Całe szczęście, że autor przybliża to wszystko w sposób tak prosty, że nie miałam nigdy problemu ze zrozumieniem czegokolwiek. Niektóre zjawiska kosmiczne, które sprawiały mi problem w liceum nagle okazały się nie być tak pogmatwane i żałuję, że nie pojawiła się ta pozycja dużo wcześniej na polskim rynku, bo już wtedy nie przeszłabym obok niej obojętnie, a dużo by mi pomogła. 

To nie jest pozycja naszpikowana ciężkimi wzorami czy definicjami, jednak autor nie traktuje czytelnika jako kogoś, kto nie jest w stanie zrozumieć trudniejszej rzeczy i nie upraszcza wszystkiego niepotrzebnie. Nie zdradzę Wam NIC z ciekawostek, którymi zarzucił mnie Paul Murdin. Nie chcę Wam zdradzać tego, gdyż czytanie tej książki sprawiło mi tyle radości, że nie chcę Wam tego odebrać. Zdecydowanie warto sięgnąć po Nieuporządkowane życie planet, bo po lekturze człowiek już nigdy nie jest taki sam. Te informacje sprawiają, że zastanawiamy się nad przeszłością i przyszłością. Mam nadzieję, że Ziemia będzie bezpieczna i uniknie losów Merkurego czy Wenus i nie zostanie zbombardowana albo w jakiś sposób zniszczona. Chciałabym też dowiedzieć się więcej o innych planetach, które dalej się przed nami ukrywają.

★★★★★★★★★☆

Nieuporządkowane życie planet // Paul Murdin // The Secret Lives of Planets // Jolanta Sawicka // 17 czerwca 2020 // 352 strony // Wydawnictwo Muza // 44,90 zł

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu!

POCHŁANIACZ // KATARZYNA BONDA

sierpnia 17, 2018

POCHŁANIACZ // KATARZYNA BONDA

Każdy człowiek obracający się w książkowych kręgach o Katarzynie Bondzie słyszał. Autorka umieszczana jest zawsze w czołówce polskich pisarzy kryminałów i podobno każdy jest zachwycony fabułą, bohaterami i stylem. Nasłuchałam się o niej tyle dobrego, że w pewnym momencie uznałam, że to jest odpowiedni czas na nasze pierwsze spotkanie. Wcześniej nigdy nie miałam ochoty na to i widząc wielki napis BONDA na okładce uciekałam jak najdalej się da. Do lektury zachęciła mnie premiera ostatniego tomu Czterech żywiołów Saszy Załuskiej. Uznałam, że jak nie teraz to już nigdy, a jeśli Pochłaniacz przypadnie mi do gustu to będę mogła zrobić sobie mały maraton czytelniczy z tym cyklem. I tutaj pytanie do Was: czy początek tej serii jest po prostu tak słaby i dawać kolejną szansę autorce, czy po prostu dać już sobie z nią spokój?

Po kilku latach pracy w Anglii do Polski powraca Sasza Załuska. Najlepszy przyjaciel odradzał profilerce ten krok, jednak pozostała nieugięta. Razem z córką wynajęła mieszkanie i postanowiła chociaż przez chwilę zapuścić korzenie. Szybko zgłasza się do niej mężczyzna, właściciel klubu muzycznego. Podejrzewa, że na jego życie czyha wspólnik, autor jednego hitu. Kobieta ma dostarczyć mu na to dowody, a mężczyzny nie odstrasza nawet wysoka kwota, którą podała za swoje usługi. Niechętnie zgadza się przyjąć zlecenie, a kiedy okazuje się, że sprawa połączona jest z wydarzeniami z 1993 roku sama zaczyna coraz bardziej angażować się w sprawę. 

Zacznijmy od tego, że na początku przenosimy się do roku 1993 i jesteśmy świadkami wszystkich wydarzeń, do których później odnosić się będzie Sasza. Te sto stron były dla mnie bardzo męczące - nie przepadam za cofaniem się do lat 90. XX wieku i już na sam początek odrzucił mnie fakt, że Katarzyna Bonda dała nam do rąk garść wskazówek, dzięki którym możemy sami rozwiązać tę sprawę - dużo szybciej, niż główna bohaterka. Zapewne wiele osób uzna to za plus i podejmie wyzwanie. Ja czytając kryminały wolę być nieświadoma rozwiązania do samego końca - dlatego tak dobrze czyta mi się Remigiusza Mroza, bo u niego nie sposób końca przewidzieć.

Wielkie szczęście zawsze słono kosztuje. Tylko kłopoty są za darmo.

Sasza Załuska jest bohaterką tak okrutnie przeciętną, że nie polubiłam jej ani odrobinkę i towarzyszenie jej było katorgą. Nie ma w sobie nic, co wyróżniałoby ją z tłumu. Widać, że miała robić wrażenie na czytelniku inteligencją i łączeniem faktów, jednak nie znamy praktycznie jej przemyśleń i nie towarzyszymy w procesie rozwiązywania sprawy. Chyba to zabolało mnie najmocniej, bo to właśnie to sprawia, że lubię czytać ten gatunek książek. Sasza i ja nie polubiłybyśmy się i jej stosunek do życia i do córki mocno raził mnie w oczy. Właśnie to sprawia, że po kontynuację nie bardzo mam ochotę sięgnąć. Wszystkie postaci są bardzo płaskie i na żadną nie zwróciłam uwagi na tyle, by w Pochłaniacza się wciągnąć. Gdyby nie fakt, że przez pana, który robił schody, byłam uziemiona na dole i nie miałam możliwości sięgnąć po laptopa spędziłabym z tą historią kilka dni więcej.

