Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Way of Kings. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Way of Kings. Pokaż wszystkie posty
KRALLARIN YOLU // BRANDON SANDERSON 🌉

kwietnia 22, 2018

KRALLARIN YOLU // BRANDON SANDERSON 🌉

Odkąd zaczęłam kolekcjonować zagraniczne wydania książek Brandona Sandersona gdzieś z tyłu głowy podświadomie wiedziałam, że bardzo chciałabym mieć na półce wydanie Drogi Królów z Turcji. Nie wyróżnia się niczym, poza minimalistyczną okładką. Zapewne to właśnie sprawiło, że zdecydowałam się w końcu na jej zakup. Chwilę się nad tym zastanawiałam, gdyż nie wiedziałam, czy będzie ona warta swojej ceny. W końcu uznałam, że robię większe zamówienie książek Brandona i ostatecznie wrzuciłam ją jednak do koszyka. Kiedy kurier po miesiącu dostarczył paczkę pierwsze, co mnie uderzyło to waga i format. Mogłabym powiedzieć, że to największa i najcięższa książka Sandersona jaką mam, jednak ostatecznie jest takich samych gabarytów jak to skórzane wydanie Mistborn, które pokazywałam Wam ostatnio tutaj. 

Wnętrze przypomina wszystkie inne. Ciężko jest oczekiwać od wydawców, że będą dodawać coś od siebie. Pewnie dlatego to wydanie na dziesięciolecie wydania Z mgły zrodzonego tak bardzo mi się podoba. Mimo wszystko ta edycja Drogi Królów mi się podoba, chociaż mogłabym się bez niej obejść. Duży format - nie jestem do końca pewna, jednak chyba trochę większy od polskiego - trochę by przeszkadzał w czytaniu, jednak na półce prezentuje się świetnie. Dzięki temu też dobrze widoczne są napisany przy ilustracjach, których przecież nie mogło zabraknąć. 
THE WAY OF KINGS // FRENCH EDITION 👑

stycznia 24, 2018

THE WAY OF KINGS // FRENCH EDITION 👑

Kolejny powrót chłopaka - a właściwie narzeczonego - z zagranicy to kolejne wydanie Sandersona. Tym razem podarował mi Drogę królów po francusku, a właściwie pierwszą połowę Drogi królów, gdyż Francuzi postanowili podzielić to ogromne tomiszcze na pół. Nic dziwnego - już La voie des rois 1 jest grubości całej niemieckiej edycji. Początkowo zastanawiałam się, czy nie dokupić sobie kontynuacji, ale jedna francuska pozycja Sandersona raczej mi wystarczy. Wolę skupić się na poszukiwaniach jakichś nowych wydań. Przy okazji: już niedługo dotrą do mnie kolejne prezenty od Maćka i już nie mogę się doczekać. Podpowiem Wam, że oba związane są z Sandersonem i o obu Wam wspomnę już za jakiś czas. 

Podobnie jak w niemieckiej edycji największym plusem jest nieamerykańska okładka. Jest przepiękna, bo pasuje do treści, chociaż jest tak stonowana, że nie przyciąga wzroku. Szkoda też, że nie spotkałam się z twardą oprawą La voie des rois 1, bo - podobnie jak w polskim wydaniu - złamany grzbiet to pewniak. Tłumaczenie francuskie jest okropnie rozwlekłe, więc nie dziwi mnie fakt, że podzielono je na dwa tomy. Okładka drugiego jest nawet ładniejsza niż tego. Pamiętam, że jak pierwszy raz ją zobaczyłam nie byłam zachwycona. Wydała mi się zbyt pospolita, nie rzucająca się w oczy. Mimo to teraz - widząc ją na żywo - zmieniłam zdanie. Bije na głowę okładkę niemiecką, angielską i amerykańską. Do polskiej jednak mam sentyment, więc zawsze będzie gdzieś na szczycie moich ulubionych, a najulubieńszą jest ta grafika z Chin. 
THE WAY OF KINGS // GERMAN EDITION 👑

stycznia 04, 2018

THE WAY OF KINGS // GERMAN EDITION 👑

Nie myślcie sobie, że zapomniałam o swoim postanowieniu związanym z kolekcjonowaniem Sandersona w różnych wydaniach. Na przełomie października i listopada byłam w Niemczech, jednak w żadnej księgarni nie mogłam dostać Drogi królów. Natknęłam się jedynie na przypadkowe tomy drugiej ery Ostatniego Imperium. Uparłam się jednak, że to właśnie Drogę królów chcę mieć w niemieckiej edycji i wróciłam do Polski z pustymi rękami. Święty Mikołaj jednak wiedział bardzo dobrze, czego pragnę, więc znalazłam tę wymarzoną pozycję pod choinką. Wiem, że wciąż mam Wam do pokazania angielskie wydanie Z mgły zrodzonego, jednak nie mogłam się doczekać chwili, gdy Wam ją pokażę. Może nie jest tak spektakularna jak ta chińska albo amerykańska, a jednak ma coś w sobie.

Jak większość zagranicznych wydań i to ma twardą okładkę skrytą pod obwolutą. Polscy czytelnicy zapewne nigdy nie doczekają się wznowienia Drogi królów w taki sposób, jednak mi osobiście to nie przeszkadza. Mam jakiś sentyment do tych naszych, miękkich. Cieszę się też, że zarówno Niemcy - jak i Polacy - nie poszli za stadem i oba te kraje mają okładki całkiem inne od tych standardowych, amerykańskich. 

