Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Zielona Sowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Zielona Sowa. Pokaż wszystkie posty
BIBLIOTECZKA LEONA: RYBKA KLARA CHCE MIEĆ PRZYJACIELA // MOPS HENIO DOSTAJE KOŚĆ

maja 18, 2020

BIBLIOTECZKA LEONA: RYBKA KLARA CHCE MIEĆ PRZYJACIELA // MOPS HENIO DOSTAJE KOŚĆ

Każdy, kto ma dzieci wie, jak trudny jest temat emocji. Ja nie potrafię poradzić sobie z niektórymi uczuciami, a co dopiero maluch, który tak naprawdę jest rzucony na głęboką wodę w tym temacie. Rybka Klara chce mieć przyjaciela i Mops Henio dostaje kość to pozycje już dla maluchów, chociaż ostrzegam, że strony nie są kartonowe. Miało to dla mnie duże znaczenie jeszcze dwa miesiące wcześniej, ale teraz już nie obawiam się, że Leon niechcący podrze kartki.

Radość i smutek są tutaj przedstawione w bardzo prosty i zrozumiały dla dziecka sposób. Tekstu też nie jest jakoś specjalnie dużo, więc znudzenie się malucha raczej tutaj nie grozi, chociaż tematyka nie każdemu do gustu przypadnie. Staram się raz na jakiś czas z Leonem te dwie książeczki przeczytać, chociaż on nie zawsze ma na to ochotę. Temat emocji nie interesuje go jakoś specjalnie. A szkoda, bo on również ma z nimi spory kłopot. 

Takie książeczki są bardzo potrzebne i mam nadzieję, że pojawią się też o innych emocjach. W prosty sposób jak się okazało można wytłumaczyć naprawdę dużo i dobrze, że takie tytuły istnieją, bo wspomogą mnie w tym żmudnym procesie uczenia Leona jak sobie radzić z emocjami. Sama na pewno nie dałabym rady i nie wiem jak radzą sobie rodzice, które nie czytają dzieciom. 

Nie byłabym sobą, gdybym przemilczała temat ilustracji. Może mnie nie zachwyciły, ale podobają mi się. Widać, że są przeznaczone dla dzieci, ale nie są też niepotrzebnie uproszczone i widać, że ich twórca nie traktował dzieci jako kogoś, kto nie doceni jego pracy. Wręcz przeciwnie. Cieszę się, że na polskim rynku mamy teraz tyle pozycji z ważnymi przekazami i pomagającymi w rozwoju dzieci. 

Za książeczki dziękuję wydawnictwu Zielona Sowa!


Wyświetl ten post na Instagramie.

Kolejne z naszych nowości. Byłam bardzo ciekawa tych książeczek, bo temat emocji jest jednym z tych trudniejszych i ciężko jest przekazać go w sposób zrozumiały dla malucha. Tutaj mamy jednak tak przyjaznych bohaterów i łagodnie skonstruowaną fabułę, że już ponad roczny maluch powinien słuchać z zaciekawieniem. Do tego ilustracje! Bardzo mi się podobają i mam nadzieję, że powstaną inne jeszcze książeczki w tej serii, to kupię je sobie dla tych ilustracji 🤪 Coraz więcej u nas takich książeczek z większą ilością tekstu i cieszy mnie to, bo Leon ma dziesiątki książeczek dla takich dzieciaczków w których na stronę jest jedno słowo i czytanie takich strasznie męczy. Na szczęście teraz wybiera bardziej ambitne lektury. 🤪 Też wybieracie książki dla dzieci przez pryzmat swoich upodobań? 🤣 ———————————————— #ksiazka #ksiazkanadzis #ksiazkadobranawszystko #ksiazkadladzieci #ksiazkidladzieci #książki #książkidladzieci #ksiazkimojamilosc #kochamksiążki #czytamzdzieckiem #malyczytelnik #biblioteczka #biblioteczkaleona #bookstagramtopasja #bookstagram #bookstagrampl #czytambokocham #instamama #zielonasowa #bookshelf #bookworm #bookhaul #noweksiążki
Post udostępniony przez Karolina & Leon 👶🏼 & Luna 🐱💔 (@_kyou_)
BIBLIOTECZKA LEONA: BYĆ JAK BERNARD // SIMON PHILIP, KATE HINDLEY