Gdyby ktoś mnie ostrzegł, że cała ta opowieść wzięta jest bardzo na poważnie i nie uświadczymy tutaj nawet minimalnej dawki poczucia humoru czy choćby szczypty sarkazmu inaczej podeszłabym do Pochłaniacza. Nie oczekiwałabym, że wciągnę się od pierwszych stron, polubię niezależną i silną bohaterkę oraz z zapartym tchem będę śledzić przebieg sprawy. Dostałam w zamian rozcieńczoną akcję, ciągnącą się narrację oraz profilerkę z problemem alkoholowym i okropnym zwyczajem pchania się nie tam, gdzie powinna się znaleźć. O ile jeszcze to ostatnie jestem w stanie tolerować u tych bohaterów, których nie da się nie lubić, to przy Saszy irytowało mnie to i miałam ochotę potrząsnąć nią i kazać wracać do córki, którą jak kukułka podrzucała rodzinie, która patrzeć nawet na nią nie mogła.

Nie ma rodzin perfekcyjnych. Na każdej powierzchni jest jakieś pęknięcie. Tak właśnie dostaje się do wnętrza światło.

Sprawa, z którą bohaterka ma styczność, jest okropnie skomplikowana, a Katarzyna Bonda rozwlekła ją jeszcze na kilka setek stron, przez co brakuje ciągłości akcji. Co ja mówię. W ogóle brakuje tutaj akcji. Wszystko toczy się swoim trybem, policja ukrywa, ile się da, a nikogo jakoś specjalnie nie obchodzi przeszłość. Ot, lepiej nie zadzierać z mafią i chować głowę w piasek. A Załuska przecież wcale nie jest na tyle odważna, żeby wyważyć z kopa te dokładnie zamknięte drzwi. Ciężko mi uwierzyć, że służby policyjne w XXI wieku wciąż obawiają się starego mafioza i tego, co było kiedyś. Miało to zapewne dodać realizmu, ale tylko pokazało, jak nieudolnie działają służby w świecie Saszy Załuskiej. 

Pochłaniaczowi nie można odmówić tego specyficznego klimatu, który często towarzyszy książkom dziejących się gdzieś na przestrzeni XX i XXI wieku. Po upadku komunizmu w Polsce wciąż było szaro i nie za bogato, a chociaż ja byłam za mała w 90. latach żeby pamiętać co się wtedy dokładnie działo, to takie specyficzne uczucie we mnie pozostało. Katarzynie Bondzie udało się je odtworzyć, jednak nie zniknęło po tych stu stronach i w wydarzeniach dziejących się w roku 2013 dalej ono się pojawiało, przez co nie mogłam odnaleźć się w rzeczywistości i ciągle kątem oka szukałam meblościanek i dzieciaków w ortalionowych dresach.

Zło nie istnieje. To tylko pojemny worek, do którego można wrzucić tabu - wszystko, co ciemne, niedotykalne i niezrozumiałe. 

Oprócz sprawy kryminalnej poruszane są tu także inne kwestie, o których nie zawsze się mówi. Alkoholizm u kobiet, pedofilia i homoseksualizm w kościołach. Chociaż stron Pochłaniacz ma dużo, to nawarstwiło się tego wszystkiego tutaj, przez co mimo tej logiki i chronologii powstał chaos. Nie wiadomo było, na co zwrócić uwagę, przez co każdy z tych problemów został potraktowany po łebkach. Ot, tu wspomnienie o księżach, tutaj o bogato ubranej pani na spotkaniu AA. Gryzło mnie to w oczy i sprawiało, że co chwilę miałam ochotę odłożyć tę książkę. Zakończenie też mnie nie zaskoczyło. Domyśliłam się sporo, a to, co mi umknęło, nie miało jakiegoś spektakularnego wydźwięku, więc jedyne uczucie, jakie towarzyszyło mi przy ostatnich stronach to ulga, że to już koniec...

Ogólna ocena: 05/10 (przeciętna)

734 // Pochłaniacz // Katarzyna Bonda // Cztery żywioły Saszy Załuskiej // tom 1 // 21 maja 2014 // 672 strony // Wydawnictwo Muza // 39,99 zł

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Muza!
Dzień czwarty // Sarah Lotz

października 01, 2017

Dzień czwarty // Sarah Lotz

Dawno, dawno temu pewna dziewczynka – stara baba, jak to mówi jej mama – przez przypadek natknęła się na pewną książkę. Zainteresowała ją – trzeba to powiedzieć na głos – okładka i sam sposób jej wydania. W Polsce rzadko trafiały się wtedy książki, w których brzegi stron byłyby koloru innego niż biały, więc widząc tę czerń od razu postanowiła przeczytać ową książkę. Troje była powieścią tak dobrą, że od razu przypadła jej do gustu. Była zachwycona, oceniła Troje najwyżej, jak się dało. Zakończenie nie sugerowało kontynuacji, toteż wcale na nią nie czekała. Minęły trzy lata, a ona z zaskoczeniem odkryła, że zbliża się premiera Dnia czwartego, czyli drugiego tomu. Świat nie szalał z radości, reklamy nie wyskakiwały nawet w lodówce, a pojawienie się jej w księgarniach przeszło bez echa. Ona jednak nie mogła przejść obok kolejnej książki Sarah Lotz obojętnie.

