lutego 10, 2016
[456] ŚRODA Z BUKOWSKIM: Noce waniliowych myszy
Nadeszła kolejna ŚRODA Z BUKOWSKIM. Tym razem postanowiłam zapoznać się z wierszami tego autora ciekawa tego, co stworzył. Szmira bardzo mi się spodobała - szczególnie jej filozoficzne przesłanie - wiedziałam więc, że poezja Bukowskiego, mimo wulgaryzmów, na pewno do mnie dotrze. Nie myliłam się. Ten autor porusza istotne dla niego kwestie w sposób bardzo prostolinijny. Nie ma wątpliwości więc, że udaje mu się porozumieć w ten sposób z osobami, dla których poezja Mickiewicza czy innego wybitnego pisarza jest po prostu nie do zrozumienia.
Charles Bukowski niczego nie ukrywa przed swoim czytelnikiem. Pisząc swoje wiersze oddaje w nich część siebie. Wspomina o swoich przelotnych romansach, przyjaźniach, mówi jakiej muzyki słucha i kogo ceni jako pisarza. Podczas lektury Nocy waniliowych myszy ani przez chwilę nie zastanawiałam się, czy autor mówi szczerze i czy naprawdę do przeżył. Pierwszy raz miałam styczność z takim otwarciem się poety. Inni ubierali swoje doświadczenia w piękne słowa i przyprawiali ogromną ilością środków stylistycznych. Nie Bukowski. Dla niego liczy się tylko to, by pisać. Nie potrzebuje do tego różowej otoczki, którą tak często możemy dostrzec u tych, którzy w każdym szczególe dopieszczają swoje dzieła. Kiedy wyobrażam sobie, jak Bukowski pisze widzę go siedzącego przy maszynie i piszącym bez zastanowienia to, co siedzi mu w głowie.
Zapewne są ludzie, którzy nie dopatrzą się w Nocach waniliowych myszy tego piękna realizmu. Niektórym się może wydawać, że Bukowski zbyt otwarcie poruszał kwestię swojego życia - choćby seksualnego. Podziwiam go za odwagę, z jaką otwierał się na świat będąc nieszczęśliwym człowiekiem, który nie miał w życiu zbyt dużego szczęścia. Nie idealizuje siebie i pokazuje wszystko takim, jakie było naprawdę. Jeśli nie tego szukacie w poezji to nie jestem pewna, czy zaprzyjaźnicie się z tym mężczyzną. Ułuda i udawane piękno nie to nie tutaj. Doceńcie prostolinijność i szczerość złamanego przez życie pisarza.