poniedziałek, 29 lutego 2016

Nowości: co w lutym?


Minął właśnie mój pierwszy miesiąc w Londynie. Tak jak się spodziewałam - egzemplarzy recenzenckich - tych papierowych - jest tutaj nie za dużo. Te, które przyszły były dość niespodziewane lub po prostu oprócz nich otrzymałam pdfa. Nie wiem co bym zrobiła bez czytnika ebooków! Trochę się ich uzbierało, szczególnie Bukowskiego. Jeśli chodzi o angielskie tytuły to jestem straszną sroczką i kupiłam troszkę tych, których okładki mnie zainteresowały. Nie jest ich aż tak dużo, jak można się było tego po mnie spodziewać, więc jestem z siebie dumna. Marcowe zapowiedzi są cudowne i nie zrezygnuje ze wszystkich. Jak to dobrze, że istnieje poczta...


Dickens ostatnio pojawia się na każdym kroku, który zrobię. Wydanie z Barnes & Noble jest prezentem od chłopaka. Dumnie stoi koło Sherlocka, którego oczywiście ze sobą zabrałam. Mam nadzieję, że uzbieram jeszcze kilka książek z tej serii, zanim przyjdzie mi wrócić do Polski w czerwcu. Chętnie zostałabym tu dłużej, jednak egzaminy wstępne nie wybierają... 

Biografię Dickensa upolowałam za jakieś marne grosze. Trafiłam chyba akurat na promocję trzy za funta... Więc w przeliczeniu na polskie... Kosztowała mnie ona niecałe dwa złote. Jest to wręcz grzechem, sprzedawać tak tanio taką cegiełkę...


Kolejna książka kupiona od tak. Może za funta? Nie mam pojęcia. Flood mnie zaciekawiło tym razem opisem fabuły (!), a nie okładką. Nie wiem, kiedy ją przeczytam, ale korzystam z tych cen póki mogę. Jeśli chodzi o tą książeczkę po japońsku... Sama nie mam pojęcia, co to jest. Zawsze chciałam mieć w swojej biblioteczce książki w różnych językach. Po prostu mieć. Skoro jakaś po japońsku stanęła mi na drodze i kosztowała marne pięćdziesiąt pensów... 


Nieświadomie kupiłam dwie książki jednego autora. Ach, ta magia okładek. Coś czuję, że kiedy wrócę do domu już całkowicie zasypię mój pokój. Polskie pozycje przykryją te angielskie, a ja będę zmuszona przeprowadzić się do przedpokoju...


Co jak co, ale to jest książka, którą kupiłam nie ze względu na okładkę czy opis... Tylko na sam fakt, że to od niej zaczęła się moja przygoda z blogowaniem, a przynajmniej nazwa owego bloga. Nie mogłam jej zostawić takiej samotnej na półce, więc szybko wylądowała w moim koszyku. 


Książkę Davida Mitchella sprezentował mi chłopak. Chyba też poleciał na okładkę... Tak czy inaczej kiedyś raczej ją przeczytam, gdyż autora jestem bardzo ciekawa. Author, Author, Davida Lodge, mogliście już widzieć w którymś odcinku Paper Towns. Bardzo się z niej cieszę. Szczególnie dlatego, że jest to egzemplarz z autografem. Jak przejść obok takiego obojętnie?


Pewnie nikogo nie dziwi, że pierwszą książką, jaką kupiłam, była ta - dotycząca Sherlocka Holmesa. Niedługo wybieram się do Muzeum Sherlocka, więc na pewno jakąś jeszcze tam zakupię. No i mam na oku takie cudowne zbiorcze wydanie... Co poradzić. Jestem beznadziejnie chora na sherlockoholizm.


Ebook od wydawnictwa Noir Sur Blanc. Tak miło mi się z nimi współpracuję, że z radością oczekuję na kolejne pozycje Bukowskiego. I wbrew pozorom - choć czytam przynajmniej dwie jego książki tygodniowo - ciągle nie mam dość i chcę więcej. ŚRODY Z BUKOWSKIM tak szybko się nie skończą... 


Zbrodnia hrabiego Neville'a to przedpremierowy ebook od wydawnictwa Literackiego. Do premiery jeszcze sporo czasu, gdyż jest ona końcem kwietnia, ale książka jest tak cudowna - a liczy tylko lekko ponad sto stron! - że nie mogłam się powstrzymać i napisałam już recenzję. Niedługo się pojawi, a ja powiem Wam tylko: czekajcie na tę książkę!


Przedpremierowy ebook Samulki, od wydawnictwa Otwartego. Dzisiaj ma swoją premierę, więc mogę poradzić Wam tylko jedno - biegnijcie do księgarni!


Kolejny przedpremierowy ebook od wydawnictwa Otwartego. Tym razem jest to W krainie wodospadów, Sofii Caspari. Cała Saga argentyńska jest już za mną i naprawdę bardzo mocno pokochałam tą serię. 


Fragmenty winem poplamionego notatnika od wydawnictwa Noir Sur Blanc. Niedługo pojawi się recenzja, gdyż książka już za mną. Trochę żałuję, że otrzymuję tylko ebooki, jednak na pewno po powrocie do Polski zaopatrzę się we wszystkie książki Bukowskiego w wydaniu papierowym. Już widzę, jak to będzie cudownie wyglądało na półce...


Kłopoty to męska specjalność, czyli kolejna pozycja w ŚRODZIE Z BUKOWSKIM od wydawnictwa Noir Sur Blanc


Bukowski, Bukowski... Jeszcze więcej Bukowskiego od Noir Sur Blanc... 