Luksusowy statek nagle traci kontakt ze światem. Pasażerowie są zaniepokojeni, jednak nie zdziwieni. Firma, którą wybrali się w rejs, znana jest z takich problemów. Raz już było głośno o takim przypadku. Tylko, że czas mija, pomoc nie nadchodzi, a nastroje na wycieczkowcu powoli się zmieniają. Obsługa znajduje martwą kobietę, jej morderca odchodzi od zmysłów, dwie przyjaciółki chcą popełnić samobójstwo, sławne medium obejmuje przywództwo. Nic nie jest takie, jakie powinno, a wydarzenia przestają dawać się racjonalnie wytłumaczyć.

[581] PRZEDPREMIEROWO: Nieuniknione - Amy A. Bartol

listopada 08, 2016

[581] PRZEDPREMIEROWO: Nieuniknione - Amy A. Bartol

Tytuł: Nieuniknione
Tytuł oryginału: Inescapable
Autor: Amy A. Bartol
Tłumaczenie: Zbiorowe
Seria: Przeczucia
Tom: 1
Data wydania: 09 listopada 2016
Liczba stron: 480
Wydawnictwo: Akurat
Cena na okładce: 39,90
Minął już czas, kiedy szalałam za powieściami młodzieżowymi i każdą nową witałam z szeroko otwartymi ramionami. Mimo to czasami wciąż tęsknię za tym gatunkiem i wtedy rozglądam się za czymś, co mnie zainteresuje i nie zawiedzie. Nie wymagam cudów i oryginalności, jednak muszę czuć, że taka książka ma w sobie to coś. Nie słyszałam w ogóle o Amy A. Bartol, a zaczynając czytać Nieuniknione nie spodziewałam się niczego niesamowitego. Ale wiecie co? Zdecydowanie warto przekonać się, co ta autorka ma nam wszystkim do powiedzenia.

Evie zaczyna właśnie studia i ma nadzieję, że jej koszmary w końcu dadzą jej spokój. Zostawia ukochanego wujka i odważnie patrzy w przyszłość. Udaje jej się zyskać miłych znajomych, jednak już pierwszego dnia natyka się na chłopaka, który wydaje się wręcz jej nienawidzić. Rozsądek nakazuje jej unikać Reeda, jednak coś ją do niego ciągnie, mimo niechętnych spojrzeń, które ten jej rzuca. Dodatkowo coś dziwnego zaczyna dziać się z jej ciałem i nowa sytuacja coraz bardziej ją przytłacza. Na szczęście Russell - jej najlepszy przyjaciel - jest w okolicy, by zawsze wspomóc Evie, jednak nawet on nie jest w stanie oprzeć się sile perswazji tajemniczego Reeda...

Zacznę od jednej kwestii, która mnie bardzo razi, jeśli chodzi o Nieuniknione. Otóż zapamiętajcie dobrze moją radę i nie czytajcie opisu z tyłu książki. Według mnie jest to jeden wielki spojler i jestem szczęśliwa, że przed lekturą pierwszego tomu Przeczuć go nie czytałam. Dzięki temu byłam zaskoczona niektórymi wątkami, które wydawnictwo tak beztrosko zamieściło na okładce.

Fabularnie Nieuniknione to nie jest żadne arcydzieło, jednak wyróżnia się na tle innych książek fantastycznych dla młodzieży. Jest w niej coś takiego, że chce się ją czytać nawet w momencie, gdy się człowiek kilku wątków domyśli. Właśnie czegoś takiego oczekuję od tego gatunku i to w Inescapable jest.
[560] Pani mnie z kimś pomyliła - Ilona Łepkowska

sierpnia 10, 2016

[560] Pani mnie z kimś pomyliła - Ilona Łepkowska

Tytuł: Pani mnie z kimś pomyliła
Tytuł oryginału: Pani mnie z kimś pomyliła
Autor: Ilona Łepkowska
Tłumaczenie: nie dotyczy
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 2016
Liczba stron: 448
Wydawnictwo: Muza
Cena na okładce: 39,90
Lato jest idealną porą na czytanie lekkich książek. Osobiście ostatnio pokochałam klasykę i zerkam w jej stronę za stosu zaległych egzemplarzy recenzenckich, ale już niedługo i będę mogła zatonąć w tych pozycjach, które zdecydowanie są nieśmiertelne. Wiem, że na studiach będę jednak miała na głowie poważnych lektur od groma, więc pozwalam sobie na odetchnięcie. Na Pani mnie z kimś pomyliła zdecydowałam się z powodu mamy. Miałam cichą nadzieję, że uda mi się zainteresować ją książkami, jednak się zawiodłam. Pozostało mi jedynie samej poznać ten tytuł.

Joanna żyje z dnia na dzień. Musi sama wychowywać nastoletnią córkę, były mąż w ogóle nie płaci alimentów, a coraz bardziej zbliża się termin do wpłacenia pieniędzy na obóz językowy w Londynie, o którym marzy Misia. Ojciec po raz kolejny wyłgał się brakiem funduszy, więc kobiecie pozostaje jedynie pożyczyć i mieć nadzieję, że wszystko się ułoży.

Z pomocą przychodzi jej najlepszy przyjaciel, który oferuje jej wysokopłatną pracę na kilka dni. Joanna miałaby być tłumaczką włoskiego producenta filmowego. Kiedy udaje jej się nawiązać porozumienie z mężczyzną dzieje się coś, czego nikt się nie spodziewał. Joanna psując casting na prowadzącą programu próbuje uspokoić pokłóconą rodzinę biorącą udział w show. Fabio jest pewien, że właśnie znalazł gwiazdę swojego programu.

