sobota, 12 lipca 2014

[176] Colin McRae. Autobiografia legendy WRC - Colin McRae, Derick Allsop


Tytuł: Colin McRae. Autobiografia legendy WRC
Tytuł oryginału: The Real McRae: The Autobiography of Britain's Most Exciting Rally Driver
Autor: Colin McRae, Derick Allsop
Tłumaczenie: Bartosz Sałbut
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 19 czerwiec 2014
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: SQN
Cena na okładce: 39,90

Zginął tak, jak żył - pilotując helikopter na krawędzi ryzyka...

Całkiem niedawno przekonałam się do biografii, jednak czytałam tylko dotyczące ludzi muzyki. W końcu postanowiłam troszkę urozmaicić sobie to czytanie i zdecydowałam się na biografię, a właściwie autobiografię, osoby, o której nie wiedziałam absolutnie nic. Zwykły impuls - nawet nie zastanawiałam się, czy dam radę przeczytać ją do końca. Kiedy do mnie przyszła zastanawiałam się, co ja u licha zrobiłam. Wzięłam głęboki oddech, odłożyłam ją na półkę i kazałam czekać na swoją kolej. Nadeszła ona dzisiaj. Nawet nie spodziewałam się, że tak szybko się ją czyta. Przyznam, że po przeczytaniu jestem bardzo zaskoczona. Właśnie zamknęłam ostatnią stronę i sama nie wiem, co o tej książce myśleć.

Colin McRae jest pewnie wszystkim doskonale znany - zapewne to tylko ja jestem taką ignorantką. Jest, był, on brytyjskim kierowcom rajdowym. Jazdę miał we krwi. Jego ojciec, Jimmy, jest pięciokrotnym rajdowym mistrzem Wielkiej Brytanii. Colin wraz z braćmi od małego otoczony był samochodami i, jego początkową miłością, motocyklami. Kochał prędkość i kochał pojazdy. Wszyscy wiedzieli, że ten chłopiec osiągnie kiedyś coś wielkiego. Już jako maluch przejawiał talent w tej dziedzinie i robił z nim coś wielkiego - rozwijał go. Miał też dobry start w świat rajdów - nazwisko. Fakt, że był synem Jimmy'ego McRae otwierał mu wszystkie drzwi. Ludzie go kochali za jego brak zahamowań, za brawurę, z jaką jeździł. Udało mu się zostać mistrzem świata w wieku, w jakim nie udało się to nikomu innemu - 27 lat. Nigdy nie wątpił w ten fakt, niezaprzeczalnie w siebie wierzył. Nie lubił jednak szumu wokół swojej osoby - był dosyć nieśmiały. Dopiero w samochodzie stawał się pewny swojego, agresywny. Miał podejście chłopca, który zawsze chce wygrać. 

Przyznam, że po tej książce spodziewałam się całkiem czegoś innego. Myślałam, że podobnie jak w przypadku innych, wcześniej czytanych przeze mnie, biografii poznam bardziej Colina, jako człowieka. Ale on nie był tylko człowiekiem. On zawsze był kierowcą rajdowym, nikim innym. Jego autobiografia to wspomnienia pierwszych rajdów, mistrzostw, sponsorów. Nie dowiemy się zbyt dużo o jego dzieciństwie, co w sumie interesowało mnie najbardziej. Wiemy tylko, że od zawsze kochał samochody, motocykle oraz, że w rozwijaniu pasji pomagali mu ojciec i dziadek. 

Najbardziej szokującym dla mnie faktem była śmierć Colina. Może nie do końca jego, co jego syna. Śmierć w katastrofie helikoptera jest bez wątpienia okropna. McRae był nieodpowiedzialnym człowiekiem - bez wątpienia. Lubił ryzyko, co nie jest żadną tajemnicą. 15 września 2007 roku był zdecydowanie tragicznym dniem dla rodziny McRae. Fakt, że wraz z Colinem zginął jego pięcioletni synek, Johnny oraz jego rok starszy przyjaciel, Ben naprawdę mną wstrząsnął. Jestem bardzo wyczulona na krzywdę dzieci, zapewne jak większość ludzi. Gdyby na pokładzie helikoptera znajdował się tylko Colin i przyjaciel rodziny, Graeme Duncan, nie miałabym teraz łez w oczach, a cała historia nie wydawałaby mi się taka tragiczna. Może to i bezduszne, ale taka jest prawda. Nie osądzam Colina. Widocznie, pozwolę sobie zacytować mojego chłopaka, los tak chciał. 

"To smutne, gdy zdasz sobie sprawę, że tego, co mu się przydarzyło, można było uniknąć. Był szczęśliwym, spokojnym człowiekiem. Osiągnął wszystko, czego chciał...", wzdycha Malcolm Wilson. Mistrz po raz ostatni przekonał się, że w życiu nie ma funkcji restart. 


Większość książki, jak pewnie się już domyśliliście, to wspomnienia Colina dotyczące jego początków, wyścigów, wypadków. Ta autobiografia musi być wspaniałą pamiątką dla rodziny. Czytając ją można poczuć się tak, jakby rozmawiało się z legendą WRC. Colin nie był ideałem - był narwanym i zbyt pewnym siebie człowiekiem. Nie zasłużył jednak na to, co go spotkało - nikt na takie coś nie zasłużył. Cieszę się, że miałam okazję przeczytać słowa tego mężczyzny. Zrozumieć go, jego miłość do ryzyka i prędkości. Nigdy nie odważyłabym się wsiąść do samochodu, który jechałby z taką prędkością. Przyznam szczerze, że trochę zazdroszczę Colinowi tej odwagi. Czasami jednak mały krok dzieli odwagę od głupoty...

Ogólna ocena: 07/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu SQN!

3 komentarze:

  1. Jak wiesz, czytam biografie osób, które mnie interesują, tutaj niestety tak nie jest :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzisiaj zakupiłem i biorę się do czytania. Jeśli o mnie chodzi to jestem fanem motoryzacji i miłośnikiem sportów samochodowych. Polecam książkę Sebastian Loeb - mój styl jazdy. Przeczytałem ją na bardzo szybko, bo bardzo mnie wciągnęła. Połowa książki do okres dzieciństwa i dojrzewania Loeba. Świetna pozycja dla miłośników rajdów itp.
    Martin MB.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...