czwartek, 1 października 2015

[377] PRZEDPREMIEROWO: Aplikacja - Lauren Miller

Tytuł: Aplikacja
Tytuł oryginału: Free to Fall
Autor: Lauren Miller
Tłumaczenie: Jarosław Irzykowski
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 07 października 2015
Liczba stron: 456
Wydawnictwo: Feeria Young
Cena na okładce: 37,90
Wspominałam już, że ten dzisiejszy czwartek to czwartek wyjątkowy. Dzisiaj właśnie wyłamuję się z mojej blogowej rutyny i piszę post w dzień, kiedy owego postu być nie powinno. Czyżby dopadło mnie Zwątpienie na temat mojego własnego systemu dodawania wpisów...?

Mamy rok 2032. Ludzie całkowicie podporządkowali się technologii. Podejmowanie jakichkolwiek decyzji bez aplikacji Lux jest bardzo trudne. Niepożądane. Ten system pomaga Ci, kiedy zastanawiasz się nad wyborem butów, kawy czy swojej przyszłości. Szesnastoletnia Aurora jest bardzo inteligenta. Udało jej się nawet dostać do najbardziej prestiżowej szkoły, o jakiej do tej pory tylko marzyła. Theden jest gwarancją na życie w luksusie na wysokim stanowisku. 

Żeby się tam dostać Rory musiała wykazać się nie tylko inteligencją. Testy psychologiczne są koniecznością - w końcu w Theden nie chcą tych, którzy poddają się Zwątpieniu i nie są w stanie trzeźwo myśleć. Pewnego dnia w głowie dziewczyny odzywa się jednak głos, który ostatni raz przemawiał do niej w dzieciństwie. Rory jest świadoma, że jeśli ktoś odkryje jej sekret wszystkie jej marzenia legną w gruzach. 

Na drodze dziewczyny stają ludzie, którzy uświadamiają jej, że dopóki korzysta z Luxa nie jest wolna. Czy umiejętność samodzielnego myślenia i kreatywność na pewno są zagrożeniem dla społeczeństwa? Zwątpienie podsuwa te pytanie nie tylko głównej bohaterce, ale i nam. Ile jeszcze czasu potrzeba, żebyśmy skończyli tak samo? Czy potrafisz ruszyć się z domu bez telefonu czy tabletu? Ile razy dziennie logujesz się na Facebooka? Czy potrafiłbyś całkowicie odciąć się od Internetu i wszystkiego, co się z nim wiąże? Dlaczego nie odpowiadasz? Przecież doskonale Cię rozumiem...

Głupcowi pisane jest powtarzać historię. Mądry człowiek ma dość rozumu, by tego uniknąć. 

Chwytając za tę książkę nie wiedziałam, czego właściwie oczekuję. Ostrożnie więc zaczęłam ją czytać z nadzieją, że miło mnie zaskoczy. Z każdą kolejną stroną byłam coraz milej zaskoczona. W pewnym momencie przestałam czytać, a mama na moje głośne JA PIERNICZĘ zareagowała w dość dziwny sposób - zignorowała je. Lauren Miller stworzyła dystopię, która mnie zadziwiła - byłam pewna, że to już nie jest możliwe. Myślałam, że ten gatunek najnormalniej w świecie przestał mnie zachwycać. Jak się okazało - niekoniecznie.

Rory nie dołączyła do grona moich ulubionych bohaterek. Straszliwie mnie denerwowała, chociaż pojęcia nie mam dlaczego. Nie jest jedną z tych, które są zbyt przerażone by cokolwiek zrobić. Inteligencją wręcz grzeszy. Ma w sobie jednak coś takiego, co mi przeszkadzało. Od samego początku do samego końca. North wręcz przeciwnie. Już na samym początku wywołał we mnie pozytywne uczucia. Może dlatego, że przypomina mi mojego chłopaka, a może dlatego, że w świecie Aplikacji jest on postacią bardzo nieszablonową, więc zwrócił na siebie moją uwagę. Z każdą chwilą, gdy poznawaliśmy go bardziej wiedziałam, że jeśli coś mu się stanie chyba zaskarżę autorkę.