Nie, KREATYWNA SOBOTA nie wraca. A przynajmniej nie regularnie. Jak zobaczyłam zapowiedź tej kolorowanki od wydawnictwo Vesper wiedziałam po prostu, że muszę ją mieć. Czeka już na mnie w domu i niedługo zabiorę się za kolorowanie motylków, a dla Was pojawi się niedługo jakaś recenzja. Wszystkie zdjęcia tego, co w Polsce, zrobiła moja mama. Wyszło jej to całkiem nieźle, jak na pierwszy raz.


Tak długo czekałam na tę książkę, a teraz ona jest w Polsce, a ja tutaj. Nie prosiłam o nią wydawnictwa IUVI, jednak cieszę się, że o mnie pamiętali. Mam nadzieję, że mama szybko mi ją podeśle, gdyż po prostu już się nie mogę doczekać tej przygody. Poprzedni tom był cudowny i wydaje mi się, że ten będzie jeszcze lepszy.


Finalny egzemplarz W krainie wodospadów od wydawnictwo Otwarte. Czekam jeszcze na egzemplarze poprzednich tomów, które mają przyjść razem z Samulką. Mam nadzieję, że wydawnictwo nie zapomni, gdyż bardzo chętnie ugoszczę u siebie na półce calutką serię.


Anatomia uległości to egzemplarz od autorki świetnej serii Eperu. Spodziewałam się jej jeszcze w styczniu i żałuję, że już nie mogę jej przeczytać tylko muszę czekać, aż mama podeśle mi paczkę. Jest to naprawdę dobijające... 


W paczce od wydawnictwa Rebis znalazłam takie perełki. Na Rycerzy wojennego nieba nabrałam ochoty w momencie, gdy zakochałam się w jednej piosence Sabatonu. Mam nadzieję, że będzie dobrze napisana - tylko tego obawiam się w książkach historycznych. Nudy. Ostatnio nadrobiłam Pół świata i teraz czekam - czekam tak bardzo! - aż będę mogła przeczytać Pół wojny


Po bardzo dobrym pierwszym tomie czas na drugi. Obsesja czeka na wysłanie przez mamę. Mam nadzieję, że utrzyma poziom i wydawnictwo Kobiece szybko wyda trzeci.


Magonia znalazła się w EpikBoxie z tego miesiąca. Nie mam pojęcia, kiedy ją przeczytam, jednak cieszę się, że ją mam. Zapowiada się naprawdę cudowna lektura. No i popatrzcie na tą okładkę!


Ta nowiutka książeczka już tylko czeka na chwilę, gdy ją przeczytam. Przesyłka od wydawnictwa SQN cieszy moje serce i jest taka piękna, jak wszyscy mówili. Mam nadzieję, że również w środku będzie miała coś wartego uwagi.

18 komentarzy:

  1. Tyle książek *.* Sama radość~~ Sama chętnie bym przeczytała którąś z tych książek w j. angielskim (biografię Dickensa albo Paper Towns <3 )
    http://mirella-view.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle miłości <3 <3
      Paper Towns obowiązkowo :D

      Usuń
  2. Ależ Ci zazdroszczę! O.o
    Też chcę mieć bibliotekę pełną książek w różnych językach - tylko tak dla posiadania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio właśnie żałowałam, że nie kupowałam po jednej w każdym kraju, w którym byłam.. :c

      Usuń
  3. Same cudeńka ^^ Ile z chęcią bym ci podebrała! :D Czekam na recenzje "Kamień i sól", sama jestem po pierwszym tomie i noe mogę doczekać się kontynuacji :)

    Pozdrawiam, Maniaczka książek!
    countrywithbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też czekam aż mi ją mama podeśle bo mnie już ciekawość zżera :D

      Usuń
  4. Te dwie pierwsze cegły prezentują się świetnie. Poza tym widzę, że mnóstwo e-booków, no bo to Bukowski oczywiście. :) Abercrombie obowiązkowo do poznania w marcu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na półce też :D Pobyt tutaj ma ogromną zaletę: tyle przestrzeni na książki!
      A co do Abercrombiego to gdybym miała pod ręką już bym pochłonęła :D

      Usuń
  5. Hehe, duże mieszkanko masz czy chodzi Ci o to, że wszystkie książki masz w Polsce a tam jest całe mieszkanie do zagospodarowania? :D
    Ja też, jestem ciekaw jak się skończy. A niedługo Sanderson, i Abercrombie tom: 2. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To drugie :D
      Wiem - już bym przeczytała, a tu jeszcze czekać aż z Polski dotrze... :c

      Usuń
    2. Hehehe, no dobra, ale to potem będzie trzeba przewieźć. :P Pisałaś, że tam nie zostajesz na stałe, więc półi w domu będę się uginać.

      Usuń
    3. Półki raczej nie - podłoga. Mam nadzieję, że do sąsiada nie zawitam :D

      Usuń
    4. A tam się będziesz sąsiadem przejmować. Jego problem, że sufit ma niezabezpieczony. :P

      Usuń
    5. Przyznaję Ci rację :D

      Usuń
  6. Sherlock! <3 Kocham to zdjęcie! No i obłowiłaś się ładnie, funt do funta i się uzbiera. XD
    Mówisz, że połka językowa taaak? :D hue hue hue. *niecny plan, niecny plan...* XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sherlock forever <3
      Półka może niekoniecznie, ale jeden panel na podłodze... :D

      Usuń
  7. Przeogromnie zazdroszczę "Osobliwych i cudownych przypadków Avy Lavender". Książką Joe Abercrombiego też bym nie pogardziła ;)
    Świetne nabytki! Pozdrawiam serdecznie i życzę zaczytanego marca :D
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...