Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Literackie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Literackie. Pokaż wszystkie posty
[037/2024] JAGIELLONOWIE. ZŁOTO I RDZA // SŁAWOMIR LEŚNIEWSKI

kwietnia 19, 2024

[037/2024] JAGIELLONOWIE. ZŁOTO I RDZA // SŁAWOMIR LEŚNIEWSKI


Czytacie czasami książki o tematyce historycznej? Mi się zdarza, z wiekiem coraz częściej. Jestem wielką miłośniczką historii Polski, ale nie tylko. Interesują mnie losy królów, więc uznałam, że spotkanie z całą dynastią Jagiellonów będzie niesamowitą przygodą. Nie pomyliłam się.

Jak słusznie napisał Zygmunt Wojciechowski w biografii swojego królewskiego imiennika: "Mimo wszystko między traktatem z roku 1525 a upadkiem Polski upłynęło dwa i pół wieku i byłoby się niesprawiedliwym, gdyby się żądało od pokoleń, żyjących przed kilku setkami lat, aby były odpowiedzialne za wszystkie późniejsze zdarzenia. Coś z tej odpowiedzialności przerzucić trzeba i na pokolenia dalsze."

Historia dynastii, która doprowadziła Polskę do szczytu potęgi, ale i zapoczątkowała jej powolny upadek.

Okres panowania Jagiellonów – blisko dwa wieki rządzenia w Polsce i na Litwie, ale też lata królowania w Czechach i na Węgrzech – to czas paradoksów. Ród, który wydał tak wielkie talenty polityczne, pozostawił kraj pełen niedomkniętych tematów. Dlaczego dynastia, która rzuciła wyzwanie Habsburgom, zeszła ze sceny cicho, nie podejmując walki o polityczne przetrwanie, jak uczynili to Piastowie? Jak to możliwe, że w czasie największego rozkwitu państwa rozpoczął się proces jego nieodwracalnej korozji?

Sławomir Leśniewski, autor bestsellerowego Drapieżnego rodu Piastów , w swojej 30 książce historycznej przenosi nas do przesyconego blaskiem świata renesansowych rezydencji i czasów militarnej potęgi, która wzbudzała podziw i szacunek całej Europy. Kreśli portrety monumentalnych i wybitnych monarchów z rodu – Władysława Jagiełły i Kazimierza Jagiellończyka – jak i postaci tragicznych, poległych na polu bitwy – Władysława Warneńczyka i Ludwika II Jagiellończyka. Poznamy słabości tych, którzy, jak Jan Olbracht czy ostatni z rodu Zygmunt August, często stawiali uciechy stołu i łoża ponad sprawy państwa. Pełnoprawnymi bohaterkami tych historii będą zaś wyjątkowe, nietuzinkowe kobiety, jak matka królów – Elżbieta Rakuszanka, Bona Sforza czy Barbara Radziwiłłówna.

Przyznam, że losy polskich królów nie są mi obce, ale nigdy nie interesowałam się całą dynastią Jagiellonów. Nic więc dziwnego, że zaskoczyło mnie tutaj mnóstwo rzeczy. Czytałam Jagiellonów z takim zaciekawieniem, jakby była to jedna z najbardziej interesujących powieści na świecie. 

Podziwiam research jaki zrobił Sławomir Leśniewski. Nie spodziewałam się, że ta pozycja będzie aż tak dokładna i będzie opisywać zarówno samych Jagiellonów jak i tło polityczne, obyczajowe oraz społeczne. Nie jest czymś nowym w naszym kraju fakt, że rządzący często skupiają się przede wszystkim na sobie. Historia pokazuje, że niektórzy królowie nie stanowili chluby i nie powinniśmy być dumni z każdego, kto miał na sobie królewskie insygnia. Autor opisuje nam wszystkich takimi, jakimi byli. Nic nie ukrywa. 

Miał zaledwie osiemnaście lat i zapewne nie dopuszczał myśli, że może go spotkać cokolwiek złego. W tym wieku z natury bywa się nieśmiertelnym...

Uwielbiam ludzi, którzy tworzą książki o historii w taki sposób, który pokazuje, że to wcale nie nudne daty i suche fakty. Trzeba pamiętać, że owi ludzie istnieli naprawdę, popełniali błędy i wnieśli dużo w nasze obecne życie. Podoba mi się, że autor poświęcił sporo miejsca również kobietom. Nie traktuje ich przedmiotowo, nie pomija ich znaczenia. Pamiętam z wykładów z historii, że kobieta znaczyła mniej niż dobry koń czy krowa, więc cieszmy się, że czasy się zmieniły. 

Zastanawiam się czasami jak wyglądałyby losy Polski, gdyby nie błędy popełnione przez Jagiellonów. Gdyby nie wyrzucanie pieniędzy na niepotrzebne potyczki i egoistyczne decyzje, żeby tylko mieć jak najwięcej władzy. Wcale nie musielibyśmy być małym, nieznaczącym państewkiem w Europie. Ale życie idzie do przodu, nie naprawimy już tamtych błędów, możemy się tylko na nich uczyć.

★★★★★★★★☆☆

Jagiellonowie. Złoto i rdza // Sławomir Leśniewski // 10 kwietnia 2024 // 460 stron // wydawnictwo Literackie

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu!
[98/2023] NIEPOWSTRZYMANI. DLACZEGO ŚWIAT NIE JEST SPRAWIEDLIWY // YUVAL NOAH HARARI

grudnia 18, 2023

[98/2023] NIEPOWSTRZYMANI. DLACZEGO ŚWIAT NIE JEST SPRAWIEDLIWY // YUVAL NOAH HARARI


Lubię twórczość Yuvala Noah Harariego. Ma świetne spojrzenie na świat. Nie miałam wcześniej styczności z Niepowstrzymanymi, więc z okazji premiery drugiego tomu zapoznałam się na raz z dwoma. I przyznam, że część przeczytałam, a drugą część przesłuchałam w audiobookach. Nie byłam w stanie się oderwać. 

Epicka przygoda i lekcja historii w jednym! Podana przejrzyście i z humorem. Odkryj wraz z autorem bestsellera "Sapiens", dlaczego ludzie są niepowstrzymani!

Królowe, królowie i generałowie wypełniają podręczniki po brzegi. Ale skąd oni wszyscy się wzięli? Dlaczego niektórzy z nas mieszkają w pałacach i rządzą, podczas gdy inni muszą sprzątać ich posiadłości i wykonywać rozkazy?

W drugim tomie serii dla młodych czytelników uznany filozof i historyk Yuval Noah Harari wyjaśnia, w jaki sposób rewolucja sprzed dziesięciu tysięcy lat wciąż wpływa na nasze życie. Pokazuje, w którym miejscu wszystko poszło nie tak i jak jeszcze możemy to naprawić.

Przekonaj się, jak niewinny eksperyment z uprawą pszenicy doprowadził do głodu, zarazy i wojny. Dowiedz się, w jaki sposób starożytni maniacy rozwinęli pismo i dlaczego twoi rodzice muszą płacić podatki. Poznaj dwa gadatliwe szkielety, krokodyla ze złotymi kolczykami oraz pięćdziesiąt miliardów przygnębionych kurczaków i odkryj, jak ludzka zdolność kontrolowania roślin oraz zwierząt doprowadziła do tego, że próbujemy kontrolować siebie nawzajem.

"Niepowstrzymani 2. Dlaczego świat nie jest sprawiedliwy" to idealna książka dla każdego od lat 9 do 109, kto jest ciekawy, jak zbudowano ten świat i dlaczego niektórzy mają tak dużo, a inni tak mało.

Chociaż są to książki przeznaczone dla osób już w wieku 9 lat, to doskonale bawiłam się przy lekturze i sporo informacji z Niepowstrzymanych wyniosłam. Towarzyszyli mi w audio przy codziennych zajęciach, w papierze wieczorem. To zdecydowanie coś, co warto mieć w biblioteczce zarówno swojej, jak i swoich dzieci. Poruszane tu tematy są istotne, nie zwracałam na nie wcześniej uwagi. Zarówno pierwszy tom jak i drugi zmieniły trochę moje spojrzenie na świat. Przede wszystkim nie mam już ochoty jeść mięsa. 