Pod obwolutą kryje się tutaj coś bardzo minimalistycznego. Przód i tył książki są zupełnie puste, jedynie grzbiet się jako tako prezentuje. Te srebrne literki wyglądają cudownie, jednak czegoś tutaj troszkę brakuje. Mimo wszystko plus za tą czerń i fakt, jak mrocznie to wszystko wygląda. 

The Way of Kings // chinese edition

sierpnia 23, 2017

The Way of Kings // chinese edition

Pamiętacie jak jakiś czas temu pisząc o okładkach Drogi królów zakochałam się w chińskiej, autorstwa Jian Guo? Minęło trochę czasu i dzięki pewnej osobie mogę się ogłosić dumną właścicielką chińskiego wydania. Podróż z Chin do Anglii a później z Anglii do Polski odcisnęła na niej swoje piętno, jednak i tak jestem niesamowicie szczęśliwa. Wydawcy z Chin pokazali, na co ich stać. Ciekawa jestem, czy wszystkie książki wydane tam są tak dopieszczone i różnią się bardzo od tych z całego świata. Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś przekonać, bo w kolekcji brakuje mi jeszcze Sherlocka Holmesa po chińsku. Ciekawa jestem też bardzo włoskiego wydania The Way of Kings z prostego powodu. Dlaczego w przeciętnej włoskiej księgarni kosztuje one... 100 euro? Jeśli kiedyś będę miała nadmiar pieniążków możecie być pewni, że to sprawdzę.

Objętość Drogi królów jest nam wszystkim doskonale znana, a wydawnictwo rozwiązało ten problem dzieląc książkę na trzy części, które zamknięte zostały w jednej, papierowej, obwolucie. Grafika stworzona przez Jian Guo zapiera dech w piersi i od razu mogę powiedzieć Wam, że jest to najładniejsza ilustracja dotycząca The Way of Kings, jaka istnieje. Mimo, że owa obwoluta nic nie urywa swoją jakością i ledwo przetrwała długą podróż to jestem w stanie wybaczyć to wydawcy. Koniec końców nie jest łatwo wydać dobrze tak grubą książkę. Widać to po polskim wydaniu, które już po jednym czytaniu rozsypuje się w rękach.
Cover gallery: The Way of Kings

kwietnia 03, 2017

Cover gallery: The Way of Kings

Mam małe pytanie: czy ktoś z Was może mieszka w Chinach? Korzystając z okazji, że jestem chora - powinnam korzystać inaczej i się uczyć, ale cóż - pobuszowałam trochę po internecie w poszukiwaniu różnych wydań Drogi królów, gdyż na dniach zamierzam kupić sobie wersję amerykańską. Znalazłam tak wiele pięknych okładek, że mam ochotę usiąść i płakać, bo chcę mieć wszystkie. To już choroba, wiem. Z racji tego, że Papierowe Miasta i tak powoli zamieniają się w ołtarzyk dla Brandona Sandersona uznałam, że podzielę się z Wami tymi wydaniami, które znalazłam. Może znajdziecie coś dla siebie i będziecie rozpaczać razem ze mną, że nie wiecie czy Wasz bank robi przelewy w juanach chińskich i czy taki przelew walutowy nie kosztuje przypadkiem majątku. 

Droga królów jest objętościowo książką bardzo grubą, więc niektóre kraje podzieliły ją na dwa tomy - podobnie jak wydawnictwo MAG ma zamiar zrobić z Dawcą przysięgi - a Chiny nawet na trzy. Nasze wydanie jest ogromne i nieporęczne, jednak osobiście żałuję jedynie, że nie zostało wydane w twardych okładkach, a nie w miękkich. I chociaż dużo osób narzeka, że w żaden sposób nie pasują one do treści, to mi osobiście się podobają. Wciąż czekam niecierpliwie, aż wydawnictwo pokaże nam okładkę Dawcy przysięgi, bo skoro ma ta część być podzielona, to chyba wersje okładkowe będą dwie. Przynajmniej mam taką nadzieję. 

Ameryka, Włochy i Czechy opierają się na grafice stworzonej przez Michaela Whelana i choć nie jest to moja ulubiona okładka, to wydanie amerykańskie w twardej okładce kryje pod obwolutą prawdziwe cudo, które przekonuje mnie do wydania na nią prawie dwustu złotych. Teraz gdy zobaczyłam wydanie chińskie to trochę się waham, bo wolałabym zainwestować w tamto, jednak jest naprawdę ciężko zamówić książkę z Chin do Polski. Mam nadzieję, że uda mi się to zrobić, zanim naprawdę wysmarkam sobie mózg przez nos i będzie mi już wszystko jedno...


Mogłabym napisać do wujka z prośbą o wydanie włoskie - przy okazji: włoski trailer do Drogi królów jest piękny! - jednak nie jestem przekonana do zbierania wszystkich światowych wydań. Szczególnie dlatego, że do Czech mamy niedaleko, amerykańską zapewne zakupię, a nie potrzebuję trzech takich samych okładek na półce. I trzeba wziąć też pod uwagę fakt, że La via dei re wydana była w 2011 roku i na stronach internetowych jest już wykupiona, więc może być z nią drobny problem, dopóki włosi nie zdecydują się na wznowienie. Z tych trzech wydań wciąż jestem najbardziej przekonana do tej z USA i chyba ją sobie kupię, jeśli chodzi o grafikę.
Copyright © Życie z książką , Blogger