maja 12, 2020

BIBLIOTECZKA LEONA: BYĆ JAK BERNARD // SIMON PHILIP, KATE HINDLEY

Biblioteczka Leona rozrasta się coraz bardziej. Tym razem nie pojawiają się w niej już tylko lektury dla maluszków, gdzie znajdziemy po jednym słowie na stronę, a książki już dla dzieci dużo bardziej rozumnych. Wychodzę z założenia, że nie ma czegoś takiego jak dziecko za małe na książkę, o ile oczywiście jest nią zainteresowane i nie przekazuje ona szkodliwych treści. Leon ostatnio najchętniej sięga po Akademię Mądrego Dziecka i tytuły z serii Bobas odkrywa naukę. Z fascynacją słucha o fizyce kwantowej, kwarkach, inżynierii lotniczej... A przecież nie ma jeszcze nawet półtora roku.

Kiedy inne króliczki podskoczyły, ja też podskoczyłem. Kiedy skakały, skakałem i ja. Kiedy spały, ja też kładłem się spać. Podobnie jak oni, śniłem. Ale MOJE sny nie były takie same. Były mniej... królicze.
Bernard decyduje, że nie będzie już taki jak wszystkie inne króliczki. Nie ma zamiaru ruszać noskiem i nadstawiać uszu. I podczas gdy inni mogą śnić o marchwi, marzenia Bernarda są czymś więcej... są dyskoteką! Zaczyna skromnie, od tupania nóżką, ale kiedy w końcu wpada w rytm, to z wdziękiem bawi się podczas Króliczego balu Filipa i Izy. Bernard pokazuje światu, że bycie sobą jest najlepszą rzeczą, jaką może zrobić każdy króliczek.

Nie da się nie lubić Bernarda. Ten króliczek jest tak przyjemnym głównym bohaterem, że sama z radością do niego wracam. Towarzyszenie Bernardowi w odkrywaniu siebie i w podjęciu decyzji o byciu sobą to ważna lekcja dla malucha. Uczy, że nie musimy robić tego, co inni. Że oryginalność nie jest czymś złym, o czym w dobie dzisiejszego internetu wszystkim się jakoś zapomniało. Wszędzie ten sam styl, te same zdjęcia zainspirowane czyimiś innymi... Bernard uczy: bądźmy sobą, bo odmienność tworzy piękno tego świata.

Obawiałam się trochę, że Leon może nie wytrzymać do końca tej książeczki, bo jednak tekstu tutaj jest sporo. Niepotrzebnie jednak. Być może nie pojął jeszcze do końca przekazu płynącego z Być jak Bernard, ale jest zafascynowany ilustracjami i tą historią. Przyznam, że ja sama jestem w nich zakochana. Te obrazki! Kate Hindley zrobiła coś niesamowitego i nie jestem w stanie przejść obok tej książki obojętnie. Bardzo często ściągamy ją z jej honorowego miejsca, żeby wszyscy widzieli tę okładkę, i tylko ją przeglądamy. 

Duży - ogromny! - format może i jest nieporęczny dla małych rączek, ale dzięki niemu ilustracje są jeszcze piękniejsze i muszę już skończyć o nich opowiadać, bo mogę tak godzinami. Zdecydowanie to ważna i potrzebna książka, która pozwoli dziecku wykształcić samoświadomość i poczucie własnej wartości, choćby miało inne zdanie niż reszta świata.

★★★★★★★★★★

Za książeczkę dziękujemy wydawnictwu!

Zostaw nam serduszko!



Wyświetl ten post na Instagramie.