Ilona Łepkowska skupiła się tutaj na wydarzeniach, o których marzy spora część żeńskiej populacji. Z biednej kobiety ledwie wiążącej koniec z końcem Joanna zmieniła się na bogatą gwiazdę telewizji. Motyw Kopciuszka jest bardzo popularny w kobiecej literaturze, jednak autorka naprawdę mocno mnie zaskoczyła pisząc o czarnych stronach show-biznesu.
[554] Heaven. Miasto elfów - Christoph Marzi

sierpnia 01, 2016

[554] Heaven. Miasto elfów - Christoph Marzi

- To Londyn - zauważył. - Tutaj wszystko jest możliwe.

Tytuł: Heaven. Miasto elfów
Tytuł oryginału: Heaven
Autor: Christoph Marzi
Tłumaczenie: Ewa Spirydowicz
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 08 czerwca 2016
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Muza
Cena na okładce: 34,90
Powoli zaczęłam unikać lektur młodzieżowych i obyczajowych, skupiając się na bardziej poważnych książkach i klasyce - tej dla dorosłych i na nadrabianiu tej dla dzieci. Nie mogłam jednak przejść obojętnie obok Heaven. Coś mnie bardzo mocno do niej przyciągało. Nie jestem pewna, czy chodzi o cudowną okładkę; fakt, że akcja rozgrywa się w Londynie czy o zwykłą ludzką ciekawość. Co jakiś czas zerkałam na książkę Marziego i zastanawiałam się, czy już przyszedł na nią czas. Owszem. Nadszedł.

David ma osiemnaście lat i po ucieczce z domu swoje miejsce odnalazł w Londynie. Tutaj jest wolny, pracuje i może odetchnąć pełną piersią. Pewnej nocy na jednym z dachów spotyka niespodziewanie nastoletnią dziewczynę. Jest piękna i wyraźnie jest przerażona. Przedstawia się jako Heaven i z rozpaczą oznajmia, że ktoś ją napadł i wyciął jej serce. Po pierwszym szoku David postanawia pomóc nastolatce i odstawić ją do domu. Nie wie jednak, że oprawcy nie skończyli jeszcze z Heaven i depczą im po piętach. Dodatkowo pusta klatka piersiowa dziewczyny co jakiś czas daje o sobie znać...

Kiedy przeczytałam prolog miałam ochotę wybuchnąć śmiechem. Fraza zabili ją i uciekła nabiera nowego znaczenia. Choć fabuła z początku wydaje się być głupawa i zbyt wydumana szybko się okazuje, że wszystko to ma drugie dno i jest naprawdę dobrze przemyślane. Oryginalność wręcz wylewa się z Miasta elfów i jestem pewna, że z czymś takim jeszcze się nie spotkaliście. Mimo, że jest to powieść młodzieżowa sporo tutaj wątków, które spokojnie można było rozwinąć w taki sposób, by rozszerzyć grono odbiorców. Christoph Marzi nie zrobił tego, a mimo to uważam, że Heaven jest książką naprawdę wartą uwagi.

Gdyby przed lekturą tej pozycji ktoś powiedział mi, że tak bardzo polubię Miasto elfów chyba bym mu nie uwierzyła. A jednak tak się stało.
[540] Przekroczyć granice - Katie McGarry

lipca 11, 2016

[540] Przekroczyć granice - Katie McGarry

Tytuł: Przekroczyć granice
Tytuł oryginału: Pushing the Limits
Autor: Katie McGarry
Tłumaczenie: Monika Wiśniewska
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 08 czerwca 2016
Liczba stron: 496
Wydawnictwo: Muza
Cena na okładce: 39,90
Nawet sobie nie wyobrażacie, jak mocno się wahałam, czy zaopatrzyć się w Przekroczyć granice. Jako osoba, która nie może narzekać na brak książek do czytania każda kolejna to pewien problem. Mimo to nie mogłam przejść obojętnie obok pozycji Katie McGarry. To był bardzo dobry wybór. Czytałam ją będąc jeszcze w Londynie i nie mogłam się oderwać. Dosłownie. Czytałam wszędzie. W metrze, idąc na spacer do parku, w parku, jedząc i zwiedzając. Niby zwykła młodzieżówka, a jednak nie całkiem.

Echo Emerson z popularnej dziewczyny stała się cichą i niezwracającą na siebie uwagi. Wszystko przez jeden dzień, którego ona wcale nie pamięta. Terapeuci są zdania, że nie powinno się do tego wracać i to ona sama powinna dojść do tego, co się wydarzyło. Wie tylko, że ma to związek z jej mamą, a ona wstydzi się pokazywać w koszulkach z krótkim rękawem z powodu okropnych blizn. Marzy o tym, żeby w końcu wrócić do normalności, jednak nie jest to takie proste. 

Noah Hutchins ma przyklejoną łatkę złego chłopaka. Jest zabójczo przystojny i traktuje dziewczyny jak zwyczajną odskocznię, nie przejmując się ich uczuciami. Ma on jednak cel i zamierza zrobić wszystko, by odzyskać braci, którzy obecnie są w domu zastępczym. Kiedy musi zacząć poprawiać oceny terapeutka wybiera dla niego korepetytorkę. Echo Emerson.

To nie jest książka wyłącznie o miłości. W momencie, kiedy się ją otworzy wszystko się zmieni, a Echo i Noah będę siedzieć w Waszej głowie i nie dadzą Wam spokoju. Problemy, z którymi się borykają nie są banalne i nie wystarczy pstryknąć palcami, by wszystko wróciło do normy. To nie jest książka, przy której będziecie wyłącznie się dobrze bawić. Tutaj pokochacie bohaterów i całą historię. Nie da się nie dostrzec tego, jak prawdziwa jest ta pozycja.

