Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Berenika Miszczuk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Berenika Miszczuk. Pokaż wszystkie posty
TAJEMNICA DOMU W BIELINACH // KATARZYNA BERENIKA MISZCZUK

listopada 30, 2021

TAJEMNICA DOMU W BIELINACH // KATARZYNA BERENIKA MISZCZUK

Każdy fan Szeptuchy zna tytułowe Bieliny. Nie mogłam doczekać się tej lektury. Wiedziałam, że nie mogę oczekiwać fajerwerków, bo mam przed sobą pozycję dla dzieci, ale patrząc na Małe Licho, Marty Kisiel... Wiedziałam, że polskie autorki potrafią pisać i zaskoczyć. 

Pierwsza książka dla dzieci napisana przez autorkę słowiańskich bestsellerów! "Kwiat paproci" dla młodszych czytelników. Bohaterowie słowiańscy powracają w nowej serii Katarzyny Bereniki Miszczuk, tym razem dla starszych dzieci. Bo będzie się czego bać. Czy słowiańskie demony naprawdę istnieją? Znakomite połączenie wciągającej akcji z cenną wiedzą o Słowianach!

Głównymi bohaterami Tajemnicy domu w Bielinach jest trzy czwarte rodzeństwa. Bogusia, Leszek i Tosia zmuszeni są przeprowadzić się na wieś razem ze swoją mamą i młodszą siostrzyczką, Dąbrówką. Obiecany im został dom cioci Mirki, która potrzebuje pomocy na starość. Nikt z nich nie jest zadowolony z takiego obrotu zdarzeń. Szczególnie, gdy okazuje się, że ze starym domem dzieje się coś niedobrego.

Rodzeństwo Lipowskich od razu podbiło moje serce. Autorka potrafi tworzyć genialne postaci i naprawdę się popisała w tym wypadku. Obrażona na ojca Bogusia, zimny i analityczny Leszek i kochająca czytać Tosia... Mieszanka wybuchowa. Cieszyłam się, gdy pojawiła się dobrze znana mi Gosława i Baba Jaga. Już dla tej dwójki warto było sięgnąć po tę książkę, chociaż mają tutaj małą i chwilową rolę. Cudownie było spotkać je ponownie. Bardzo tęsknię za główną szeptuchową serią. 

Fabuła tej książki jest dosyć prosta i jednoliniowa, ale nie ma co się dziwić, biorąc pod uwagę gatunek. Nie przeszkadzało to jednak w czytaniu, bo całkowicie zakochałam się w Tajemnicy domu w Bielinach. Bardzo chciałabym przeczytać już kontynuację i dowiedzieć się, co się dzieje dalej z ciocią Mirką i z rodzeństwem Lipowskich. Domyślam się też, że pojawią się kolejne postaci z mitologii słowiańskiej. Katarzyna Berenika Miszczuk zostawiła w tej książce wszystko co ma w swojej twórczości najlepsze. Młodzi czytelnicy w ten sposób docenią słowiańską kulturę i być może zainteresują się nią na tyle, by poszukać głębiej. 

W środku są też piękne ilustracje, które pomagają nakierować wyobraźnię w odpowiednim kierunku. Wiem, że kiedyś przeczytam ją Leonowi i Oliwierowi, bo Klub Kwiatu Paproci zostanie jedną z moim ulubionych serii. Tego jestem pewna. Coś genialnego także dla fanów serii głównej Szeptuchy. Akcja dzieje się kilka lat po wydarzeniach z ostatniego tomu tamtego cyklu, więc można podejrzeć trochę z przyszłości Gosławy. Znowu tęsknię do tego uniwersum. Może by tak zrobić reread...?

★★★★★★★★★★

Tajemnica domu w Bielinach // Katarzyna Berenika Miszczuk // Klub Kwiatu Paproci // tom 1 // 24 listopada 2021 // 320 stron // wydawnictwo Wilga

Za książkę dziękuję wydawnictwu!

