12 CM, 1228 STRON

02.07.2018

Dzisiejszy dzień rozpoczęłam od Przeklętych świętych. Nie zastanawiałam się nawet nad tym, po prostu jakby od początku wiedziałam, że to będzie pierwszy przeczytana w 7ReadUpie książka. Nigdy wcześniej nie czytałam żadnej książki tej autorki, chociaż dawno temu próbowałam zacząć przygodę z Kruczym cyklem, jednak nie dałam rady przebrnąć przez pierwszy tom. Miałam więc lekkie obawy, jednak koniec końców zabrałam się za czytanie bez negatywnego nastawienia.

Pierwsze sto stron nie zachwyciło. Do końca nie wiadomo, o co w tej historii chodzi, a wprowadzenie nas do tego pokręconego świata nie jest łatwe. Klimat przypomina mi Amerykańskich bogów, więc to akurat jest bardzo na plus. Nawet bym się nie zdziwiła, gdyby autorka na Gaimanie się wzorowała. Nie rzuca się to jednak za bardzo w oczy, więc plus też za oryginalność. 

Oficjalnie ta książka to geniusz. Nie spodziewałam się tego i jestem w szoku, jednak skończyłam czytać i to na pewno jedna z lepszych książek tego roku. Może wszystko zależy od nastawienia. Spodziewałam się, że nie dam rady przez Przeklętych świętych przebrnąć, a tu proszę. Takie rzeczy! Teraz nie mam pojęcia, za co się zabrać.

03.07.2018

Zapowiada się całkiem dobry dzień. Udało mi się już przeczytać Trzy dłuższe historie, Mrożka. I wiecie co? Chyba nie będę pisać recenzji, tak bardzo mi się ta książka nie podobała. Brakło mi tutaj tej ogromnej ilości humoru, który był w Czekoladkach dla Prezesa i w Tangu, a tutaj - chociaż zauważyłam dobry zamysł na opowiadania - zdarzyło mi się nudzić. Najzwyczajniej w świecie się zawiodłam i dziękuję Bogu, że to tak krótka książka, bo pewnie inaczej nie dobrnęłabym do końca.

Zaraz wyjeżdżamy do okulisty. Okropnie mi się nie chce jechać na tę coroczną kontrolę. Od czternastu lat odwiedzam tę samą okulistkę i muszę przyznać, że bardzo ją lubię. Wyprowadziła mnie całkiem z wady, a miałam okulary jak denka od butelek. Plus sześć u dziecka to bardzo dużo, tak myślę. Byłam ślepa jak kret, a teraz jestem praktycznie na zero. I widzę. Coś niesamowitego.

Uh. Ten dzień jednak okazał się być tragedią. Po wizycie u okulisty postanowiliśmy pojechać dalej, na zakupy. Problem w tym, że Rzeszów jest jednak te 120 km od naszego miasta i dosyć późno wylądowaliśmy w galerii. Nie dość, że nic mi się nie podobało, to jeszcze wizyta w Pizza Hut zakończyła się jedną wielką kłótnią każdego z każdym. Bardzo nie lubię, jak się mnie na siłę uszczęśliwia. A powrót to już była masakra, aż nie warto o tym pisać. Wzięłam ze sobą Królewicza i żebraka, ale nawet jej nie wyjęłam z torebki.

04.07.2018

Całkowicie nie potrafię ostatnio robić zdjęć. Mój instagram umrze niedługo, tak mało osób tam zagląda. Plan na dzisiaj: kupić płyty DVD, odebrać próg do auta, przeczytać Królewicza i żebraka.

Zamiast czytać - bardzo mi się ta książka podoba - nadrabiam zaległości na YouTube. Przyszła do mnie wielka paczka od Zysku i czekam, aż Maciuś wróci do domu (bo nadal żyjemy w moim domu rodzinnym na walizkach), a musiał pomóc przy remoncie tam, gdzie mieszkamy, także czekam na tę siedmiokilową paczkę. Zdecydowanie jestem niecierpliwa. Nadrobię jeszcze wczorajszy i dzisiejszy filmik Ellie i Jareda i zabieram się za czytanie. Coś mi życie nie idzie ostatnio.

Przy okazji: czy warto wymienić iPhone 7 na 8? Jakość zdjęć w moim mnie w ogóle nie zadowala, co widać na powyższym zdjęciu.

05.07.2018

Mam dzisiaj imieniny, więc pewnie znowu dużo nie poczytam. Kawa z mamą zapowiada się dobrze. Jest tak ciepło, że nie da się siedzieć w domu. Przeczytałam kilka stron Królewicza i żebraka i nie mogę znaleźć sobie miejsca.

