czerwca 13, 2017
Hervé Tullet
Jakiś czas temu miałam możliwość przejrzeć większość angielskich wydań książeczek dla dzieci Hervé Tulleta. Byłam zachwycona, mimo mojego wieku. Przez głowę przeszła mi myśl, że chciałabym kilka posiadać, jednak cena tych zagranicznych edycji jest po prostu - według mnie - za wysoka, jak na objętość i zawartość tych książek. Chociaż ta świecąca w ciemności bardzo mocno mnie kusiła... Kiedy dowiedziałam się o polskiej premierze pięciu pozycji z tej serii, skakałam z radości.
Co jest takiego niezwykłego w książeczkach Hervé Tulleta, że zaintrygowały mnie, prawie dwudziestojednoletnią osobę? Autor nie pisze historii, które się czyta, a później odkłada na półkę. Nie tworzy ilustracji, które się obejrzy i za chwilę o nich zapomni, bo pojawią się ładniejsze. Hervé Tullet wymyśla książki, które równocześnie uczą i bawią - nie tylko dzieciaki. Można je z całą pewnością nazwać interaktywnymi. Zabawa w oczka to tak prosty projekt, że dziwi mnie fakt, że na rynku książeczek dziecięcych nie ma ich mnóstwo. Czytelnik może tutaj zmieniać się w kota, kosmitę, chłopca, dziewczynkę czy też robota przez zwykłe przyłożenie Zabawy w oczka do twarzy. Ilustracje w środku są bardzo żywe, pobudzające wyobraźnię. Na pewno szybko się nie znudzą, a bawić się tym może naprawdę każdy.
Na podobnej zasadzie działa Paluszkowa olimpiada. Rysujemy oczka i uśmieszek na paluszku dziecka i pozwalamy mu wziąć udział w kilku sportowych konkurencjach, gdzie jego palec musi się wykazać. Można skakać na trampolinie, skakać wzwyż czy podnosić ciężary, żeby na końcu dowiedzieć się, jakimi wspaniałymi mistrzami jesteśmy. Koniec końców trzeba dzieciom podnosić samoocenę i pewność siebie, a ta książeczka to wspaniały pomysł na to. Przyznam, że sama się trochę tutaj pobawiłam i daję Wam gwarancję, że warto. Nawet ja poczułam się lepiej wygrywając te wszystkie zawody.
Moim ulubieńcem została Gra cieni, co w sumie ani trochę mnie nie dziwi. Jest to cała czarna książeczka, w której każda strona została wycięta w taki sposób, że rzuca na ścianę cienie. Nie takie proste, typu szczekający piesek, a takie, które pozwalają odpowiedzieć na pytania, które są zadane obok każdego szablonu. Zdecydowanie najbardziej podoba mi się samotny wilk.