Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Droga królów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Droga królów. Pokaż wszystkie posty
KRALLARIN YOLU // BRANDON SANDERSON 🌉

kwietnia 22, 2018

KRALLARIN YOLU // BRANDON SANDERSON 🌉

Odkąd zaczęłam kolekcjonować zagraniczne wydania książek Brandona Sandersona gdzieś z tyłu głowy podświadomie wiedziałam, że bardzo chciałabym mieć na półce wydanie Drogi Królów z Turcji. Nie wyróżnia się niczym, poza minimalistyczną okładką. Zapewne to właśnie sprawiło, że zdecydowałam się w końcu na jej zakup. Chwilę się nad tym zastanawiałam, gdyż nie wiedziałam, czy będzie ona warta swojej ceny. W końcu uznałam, że robię większe zamówienie książek Brandona i ostatecznie wrzuciłam ją jednak do koszyka. Kiedy kurier po miesiącu dostarczył paczkę pierwsze, co mnie uderzyło to waga i format. Mogłabym powiedzieć, że to największa i najcięższa książka Sandersona jaką mam, jednak ostatecznie jest takich samych gabarytów jak to skórzane wydanie Mistborn, które pokazywałam Wam ostatnio tutaj. 

Wnętrze przypomina wszystkie inne. Ciężko jest oczekiwać od wydawców, że będą dodawać coś od siebie. Pewnie dlatego to wydanie na dziesięciolecie wydania Z mgły zrodzonego tak bardzo mi się podoba. Mimo wszystko ta edycja Drogi Królów mi się podoba, chociaż mogłabym się bez niej obejść. Duży format - nie jestem do końca pewna, jednak chyba trochę większy od polskiego - trochę by przeszkadzał w czytaniu, jednak na półce prezentuje się świetnie. Dzięki temu też dobrze widoczne są napisany przy ilustracjach, których przecież nie mogło zabraknąć. 
The Way of Kings // chinese edition

sierpnia 23, 2017

The Way of Kings // chinese edition

Pamiętacie jak jakiś czas temu pisząc o okładkach Drogi królów zakochałam się w chińskiej, autorstwa Jian Guo? Minęło trochę czasu i dzięki pewnej osobie mogę się ogłosić dumną właścicielką chińskiego wydania. Podróż z Chin do Anglii a później z Anglii do Polski odcisnęła na niej swoje piętno, jednak i tak jestem niesamowicie szczęśliwa. Wydawcy z Chin pokazali, na co ich stać. Ciekawa jestem, czy wszystkie książki wydane tam są tak dopieszczone i różnią się bardzo od tych z całego świata. Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś przekonać, bo w kolekcji brakuje mi jeszcze Sherlocka Holmesa po chińsku. Ciekawa jestem też bardzo włoskiego wydania The Way of Kings z prostego powodu. Dlaczego w przeciętnej włoskiej księgarni kosztuje one... 100 euro? Jeśli kiedyś będę miała nadmiar pieniążków możecie być pewni, że to sprawdzę.

Objętość Drogi królów jest nam wszystkim doskonale znana, a wydawnictwo rozwiązało ten problem dzieląc książkę na trzy części, które zamknięte zostały w jednej, papierowej, obwolucie. Grafika stworzona przez Jian Guo zapiera dech w piersi i od razu mogę powiedzieć Wam, że jest to najładniejsza ilustracja dotycząca The Way of Kings, jaka istnieje. Mimo, że owa obwoluta nic nie urywa swoją jakością i ledwo przetrwała długą podróż to jestem w stanie wybaczyć to wydawcy. Koniec końców nie jest łatwo wydać dobrze tak grubą książkę. Widać to po polskim wydaniu, które już po jednym czytaniu rozsypuje się w rękach.
Cover gallery: The Way of Kings

kwietnia 03, 2017

Cover gallery: The Way of Kings

Mam małe pytanie: czy ktoś z Was może mieszka w Chinach? Korzystając z okazji, że jestem chora - powinnam korzystać inaczej i się uczyć, ale cóż - pobuszowałam trochę po internecie w poszukiwaniu różnych wydań Drogi królów, gdyż na dniach zamierzam kupić sobie wersję amerykańską. Znalazłam tak wiele pięknych okładek, że mam ochotę usiąść i płakać, bo chcę mieć wszystkie. To już choroba, wiem. Z racji tego, że Papierowe Miasta i tak powoli zamieniają się w ołtarzyk dla Brandona Sandersona uznałam, że podzielę się z Wami tymi wydaniami, które znalazłam. Może znajdziecie coś dla siebie i będziecie rozpaczać razem ze mną, że nie wiecie czy Wasz bank robi przelewy w juanach chińskich i czy taki przelew walutowy nie kosztuje przypadkiem majątku. 