[482] Serce w kawałkach - Kathrin Lange

marca 28, 2016

[482] Serce w kawałkach - Kathrin Lange

Tytuł: Serce w kawałkach
Tytuł oryginału: Herz aus Scherben
Autor: Kathrin Lange
Tłumaczenie: Miłosz Urban
Seria: Serce ze szkła
Tom: 2
Data wydania: 16 marca 2016
Liczba stron: 416
Wydawnictwo:  Muza
Cena na okładce: 39,90
Po Sercu ze szkła byłam bardzo ciekawa kontynuacji. Choć nie czekałam na nią z wielką niecierpliwością, to ucieszyłam się, gdy zobaczyłam w zapowiedziach Serce w kawałkach. Wiedziałam, że z chęcią poznam dalsze losy bohaterów i nie podchodziłam do tej książki tak, jak do pierwszego tomu z uprzedzeniami. Wiedziałam już, że nie jest to do końca lekka opowieść dla młodzieży, tylko można w niej dostrzec elementy kryminału i thrilleru, a duchy przeszłości nie raz wywołują ciarki na plecach.

David i Juli od kilku miesięcy mieszkają w Bostonie. Wydarzenia z zeszłej zimy zostawiły w ich duszach mrok. Oboje próbują dojść do siebie odwiedzając swoich terapeutów, spędzając razem czas i starają się żyć normalnie. Dziewczynie przychodzi to zdecydowanie łatwiej niż chłopakowi, którego dalej dręczy widmo byłej, martwej, dziewczyny i zdrada przyjaciela. Juli zaś nie potrafi dać Davidowi wystarczającej przestrzeni i bardzo boli ją to, jak się przed nią zamyka. Widzi, że coś go dręczy. Nie wie jeszcze, że próbuje on wypełnić czymś lukę w pamięci, którą odkrył. Martwi się, że śmierć Charlie wcale nie musiała być samobójstwem... Zbliżają się urodziny jego ojca, a on mimo obietnicy rozważa wizytę na wyspie...

Nie pamiętam, żeby w Sercu ze szkła Juli tak bardzo mnie irytowała. Co więcej sam David w denerwowaniu mnie wszedł chyba na najwyższy poziom. Jego zmienne nastroje i hipokryzja powoli wprawiały mnie w taką złość, że miałam ochotę rzucić tą książką. Naprawdę rozumiem, że nie jest łatwo pogodzić się ze wszystkim, co przeżył, jednak to, jak się zachowywał - choćby w stosunku do Juli, swojej dziewczyny - było po prostu niewybaczalne. Egoistyczne. David jest chłopakiem po przejściach, jednak widocznie okazałabym się zbyt słaba, by z nim wytrzymać dłużej niż jeden dzień. Mam nadzieję, że w kolejnym tomie to się zmieni, gdyż nie wiem, czy inaczej dam radę przeczytać Serce z popiołu, a zapowiada się ona naprawdę interesująco. 
[454] PRZEDPREMIEROWO: Barwy miłości. Czerwień - Kathryn Taylor

lutego 05, 2016

[454] PRZEDPREMIEROWO: Barwy miłości. Czerwień - Kathryn Taylor

Tytuł: Barwy miłości. Czerwień
Tytuł oryginału: Entblößt
Autor: Kathryn Taylor
Tłumaczenie: Miłosz Urban
Seria: Barwy miłości
Tom: 2
Data wydania: 17 lutego 2016
Liczba stron: 352
Wydawnictwo:  Akurat
Cena na okładce: 34,90
Odkąd tylko pani Kathryn Taylor pojawiła się na polskim rynku cały czas trafiam na jej książki. W ten sposób przeczytałam już wszystkie, które zostały u nas wydane. Nie jestem jakąś ogromną fanką erotyków, więc je sobie dawkuje i sięgam po nie raz na jakiś czas - z braku innych pomysłów. Barwy miłości nie zachwyciły mnie, jednak miło spędziłam przy nich czas. Dlatego też stwierdziłam, że nie zaszkodzi poznać dalszych losów bohaterów, gdyż zakończenie dawało do myślenia.

Grace wie, że Jonathan Huntington nie jest zdolny do okazywania uczuć. Nie wie nawet, czy pod jego twardą skorupą czai się do niej jakieś przywiązanie, nie wspominając już o miłości. Nie potrafi jednak zaakceptować tego, że jedyne, co ich łączy to seks. Nie umie też się nim dzielić. Postanawia zrobić wszystko, by wyciągnąć go z mroku i sprawić, by odwzajemnił to, co ona czuje do niego.

Nie można mieć zbyt wysokich wymagań co do tej książki. Opowiada ona o dość przewidywalnych wydarzeniach, jednak czasami miło jest przeczytać coś w tym stylu. Historia Grace i Jonathana jest wciągająca - temu nie mogę zaprzeczyć. Mam w sobie coś z kobiet, które lubią takie czytadła i czasami się im oddaję. Nie wyczekuję jakoś specjalnie kontynuacji - kiedy się już pojawia chwytam za nią, po czym ponownie zagłębiam się w to, co lubię bardziej. Jestem zdania, że trzeba sobie wszystko dawkować i wszystkiego próbować. 