JA CIĘ KOCHAM, A TY MIAU // KATARZYNA BERENIKA MISZCZUK

maja 04, 2020

JA CIĘ KOCHAM, A TY MIAU // KATARZYNA BERENIKA MISZCZUK

Nowa książka Katarzyny Bereniki Miszczuk była dla mnie sporym zaskoczeniem, bo w ogóle jej się nie spodziewałam. Czytałam wszystkie książki tej autorki, więc z radością złapałam za kolejną. Musiała trochę odczekać na półce, bo nie mogłam patrzeć na Lorda na okładce po śmierci mojej kotki. Fakt, że Ja cię kocham, a ty miau napisana jest z kociej perspektywy jeszcze bardziej mnie dobijał i nie była to dla mnie łatwa lektura mimo jej ogólnej lekkości. Mimo to... podobało mi się.

Zwariowana komedia kryminalna. Ilustratorka Ala ma kota o imieniu Lord. Znudzony życiem na zbyt niskim w jego mniemaniu poziomie Lord postanawia przegnać narzeczonego swojej ukochanej właścicielki i wziąć sprawy w swoje łapki. Za jego drobną zachętą Ala wyjeżdża razem z innymi artystami do położonego na odludziu dworku. Jego właściciel, pan Stefan, postanowił ufundować wyjątkowe stypendium. Wybrany przez fundatora twórca będzie miał okazję zostać spadkobiercą pana Stefana. Rywalizacja o jego względy staje się zaciekła. Tak zaciekła, że pewnego dnia w salonie zostają odnalezione zwłoki jednego z artystów. Czy Lordowi uda się uratować swoją panią?

Narracja Lorda jest czymś, co wyróżnia tę książkę w gronie innych komedii kryminalnych. Ten gatunek jest dla mnie czymś nowym, czego wcześniej nie czytałam zbyt dużo. Cieszę się, że wydawnictwo postanowiło rozwinąć cykl Komedia kryminalna i czekam już na kolejną książkę, tym razem słynnego Alka Rogozińskiego. Ale wracając do Ja cię kocham, a ty miau... Początkowo ciężko było mi przyzwyczaić się do postrzegania całej sytuacji oczami kota. Autorka nie dała nam zapomnieć, że oglądamy wszystko z wysokości podłogi, ewentualnie czyichś kolan, a sam Lord niektóre kluczowe rzeczy - typu ciało na podłodze dźgnięte nożem - uważał za mało istotne i po prostu wspominał o nich mimochodem, prawie nie wracając do tematu. Za to szynce na stole poświęcał naprawdę dużo uwagi. 

Tego typu książka to naprawdę świetna przygoda. Wiemy rzeczy, o których Ala i inni uczestnicy konkursu nie mają pojęcia, Lord nie ma jak o nich opowiedzieć, a bohaterzy nie mają powodów, by zbyt dużo podejrzewać. Niekiedy było to dosyć irytujące, bo chciałoby się kilka informacji wręcz wykrzyczeć, a Ala była głucha zarówno na moje wrzaski jak i próby Lorda. 

Fabuła wydaje się toczyć tak mimochodem, a wszystko przez kocią narrację. Było to ciekawe doświadczenie, więc naprawdę miło tę książkę wspominam. Mimo to w dorobku autorki jest ona jedną z gorszych, bo brakło mi tutaj jej poczucia humoru z Szeptuchy i wciąż uważam, że najlepiej sprawdza się ona w książkach raczej obyczajowych z elementami fantastyki. Kwestia zabójstwa i ogólnie cały ten konkurs mocno mnie zainteresował i naprawdę byłam ciekawa o co w tym wszystkim chodzi. Kilkoro ludzi zamkniętych w jednym domu i odcięci od świata choćby brakiem zasięgu? Coś tu bardzo mocno pachnie Agathą Christie. Już zaczęłam podejrzewać, że Katarzyna Berenika Miszczuk wzorowała się na I nie było już nikogo.

To naprawdę świetna książka. Mamy tu trupy, tajemnicę rodzinną, dzieła sztuki, kota szalejącego z miłości do swojej pani, sporo humoru. Ja cię kocham, a ty miau to pozycja idealna na lato. Oby ta kwarantanna szybko się skończyła i można było w spokoju usiąść na ławce lub kocyku w parku i poczytać tę pozycję bez maseczki utrudniającej oddychanie, bo ciężko się śmiać z zakrytą twarzą. Dla miłośników gatunku książka obowiązkowa, a i dla fanów autorki coś naprawdę wartego uwagi.

