PRZED PREMIERĄ: JAK UPOLOWAĆ PISARZA? // SALLY FRANSON

Mamy lato, a wtedy najbardziej ciągnie mnie do książek młodzieżowych i obyczajowych. Już kiedy zobaczyłam Jak upolować pisarza? uznałam, że jest to pozycja naprawdę idealna dla mnie. Spodziewałam się romansu, który mnie pochłonie, dużej dawki poczucia humoru i jednej z tych opowieści, które na chwilę robią mieszankę wybuchową z uczuć. Bardzo czekałam na przesyłkę od wydawnictwa i gdy tylko ją otrzymałam od razu zaczęłam ją czytać, chociaż nie było jej w moich planach na maraton czytelniczy. Maraton, który poszedł mi po prostu beznadziejnie.

Casey Pedergast pracuje w agencji reklamowej, gdzie czuje się jak ryba w wodzie. Zarabia majątek, obraca się pośród znanych ludzi i zdobywa uznanie wymagającej szefowej. Ma też najlepszą przyjaciółkę, która do tej pory nie wybaczyła jej, że poszła w tym kierunku, jednak dalej się uwielbiają. Tym razem jednak fakt, że Casey próbuje dalej brutalnie piąć się po szczeblach kariery wykorzystując znanych pisarzy i ich rozgłos może je poróżnić. Pierwszą ofiarą, którą ma pozyskać do nowego projektu, jest przystojny i całkowicie w jej typie. Casey jednak nie wierzy w miłość i nie ma zamiaru zmieniać swoich przekonań dla nikogo.

Casey naprawdę ciężko polubić. Osoba, która pisała tekst z tylnej okładki nie kłamała. Jest to osoba bezwzględna, która zwraca mocno uwagę na pozory i z tego powodu nawet własne otoczenie stworzyła pod innych. Czytanie o tym, jak siada na niewygodnej kanapie ubrana w dopasowaną piżamę doprowadzało mnie do szału. Sama Casey widzi bezsens swojego zachowania, a mimo to dalej goni za pieniędzmi. Spodziewałam się, że na pierwszy plan wysunie się tutaj romans między Benem a nią, jednak Sally Franson miała co do Jak upolować pisarza? inne plany i zrobiła z lekkiej historii opowieść z przesłaniem dosyć ważnym.

Wyznałam jej, że głęboko w środku uważam, że książki są lepsze od ludzi, bo oni zawsze udają.

Przez fakt, że spodziewałam się raczej głupiutkiej opowiastki miałam pewny problem ze wgryzieniem się w tę historię. Zdaję sobie sprawę z tego, że najważniejsze przy książce jest odpowiednie podejście, ja jednak odniosłam mylne wrażenie i wyszło jak wyszło. Z drugiej strony cieszę się, że Jak upolować pisarza? ma w sobie coś więcej. Dzięki temu czas, który poświęciłam, żeby tę historię dokończyć, nie był czasem straconym. Sporo udało mi się z niej wynieść i na przykładzie Casey zrozumiałam, jakim człowiekiem nie chciałabym nigdy być. Fakt, jak bardzo człowiek daje się ponieść fali popularności i całe swoje życie poświęca uwadze innych jest przerażający.

Najbardziej brakowało mi tutaj poczucia humoru. Byłabym w stanie przebrnąć przez tę historię nawet bez romansu, jednak brak lekkości pióra i momentów, w którym można było wybuchnąć śmiechem to było dla mnie za dużo. Zużyłam sporą dawkę samoprzylepnych karteczek, bo pojawia się tutaj sporo cytatów, które wzięłam bardzo do siebie, jednak pojawiły się też chwile, gdy miałam ochotę porzucić Jak upolować pisarza? dla czegoś lżejszego, lepszego na wakacje.

 Najprawdopodobniej większość z nas żyje, oszukując samych siebie.

Brakowało mi też relacji Bena i Casey, bo chociaż autorka nam ją obiecuję, to dawkuje ją tak ostrożnie, że praktycznie jej tu nie ma. Być może to po prostu otwarte drzwi i pojawi się kolejna część, ale ja raczej po nią nie sięgnę. Mimo rozwoju głównej bohaterki i tego, w jakim kierunku poszła fabuła, to jestem trochę zmęczona stylem pisania Sally Franson. Chociaż przesłanie naprawdę mi się spodobało, to nie jest to wystarczające. Wbrew pozorom ta historia nie pasuje do letniego klimatu. Polecałabym bardziej zabrać się za Jak upolować pisarza? jesienią.

Ogólna ocena: 06/10 (dobra)

724 // Jak upolować pisarza? // Sally Franson // Lady's Guide to Selling Out // Joanna Dziubińska // 18 lipca 2018 // 384 strony // Wydawnictwo Znak // 39,90 zł

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu!

Komentarze

  1. Już któryś raz spotykam się z opinią, że ta książka okazuje się być całkiem inna niż się spodziewano. Raczej sobie odpuszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka zdecydowanie nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się okazało dla mnie też nie do końca :D

      Usuń
  3. Mnie również książka niezbyt przypadła do gustu... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki widać los tej pozycji :D A tak na nią czekałam...

      Usuń

Prześlij komentarz

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)