Jonathan jest jednym z tych książkowych bohaterów, którzy zimnym wzrokiem patrzą na świat i nie zwracają uwagi na uczucia. Przypomina mi w tym Bena Sterlinga, z innej serii Kathryn Taylor - tej o Daringham Hall. Autorka najwyraźniej bardzo lubi takich mężczyzn, podobnie jak wiele innych kobiet. Ja też czasami lubię o nich poczytać.
[436] Ostatni dzień roku - Katarzyna Misiołek

grudnia 28, 2015

[436] Ostatni dzień roku - Katarzyna Misiołek

Tytuł: Ostatni dzień roku
Tytuł oryginału: Ostatni dzień roku
Autor: Katarzyna Misiołek
Tłumaczenie: -
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 21 października 2015
Liczba stron: 448
Wydawnictwo:  Muza
Cena na okładce: 39,90
W ogóle nie miałam zamiaru czytać tej książki. W natłoku tych, które uzbierały się z tego roku stwierdziłam, że po prostu nie zdążę, a tylko dołożę sobie dodatkową zaległość. Mimo to nie potrafiłam przejść obok niej obojętnie. Teraz, kiedy rok 2015 się już kończy, postanowiłam przeczytać akurat tę książkę, której nie byłam pewna. Ma dość adekwatny tytuł, dzięki czemu doskonale pasuje na ten końcowy etap roku.

Siostra Magdy, Monika, pewnego dnia wychodzi z domu i ślad po niej znika. Była ona szczęśliwą mężatką, która zawsze żyła pełnią życia i kochała wszystko, co robiła. Była oczkiem w głowie rodziców, a mąż zrobiłby dla niej wszystko. Jedyną możliwością jest porwanie. Wszyscy są pewni, że akurat ona nie zostawiłaby męża i nie uciekłaby z innym. Mijają jednak dni, tygodnie, miesiące. Życie Magdy zaczyna się sypać. Rzuca studia i zaczyna żyć z dnia na dzień, czując wyrzuty sumienia za każdym razem, gdy poczuje choć odrobinę szczęścia. Ciągle ma nadzieje, że jej siostra bezpiecznie wróci do domu, jednak pojawiają się powoli czarniejsze myśli... 

Widząc okładkę przyszło mi na myśl, iż Ostatni dzień roku to po prostu zwykła obyczajówka. Już na początku lektury widać jednak, że wcale tak nie jest. Wcielamy się w rolę Magdy, nie Moniki, więc przeżywamy strach o życie siostry, bunt przeciw społeczeństwu i własnej radości. Zaginięcie kobiety nie jest jej winą, nie może jednak pozbyć się myśli, iż ona może coś zrobić, a jej starsza siostra już niekoniecznie. Podobne odczucia ma mąż Moniki. Oboje z Magdą mocno przeżywają to, co się stało i nie potrafią stanąć na nogi.

Trudno jest wczuć się w sytuację drugiego człowieka, gdy ten przechodzi najgorsze chwile swojego życia. Autorce jednak udało się to dosyć dobrze. Pokazała, jak każdy dzień może być gorszy od poprzedniego, jak nadzieja może maleć z każdym porankiem.
[375] Serce ze szkła - Kathrin Lange

września 28, 2015

[375] Serce ze szkła - Kathrin Lange

Tytuł: Serce ze szkła
Tytuł oryginału: Herz aus Glas
Autor: Kathrin Lange
Tłumaczenie: Miłosz Urban
Seria: Serce ze szkła
Tom: 1
Data wydania: 23 września 2015
Liczba stron: 448
Wydawnictwo:  Muza
Cena na okładce: 39,90
Muszę się przyznać, że za tę książkę złapałam tylko z jednego powodu. Wyglądała na lekką, a ja właśnie na takie książki mam ostatnio ochotę. Okładka zwraca na siebie uwagę, jednak wręcz krzyczy o przewidywalności całej tej historii. Łapiąc za nią nie spodziewałam się fajerwerków - wolę do czytadeł podchodzić ostrożnie, by się nie zawieźć. Okazało się jednak, że się wciągnęłam, a banalność nie jest aż tak wyczuwalna. 

Siedemnastoletnia Juli ma przed sobą trudne zadanie. Musi spędzić trochę czasu z Davidem, synem pracodawcy jej ojca. Chłopak niebezpiecznie chwieje się na granicy życia i śmierci. Dziewczyna chłopaka niedawno zginęła, spadając z klifu. Charlie była dziewczyną piękną i idealną, którą kochali wszyscy. Dziewiętnastolatek nie potrafi podnieść się po tym wydarzeniu. Dla Juli jest nieprzyjemny i oziębły, jednak nie tylko to ją martwi. Zaczyna odczuwać aurę ogromnej posiadłości. Czuje przeciągi, samotność. Gdy zaczyna słyszeć głosy postanawia dojść do tego, co naprawdę zdarzyło się tego dnia, gdy David stracił narzeczoną. 

Decydując się na tę książkę nawet nie sądziłam, że ma więcej niż trzysta stron. Zdziwiłam się trochę, ale nie narzekałam. Lubię grubsze powieści. Obawiałam się jednak, że nie przypadnie mi do gustu i będę się męczyć podczas lektury. Fabuła okazała się być intrygująca. Duchy, głosy, tajemnicza śmierć ideału całej wyspy... Brzmi ciekawie? I ciekawe jest. Nie da się ukryć, że w pewnym momencie wczułam się i zaczęłam razem z główną bohaterką poszukiwać rozwiązania. W przeciwieństwie do niej nie wpatrywałam się ślepo w postać Davida, jednak zwracałam uwagę na szczegóły, które traktowałam niczym poszlaki. Poczułam się jak prawdziwy Sherlock Holmes, gdyż nie zaangażowałam się emocjonalnie. Początkowo.
[330] Collide - Gail McHugh