★★★★★★★☆☆☆

Ja cię kocham, a ty miau // Katarzyna Berenika Miszczuk // komedia kryminalna // 15 kwietnia 2020 // 352 strony // wydawnictwo W.A.B. // 39,99 zł

Za możliwość przeczytania dziękuję grupie wydawniczej Foksal!


Wyświetl ten post na Instagramie.

Pogadajmy dzisiaj o usypianiu. Leon odkąd pamiętam nie lubił spać. Jak słuchałam, że te niemowlaki to one tylko jedzą i śpią to mi się nóż w kieszeni otwierał. Leon ma prawie 16 miesięcy i dopiero od niedawna w ogóle zaczął przesypiać noce. Usypianie to okropnie długi proces, chociaż odkąd ściągnęliśmy boczne szczebelki jest ciut łatwiej, bo świadomie się kładzie do łóżeczka i niby próbuje zasnąć, ale nie do końca... dramat. Szumiś musi być włączony, ulubiona kołysanka z króliczka @moonie_friend musi być włączona, smoczek, pieluszka, a i czytanie kilku książeczek i szukanie wszystkich traktorów w zbiorze map Więźniowie Geografii... A jak u Was wygląda zasypianie? Też walczycie? ————————————————— Dostałam też pytania o nasz nowy śpiworek @slumbersac_pl, który udało nam się wygrać. To już Leona drugie spanie w nim. Podoba mi się, że ma opcje spania z gołymi stópkami, ale również można je zakryć. Leon zasnął z gołymi, a później mu je zakryłam, więc pierwszy raz nie obudził się lodowaty jak kostka lodu 🙌🏻 Bardzo podoba mu się wzór i chętnie w niego wskakuje, więc nie musimy się naciągać z ubieraniem przed spaniem. Wybraliśmy trochę większy rozmiar (18-24 miesiące) i widzę po nim, że posłuży nam dobre kilka lat, co bardzo mnie cieszy. Równocześnie Leonowi nie przeszkadza, że jest za duży i wyglada w nim jak dynia 😂 Spokojnie daje radę w nim chodzić. Nasz model to safari, całoroczny (2,5 tog). ————————————————— #mamaisyn #synekmamusi #mamaisyn #kochamtoczytam #czytambokocham #czytambolubię #mojewszystko #ksiazkoholizm #książkoholik #malyczytelnik #biblioteczkamalucha #biblioteczka #pokojchlopca #instamama #instamatki #jestemmama #czytamyrazem #poczytajmimamo #slumbersac
Post udostępniony przez Karolina & Leon 👶🏼 & Luna 🐱💔 (@_kyou_)
JAGA // KATARZYNA BERENIKA MISZCZUK

czerwca 06, 2019

JAGA // KATARZYNA BERENIKA MISZCZUK

Kwiat paproci to jedna z moich najukochańszych serii na świecie. Nie zawiódł mnie ani jeden tom, ale do Jagi podeszłam ostrożnie. Nie przepadam za prequelami i książkami tego typu, ale za bardzo lubię tę autorkę by sobie cokolwiek od niej odpuścić. Początkowo zdziwił mnie fakt, że Jaga zaczyna się od wizyty w domu Gosi. Już samo to powinno dać do myślenia i nie powinno się nazywać tej części prequelem, a dodatkiem, który się czyta po Przesileniu. Wizyta w chatce młodej szeptuchy jest krótka, ale co nieco spojleruje. 