Jeśli sama nie zdecydujesz, świat wybierze za ciebie.

Świat Aplikacji nie jest takim, w jakim chciałabym żyć. Niestety, jeśli ludzkość się nie ogarnie będę musiała pogodzić się z takim biegiem spraw. Już teraz trudno jest mi pogodzić się ze spędzeniem dnia bez telefonu albo - nie daj Boże! - Internetu. Czy dużo czasu potrzeba, zanim wielkie korporacje wymyślą, jak nas wszystkich kontrolować dzięki technologii? Czy rozwój społeczeństwa może przyczynić się do jego upadku? Myślę, że Lauren Miller nie musiała daleko szukać inspiracji do swojej książki. Wystarczyło wyjść z domu.

Wszystkie zagadki zawarte w Aplikacji opierają się na matematycznych założeniach i logicznych wnioskach. Część ścisła mojego umysłu odetchnęła z ulgą. W końcu komu nie jest znany ciąg Fibonacciego? Podziwiam autorkę, że na jego bazie udało się stworzyć świetną powieść młodzieżową. Powiedzcie mi teraz, że matematyka jest nudna. Tajemnic kryje się tutaj naprawdę dużo. Kilka z nich udało mi się rozwikłać, kilka do samego końca pozostały tajemnicą. Być może nawet Sherlock Holmes miałby tutaj problem. Zaczynając tę książkę nawet nie spodziewałam się, do czego to wszystko prowadzi.

Okłamujemy samych siebie lepiej, niż się większości z nas wydaje.

Cieszę się, że Lauren Miller nie skupiła się tutaj najbardziej na wątkach romantycznych. Byłam święcie przekonana, że tak będzie. Okazało się jednak, że wszystko tutaj jest bardzo subtelne i biegnie swoim torem. Gdyby było inaczej byłaby to po prostu kolejna historia dla tych czytelniczek, które są spragnione miłości. Osobiście naprawdę lubię książki, gdzie romans jest głównym bohaterem, jednak w momencie, gdy chwytam za dystopię nie tego oczekuje. Rory nie zastanawia się, czy wpadła Northowi w oko, nie wpadała przypadkiem do jego miejsca pracy i nie myślała o nim całymi dniami. To tej dziewczynie trzeba dopisać do listy zalet.

Polubiłam jeszcze kilka innych postaci - twórcę Luxa, współlokatorkę Rory czy właściciela sklepu ze starym sprzętem elektronicznym. Cieszy mnie to, że oni też zostali dobrze wykreowani. Postacie poboczne są zwykle tworzone na szybko i niedokładnie. Tutaj nie ma co się tego obawiać. Bohaterowie są ogromnym plusem Aplikacji. Można przeczytać tą historię tylko dla nich, a przecież fabuła wcale nie jest od nich gorsza.

Bom ich wolnemi stworzył, i wolni zostaną. 

Cieszę się, że to nie jest żaden początek serii. Już dawno nie miałam w dłoniach jakiejś naprawdę dobrej powieści jednotomowej. Byłam wręcz w szoku, kiedy skończyłam czytać i okazało się, że wszystkie wątki zostały ładnie doprowadzone do końca, a autorka nie zostawiła sobie tej, tak zwanej, otwartej bramki, gdyby postanowiła jednak pokusić się o kontynuację. Jestem pewna, że jest to historia, z którą spędzicie dzień drżąc ze strachu i niepokoju.

Ogólna ocena: 08/10 (rewelacyjna)

Za egzemplarz bardzo dziękuję wydawnictwu Feeria Young!

4 komentarze:

  1. A jak tam te zagadki? Która pozostała nadal tajemnicą? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdziwiłam się jeśli chodzi o tą czepialską nauczycielkę i kocyk szczególnie :D

      Usuń
  2. Wątek romantyczny - super, że jest :) A fabuła przerażająco prawdopodobna :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...