Jakim cudem jest już wieczór?! Miałam zamiar skończyć Twaina, ale czarno to widzę. To będzie najgorszy z możliwych maratonów coś czuję. Siedmiu książek nie przeczytam. Nie ma szans.

06.07.2018

Zapomniałam Wam pokazać, co było w tej paczce od Zysku, którą dostałam. Może nie wiecie, ale jestem wielką fanką piłki nożnej, szczególnie Juventusu. Mecze, których teraz pełno, oglądam i dlatego ta paczka mnie mocno ucieszyła. Upchałam na razie te książki na moich regałach - bo jestem w domu rodzinnym, tak przypominam, remonty - i kiedyś na pewno do nich zerknę. W paczce były też napoje 4move, których wcześniej w sklepach nie widziałam. Pewnie niedługo się pojawią. Zabrali mi już wszystko, tylko wodę mineralną zostawili, dzieckiem się perfidnie tłumacząc.

Skończyłam Twaina! Bardzo mi się ta książka podobała. Teraz mam ochotę pooglądać Barbie, Księżniczka i Żebraczka. Rany boskie. Przyznam, że od razu wiedziałam, że Królewicz i żebrak mi się spodobają. Lubię historie tego typu i dziwię się, że czytanie zajęło mi tyle czasu.

Teraz zabiorę się za czytanie czegoś, co przyszło tego samego dnia, co ta zyskowa paczka. Cieszę się, że udało mi się dorwać Jak upolować pisarza? bo to się wydaje książką idealną dla mnie, czymś lekkim, czego teraz potrzebuję.

07.08.2018

Historia tego zdjęcia pojawi się na Instagramie, więc nie będę się nad tym rozwodzić. Jak upolować pisarza? nawet mi się podoba. Główna bohaterka jest irytująca i naprawdę przypomina sporą część dzisiejszej młodzieży i osób koło trzydziestki. Spodziewałam się jedynie, że będzie tutaj więcej poczucia humoru, a ten obiecany romans bardziej mnie wciągnie. Jak na razie to wydaje mi się, że ta relacja Bena i Casey wcale nie wyjdzie na główny plan i to nie o to tutaj chodzi. Z jednej strony to ciekawe, że to nie puste romansidło. Z drugiej... Właśnie czegoś takiego w tym momencie chciałam.

Po długim spacerku z M. powinnam zabrać się za czytanie, ale jakoś nie mam ochoty. Chętnie poszłabym po prostu spać, ale mecz sam się nie poogląda. Jestem na siebie zła, że tak słabo mi ten 7readup idzie. Jutro ostatni dzień.

Zapomniałam wczoraj napisać recenzję!

08.07.2018

Planuję dzisiaj usiąść i skończyć czytać Jak upolować pisarza? i może jeszcze zacząć Łzy Mai. M. robi obiad, więc mam sporo czasu dla siebie. Myślałam, że wybierzemy się dzisiaj nad wodę, ale telefon mówi, że będzie lało, więc jak zawsze pupa z tego wyjdzie. Ale przynajmniej zrealizuję swój plan!

Właśnie wróciliśmy znad Soliny. Widzieliście pewnie tę wycieczkę na instastory, także rozwodzić się nie będę. Padać nie padało. Co za niespodzianka, że iPhone'a pogoda się pomyliła! Pojechałam w sukience, ale było tak gorąco, że musiałam zajść do sklepu i kupić spodenki i koszulkę, żeby nie zaparzyć siebie i dziecka. Ale takie cudowne spodenki kupiłam - na promocji! - że mam nadzieję, że nawet jak mi jeszcze tłuszczu i dziecka przybędzie, to i tak będą pasować, takie gumowe są. Miałam teraz siąść i czytać, ale uznałam, że wyciągam M, mamę i brata na hamburgera. Wiwat ciążowe zachcianki! Jakim cudem dalej się mieszczę w xs?

Skończyłam Jak upolować pisarza? i jutro pewnie pojawi się recenzja. W piątek zapomniałam, jutro będę pamiętać. Obiecuję! Podsumowując przeczytałam cztery książki, 1228 stron, 12 centymetrów. Jak na tydzień, gdzie praktycznie nie siedziałam w domu, wypłakiwałam sobie oczy i żyłam w stresie jest całkiem w porządku. Ale miało być lepiej. Dużo lepiej... Teraz wrócę do czytania Domu wschodzącego słońca. Naprawdę tęsknię za tą historią...

Komentarze