Jaga postanowiła co nieco opowiedzieć o swoich początkach jako szeptuchy. Jej start wcale nie był łatwy i przyjemny, chociaż odziedziczyła chatkę po swojej babci, która była we wsi bardzo szanowana. Nikt nie ma jednak zaufania do młodej dziewczyny prosto po studiach, która nawet nie odbyła praktyk u babci, która zmarła niedługo przed przyjazdem Jarogniewy. Zastaje ona dom w okropnym stanie. Wszystko zostało splądrowane. Zostało tylko to, czego nie dało się wynieść. Swoją przygodę z szeptuchowaniem zaczyna od rzucenia małej klątwy na złodziei. W końcu kogo jak kogo, ale szeptuchy okradać nie można. Szybko zaczyna żałować jednej nocy spędzonej z kapłanem i dostrzega powoli, że nie wszystkie opowieści to wymysł wyobraźni...

Nie wiem czy jest ktoś, kto nie lubi Jagi. Jej postać w Kwiecie paproci dodaje kolorytu i sprawia, że pojawia się tutaj słowiański duch. Jej charakter podbija serce już na samym początku, a Jaga jako młoda dziewczyna była jeszcze bardziej charyzmatyczna i nie pozwalała sobie w kaszę dmuchać. Gosia jako główna bohaterka sprawdza się wyśmienicie, ale to Jaga przyciąga wzrok, a po prequelu polubiłam ją jeszcze mocniej, o ile to możliwe.

Fabuła Jagi opiera się na przyjeździe dziewczyny do wsi i o początkach jej praktyki. Wielokrotnie bawiły mnie wtrącenia dotyczące mody w tamtych latach i spotkania z nadprzyrodzonymi istotami i pewnym bogiem. Niewyparzony język Jagi w kontaktach z nim zwalał mnie z nóg. Chciałabym być tak zmotywowana i pewna siebie jak ona. Nie da się ukryć, że nie ma tutaj jakiegoś specjalnie wyraźnego głównego wątku. Po prostu razem z Babą Jagą próbujemy zarabiać pieniądze i zwalczać wąpierze i inne takie. Mitologia słowiańska jest bardzo ciekawa i dziwię się, że praktycznie jej nie znamy, ucząc się o tej rzymskiej i greckiej. Skoro ministerstwo jest tak dobre w reformowaniu powinno troszkę zmienić program nauczania, zdecydowanie.

Pewnie nie powinno mnie dziwić, że Katarzyna Berenika Miszczuk trzyma poziom. Jaga jest równie dobra jak cały cykl i doskonale go uzupełnia. Z chęcią przeczytałabym jeszcze kontynuację zarówno losów Gosi jak i Baby Jagi. Miałam cichą  nadzieję, że związek z Mszczujem będzie tu opisany jeszcze w dalszym etapie, jednak muszę zadowolić się marnymi początkami. Mam takie wrażenie - podsycane nadzieją - że autorka zostawiła sobie tutaj drzwi otwarte i może jeszcze kiedyś dowiemy się o Babie Jadze jeszcze więcej.

Zwykle nie lubię jak autorzy rozwlekają serię na milion tomów, ale mam takie cykle, które mogą mieć ich trzydzieści, a ja i tak nie odpuszczę. Tak jest w przypadku Chyłki, Archiwum Burzowego Światła i właśnie Kwiatu paproci. Podziwiam autorkę, że zakończyła przygody Gosi w takim miejscu, ale widzę po Jadze, że sama zatęskniła do Bielin. Pani Autorko, proszę o więcej! Więcej humoru, więcej Jagi, więcej Gosi i ciąg dalszy tego wszystkiego! Bo jak tak można zakończyć coś tak dobrego? 

★★★★★★★★★☆

813 // Jaga // Katarzyna Berenika Miszczuk // Kwiat paproci // tom 0,5 (według mnie 5) // 15 maja 2019 // 416 stron // Wydawnictwo W.A.B. // 34,99 zł

Za możliwość przeczytania dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal!