W obu tomach jest duża rozbieżność zarówno na lini czasu jak i w miejscach, gdzie rozgrywa się cała akcja. Bo akcji wbrew pozorom tutaj mnóstwo. Yuval Noah Harari z naszej ludzkiej historii zrobił najciekawszą opowieść, którą można poznać w dzisiejszych czasach. Dodatkowo ilustracje idealnie dopełniają wydanie tych książek.

Dodatkowo naprawdę łatwo pojąć zależności religijne, polityczne, społeczne. Autor tworzy takie alegorie, by czytelnikowi (szczególnie temu najmłodszemu) ułatwić przyswajanie wiedzy. Z niecierpliwością czekam już na kolejny tom, bo jest mi wręcz przykro, że nie mogę posłuchać kolejnych ciekawostek i zależności. Niesamowicie dowiedzieć się, jak decyzje podjęte tysiące lat temu dalej wpływają na nasze życie. To istotne, by wiedzieć, że wydarzenia społeczne w naszych czasach będą jeszcze długo odbijać się na naszej planecie. Harari doskonale to obrazuje.

★★★★★★★★☆☆

Niepowstrzymani. Dlaczego świat nie jest sprawiedliwy // Yuval Noah Harari // Michał Romanek // Niepowstrzymani // tom 2 // 07 grudnia 2023 // 168 stron // wydawnictwo Literackie

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu!



[82/2023] PRZED PREMIERĄ: MIŁOŚĆ W KRAINIE CZARÓW // ABIOLA BELLO

listopada 14, 2023

[82/2023] PRZED PREMIERĄ: MIŁOŚĆ W KRAINIE CZARÓW // ABIOLA BELLO

Nawet nie wiecie jak się cieszę, że legalnie mogę już czytać świąteczne książki. Kto tak samo jak ja kocha ten klimat? Z jednej strony bardzo się irytuję, że święta w sklepach pojawiają się coraz szybciej i już w połowie października wszędzie można kupić bombki na choinkę, ale równocześnie... Chcę się tym cieszyć jak najdłużej. Miłość w Krainie Czarów to pierwsza - w tym roku - książka o tej tematyce, którą wybrałam. I - chociaż bohaterami są nastolatki, czego już unikam - bardzo mi się podobało.

Trey Anderson jest przystojny i popularny. W Corden College należy do śmietanki towarzyskiej, a popołudnia spędza w… Krainie Czarów, niezależnej rodzinnej księgarni założonej przez jego pradziadka.

Ariel Spencer to artystyczna, kreatywna dusza. Ma czerwone włosy i niechlujny, wiecznie pobrudzony farbą strój. Marzy o dostaniu się do Artists’ Studio. A jej głowę zaprząta nie zbliżające się Boże Narodzenie, a wygórowane wpisowe, które przekracza skromne możliwości finansowe jej mamy.

Ariel musi znaleźć pracę, a Trey – choć nie lubi dziewczyny – zauważa, że ma smykałkę do sprzedaży książek. W Krainie Czarów nie jest ostatnio wesoło i kolorowo, bo obroty nie starczają na spłatę kredytu. Ariel i Trey lądują więc razem za księgarską ladą. Czy uda im się zwalczyć wzajemną niechęć i uchronić Krainę Czarów przed zamknięciem? Czasu mają niedużo, bo ostateczny termin mija już w wigilię…

Ariel Spencer jest bardzo dobrze wykreowaną postacią. Uwielbiam w niej to, że nie próbuje się zmieniać na siłę. Owszem, pojawiają się w niej kompleksy związane z wagą. W tym wieku jest to nieuniknione. Pełno w niej pewności siebie. Zna swoją wartość jako artystka i walczy o swoje marzenia. To dobry wzór do naśladowania dla nastolatek. 

Nie przepadam jednak za Treyem. Nasz główny, męski bohater jest zwyczajnie... niedojrzały i ciut egoistyczny. Wiem, że nie można wymagać od niego zbyt dużo, bo ma dopiero kilkanaście lat i może jeszcze zmienić swoje podejście, ale sama będąc w szkole nie przepadałam za takimi osobami, więc niesmak pozostał. 

Podoba mi się to, że Kraina Czarów jest małą rodzinną księgarnią, która ma swoją historię i prowadzona jest przez czarną rodzinę. Już samo to sprawia, że jest im ciężko się utrzymać. Problemy finansowe nie są żadną niespodzianką, ale sposób, w jaki Trey i jego przyjaciele - z pomocą Ariel - próbują Krainę Czarów uratować jest bardzo... współczesny. Za pomocą internetu można osiągnąć wszystko. TikTok i Instagram są takimi środkami, że gdy pojawi się w nich szum medialny... Wszystko już toczy się samo.

Jestem zadowolona z tej lektury. Kojarzyła mi się z filmami, które lubiłam oglądać jako nastolatka. Klimat świąt jest też wyczuwalny, ale nie do przesady. Oczywiście nie obyłoby się też bez świątecznego cudu... Ale przecież nikt nie wymaga od świątecznej literatury zbyt dużo sensu 💖 Polecam Wam ten tytuł serdecznie. Dużo tu istotnych wątków o rasizmie (chociaż podkreślanie non stop koloru skóry jest dla mnie czymś wkurzającym - ciemny kolor skóry też nie definiuje człowieka), otyłości, popularności i odwadze. Cieszę się, że obecny rynek wydawniczy składa się nie tylko z głupiutkich książek o mafiosach i porwaniach, ale reprezentuje sobą dużo więcej. Świetny pomysł na prezent, nie tylko dla nastolatki czy nastolatka. Na pewno każdy się odnajdzie w tym środowisku.

★★★★★★★★☆☆

Miłość w Krainie Czarów // Abiola Bello // 22 listopada 2023 // 376 stron // wydawnictwo Literackie

Za książkę dziękuję wydawnictwu!
[64/2023] MOJE GŁUPIE POMYSŁY // BERNARDO ZANNONI

października 11, 2023

[64/2023] MOJE GŁUPIE POMYSŁY // BERNARDO ZANNONI

Moje głupie pomysły to książka bardzo specyficzna. Od samego początku zastanawiałam się, co skłoniło mnie do wybrania jej do czytania. Jest krótka, głównymi bohaterami są zwierzęta, sporo tu o Bogu. Nie pamiętam nawet dlaczego uznałam, że to historia dla mnie, ale nie żałuję poświęconych jej godzin. To była ciekawa przygoda. 

Życie.
W rodzinie, która cię nie chce.
W świecie, którym rządzą silniejsi.
W rozdarciu między instynktem a wiedzą i wiarą.
W tęsknocie za bliskością i w oczekiwaniu na jutro.

Przejmująca powieść o pragnieniu poznawania świata, odwiecznych prawach natury i ucieczce przed samotnością.

Archy jest kuną urodzoną w lesie w środku zimy. Ma pecha, bo przez kontuzję łapy własna matka oddaje go staremu lisowi Solomonowi. Ten wyjawia mu swój sekret: zdobył Biblię, dzięki której nauczył się czytać i pisać. Przed Archym otwierają się nowe światy: zaczyna rozumieć słowa, chce mocno kochać, ale też zabijać z zimną krwią. Wciągnięty w wir życia, wciąż szuka swojego miejsca na ziemi. A w świecie Archy’ego ludzie przeglądają się jak w lustrze.

Czytanie książki o zwierzętach, które całkiem inaczej żyją niż ludzie było ciężkim doświadczeniem. W naszym świecie mało która mama porzuci swoje dziecko z powodu kalectwa czy mniejszych szans na zdrowie. Zwierzęta skupiają się przede wszystkim na przetrwaniu i widać to było jak na dłoni na przykładzie matki Archera, która jest najgorszą... kuną, z którą miałam styczność. 