Dzisiaj opowiem Wam o książce, która wyładowała w mojej topce książek dla dzieci. „Być jak Bernard” to pozycja bardzo ważna, bo o byciu sobą w tłumie tych, którzy próbują być tacy sami. Mały króliczek jest postacią bardzo przyjazną i przyjemną w odbiorze, a ilustracje to MISTRZOSTWO. Zwracam zawsze uwagę na oprawę graficzną i nie mogę obok Bernarda przejść obojętnie. Patrzy tak na mnie z regału - bo znajduje się na samym przodzie, by okładka była zawsze widoczna - że nie mogę się nigdy powstrzymać i zawsze z Leonem albo ją razem przeczytamy albo tylko przejrzymy ilustracje. Tekstu jest sporo, ale o dziwo Leon nie ma problemu z wysiedleniem w miejscu i wysłuchaniem jej do końca. A to naprawdę najlepsza rekomendacja. ———————————————— #bookstagram #bookstagrampl #bookstagramtopasja #byćjakbernard #zielonasowa #książki #ksiazkidladzieci #książkidladzieci #kochamksiążki #ksiazka #ksiazkanadzis #ksiazkadobranawszystko #ksiazkadladzieci #booksforkids #recenzjaksiążki #recenzjaksiazki #biblioteczkaleona #biblioteczka #bookshelf #bookworm #bookphotography #bookreview #instaksiążka #bemorebernard
Post udostępniony przez Karolina & Leon 👶🏼 & Luna 🐱💔 (@_kyou_)
BIBLIOTECZKA LEONA: JADZIA PĘTELKA ROBI SIKU // BARBARA SUPEŁ, AGATA ŁUKSZA

maja 06, 2020

BIBLIOTECZKA LEONA: JADZIA PĘTELKA ROBI SIKU // BARBARA SUPEŁ, AGATA ŁUKSZA

Temat odpieluchowania jest u nas na tapecie od sierpnia ubiegłego roku. Że to niby za szybko, zacząć odpieluchowywać ośmiomiesięczne dziecko? To temat na inny wpis i zbieram się do niego już bardzo, bardzo długo. Leon rozumie, do czego służy nocnik i toaleta i jestem pewna, że gdy zacznie kontrolować pęcherz sam się zbuntuje i odrzuci pieluchy. Na razie jednak mimo wszystko sięgamy po książeczki dotyczące korzystania z nocnika. Nabytą wiedzę przecież trzeba utrwalać.

Jadzia dostała prezent! Ale co to? Coś na głowę, coś do przechowywania zabawek? Nie, to nocnik do robienia siku! Staś – brat Jadzi – o tym wie, ale Jadzia dopiero uczy się, do czego służy nowy przedmiot. Czy malutkiej dziewczynce uda się z nim oswoić?

To nasza pierwsza książeczka z Jadzią Pętelką w roli głównej. Byłam bardzo jej ciekawa, gdyż Leona biblioteczka do tej pory składała się głównie z kartonowych książek z małą ilością tekstu, ale teraz coraz chętniej sięgamy po pozycje dla starszych dzieci. Leon książeczek nie niszczy, nie drze kartek, więc spokojnie mogłam mu dać do nich swobodny dostęp. Od samego początku może sięgać po tytuły jakie chce i nie bronię mu tego. Po Jadzię Pętelkę w końcu sięgnął i przyniósł ją do przeczytania. 


Ja przeczytałam ją zanim postawiłam mu ją na regale przy łóżku, skąd zwykle wybiera tytuły do czytania przed snem. Bardzo spodobał mi się realizm tej książeczki. Jadzia posadzona na nocnik nie od razu odniosła sukces. Nudziło jej się siedzenie tam, siku jakoś nie chciało płynąć. Nie obyło się też bez wpadek, na które Leon reaguje identycznie jak Jadzia - histerycznym płaczem. Wiem, że bardzo mu pomoże ta książeczka opanować ten lęk przed mokrymi spodenkami, bo to jedna z lepszych książeczek o odpieluchowaniu, jakie mamy. 

Ilustracje również bardzo mnie urzekły. Są takie dorosłe. Nie przypominają tych ugrzecznionych z książeczek, które do tej pory wybierałam dla Leona. Ogólnie zauważyłam, że ilustracje z wydawnictwa Zielona Sowa idealnie wpasowują się w mój gust i planuję od teraz skupiać się w większości właśnie na nich. Popatrzcie na tę kreskę! Agata Łuksza wykonała taki kawał dobrej roboty, że nie mogę się napatrzeć na Jadzię. Żałuję, że przy ostatnim zamówieniu książkowym nie wrzuciłam innych tytułów z tej serii do koszyka, ale na pewno nadrobię. 

★★★★★★★★★☆

Za książeczkę bardzo dziękuję wydawnictwu!


Wyświetl ten post na Instagramie.

