środa, 6 sierpnia 2014

[183] Upadłe anioły. Misja - J.R. Ward


Tytuł: Upadłe anioły. Misja
Tytuł oryginału: A Novel of the Fallen Angels. Covet
Autor: J.R. Ward
Tłumaczenie: Zuzanna Załęska
Seria: Upadłe anioły
Tom: 1
Data wydania: 12 luty 2014
Liczba stron: 456
Wydawnictwo: Videograf
Cena na okładce: 37,90

Bywa, że znajdujemy to, czego nam trzeba, bez szukania.

Nie myślcie sobie, że tę książkę brałam tak w ciemno. Co to to nie. Pierwszy raz z autorką miałam styczność, kiedy odkryłam jej serię Bractwo Czarnego Sztyletu. Chyba nie muszę pisać, że od razu przypadła mi do gustu i stwierdziłam, że muszę przeczytać każdą jej książkę? To było dawno temu - całą serię czytałam na ekranie laptopa marząc, by stanęła w całości na półce. Do tej pory tak się jeszcze nie stało - muszę poszukać wyprzedaży, na której ją dorwę, albo co. Mimo upływu lat do tej pory pamiętam, mniej więcej, wydarzenia z tamtych książek. A minęło już trochę lat... Pięć? Sześć? Nie czytałam wszystkich tomów, jakie wyszły. Zatrzymałam się, bodajże, na piątym? Po lekturze Upadłych aniołów poczułam taką chęć, by jeszcze raz wejść do świata Bractwa Czarnego Sztyletu. J.R. Ward ma w sobie to coś i cieszę się, że rozpoczęła nowy cykl. 

Wojna między aniołami a demonami toczy się od zarania dziejów. Szala zwycięstwa przechyla się raz na jedną stronę, raz na drugą. Obie strony postanawiają znaleźć człowieka, który tą wojnę rozstrzygnie. Wybrany zostaje Jim Heron. Jest w nim po równo dobra i zła, więc żadna ze stron nie miała przeciwwskazań. Musi on zająć się siedmioma duszami, które stoją na rozdrożu. Dowiaduje się on o swojej misji w dość nie typowy, pechowy wręcz, sposób. Kiedy na budowie, na której pracuje, pojawia się szef w towarzystwie pięknej dziewczyny (którą notabene Jim poznał bardzo dogłębnie poprzedniej nocy w barze) potyka się i wpada do kałuży - razem z kablem podpiętym do prądu. Budzi się w, można to tak nazwać, przedsionku nieba i rozmawia z kilkoma facetami - aniołami? Dostaje swoje zadanie, po czym budzi się w szpitalu. Jak się okazuje - pierwszą duszą do zbawienia jest Vin DiPietro, niesamowicie bogaty biznesmen i szef Jima.

Spotyka się on z Deviną już kilka miesięcy i planuje jej się oświadczyć. Jednak po kupnie niesamowicie drogiego pierścionka zaczyna się wahać - zauważył sygnały świadczące o zdradzie. Jego ojciec był bardzo konserwatywny w stosunku do kobiet i żadnego skoku w bok nie tolerował. Vin, mimo nienawiści do rodziców, dobrze pamięta reguły taty i, chcąc nie chcąc, trochę się ich trzyma. Devina i Jim, który z Vinem nawet się zaprzyjaźnił, postanawiają trzymać swoje spotkanie w tajemnicy przed milionerem.

Jeszcze jedną bohaterką książki jest Marie-Terese. Jest ona matką siedmioletniego chłopczyka i... prostytutką w nocnym klubie. Nie pracuje jednak w tym zawodzie, bo lubi. Ma ogromne długi po poszukiwaniu synka, który został porwany przez ojca, oraz rozwodzie. Mężczyzna jednak nie odpuścił i dalej jej szuka. Kobieta ukrywa się i syna pod fałszywymi danymi i pilnuje go jak oka w głowie. Los chce, że spotyka ona na swojej drodze Jima i Vina.