Miałem za złe Bogu, że nie istnieje żadne wyjście. Może gdybym Go nie poznał, nie uskarżałbym się zbytnio, przyjąłbym wszystko, jakie jest, jak przystało na prawdziwe zwierzę. Widząc jednak, do kogo należy świat, byłem zmuszony do posiadania Boga instynktownie. 

Czytanie książki o zwierzętach, które odkryły Boga było jeszcze trudniejsze. Kwestie religijne są ciężkim tematem, który każdy odbierze na swój sposób. Przyznam, że nie spodziewałam się tego. Nie mogę do końca zrozumieć jaki przekaz miał na myśli Bernardo Zannoni wpychając w ręce lisa Biblię, ale z zainteresowaniem i z bólem serca śledziłam losy Archy'ego.

Łatwo dostrzec w tej książce cierpienie i samotność. Równocześnie nasza kuna wolałaby być nieświadoma. Wiedza oznacza władzę, ale też większą samoświadomość. Istnienie Boga, dobra i zła, sprawia, że życie samo w sobie jest cięższe, a śmierć zaczyna przerażać zwierzęta, które robią się świadome swojej kruchości. Autor porusza tutaj bolesne tematy, które trafią prosto w serce niejednego czytelnika. Ciężko uwierzyć, że Bernardo Zannoni pisząc Moje głupie pomysły miał jedynie ćwierć wieku. Ciekawe, co napisze mając kilkanaście lat więcej życiowego doświadczenia. 

- Paskudzisz mu w głowie - powiedziała.
- Może lepiej mieć głowę zapaskudzoną niż pustą - odparłem.

Ta książka na pewno nie przypadnie wszystkim do gustu. Jest ciężka, skomplikowana, wymusza dużo refleksji. Łatwo było odnaleźć siebie tutaj i spojrzeć na siebie z boku. Nie każdy lubi przeglądać się w lustrze. Szczególnie wtedy, gdy w jego odbiciu widać zwierzę. Moje głupie pomysły czyta się wręcz nieprzyzwoicie szybko, mimo jej trudnego przekazu pełnego alegorii. Warto spędzić czas śledząc poczynania Archy'ego i towarzyszyć mu w jego życiu. Szybko o niej nie zapomnę.

★★★★★★★☆☆☆

Moje głupie pomysły // Bernardo Zannoni // Katarzyna Skórska // 2023 // 264 strony // wydawnictwo Literackie

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu!
[53/2023] PRZED PREMIERĄ: MOJE ŻYCIE Z TOMKIEM // DOROTA SUMIŃSKA

września 01, 2023

[53/2023] PRZED PREMIERĄ: MOJE ŻYCIE Z TOMKIEM // DOROTA SUMIŃSKA

Odkryłam ostatnio, że bardzo mocno zmienił się mój gust czytelniczy. Nie jestem już targetem książek młodzieżowych czy romansów, gdzie głównymi bohaterkami są nastolatki. Gdy przeczytałam opis aż stanęło mi na chwilę serce. Nie potrafiłam wyobrazić sobie tego, co przeżyła Dorota Sumińska i ile siły w sobie miała, że napisała Moje życie z Tomkiem.

Nie umiemy zaakceptować śmierci, choć to jedyna w życiu sytuacja, która wydarzy się na pewno.

Kiedyś pisałam do Ciebie listy, bo nie zawsze chciałeś rozmawiać o tym, co było dla mnie ważne. Dziś piszę, bo nie możesz ze mną rozmawiać (…). Widziałam, jak wylatujesz mi z rąk, jak umykasz gdzieś, gdzie Cię nie dogonię. Twoje wielkie źrenice ziały pustką. Połamałam Ci żebra, bo wierzyłam, że Cię zatrzymam. Dalej wierzę. Nie daj mi stracić tej wiary, bo nie chcę bez Ciebie żyć ― rozpoczyna swoją najnowszą książkę Dorota Sumińska.

Adresat tych słów, Tomasz Wróblewski ― uznany lekarz i wieloletni partner pisarki ― zmarł 7 listopada 2021 roku, w niespełna miesiąc po ich ślubie. Byli nastolatkami, kiedy rozkwitła między nimi miłość. Potem ich drogi rozeszły się na ponad trzy dekady, aż w końcu zostali parą na dobre i na złe, już jako dorośli ludzie „po przejściach”. Dzielili pasję do podróżowania i medycyny oraz miłość do zwierząt, wzajemnie się inspirowali, nie było im jednak dane cieszyć się małżeństwem.

Moje życie z Tomkiem to najbardziej osobista opowieść w literackim dorobku autorki Dość ― miłosne wspomnienie, album wspólnych chwil, list do ukochanego, krzyk nadziei, jęk rozpaczy i intymne wyznanie w jednym.

Książka, która powstała z miłości i niezgody na nagłą stratę ukochanej osoby.

Nie czytałam nigdy wcześniej nic autorstwa Doroty Sumińskiej, ale z pewnością na tym tytule się nie zakończy. Podoba mi się artyzm jej słów, zdolność przekazywania emocji i uczuć. Spotkało ją ogromne nieszczęście, a potrafi tak pięknie o tym pisać. Nie wiem jak zachowałabym się na jej miejscu, ale podziwiam ją. Mam nadzieję, że kiedyś też będę tak dojrzale podchodzić do życia. 

Nie wierzył w Boga, nie wierzył w reinkarnację. Wierzył w wielkie nic. Tak często widział śmierć, że nabrał pewności. - Tam nic nie ma - mówił. Ja jednak wolę myśleć, że coś jest. Inaczej jaki byłby sens naszych zmagań z życiem?

Ta książka jest krótka, ale pełna ważnych przekazów. Poznajemy dzięki niej Tomasza Wróblewskiego jako naprawdę dobrego człowieka, który ma jednak swoje wady. Świat sporo stracił w momencie, gdy Tomek Wróblewski padł na podłogę bez życia. Jest to przykre, gdy umiera ktoś, kto sprawiał, że zła było trochę mniej. Ktoś tak kochany i potrzebny jak tytułowy Tomek. Sporo łez wylałam czytając Moje życie z Tomkiem. Odczułam na swojej skórze stratę Doroty Sumińskiej.

Wiem, wszyscy umieramy, ale smutno mi. Ostatnio ciągle mi smutno.

Autorka pozwoliła nam zajrzeć w ich życie i w jej życie po stracie. Przedstawiła nam swoje zwierzaki, lęki, tęsknotę, najpiękniejsze wspomnienia. Zdecydowanie ciężko mi było walczyć ze wzruszeniem, gdy w czyimś życiu spełnił się największy koszmar. To taka krótka książka, taki mały wycinek z życia... A zostawia w człowieku wiele wszystkiego. Pozwala inaczej spojrzeć na swój świat. Docenić to, co się ma. Warto sięgnąć po ten tytuł, chociaż wywoła łzy.

★★★★★★★★☆☆ 

Moje życie z Tomkiem // Dorota Sumińska // 6 września 2023 // 160 stron // wydawnictwo Literackie

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu!
[44/2023] DUET POWIEŚCIOWY: PASAŻER + STELLA MARIS // CORMAC MCCARTHY

lipca 09, 2023

[44/2023] DUET POWIEŚCIOWY: PASAŻER + STELLA MARIS // CORMAC MCCARTHY

Musiały minąć ponad cztery lata zanim poczułam się gotowa sięgnąć po kolejne książki tego autora. Droga zmiotła mnie całkowicie. Przykro mi, że moja gotowość zbiegła się ze śmiercią Cormaca McCarthy'ego, ale zaopatrzyłam się już w jego kolejne dzieła i będę nadrabiać. Powoli, żeby dawkować sobie ten geniusz.