Droga królów jest objętościowo książką bardzo grubą, więc niektóre kraje podzieliły ją na dwa tomy - podobnie jak wydawnictwo MAG ma zamiar zrobić z Dawcą przysięgi - a Chiny nawet na trzy. Nasze wydanie jest ogromne i nieporęczne, jednak osobiście żałuję jedynie, że nie zostało wydane w twardych okładkach, a nie w miękkich. I chociaż dużo osób narzeka, że w żaden sposób nie pasują one do treści, to mi osobiście się podobają. Wciąż czekam niecierpliwie, aż wydawnictwo pokaże nam okładkę Dawcy przysięgi, bo skoro ma ta część być podzielona, to chyba wersje okładkowe będą dwie. Przynajmniej mam taką nadzieję. 

Ameryka, Włochy i Czechy opierają się na grafice stworzonej przez Michaela Whelana i choć nie jest to moja ulubiona okładka, to wydanie amerykańskie w twardej okładce kryje pod obwolutą prawdziwe cudo, które przekonuje mnie do wydania na nią prawie dwustu złotych. Teraz gdy zobaczyłam wydanie chińskie to trochę się waham, bo wolałabym zainwestować w tamto, jednak jest naprawdę ciężko zamówić książkę z Chin do Polski. Mam nadzieję, że uda mi się to zrobić, zanim naprawdę wysmarkam sobie mózg przez nos i będzie mi już wszystko jedno...


Mogłabym napisać do wujka z prośbą o wydanie włoskie - przy okazji: włoski trailer do Drogi królów jest piękny! - jednak nie jestem przekonana do zbierania wszystkich światowych wydań. Szczególnie dlatego, że do Czech mamy niedaleko, amerykańską zapewne zakupię, a nie potrzebuję trzech takich samych okładek na półce. I trzeba wziąć też pod uwagę fakt, że La via dei re wydana była w 2011 roku i na stronach internetowych jest już wykupiona, więc może być z nią drobny problem, dopóki włosi nie zdecydują się na wznowienie. Z tych trzech wydań wciąż jestem najbardziej przekonana do tej z USA i chyba ją sobie kupię, jeśli chodzi o grafikę.
Droga królów // Brandon Sanderson, czyli książka mojego życia

marca 25, 2017

Droga królów // Brandon Sanderson, czyli książka mojego życia

Właśnie skończyłam czytać Drogę królów, która jakiś czas spędziła na mojej półce ze względów na niecodzienną objętość. Z pewnością już dobrze wiecie, jak bardzo uwielbiam Sandersona, gdyż w żaden sposób tego nie ukrywam. Ba, wręcz się tym szczycę i jestem dumna z tego, że mam taki dobry gust czytelniczy, ot co. Słyszałam, że Archiwum burzowego światła to niesamowita seria, jednak nie potrafiłam dopuścić do siebie myśli, że coś może przebić Ostatnie Imperium, czyli mój ulubiony - do tej pory - cykl Brandona Sandersona. Ze zdziwieniem muszę przyznać, że reszta świata miała rację: Droga króla jest czystym geniuszem i do tej pory serce bije mi tak mocno, że zaczynam obawiać się o to, że nigdy już nie przestanie tak szybko pompować mojej krwi. Właśnie zaprezentowałam jawny przykład melodramatyzmu, ale nie potrafię uspokoić tych uczuć w moim wnętrzu. Burzowa książka.

Kaladin nigdy nie spodziewał się, że tak potoczy się jego życie. Miał zostać chirurgiem i przejąć po ojcu gabinet, poślubić swoją przyjaciółkę, czego potajemnie od niego oczekiwano i spędzić resztę życia w małym miasteczku, które od zawsze było jego domem. Z dala od wojny, niebezpieczeństw i walk. Los jednak ma dla niego całkiem inne plany i chłopiec musi porzucić ratowanie życia dla jego odbierania. Szeth jest skrytobójcą z Shinovaru, Mocowiązcą, Kłamcą. Ma zabijać, takie jest jego zadanie. Nie zadawać pytań, wykonywać rozkazy mimo tego, że każde kolejne odebrane życie jest dla niego ciosem prosto w serce i - gdyby tylko mógł - najchętniej uciekłby jak najdalej od kolejnych panów bez serca, którzy kierują jego życiem.

Shallan pochodzi z rodu arystokratów, jednak teraz - po śmierci ojca - ona i jej bracia są bankrutami z mnóstwem długów na głowie. Dziewczyna - chociaż całe życie chowana była pod kluczem - obmyśla ryzykowny plan na odbudowanie rodzinnej fortuny. Musi tylko zostać uczennicą królewskiej siostry, heretyczki, oświeconej Jasnah. I okraść ją. Dalinar po śmierci brata stał się całkiem inną osobą. Porzucił poprzedni tryb życia, zaczął ściśle przestrzegać kodeksu, którym nikt w amii się już nie kieruje. Jego bratanek jest królem, a on musi ochraniać go za wszelką cenę. Przeszkadzają mu w tym jednak wizję, które nachodzą go podczas burz. Jeden z jego synów uważa, że arcyksiążę traci zmysły i on sam jest bliski w uwierzeniu w to. Coś jednak popycha go do przodu i każe dalej iść tą samą ścieżką. Czas najwyższy zmienić świat, który coraz bardziej zbliża się ku upadkowi. 
Copyright © Życie z książką , Blogger