Pogadajmy dzisiaj o usypianiu. Leon odkąd pamiętam nie lubił spać. Jak słuchałam, że te niemowlaki to one tylko jedzą i śpią to mi się nóż w kieszeni otwierał. Leon ma prawie 16 miesięcy i dopiero od niedawna w ogóle zaczął przesypiać noce. Usypianie to okropnie długi proces, chociaż odkąd ściągnęliśmy boczne szczebelki jest ciut łatwiej, bo świadomie się kładzie do łóżeczka i niby próbuje zasnąć, ale nie do końca... dramat. Szumiś musi być włączony, ulubiona kołysanka z króliczka @moonie_friend musi być włączona, smoczek, pieluszka, a i czytanie kilku książeczek i szukanie wszystkich traktorów w zbiorze map Więźniowie Geografii... A jak u Was wygląda zasypianie? Też walczycie? ————————————————— Dostałam też pytania o nasz nowy śpiworek @slumbersac_pl, który udało nam się wygrać. To już Leona drugie spanie w nim. Podoba mi się, że ma opcje spania z gołymi stópkami, ale również można je zakryć. Leon zasnął z gołymi, a później mu je zakryłam, więc pierwszy raz nie obudził się lodowaty jak kostka lodu 🙌🏻 Bardzo podoba mu się wzór i chętnie w niego wskakuje, więc nie musimy się naciągać z ubieraniem przed spaniem. Wybraliśmy trochę większy rozmiar (18-24 miesiące) i widzę po nim, że posłuży nam dobre kilka lat, co bardzo mnie cieszy. Równocześnie Leonowi nie przeszkadza, że jest za duży i wyglada w nim jak dynia 😂 Spokojnie daje radę w nim chodzić. Nasz model to safari, całoroczny (2,5 tog). ————————————————— #mamaisyn #synekmamusi #mamaisyn #kochamtoczytam #czytambokocham #czytambolubię #mojewszystko #ksiazkoholizm #książkoholik #malyczytelnik #biblioteczkamalucha #biblioteczka #pokojchlopca #instamama #instamatki #jestemmama #czytamyrazem #poczytajmimamo #slumbersac
Post udostępniony przez Karolina & Leon 👶🏼 & Luna 🐱💔 (@_kyou_)
BIBLIOTECZKA LEONA: MISIA I JEJ MALI PACJENCI. LEŚNE PRZYTULISKO - ANIELA CHOLEWIŃSKA-SZKOLIK, AGNIESZKA FILIPOWSKA

lutego 08, 2020

BIBLIOTECZKA LEONA: MISIA I JEJ MALI PACJENCI. LEŚNE PRZYTULISKO - ANIELA CHOLEWIŃSKA-SZKOLIK, AGNIESZKA FILIPOWSKA

Kiedyś już wspominałam, że uczę Leona zasypiania przy książkach. On bardzo chętnie sięga po książeczki, jednak muszą mieć ruchome elementy lub naprawdę intrygujące ilustracje, by wysiedział na kolanach całą historię. Mimo to się nie poddaję i powoli przekonuję go do dłuższych historii. Byłam bardzo ciekawa tego cyklu o Misi, bo wszędzie był bardzo polecany. Od razu gdy wzięłam Leśne przytulisko do ręki uderzył mnie fakt, że ilustracji jest tutaj naprawdę niedużo, tekstu jest sporo, a sama historia jest dla dużo starszych dzieci niż Leon. Mimo to czytam mu ją wtedy, gdy się bawi. Zauważyłam, że naprawdę słucha i co chwile przychodzi zerknąć na obrazki. Cud.

Misia spędza ferie zimowe w leśniczówce wujka Piotra, który prowadzi schronisko dla dzikich zwierząt. Misia wraz z kuzynem Jankiem chętnie pomagają w opiece nad mieszkańcami Leśnego Przytuliska. Podczas gdy dziewczynka i Popik powoli zdobywają zaufanie i przyjaźń dziwnie markotnego dzika, do leśnej zagrody trafia ranny łoś, a w pobliżu coraz częściej przesiaduje pewna sowa. Misia i Popik jak zwykle zrobią wszystko, żeby pomóc zwierzętom.