Jak twoje życie ma się do tych historii? Czy odbicia też podróżują z prędkością światła? Co na to twój kumpel Albert? Kiedy światło trafia w szkło i odbija się w przeciwnym kierunku, to czy nie musi najpierw całkowicie się zatrzymać? Wszystko ma się kręcić wokół prędkości światła, a nikt nie chce rozmawiać o prędkości mroku. Co jest w cieniu? Czy cienie poruszają się z prędkością światła, które je rzuca? Jak głęboko sięgają?*

W 1980 roku trzydziestosiedmioletni Bobby Western ma za sobą karierę kierowcy rajdowego i wciąż nie może pogodzić się z utratą ukochanej siostry oraz śmiercią ojca, uczestnika Projektu Manhattan. Pracując jako nurek głębinowy zostaje wezwany na miejsce katastrofy wartego trzy miliony dolarów niewielkiego samolotu. Odkrywa brak czarnej skrzynki, torby pilota i ciała jednego z pasażerów. Ktoś musiał być tu wcześniej. Co dziwne, media milczą o wypadku, mieszkanie Bobby’ego zostaje przeszukane, a konto bankowe zablokowane. Agenci federalni depczą mu po piętach. W co się wpakował? Czy ta sprawa ma coś wspólnego z zawikłaną historią jego rodziny?

Wiecie, mam ogromny problem ze zrozumieniem Pasażera. Mamy tutaj styczność z duetem powieściowym i do tej pory nie wiem, czy dobrze zrobiłam, że zaczęłam czytać od tej książki. Naszym głównym bohaterem jest Bobby. Były kierowca rajdowy; nurek, którego przerażają głębiny; brat zakochany w swojej martwej siostrze. Jego losy są bardzo poplątane. Śledzą go różne służby, wszystko okazuje się być przeciwko niemu. Jego osoba jest doskonała. Widać w niej realizm. Bobby ma wady, Bobby ma zalety. Bobby mógłby żyć naprawdę i nie musiałby rozwijać bardziej swojej osobowości, żeby istnieć. To chyba największy komplement, który można powiedzieć autorowi. Nawet, gdy już nie żyje. A może właśnie wtedy.

Bez złoczyńców świat ludzi cnotliwych pozbawiony jest sensu.*

Zarówno Pasażer jak i Stella Maris to powieści bardzo egzystencjalne. Uwielbiam to. Niekiedy fabuła przestawała być dla mnie istotna, a liczyły się jedynie przemyślenia bohaterów. Poruszane tu są tematy tak bolesne, tak rzeczywiste. Prawie cała moja książka jest pobazgrana zakreślaczem, oklejona karteczkami. Wygląda na czytaną, kochaną. Wygląda tak, jak powinna genialna książka. Wiecie, są tutaj wątki, których nie byłam w stanie pojąć. Co właściwie stało się z tajemniczym pasażerem? Jak zginęła Alicia? Jak to się stało, że Bobby wybudził się ze śpiączki? Zostało we mnie więcej pytań niż odpowiedzi, a wchłonęłam w siebie naprawdę dużo.

A inteligencja to liczby. Nie słowa. Słowa wymyśliliśmy. Z matematyką jest inaczej.**

Jesienią 1972 roku do zakładu psychiatrycznego Stella Maris zgłasza się dwudziestoletnia Alicia Western, doktorantka na Wydziale Matematyki Uniwersytetu Chicagowskiego i genialna skrzypaczka, córka naukowca, który współpracował z Oppenheimerem przy Projekcie Manhattan. Cierpi na depresję i ma halucynacje. W rejestracji usiłuje oddać reklamówkę z czterdziestoma tysiącami dolarów. Uciekła z Włoch, gdzie jej brat Bobby, uzdolniony fizyk i kierowca Formuły 2 leży w śpiączce po wypadku na torze rajdowym. Alicia kategorycznie odmawia rozmów o nim. Terapeucie opowiada o dzieciństwie w Los Alamos, barwach liczb, mechanice kwantowej, Schopenhauerze i zakazanych marzeniach. W tym intelektualnym sparingu to pacjentka jest górą i nigdy nie wiadomo, kiedy kłamie, a kiedy odsłania się.

Alicia jest postacią tak nieszablonową, jak tylko może być osoba z chorobą psychiczną. Po przeczytaniu jej rozmów z psychiatrą zaczęłam się zastanawiać, czy to nie świat jest chory. Dzieciak - tajemniczy omam, który ją nawiedza - jest zbyt rozumny, zbyt rzeczywisty jak na coś, co nie istnieje. Z drugiej strony mózg Alicii jest niesamowity. Być może nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Autor zakręcił mną kilka razy w koło i sama już nie wiem, co jest prawdą, a co wytworem wyobraźni.

Matematyka to pot i znój. Chciałabym, żeby była romantyczna. Bo nie jest. W najgorszym razie są słyszalne sugestie. Ale trudno nadążyć. Boimy się zasnąć, jesteśmy na nogach od dwóch dni, ale to i tak za mało. Podejmujemy decyzję, jednak nagle się okazuje, że czekają kolejne dwie, które należy podjąć, a potem cztery i osiem. Trzeba się przymusić, żeby się zatrzymać i cofnąć. Zacząć od nowa. Nie szukamy piękna, szukamy prostoty. Piękno przychodzi później. Kiedy staliśmy się już wrakiem człowieka.**

Uwielbiam jej rozważania na temat matematyki, fizyki. Miłość do nauki jest moją ulubioną cechą w rodzeństwie Westernów. Wrócę jeszcze nie raz do tych książek. Są czymś idealnym dla mnie. Jest w nich wszystko to, co cenię w dobrej historii. Wiem, że za którąś kolejną lekturą w końcu pojmę to, co chciał przekazać nam autor. Odnajdę w tym jakiś sens.

Jestem wdzięczna Cormacowi McCarthy'emu za Alicię. Szkoda, że nie dożył momentu, w którym mogłabym mu powiedzieć, że udało mu się. Doskonale wszedł w głowę kobiety. Kilkadziesiąt lat zbierał się do tego, ale w końcu to zrobił. Cieszę się. Myślę, że polubiłabym dwudziestoletnią Alicię, chociaż wzbudza we mnie lekki lęk jej choroba i inteligencja. Sama nie wiem co bardziej. Mogłabym tak pisać i wymieniać coraz to nowe zalety tego duetu powieściowego. Nie ma tu żadnej wady, którą bym zauważyła. Te książki to czysty geniusz i zwyczajnie na świecie musicie je poznać. Warto.

★★★★★★★★★★

*Pasażer // Cormac McCarthy // Pasażer // tom 1 // 28 czerwca 2023 // 528 stron // wydawnictwo Literackie

**Stella Maris // Cormac McCarthy // Pasażer // tom 2 // 28 czerwca 2023 // 272 strony // wydawnictwo Literackie

Za egzemplarze bardzo dziękuję wydawnictwu!
[27/2023] ALMOST-KISS. NIE FLIRTUJ ZE MNĄ NA FIZYCE // AMY NOELLE PARKS

kwietnia 24, 2023

[27/2023] ALMOST-KISS. NIE FLIRTUJ ZE MNĄ NA FIZYCE // AMY NOELLE PARKS


Nawet nie wiecie jak długo chciałam opowiedzieć Wam o tej książce. I dosłownie cały świat robił wszystko, bym musiała odłożyć to w czasie. Przeszliśmy chyba wszystkie możliwe choroby przedszkolne i oczywiście ja najgorzej. Dzisiaj nareszcie jest ten dzień, gdy mogę zamknąć się w pokoju i opowiedzieć Wam o tej niesamowicie przyjemnej historii.

Przedmioty ścisłe nie mają przed Evie żadnych tajemnic. Skrywają je za to inni ludzie, a w szczególności rówieśnicy. Nie pomagają także demony matki, dla której matematyczny geniusz jest równoznaczny z szaleństwem. Gdyby nie Caleb, którego zna od kołyski i z którym rozumie się bez słów, zagubiłaby się w otchłani międzyludzkich relacji. Dobrze, że dał się namówić na naukę w Newton.