lipca 12, 2015

[330] Collide - Gail McHugh

Tytuł: Collide
Tytuł oryginału: Collide
Autor: Gail McHugh
Tłumaczenie: Anna Dorota Kamińska
Seria: Collide
Tom: 1
Data wydania: 17 czerwiec 2015
Liczba stron: 368
Wydawnictwo: Akurat
Cena na okładce: 34,90
Wiem, że recenzja miała ukazać się w piątek, za co Was bardzo przepraszam. Nie udało mi się jej napisać. Początkowo myślałam, że na Collide zakończę ten maraton lekkich książek, jednak nie. W poniedziałek możecie spodziewać się recenzji Musimy coś zmienić oraz rozwiązania konkursu, a w piątek Powrotu do Daringham Hall. W środę prawdopodobnie pojawi się Co jeśli... i obiecuję, że zacznę szaleć z fantastyką, bo Kamil przestanie wchodzić na mojego bloga, a tego bym nie chciała. Tak więc niedługo znowu zagości różnorodność, a teraz przejdźmy do książki, która po prostu zabiła moje uczucia do tego gatunku. 

Kiedy mama Emily zmarła, ta postanowiła przeprowadzić się do Nowego Jorku ze swoim chłopakiem, Dillonem. Mimo, że bardzo go kocha i dużo mu zawdzięcza postanawia na razie nie mieszkać razem z nim, tylko ze swoją przyjaciółką. Zaczyna nowe życie w obcym mieście, spędza czas z chłopakiem i przyjaciółką oraz pracuje jako kelnerka. Pierwszego dnia w pracy szef prosi ją, by dostarczyła jedno zamówienie. Dziewczyna godzi się, po czym odbiorcą okazuje się niezwykle przystojny mężczyzna.

Gavin nigdy nie wierzył w miłość od pierwszego wierzenia. Do czasu. Kiedy spotkał Emily stracił grunt pod nogami. Zaczyna obsesyjnie o niej myśleć i stara się być tam, gdzie ona. Gdy dowiedział się, że jest ona dziewczyną Dillona, jego przyjaciela, nie wie co ma ze sobą zrobić. Nie jest w stanie wyrzucić ją z myśli, a naiwna Emily nie widzi tego, co ma pod nosem oraz manipulacji, którym ulega ze strony swojego chłopaka.

Nie będę rozwodzić się nad postaciami, gdyż są po prostu przeciętne. Gavin przypomina wszystkich mężczyzn z literatury tego gatunku. Uroczy, trochę arogancki i pewny siebie. Brzmi znajomo? Emily jest taką niezdecydowaną gąską. Ślepo wpatrzona w Dillona ignoruje swoje potrzeby i uczucia. Żadne z nich nie jest osobą, z którą mogłabym spędzić czas i nie zwariować.

[311] Kiedy cię poznałam - Cecelia Ahern + wyniki konkursu

czerwca 01, 2015

[311] Kiedy cię poznałam - Cecelia Ahern + wyniki konkursu

Tytuł: Kiedy cię poznałam
 Tytuł oryginału: The Year I Met You
Autor: Cecelia Ahern
Tłumaczenie: Agata Kowalczyk
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 6 maj 2015
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: Akurat
Cena na okładce: 34,90
Bardzo lubię Cecelię Ahern i jej książki. Tak, zacznę tą recenzję tak, jak pewnie większość czytelników. W momencie, kiedy dostałam Kiedy cię poznałam w ręce wiedziałam, czego się spodziewać - czystego szczęścia. Znam już styl pisania autorki, jej pomysły. Tym razem jednak byłam zaskoczona. Nie do końca pozytywnie. Nie mogę Wam niestety zdradzić czym.

Jasmine jest typową pracoholiczką. Zakłada firmy, rozwija je po czym sprzedaje. Ma zamiar zrobić tak i teraz, jednak okazuje się, że jej partner ma inne plany. Kiedy zostaje zwolniona sama nie wie, co ze sobą zrobić. Na dodatek obowiązuje ją tak zwany urlop ogrodniczy, więc przez rok nie może zacząć nowej pracy. Jest to dla niej koszmar. Nie ma nic do roboty poza spotkaniami z siostrą chorą na zespół Downa. 

Bezsenne noce są dla niej szansą na podglądanie sąsiada, kontrowersyjnego Matta Marshalla. Jest on pracownikiem radiowym, który prowadzi dyskusje. Ich tematy złoszczą bardzo dużo ludzi, w tym Jasmine. Nienawidzi ona tego mężczyzny, jednak nie może przestać zwracać na niego uwagi. Widzi, jak wraca do domu pijany i robi awantury żonie i dzieciom. Jest utrapieniem całej ulicy, gdzie mieszkają prawie sami emeryci. Zbieg okoliczności sprawia, że oboje zaczynają poznawać się coraz lepiej i zmieniać o sobie zdanie.

Spodziewacie się po tej historii tego, czego ja się spodziewałam, prawda? Sam tekst na okładce (Czasem tylko jeden mały krok dzieli nienawiść od miłości) narzuca ten sposób myślenia. Ale wiecie co? Poczułam się naprawdę oszukana. Postać Matta od samego początku wzbudziła we mnie sympatię, więc byłam bardzo szczęśliwa z tego, co sobie przewidziałam na koniec. Cecelia Ahern jednak postanowiła mnie zaskoczyć.
[297] Barwy miłości - Kathryn Taylor

maja 04, 2015

[297] Barwy miłości - Kathryn Taylor

Tytuł: Barwy miłości
Tytuł oryginału: Colours of Love
Autor: Kathryn Taylor
Tłumaczenie: Miłosz Urban
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 8 kwiecień 2015
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Akurat
Cena na okładce: 34,90
Kiedyś powieści erotyczne nie były tak popularne jak po premierze Pięćdziesięciu twarzy Greya. Zdarzało mi się po nie sięgnąć, jednak nie jest to mój ulubiony gatunek, co z całą pewnością nikogo nie dziwi. Słynnej trylogii E.L. James nie czytałam, gdyż otworzyłam ją kiedyś w księgarni na pierwszej lepszej stronie i poczułam się zgorszona. Do Barw miłości podchodziłam ostrożnie. Nie do końca wiedziałam, czego się spodziewać ani jaki był mój powód zainteresowania nią. Powieści tego gatunku są bardzo lekkie, więc przed maturą postanowiłam łyknąć coś szybkiego i przyjemnego.