Misia to bardzo przyjemna bohaterka. Z pewnością będzie wzorem dla dużej ilości dziewczynek, ale nie tylko. Zapewne niejeden chłopak będzie chciał być jak ona. Leon ma dopiero trzynaście miesięcy i nie mam dużego doświadczenia w tego typu książkach - tyle co pamiętam z czasów swojego dzieciństwa - ale nie spodziewałam się, że Misia będzie tak dojrzała jak na swoje osiem lat. Nie jest to jednak ani trochę wada. W dzisiejszych czasach dzieci dojrzewają dużo szybciej niż kiedyś i taka ośmiolatka czy ośmiolatek to już praktycznie nie dziecko. Rozumieją wszystko, dostrzegają jeszcze więcej. Cieszy mnie, że Misia mimo to docenia swoje dzieciństwo.

Bardzo ważne jest dla mnie to, żeby Leon szanował zwierzęta. Misia pokazuje, że one też mają uczucia, odczuwają strach, ból, wdzięczność. Uczy przy tym, by szanować dzikość zwierząt, ich przestrzeń osobistą i nie narzucać się Wiele dzieci traktuje zwierzęta jak zabawki i mam nadzieję, że dzięki Misi Leon nie będzie taki. W naszym domu koty zawsze były częścią rodziny, dostają prezenty pod choinkę czy na walentynki i nikomu nie przyszłoby do głowy choćby uderzenie ich. Z takim wzorcem i tym cyklem pozostaje tylko trzymać za Leona kciuki. Misia w tej części opiekuje się dzikimi zwierzętami. Dla mieszkających w wielkich miastach spotkanie dzika czy jelenia może się wydawać abstrakcją, ale u nas po podwórku potrafią kręcić się wilki i mam nadzieję, że nigdy na żadnego nie wpadniemy. Mimo to dobrze, żeby Leon wiedział jak zwierzakowi pomóc. Nie oczekuję, żeby dotarł do rannego i owiązał mu ranę własnym szalikiem - broń Boże! - ale jak już będzie starszy wytłumaczę mu, co powinien zrobić w takiej sytuacji.

Skoro już wiemy, że treść jest naprawdę wartościowa i czyta się doskonale muszę wspomnieć o ilustracjach. Nie ma ich tutaj jakoś specjalnie dużo, ale są wyjątkowo piękne. Niby dla dzieci, ale nie do końca. Agnieszka Filipowska nie stworzyła obrazków wygładzonych, typowo dla malucha czy kilkulatka, ale potraktowała małych odbiorców jako naprawdę wymagających i doceniających sztukę. Jestem zakochana w tym wydaniu i troszkę kusi mnie zamówić kilka innych części Misi, jednak wiem, że najpierw musimy z Leonem wypracować cierpliwość i chęć słuchania. Dobrze, że mamy tutaj rozdziały, dzięki czemu mogę czytać mu jeden dziennie, bez konieczności przerywania w połowie historii. 

Jeśli uwielbiacie mądre książeczki i Wasze dzieci lubią dłuższe historie - prawdopodobnie grupa docelowa to dzieci zbliżone wiekiem do naszej głównej bohaterki - to bierzcie Misię w ciemno. Ja jestem zachwycona. 

★★★★★★★★★★

Za książeczkę bardzo dziękujemy wydawnictwu Zielona sowa!


Wyświetl ten post na Instagramie.

Cześć w piątek! Witamy się dzisiaj z Wami razem z nową książeczką. Właściwie książką, bo to już historia dla dużych dzieci. 🤭 Dużo słyszałam o tej serii o Misi i bardzo byłam jej ciekawa. Wiem, że Leon jest jeszcze troszkę na nią za mały, ale czytam mu ją gdy się bawi. Zauważyłam, że naprawdę słucha i co jakiś czas przychodzi zobaczyć, czy pojawił się jakiś nowy obrazek. Ilustracji jest tutaj niedużo, ale są za to wyjątkowo piękne. Widać, że ich autorka - Agnieszka Filipowska - nie tworzyła ich na szybko, tylko każdej poświęciła sporo czasu. Tekstu jest naprawdę dużo, w książce jest kilka rozdziałów, które łączą się ze sobą fabularnie. Można jednak czytać po jednym i my tak właśnie robimy. Bardzo podoba mi się, że Misia traktuje zwierzęta jak ludzi i pokazuje, że one też czują, cierpią i potrzebują dobra. Nie narzuca się im, daje im przestrzeń. To ważne, żeby dziecko rozumiało to i potrafiło się zachować w obecności nieznanego zwierzaka. Gdy Leon troszkę podrośnie zamierzam kupić jeszcze kilka książeczek z tego cyklu. Naprawdę dobrze się je czyta i autorka traktuje dzieci jak osoby bardzo rozumne - nawet ja doskonale się bawiłam podczas czytania i nie odniosłam wrażenia, że mam do czynienia z książką dla dzieci. ———————————————— #misiaijejmalipacjenci #ksiazkidladzieci #książkidladzieci #ksiazkadladzieci #kochamczytać #kochamwiecczytam #czytambokocham #bookstagram #bookstagrampl #bookstagramtopasja #małyczytelnik #wolnyczaszdzieckiem #synekmamusi #czytamyrazem #kochamgo #mojewszystko #jestembojestes #jestemmama #malyczlowiek #książkoholik #książkoholik #wydawnictwozielonasowa #biblioteczkaleona #synus #booklife #poczytajmimamo
Post udostępniony przez Karolina & Leon 👶🏼 & Luna 🐱 (@_kyou_)
BIBLIOTECZKA LEONA: TO LENIWIEC! TO PANDA! TO OŚMIORNICA! // BARBARA SUPEŁ, EWELINA KOLK