– Jego stałość uściśla mój obieg – mówi Evie i dodaje: – …jest moim kompasem, punktem odniesienia. Moim domem.

Bez niego lęki pochłonęłyby ją całkowicie. I chyba dlatego Evie nie dopuszcza do siebie myśli, że mogłaby tę wyjątkową relację poświęcić dla chwili uniesienia podczas choćby… pocałunku, który wydaje jej się dość obrzydliwym i niehigienicznym rytuałem. Zmienia co prawda zdanie, kiedy całować chce się z nią drugi najlepszy uczeń w Newton, Leo.

A Caleb, obserwując z boku tę niezwykłą przemianę przyjaciółki, wspomina ich wspólne niby-pocałunki i cierpi, bo dociera do niego mocniej niż kiedykolwiek, że Evie jest miłością jego życia.

Czy te dwie zagubione w kosmosie nastoletnich obaw, splątane ze sobą cząsteczki przyciągną się w końcu? Czy Evie pozwoli, żeby najbliższy przyjaciel stał się jej ukochanym? Czy pokona lęki i zaprezentuje swój projekt na międzynarodowym konkursie „Granica”? I jaką rolę w tych zdarzeniach odegrają Leo i Bex, przyjaciółka od serca, którą Evie poznała w Newton?

Uwielbiam książki, w których nauka odgrywa sporą rolę. Gdy główni bohaterowie są inteligentni i kochają fizykę, matematykę czy chemię jestem kupiona. Podobnie jest w przypadku Almost-Kiss. Evie jest wręcz typowym przykładem osoby, dla której liczy się wyłącznie to, co dzieje się na poziomie umysłowym. Nie interesują ją randki, chłopcy, ciuchy czy inny sposób na spędzanie czasu. Namiętnie czyta Tegmarka i rozmyśla nad przeróżnymi ideami. Popadła wręcz w skrajność. I mamy też Caleba, który zakochany jest w niej bez pamięci, ale boi się zniszczyć ich przyjaźń wypowiedzeniem tego na głos. Szczerze mówiąc... To bardzo zrozumiałe w ich przypadku. Evie kategorycznie odmawia rozmów na temat jakichkolwiek związków, pocałunków... do momentu, aż pojawia się Leo.

I tutaj zaczyna się cała romantyczna otoczka Nie flirtuj ze mną na fizyce. Chociaż muszę szczerze przyznać, że dużo bardziej interesowała mnie tutaj kwestia projektu, który razem z Calebem przygotowywali na konkurs. Wciągnęłam się w ich tok rozumowania i spodobało mi się to, co przedstawiła nam autorka. Widać, że mimo iż uprościła wszystkie fizyczne i matematyczne zagadnienia, to zna się na rzeczy 

Kolejną ciekawą kwestią wartą omówienia jest stan psychiczny Evie. Ma w sobie tak dużo lęków i fobii, że dziwiłam się, iż jest w stanie w ogóle wyjść z domu do ludzi. Ma bardzo ciężkie życie sama ze sobą, a podejście jej mamy jest przerażające. To, jak toksyczna jest jej rodzicielka uderzyło mnie najbardziej pod koniec książki. Właśnie takie momenty przyciągały moje spojrzenie. Romans sam w sobie był dla mnie tutaj drugorzędny, ale okazał się być bardzo przyjemny. Friends to lovers to nie jest mój ulubiony motyw, ale ta książka ma w sobie coś takiego, że naprawdę mi się podobała. 

Minęło sporo czasu od momentu, gdy czytałam Almost-Kiss, a dalej doskonale pamiętam większość wydarzeń. Co więcej... Sama teraz zaczytuję się w Tegmarku i rozumiem już, dlaczego Evie jest nim tak mocno zafascynowana. To naprawdę niesamowity człowiek. Przeszło mi przez myśl, czy osoba, która w ogóle nie jest zainteresowana naukami ścisłymi może odnaleźć w tej historii coś dla siebie i wydaje mi się, że jak najbardziej. Być może czując na własnej skórze fascynację bohaterów matematyką i fizyką sami zainteresujecie się nimi bardziej. Bo to one tutaj grają główną rolę. 

Pełno tutaj również kwestii, które podnoszą na duchu i dają motywację do bycia lepszym sobą i do snucia marzeń. Może się okazać, że któreś z tego duetu zostanie dla Was ogromnym wzorem. Nie zdziwiłabym się. 

★★★★★★★★☆☆

Almost-Kiss. Nie flirtuj ze mną na fizyce // Amy Noelle Parks // 12 kwietnia 2023 // 376 stron // wydawnictwo Literackie 

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu!
[26/2023] ÑAMERYKA // MARTIN CAPARROS

kwietnia 07, 2023

[26/2023] ÑAMERYKA // MARTIN CAPARROS


Ta książka na pewno przeraża swoim formatem i objętością. Osobiście rzadko czytam reportaże. Wolę zagłębiać się bardziej w fikcję niż rzeczywistość i zaczęłam czytać Ñamerykę ogromnym zrządzeniem losu. Nie mogę przestać zachwycać się tym dziełem. Spędziłam z tą książką naprawdę sporo czasu, bo czytanie jej zajęło mi prawie miesiąc, ale zdecydowanie było warto. 

Jedna z najważniejszych zasad doktryny katolickiej mówi, że wierny nie musi rozumieć; ma być posłuszny.

Po znakomitym i wielokrotnie nagradzanym Głodzie Martín Caparrós zmienia taktykę: już nie zajmuje się globalnym zjawiskiem, wybiera region, który doskonale zna – część świata, w której czterysta milionów ludzi w dwudziestu różnych krajach mówi jednym językiem, dzieli wspólną historię i kulturę, miewa podobne nadzieje i troski.

Argentyński dziennikarz i podróżnik postanowił przedstawić ogólny obraz społeczeństw Ameryki Łacińskiej – od wielkich metropolii po wioski, od reggaetonu i piłki nożnej po nierówności społeczne i emigrację. Na kartach Ñameryki zabiera nas w podróż do Meksyku, Caracas, Bogoty, Hawany, Buenos Aires, La Paz czy El Alto. Odwiedzimy kopalnie, wysypiska śmieci, plantacje bananów, skupiska slumsów i targowiska, miejsca, gdzie działały narkotykowe kartele, a także te, w których notorycznie brakowało wody. Nauczymy się wrażliwości i uodpornimy na konsumpcyjne pozory. A przede wszystkim wyjdziemy poza powierzchowne stereotypy, kulturowe kalki i folklor. Poznamy Amerykę Łacińską w XXI wieku – taką, jaka jest naprawdę.

Na początku uderzyło mnie to, jak dobrze napisana jest ta historia. Życie w Ameryce Łacińskiej wcale nie jest tematem lekkim i przyjemnym, a opisywane przez aurora kwestie są bolesne i wręcz tragiczne. Mimo to Ñamerykę czyta się nieprzyzwoicie wręcz cudownie. Opisy są tak dopracowane, że byłam w stanie wyobrazić sobie każde miejsce, które odwiedziliśmy z Martinem Caparrosem. Rozmawia on z mnóstwem żyjących tam ludzi - nie tylko z biednymi, ale też z tymi, którym pieniędzy nie brakuje. Zwiedzamy świat, w którym ktoś zarabiający dwieście dolarów zarabia całkiem dobrze. Mam gęsią skórkę na myśl o ludziach, którzy codziennie żyją w takim przerażeniu, w tak ogromnym głodzie. Przyznam szczerze, że nigdy nie sądziłam, że dzieje się tam aż tak źle. Niby się słyszy, niby wie, ale przeczytać o tym czarno na białym i umiejąc sobie to wyobrazić... 

Chcą żyć lepiej. Żyć lepiej to pojemny koncept, niejednoznaczny: typowy dla tych czasów.

