lipca 07, 2015
HONEYOWELOVE: ODCINEK DRUGI
Witajcie w kolejnym odcinku HONEYOWELOVE. Postanowiłam wpisy dodawać do dwa tygodnie, by zdjęć nie było tyle, co ostatnio. Tym razem koniec przydługich początków. Nie mam nic więcej do ogłoszenia, co samą mnie dziwi niemiłosiernie. Dzisiaj na pierwszym zdjęciu wylądowały moje ukochane Conversy. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym miała takie, które łatwo dorwać w sklepie. Przeszukałam internety i nie znalazłam takich drugich. Swoje kupiłam stacjonarnie, w sklepie, którego nazwy już nie pamiętam. To promocja mojego życia. Bordowe należą do mojej przyjaciółki. Tego dnia były dni naszego miasta, które zresztą mocno mnie rozczarowały.
Jak sami widzicie - ludzie tłumnie przybyli by posłuchać zespołu, którego nazwy nawet nie pamiętam. Jak sami dumnie ogłosili, doszli na półfinału jednego z tych programów telewizyjnych, dzięki którym ludzie stają się sławni. Proszę, nie pytajcie. Nie mam pojęcia. Jedyne, o czym warto wspomnieć: jak wata cukrowa się skropli pod wpływem wilgoci prosto na spodnie, to zaczyna się mienić jak brokat.