stycznia 29, 2020

BIBLIOTECZKA LEONA: TO LENIWIEC! TO PANDA! TO OŚMIORNICA! // BARBARA SUPEŁ, EWELINA KOLK

Nowa seria zawitała na nasze półki. Przyznam, że byłam jej bardzo ciekawa. Zwykle nasze książkowe wybory obejmowały jedynie dwa wydawnictwa dla dzieci i nie przyszło mi do głowy, że przecież Leon robi się coraz starszy i już nie tylko książki z ruchomymi elementami będą przyciągać jego uwagę. Ten cykl zaintrygował mnie z dwóch powodów. Po pierwsze jest naprawdę kolorowy. Wszystkie barwy są tak żywe i rzucają się w oczy, że idealnie trafiają do maluchów. Po drugie: głównymi bohaterami są zwierzęta. Leon obecnie uwielbia wszystko co z nimi związane i często po tego typu pozycje sięga.

Jeśli chodzi o tekst mamy tutaj krótką historię dotyczącą tytułowego zwierzaka. Musimy razem z ośmiornicą odnaleźć jej zaginiony czepek, pomóc pandzie znaleźć dobrą kryjówkę i odszukać z leniwcem kogoś, kto pobawi się z nim w berka. Historyjki są przyjemne, nie ma zbyt dużo tekstu na stronę, dzięki czemu maluch nie zdąży się znudzić ilustracjami Eweliny Kolk i będziemy mogli przejść dalej. Może i tekst nie jest bardzo ambitny i nie ma głębokiego przekazu, ale to dobre książeczki, żeby zacząć z maluchem przygodę z czytaniem.


Oprócz miłego tekstu mamy tutaj wplecione też informacje, które na pewno zostaną w małej główce dziecka. Zapamięta, że panda jest czarnobiała, że leniwce lubią jeść i spać i jakie zwierzątka można spotkać jeszcze pod wodą. Bardzo lubię takie przemycane informacje w książeczkach dla dzieci. Mam wrażenie, że dzięki nim Leon lepiej rozumie co nas otacza. Powoli zaczynamy uczyć się kolorów, więc paleta barw w tym cyklu bardzo nam pomoże. 


Ciężko by mi było wybrać z tych trzech książeczek najlepszą. Wszystkie podbiły moje serce i mam cichą nadzieję, że pojawią się kolejne. Cieszę się, że format jest spory, a strony dosyć grube. Dzięki temu Leon może sobie sam przeglądać te cudowne ilustracje - no popatrzcie na tego leniwca! - i daje mi minutę odetchnąć od spędzania z nim całego dnia na podłodze. Ostatnim plusem tych książeczek jest ich cena. Zwykle o tym nie wspominam i w duszy narzekam na to, ile kosztują książeczki dla maluchów, ale tym razem jestem zachwycona. Kiedy cena rynkowa to marna dyszka, a w księgarniach internetowych można dorwać je nawet 40% taniej... Naprawdę grzech nie skorzystać.


★★★★★★★☆☆☆

Za książeczki dziękujemy wydawnictwu Zielona Sowa!


Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Karolina & Leon 👶🏼 & Luna 🐱 (@_kyou_)
Copyright © Życie z książką , Blogger