To moje pierwsze spotkanie z Martinem Caparrosem, ale chyba nie ostatnie. Jestem zdziwiona z jaką rzetelnością napisał tę książkę. Temat całego kontynentu jest bardzo obszerny, ale autor nie podszedł do tego byle jak. Wręcz przeciwnie. Gdy zerkniecie na spis treści możecie zobaczyć ile tematów poruszył Caparros i każdy z nich jest zgłębiony do samego końca. Nie ma tutaj też krążenia wokół meritum. Zdziwiłam się, ale autor dosadnie opisuje rzeczywistość i można wyczuć tutaj też jego niezadowolenie z powodu tego, jak to wygląda i jak żyją ci wszyscy ludzie. 

Bardzo mi się podobał rozdział o wierze na tym kontynencie. Większość mieszkańców Ñameryki jest katolikami i to wierzącymi bardzo gorliwie. Caparros przybliża nam liczy, przeszłość, obrzędy i prosto z mostu nazywa Kościół Katolicki największą istniejącą sektą. Jego argumenty są bardzo logiczne i długo zastanawiałam się nad tym tematem. Nigdy nie patrzyłam z tej strony na wiarę i podobało mi się, w którą stronę zmierzały myśli autora. Nie jest on typowym mieszkańcem Ñameryki i patrzy na wszystko inaczej, niż ludzie, z którymi rozmawia. Pozwala im mówić i przedstawiać ich punkt widzenia, nawet gdy się z nimi nie zgadza. Szanuje ich bez względu na pochodzenie czy finanse. To się czuje.

Nie wiedziałem, że jemy gazowane banany. Prawie każdy owoc i warzywo, które jemy, są gazowane.
Gazowane, tak, gazowane:
wstrząsający obraz.

Książka jest ogromna i pełna ciekawostek. Podobał mi się fragment o plantacji bananów, o zarobkach w poszczególnych częściach Ameryki. Nie spodziewałam się, że te miejsca, które są przepiękne i bardzo popularne turystycznie są tak nieszczęśliwe, biedne. Gdy widzę teraz na Instagramie zdjęcia z Kuby czy Dominikany... Nie widzę tych cudownych widoków, widzę tych ludzi, dla których jeden dolar ma ogromne znaczenie, tak ciężko na niego zapracować. Jak można spędzić beztroskie wakacje w miejscu, gdzie większość dzieci chodzi głodna?

Nie spodziewałam się, że tak zachwyci mnie Ñameryka. Doskonały styl Caparrosa miał tu ogromne znaczenie i potrafił zachęcić mnie do czytania o kwestiach, które nigdy wcześniej mnie nie interesowały. Nie przepadam za reportażami, a ten okazał się być czymś niesamowitym. Otwierającym oczy. Bardzo Wam polecam. Przemoc, narkotyki, głód. Taka jest właśnie Ñameryka.

★★★★★★★★★★

Ñameryka // Martin Caparros // 08 marca 2023 // 720 stron // wydawnictwo Literackie

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu!
[03/2023] WAWEL. BIOGRAFIA // KAMIL JANICKI

stycznia 23, 2023

[03/2023] WAWEL. BIOGRAFIA // KAMIL JANICKI


Kiedy zaczynałam czytać tę książkę nie miałam pojęcia, że tak zakocham się w historii Wawelu. Nie jest to książka, która zwykle byłaby moim pierwszym wyborem, ale nie mogłam przejść jakoś przejść obok niej obojętnie. Trochę przeraziła mnie objętość Wawelu, ale w końcu zabrałam się za czytanie. I rany, rany. Mam sporo wniosków po tej długiej lekturze. 

"Wawel. Biografia" to książka Kamila Janickiego. Nie lada gratka dla wszystkich fanów gawęd. Autor postanowił skupić uwagę czytelników na Wawelu, historycznym miejscu, bardzo ważnym dla wszystkich Polaków. Miejsce skrywające wiele tajemnic.

Czy autorowi uda się je rozwiązać? ",Na samym początku był potwór", czyli smok wawelski. Kamil Janicki postanowił odwołać się do najbardziej znanych legend związanych z tym miejscem. Nie pomija on także tych mniej znanych historii.

Historie opowiedziane w tej książce pozwalają również wyjaśnić, dlaczego Zygmunt III Waza przeniósł się do Warszawy z Krakowa.

Cała opowieść napisana jest lekkim i przyjemnym językiem. To nie tylko dobra książka dla osób, dla których historia jest "konikiem". Autor postanowił pokazać wszystkim, że Wawel to tak naprawdę miejsce wielu niesamowitych zwrotów akcji, wprawiających w osłupienie. To nie tylko dawna historia, a także wiele istotnych faktów, które działy się w naszych już czasach, jakich świadkiem każdy może być "na żywo".

Historia Wawelu jest tutaj prześledzona tak dokładnie, że nie mogę wyjść z podziwu. Obawiałam się, że lektura będzie się odbywać na zasadzie czytania z doskoku, a musiałam się upominać, żeby nie spędzić na czytaniu całej nocy. Kto by się spodziewał, że to miejsce jest tak pełne niespodzianek i tajemnic? Osobiście uważam, że nasza polska historia jest czymś niesamowitym, a najbardziej interesują mnie właśnie czasy panowania królów. Uwielbiam postać Jagiełły i Zygmunta Starego, a w biografii Wawelu każdy władca ma poświęcony swój rozdział i dowiadujemy się o nich ogromne ilości ciekawostek. 

Czasy średniowiecza na Wawelu są moimi ulubionymi, a Kamil Janicki dostarczył mi taką dawkę wiedzy na ten temat, że zamęczam teraz otoczenie wszystkimi informacjami, które zostały mi w głowie. Nikt się nie uchowa. Rozdział po rozdziale, epoka po epoce, chodzimy korytarzami ciągle odnawianej i przerabianej siedziby władców. Autor zasypuje nas szczegółami - liczbami, materiałami. Dowiadujemy się wszystkiego, co na dany temat jest wiadomo. Jeśli ktoś - tak jak ja - jest fanem naszej własnej historii... Gdybyście tylko mogli zobaczyć moją ekscytację podczas lektury! To byłaby największa rekomendacja tej książki. 

Śledzimy losy Wawelu do 1945 roku, gdy kończą się czasy nazistowskiej okupacji i ten zabytek znowu jest nasz. Rozczarowało mnie to trochę, bo wolałabym więcej i więcej. Dużo czasu poświęciłam na lekturę, której zwyczajnie nie chciałam jeszcze kończyć, ale i tak mam wrażenie, że ta przygoda była za krótka. A wszystko to z winy Kamila Janickiego, który swoim stylem i lekkością niezmiennie mnie zachwyca. Inna jego książka - Epoka hipokryzji - również przypadła mi do gustu i jestem już pewna, że będę kontynuować poznawanie jego twórczości. 


Ogromnym plusem tutaj jest też wydanie. Wydawnictwo postarało się i zaserwowało nam pozycję, którą czyta się bardzo wygodnie, mimo ilości stron. Papier jest tak przyjemny, że nie przyszło mi nawet do głowy, że wolałabym czytać Wawel w wersji elektronicznej. Wnętrze pełne jest ilustracji, obrazów. Cudo.

Chciałabym Wam opowiedzieć praktycznie o całej tej książce, a wiem, że nie mogę. Zasługuje ona na przeczytanie jej od deski do deski, gdyż pomimo objętości czyta się - niestety - ekspresowo. Nie można przy tym odmówić Kamilowi Janickiemu rzetelności. Dostajemy każdy interesujący szczegół zabudowy i życia królów oraz ludzi w danych czasach. Pojęcia nie mam jak dużo pracy musiał włożyć w pisanie biografii Wawelu, ale jestem mu przede wszystko, za to bardzo wdzięczna. Historia zasługuje na to, by ją pamiętać i wspominać.