Zanim cokolwiek powiem o fabule... Dlaczego na okładce widzę dwa dinozaury? Widocznie mam zbyt bujną wyobraźnię, bo nie mogę pozbyć się tego obrazu z głowy. Wydanie samo w sobie bardzo mi się podoba. Szczególnie papier. Kartki są dosyć grube i to sama przyjemność czytać i przewracać te strony. Przyznam, że to dopiero czwarta książka tego wydawnictwa, którą mam w rękach, jednak wydaje mi się, że każde ich wydanie spełnia wszystkie wymogi, jakie czytelnik mógłby im postawić. Przynajmniej ja. Bardzo podoba mi się sposób, w jaki ta książka wygląda na półce i mam nadzieję, że szybko wyjdą kolejne tomy, bo po prostu już nie mogę się ich doczekać. J.R. Ward jest moją kolejną Charlaine Harris. Podobnie jak w przypadku tej drugiej pisarki, marzę po prostu, by wszystko, co napisała J.R. Ward stało sobie na osobnej półeczce.

Upadłe anioły, podobnie jak Bractwo Czarnego Sztyletu, nie są przeznaczone dla młodszych, czy nawet dojrzałych, czytelników. Może nie aż tak, żebym stwierdziła, że pół okładki powinno zasłaniać wielkie +18, jednak sceny tam opisane nie są zbyt odpowiednie dla takich... wczesnych nastolatków. Sama pamiętam, jak zareagowałam czytając pierwsze tomy Bractwa. Ciekawa jestem, jak przyjmę je w tym wieku. Takie erotyczne wstawki w książkach fantastycznych w ogóle już mnie nie dziwią, szczerze Wam powiem. Taka moda? A może to po prostu tam pasuje. Podobnie jak język. Jeśli wulgaryzmy w oczy Was kują omijajcie tą książkę szerokim łukiem. Chociaż w tym wypadku moja rada brzmi: ryzykujcie i bierzcie w ciemno. Warto.

Po skończeniu Misji od razu stwierdziłam: chcę takiego Jima. Albo Vina. Albo obu. Zakochałam się w nich od razu. Charakter pierwszego z nich jest niesamowity. Do tego mam słabość do takich książkowych mięśniaków. Same mięśnie i dobre serce to zdecydowanie mój ulubiony typ bohatera książkowego. Żadnych czułych, milusich. Co to to nie. Jeśli chodzi o Vina to zaimponował mi swoim opanowaniem i chłodem. To drugi typ bohaterów, który lubię. Wiem, nie powinno się wnikać w mój gust dotyczący facetów, bo można się nieźle zdziwić. Zastanawiam się, czy nie zrobić na blogu zestawienia dziesięciu moich ulubionych bohaterów książkowych. Jesteście za?

Zdziwiłam się też, że nie irytowała mnie żadna damska postać w tej książce. Nowość, naprawdę. Z tego co wiem większość dziewczyn reaguje podobnie jak ja. Cóż, większość z tych książkowych bohaterek jest po prostu... głupia. Piszczy, krzyczy i ucieka. Ostatnio dużo pojawiło się książek, w których dziewczyna jest nawet odważniejsza od swojego adoratora, ale to też się robi w  pewnym momencie denerwujące. Gdzie tu oryginalność? Na szczęście Marie-Terese jest gdzieś tak pomiędzy. I dzięki Ci, autorko, za to. Inaczej chyba bym nie zdzierżyła. Oby więcej takich kobiet na kartach powieści. Od razu świat robi się piękniejszy.

Żałuję, że skończyłam dzisiaj tę książkę, naprawdę. Jest ponuro, pada. Właśnie w takie dni najlepiej czytać takie pozycje - wciągające bez reszty. Patrząc za okno mam ochotę jeszcze raz zabrać się za Upadłe anioły. Szkoda tylko, że na początku nie mogłam się jakoś wciągnąć w historię. Jednak dwa rozdziały później wszystko szło już jak powinno, a mnie trudno było zobaczyć bez tej książki. Zdecydowanie nie mogę się doczekać następnego tomu.

Ogólna ocena: 09/10

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję wydawnictwu Videograf!

3 komentarze:

  1. Hahahaha! Takie samo wrażenie - dwa dinozaury! Nawet dodałam kiedyś komentarz co do tej książki z dinozaurami na blogu Sherry :)
    Widać nie tylko ja mam jakąś skrzywioną wyobraźnie.
    Co do samej książki od dawna mam na nią ochotę, ale jakoś nie po drodze mi z nią.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam jakoś chwilę po premierze, ale się z deka wynudziłam...

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja jeszcze nic nie czytałam tej autorki, lecz będę musiała to zrobić.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...