Grace Lawson jest niesamowicie szczęśliwa, że udało jej się dostać na wymarzone praktyki w bardzo renomowanej firmie, której szefem jest Jonathan Huntington, najgorętsza partia w całym Londynie. Przystojny i niesamowicie bogaty arystokrata hipnotyzuje swoimi oczami ze wszystkich zdjęć. Mimo to Grace nie ma złudzeń: nie pisane jej będzie poznać tego mężczyzny. Wątpi, by zajmował się witaniem każdej praktykantki. 

Kiedy widzi go na lotnisku jest niesamowicie zdziwiona i podekscytowana. Podchodzi do niego po czym okazuje się, że mężczyzna nie ma pojęcia, kim ona jest. Zawstydzona postanawia się wycofać kiedy widzi, że to nie po nią przyjechał jej nowy szef. Niespodziewanie jednak proponują jej wspólną podróż, czym ją krępują. W firmie wszyscy okazują się być bardzo mili i nawet kłopoty z mieszkaniem nie smucą jej tak bardzo. Mimo to nie może zapomnieć o hipnotyzujących oczach Jonathana Huntingtona. 

Jak pewnie się już domyślacie, główny męski bohater przedstawiony jest jako najbardziej pożądana partia stulecia - najprzystojniejszy, najbogatszy, ogólnie naj. Stworzony został po to, by łamać serca samym spojrzeniem zimnych oczu. Widocznie coś ukrywa i nie chce z nikim się spoufalać. Typowy książkowy mężczyzna.

Sama tego chciałaś, Grace
[294] Przygód kilka owcy i wilka - Katarzyna Michalec

kwietnia 21, 2015

[294] Przygód kilka owcy i wilka - Katarzyna Michalec

Tytuł: Przygód kilka owcy i wilka
Tytuł oryginału: Przygód kilka owcy i wilka
Autor: Katarzyna Michalec
Tłumaczenie: nie dotyczy
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 11 marzec 2015 
Liczba stron: 128
Wydawnictwo: Muza
Cena na okładce: 24,90
Dobrze wiecie, że ja po prostu uwielbiam książki dla młodszych dzieci, i gdy tylko mam ochotę na odrobinę radości mam na półce mały zapas książeczek. Przeglądając półkę zauważyłam, że już jakiś czas Przygód kilka owcy i wilka leży tam i czeka. Fakt, że mój nastrój wczoraj można było nazwać wręcz depresyjnym sprawił, że nawet się nie zastanawiałam, tylko złapałam za tę książeczkę i zaczęłam czytać.

Berni jest małą owieczką, która najbardziej chciałabym poznać świat i zaprzyjaźnić się z kimś. Różni się od innych owieczek, które bardzo boją się niebezpieczeństw. Kiedy nastaje czas ruszać na hale Berni nie może już się doczekać nowych znajomych. Początkowo jednak nie udaje jej się spotkać kogoś, kto chciałby się z nią zaprzyjaźnić. Pewnego dnia los stawia na jej drodze małego wilczka, Białą Łapę. Razem postanawiają ruszyć w świat na przeciw przygodzie.

Głównym przesłaniem tutaj jest to, że przyjaźń może nawiązać się między każdym i żadne ograniczenia jej nie dotyczą. To bardzo ważne przesłanie, które dzieci powinny bardzo szybko sobie przyswoić. Nie ma czegoś takiego jak niemożliwość zaprzyjaźnienia się z kimś, gdyż on do nas nie pasuje. Najlepszym przykładem tego jest właśnie Berni i Biała Łapa. Wbrew wszystkiemu udało im się poznać i bardzo pokochać. Skoro udało się to wilkowi i owieczce, to uda się każdemu i trzeba w to uwierzyć.

Urzekły mnie ilustracje Daniela de Latour. Mają w sobie coś takiego, że czytelnik automatycznie się uśmiecha. To zabawna historia, którą owe obrazki idealnie uzupełniają. Są bardzo oryginalne i wpasowują się w fabułę w cudowny wręcz sposób. Ani przez myśl mi nie przeszło, że przy jakiejś historii autor powinien narysować coś innego. Skoro ja, książkowa maruda, nie mam się do czego przyczepić to wierzcie mi - ilustrator wykazał się ogromnym talentem. 

Wędrowali przez las, budząc zdziwienie wśród leśnych zwierząt. Bo kto to widział, żeby wilk bratał się z owcą!

Autorka bardzo popuściła wodze wyobraźni. Niektóre wydarzenia wydawały mi się tak bardzo nieprawdopodobne, że miałam ochotę zacząć śmiać się w głos. Jestem pewna, że młodsi czytelnicy nie będą za bardzo się powstrzymywać. W końcu kogo nie bawi owca przebrana za człowieka i chodząca w trampkach? 

Copyright © Życie z książką , Blogger