★★★★★★★★★★

Wawel. Biografia // Kamil Janicki // 2022 // 624 strony // wydawnictwo Literackie

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję wydawnictwu!

[22/2022] PRZED PREMIERĄ: ŻYWE MORZE SNÓW NA JAWIE // RICHARD FLANAGAN

marca 16, 2022

[22/2022] PRZED PREMIERĄ: ŻYWE MORZE SNÓW NA JAWIE // RICHARD FLANAGAN

 

Już na pierwszej stronie wiedziałam, że po raz kolejny Flanagan podbije moje serce. Ten autor ma to do siebie, że albo jego książki niesamowicie mocno do mnie trafiają, albo mnie nudzą. Żywe morze snów na jawie to bardzo ciężka książka. Niedawno zmarła moja babcia, której ostatnie dni życia bardzo przypominały losy książkowej Francie. Ona też w miesiąc zmieniła się nie do poznania, ale cieszę się, że nie musi już się tak męczyć. Dużo mi ułatwiła ta opowieść.

Anna – renomowana architektka z Sydney, Terzo – zamożny i pozbawiony skrupułów biznesmen oraz Tommy – niespełniony malarz pracujący dorywczo jako rybak czuwają przy łóżku matki w szpitalu w Hobart na Tasmanii. Osiemdziesięciosześcioletnia Francie umiera i jest na to gotowa. Ale dzieci nie akceptują jej wyboru. Użyją wszystkich możliwości – wpływów, władzy, znajomości i pieniędzy – aby utrzymać matkę przy życiu. Tylko czy mają do tego prawo?

Podczas gdy Francie w dziwnych snach na jawie szuka ucieczki od coraz bardziej dojmującej udręki, jej córka z lękiem obserwuje własne ciało: pewnego dnia znika jej palec, innego – kolano, potem znikają ludzie. W tym samym czasie pożary trawią australijskie lasy. Wszystko rozpada się, wymiera, ginie. Czy można to zatrzymać? Uratować świat, Francie i miłość?

Potrafiłam zrozumieć upór utrzymania przy życiu ukochanej osoby. Mimo to patrząc na zachowanie Anny i Terzo... Ich chorobliwa więc pogoń za przeżyciem przez matkę każdego kolejnego dnia, chociaż jej stan już dawno przestał przypominać taki, w jakim ktokolwiek chciałby się znaleźć... Niemoc przy śmierci jest ogromna, ale jeszcze większy jest ból patrzenia na rozpadającego się człowieka. Nie dziwiłam się Francie, że chciała po prostu umrzeć wtedy, gdy miała jeszcze w sobie jakąś godność. To bardzo ważny aspekt Żywego morza snów na jawie. Nie mogłam zrozumieć, że tylko Tommy rozumiał potrzeby matki, ale dał się przegadać rodzeństwu, które więcej znaczyło w świecie.

Może Francie jest szczęśliwsza przez to, że nie potrafi m-m-mówić, jąka się Tommy. No bo czy przekładanie ludzkich przeżyć na słowa to w ogóle jakieś osiągnięcie? Czy raczej przyczyna całego naszego nieszczęścia? Tragedia i nieustająca zarozumiałość?

Flanagan ma to do siebie, że budzi we mnie ogromny lęk, niepokój. Czytanie jego książek mnie boli. Trafiają we mnie, mimo grozy i uczucia niezrozumienia. Nie potrafię pojąć wszystkiego, co Flanagan chce nam przekazać, ale to, co do mnie trafia jest naprawdę bardzo mocne. Nie można przejść obojętnie obok wszystkich tych motywów i nie poczuć się jak trafiony pociskiem.

W tej opowieści wszystko znika. Im bliżej grobu znajduje się Francie tym mniej rzeczywistych rzeczy można znaleźć na świecie. W tle płonie Australia i jest to okropnie przykre. Każdy pamięta pewnie tę katastrofę ekologiczną i krzywdę, jaką wyrządziły pożary. Nie jest to łatwy temat, a zrobienie go tłem wydaje się być bardzo bezduszne. Jak można nie poświęcić temu więcej uwagi? A jednak Richard Flanagan idealnie wycentrował całość wątków Żywego morza snów na jawie i nie mam tutaj odczucia, że coś jest dla niego mniej istotne. To naprawdę jeden z najlepszych współczesnych autorów. Nie zdziwię się, jeśli kiedyś będzie figurował na liście lektur szkolnych.

Świat daje się ponosić słowom, frazom i wyszukanym akapitom. Jedno słowo prowadzi do drugiego i natychmiast mamy jakieś afery, wojny, ludobójstwo i antropocen. Milczenie, jak powiada Tommy, kiedy jest zawiany, to jedyne miejsce, gdzie można znaleźć prawdę.
A co dostajemy zamiast milczenia? Hałas - wszechobecną paplaninę. 

To, jak skomplikowane są relacje międzyludzkie w tej książce jest aż przerażające. Szczególnie, gdy uznamy, że są idealnym odwzorowaniem rzeczywistości. Autor nie zrobił tutaj kolejnego rodzinnego dramatu, który w żaden sposób nie mógłby wydarzyć się naprawdę. Myślę, że niejedna rodzina przeszła przez taką sytuację, która rozbiła ją w drobny mak i zostawiła po sobie popioły. Sama czuję się bardzo podobnie. Przez to podczas lektury było mi aż niedobrze. 

Chociaż ta książka jest krótka to ma w sobie bardzo głęboki przekaz. Większa objętość jedynie by mnie zmęczyła, więc cieszę się, że Flanagan nie lubi się rozpisywać. W niewielkiej ilości słów potrafi przekazać coś, co ktoś inny musiałby opisać setkami. Ten niepokój, który mi zawsze towarzyszy podczas czytania tym razem ze mną został. Tego autora trzeba sobie dawkować. Bardzo mocno zapada w pamięć.

★★★★★★★★☆☆

Żywe morze snów na jawie // Richard Flanagan // 23 marca 2022 // 272 strony // wydawnictwo Literackie

Za książkę dziękuję wydawnictwu!

[20/2022] WCIĄŻ O TOBIE ŚNIĘ // FANNIE FLAGG

marca 06, 2022

[20/2022] WCIĄŻ O TOBIE ŚNIĘ // FANNIE FLAGG

Po przeczytaniu poprzedniej książki autorki wiedziałam, że chcę czytać więcej Fannie Flagg. Nie mogę się doczekać... kiedy wreszcie pójdę do nieba bardzo mi się podobało. Obawiałam się trochę, że dostanę tutaj jakiś prosty romans, a okazało się, że nie jest to ani przez moment zwyczajna książka. 

Życie jest piękne, nie marnuj go na smutki.
Nawet jeśli masz 16 mocnych powodów, żeby… skoczyć do wody.

Nigdy nie jest za późno na szczęście, a miłość nie zna wieku!

Stare dobre czasy, kiedy Maggie Fortenberry z dumą reprezentowała stan Alabama w konkursie Miss Ameryki, to już zamknięty rozdział w jej życiu. Wciąż jednak jest piękna i podziwiana. Odniosła też wiele zawodowych sukcesów. Mimo to w głębi serca czuje żal. Co stało się z jej marzeniami o kochającym mężu, gromadce dzieci i pięknym domu? Jako agentka nieruchomości sprzedaje je innym.

Po śmierci Hazel Whisenknott, najdroższej przyjaciółki, a zarazem mentorki i pracodawczyni, Maggie chce zacząć wszystko od nowa. Ale na niektóre rzeczy jest zbyt młoda, na inne – zbyt stara. Powiedziała więc sobie: dość! i wymyśliła, jak wyjść z tego z wdziękiem. Teraz metodycznie realizuje swój genialny pomysł: odwołuje prenumeratę ulubionego pisma, każe odłączyć telefon, zamyka konto w banku i pisze ostatni list… Na szczęście plany, nawet te doskonale, nie zawsze dochodzą do skutku. A życie potrafi zaskakiwać także wtedy, gdy myślisz, że to, co najlepsze, jest już za Tobą!

Moc wzruszeń, szczypta tajemnicy (i niejeden szkielet w szafie!), potęga zwykłej ludzkiej dobroci oraz ponadczasowa mądrość… Ta powieść to istna skarbnica endorfin i zastrzyk witalności. Dodaje skrzydeł, bawi do łez, koi jak plaster miodu.

Drażniło ją to: straciła w życiu całe godziny, dni i lata na martwienie się różnymi sprawami. To poważna wada.

Bardzo utożsamiam się z Maggie. Jej odczucia dotyczące życia bardzo pokrywają się z moimi. Maggie ma już swoje lata, czuje bezsens egzystencji, nie potrafi odnaleźć się w życiu. Można powiedzieć, że znam to wszystko z autopsji i czytanie o jej planach skończenia ze sobą odbierałam bardzo osobiście. Poznaliśmy ją bardzo dobrze - jej marzenia, przeszłość, rozczarowania. Nie da się jej nie polubić, po takim czasie spędzonym w jej głowie.

Boże, to się nigdy nie skończy: obojętne, czy człowiek powie prawdę, czy skłamie, zawsze są jakieś konsekwencje. Stosunki międzyludzkie są skomplikowane, oględnie mówiąc.

Dużo dowiadujemy się też o przyjaciółkach Maggie. Najciekawszą z nich oczywiście jest Hazel, którą poznajemy jedynie z opowieści, bo gdy zaczyna się historia Wciąż o tobie śnię to ona od kilku lat już nie żyje. Zauważyłam jednak, że jest tak niezwykłą postacią, że nawet po śmierci ma wpływ na swoich przyjaciół i rodzinę. Trochę żałuję, że nie dowiedziałam się o niej więcej. Bardzo chciałam też poznać jej losy przed śmiercią i powód odejścia. Fannie Flagg jednak skupia się bardziej na Maggie, Brendzie i Ethel, pracowniczkach Hazel. 

Obie bardzo polubiłam. Każda ma inne problemy, prowadzi inne życie mimo tego samego zawodu. Nie da się zaprzeczyć, że Fannie Flagg potrafi tworzyć postaci, które są pełne emocji i zapadają w pamięć. Tak samo nie mogłam doczekać się rozwiązania sprawy rodziny Crocker, która zaczęła intrygować Maggie. Troszkę się domyśliłam i doceniłam owy wątek historyczny. Pasował tutaj idealnie i dodał szczypty tajemnicy. Dzięki temu Wciąż o tobie śnię okazała się być niezwykłą książką.

To zabawne, co człowiek pamięta po latach; co tkwi mu w pamięci, a co się w niej zaciera. 

Pełno tutaj też innych istotnych wątków - gorszego traktowania czarnych, etyki zawodowej, podejścia do karłowatości. Nie mogłam się oderwać od lektury i naprawdę jestem zakochana w całości. Fannie Flagg trafiła prosto w moje serce. Zdecydowanie sięgnę po jej inne książki. Ta przekonała mnie do tego.

★★★★★★★★★☆

Wciąż o tobie śnię // Fannie Flagg // 26 stycznia 2022 // 408 stron // wydawnictwo Literackie

Za książkę dziękuję wydawnictwu!

[03/2022] PRZEDPREMIEROWO: WILLA, DZIEWCZYNA Z MROCZNEJ JAMY // ROBERT BEATTY

stycznia 08, 2022

[03/2022] PRZEDPREMIEROWO: WILLA, DZIEWCZYNA Z MROCZNEJ JAMY // ROBERT BEATTY

Być może pamiętacie mój zachwyt pierwszym tomem serii o Willi. Willa, dziewczyna z lasu podbiła moje serduszko. W jakiś sposób czułam, że pojawi się kontynuacja, więc bardzo się ucieszyłam, gdy listonoszka zapukała do moich drzwi i w paczuszce znalazłam drugi tom. Obawiałam się go trochę, mając w pamięci syndrom środkowych części, ale niepotrzebnie. Jestem prawie pewna, że więcej Willi już nie dostaniemy i bardzo mi przykro z tego powodu.

Uczono ją, że trzeba kraść, żeby przetrwać, że światłoluby to ucieleśnione zło, a dobrem nadrzędnym jest klan. Chciwość i zajadłość przewodzącego mu padarana doprowadziły jednak do upadku ród Feiran. Głucha Jama uległa zniszczeniu. Willa zbudowała sobie nowy świat, zdobyła nową rodzinę i pogłębiła umiejętności, które przez lata wpajała jej babka. Niestety bliskim dziewczyny (roślinom, zwierzętom i ludziom) ponownie zagraża niebezpieczeństwo. Groźni są nie tylko nie znający umiaru drwale, którzy w imię dobrego zarobku i rozwoju cywilizacji bezlitośnie karczują lasy porastające Wielkie Góry Mgliste, ale i nowa mroczna siła, która narodziła się na zgliszczach byłej siedziby Feiran...

Czy Willa zdoła uchronić tych, których kocha? Co czeka ostatnią czarownicę z klanu leśnych ludzi? I czym są cieniste stwory niosące ze sobą przeraźliwy chłód, śmierć i zapach zgnilizny, które pojawiły się ostatnio w leśnych ostępach? Czy staną się sprzymierzeńcem, czy wrogiem dziewczyny?

Willa się nie zmieniła. Chociaż znalazła ludzi, których może nazywać rodziną, to dalej wędruje po lesie, dalej szanuje przyrodę i pomaga każdemu napotkanemu stworzeniu. Jest też bardzo mądrą dziewczynką, która wie, co w życiu jest ważne, a równocześnie czuć w niej tę iskrę dzieciństwa i nie zdążyła stracić jeszcze wiary w dobro i marzenia. Jest to bardzo dobra postać, żeby stać się inspiracją dla jakiejś nastolatki. Zdaję sobie jednak sprawę, że w tych czasach dwunastolatki potrafią już urodzić dziecko - znam nawet jedną osobiście - więc brakuje już w takich dziewczynkach takiej dziecięcej naiwności.

Ptaki, jelenie, wilki, rośliny... wszystko jest ściśle powiązane, jedna rzecz chroni drugą przed katastrofą.

Fabuła jest bardzo mocna. Klimatem skojarzyła mi się z westernami, które bardzo lubię. Czułam się trochę jak podczas czytania Na południe od Brazos. Tym razem Willa walczy z systemem - wycinanie jej rodzinnych lasów jest dla niej bardzo bolesnym doznaniem. Mnie też bardzo to poruszyło. Patrząc na to oczami zwierząt i czytając o ich cierpieniu można dać sobie złamać serce. Robert Beatty potrafi pisać i poruszyć czytelnika. Z tego co wiem zajmuje się on teraz scenariuszem do serialu, ale bardzo się go obawiam. Willę najlepiej byłoby przedstawić jako filmy animowane, a na to pewnie nie ma co liczyć.

Świetliki rozjaśniające ciemną noc, wilki wyjące do księżyca, drzewa, które przetrwały trzysta lat... To wszystko magia, nie sądzisz?

Zakończenie mocno mnie zaskoczyło i zabolało. Autor pojechał po bandzie, więc wiem, że młodsi czytelnicy również będą wstrząśnięci. A nie ma co ukrywać, że co wrażliwsi spłaczą się co nie miara. Niektóre wątki były łatwe do przewidzenia, ale cieszę się, że się pojawiły, bo były potrzebne. Uwielbiam ten cykl i będę na pewno do niego wracać. Na starość widzę siebie w bujanym fotelu jak od nowa przeżywam przygody Willi. Już nie mogę się doczekać.

★★★★★★★★★☆

Willa. Dziewczyna z Mrocznej Jamy // Robert Beatty // Willa // tom 2 // 26 stycznia 2022 // 376 stron // wydawnictwo Literackie

Za książkę dziękuję wydawnictwu!

Copyright © Życie z książką , Blogger