Dowiedz się co u nas!
DRUGA SZANSA // KATARZYNA BERENIKA MISZCZUK

września 10, 2018

DRUGA SZANSA // KATARZYNA BERENIKA MISZCZUK

Jako wielka fanka Katarzyny Bereniki Miszczuk i jej serii Kwiat paproci uznałam, że czas najwyższy nadrobić te wszystkie zaległości, które mam, w związku z tą autorką. Akurat na rynku zaczęły pojawiać się wznowienia, więc na lepszy pomysł wpaść nie mogłam. Zaczęłam czytanie od Wilka, czyli debiutu Miszczuk. Wiedziałam, że nie będzie to coś wybitnego, już ze względu na wiek, jaki miała autorka, gdy Wilka napisała. Inaczej podeszłam jednak do Drugiej szansy, która na rynku wydawniczym ma bardzo dobre opinie i zachwyca czytelników. Od razu zdradzę: nie czuję się zachwycona w żaden sposób.

Kiedy Julia - jak twierdzą - budzi się pewnego ranka nic nie pamięta. Nie wie, gdzie jest, skąd się tam wzięła ani nawet kim jest. Nie poznaje swojego odbicia w lustrze, nie pamięta swojej rodziny, która podobno zginęła w pożarze, z którego ona cudem się uratowała. Jej terapeutka oznajmia jej, że znajduje się w ośrodku Druga szansa, gdzie trafiają osoby z zanikami pamięci. Kobieta wykazuje zamiłowanie do nazywania Julii pieszczotliwymi określeniami i faszerowania jej lekami, przez które przesypia większą część dnia i czuje się otępiała, a inni mieszkańcy ośrodka są równie specyficzni. 

Ogólna koncepcja Drugiej szansy jest bardzo intrygująca, szczególnie w momencie, gdy książka się kończy. Spędziłam z tą historią jakieś dwie godziny - czyta się ją błyskawicznie - i uznałam, że ta historia ma naprawdę ogromny potencjał, jednak napisana została w sposób bardzo chaotyczny. Być może jest to celowe i ma wzbudzić w czytelniku niepokój, który najprawdopodobniej czuje Julia, jednak ja cenię sobie porządek i zdarzenia wynikające z logiki, więc miałam spore problemy ze wczuciem się w akcję. Jest to nawet prawdopodobne, bo znam styl pisania Katarzyny Bereniki Miszczuk bardzo dobrze i do tej pory nigdy wcześniej nie odniosłam takiego wrażenia wszechogarniającego braku uporządkowania wątków.

Starałam się zrozumieć Julię. Budzi się w obcym miejscu, nie wie, kim jest, czy Druga szansa jest miejscem bezpiecznym. Jedna z pacjentek cały czas sieje w jej głowie wątpliwości i z jednej strony nie dziwi mnie fakt, że chciałaby uwierzyć swojej terapeutce i poddać się leczeniu. Grzecznie łykać tabletki, którymi ją faszerują, unikać tych, których unikać jej każą i przyjąć do wiadomości, że w jej wspomnieniach nie wszystko zgadza się z tym, co jej wmawiają. Z drugiej strony czasami ta uległość bohaterki bardzo mnie denerwowała. Nie mogę przewidzieć, jak postępowałabym na jej miejscu, ale odnosiłam wrażenie, że nie byłabym w stanie ślepo podążać za leczeniem - szczególnie, gdyby przydarzało mi się to samo co Julii.

O ile od Wilka i Wilczycy niczego nie oczekiwałam, tak Druga szansa miała być historią niezwykłą, która na długo pozostaje w pamięci. Szybko zrozumiałam, że to wciąż nie jest ta Katarzyna Berenika Miszczuk, którą tak bardzo pokochałam z Szeptuchy i trylogii o Wiktorii Biankowskiej. Gdyby nie fakt, że znam możliwości tej autorki to prawdopodobnie nie sięgałabym więcej po nic jej autorstwa, jednak równocześnie cieszę się, że poznaję też te mniej popularne książki tej pani i że moja kolekcja jej twórczości niedługo będzie kompletna.

Po skończeniu lektury poukładałam sobie wszystko o niej w główce i doszłam do wniosku, że jest to przyjemna historia, którą się bardzo szybko czyta, acz brakuje tutaj postaci, z którą można się utożsamić, albo chociaż mocno ją polubić. Przez tę duszną atmosferę ośrodka psychiatrycznego wszyscy bohaterzy są widoczni jak przez mgłę. Praktycznie nic o nich nie wiemy, nie przywiązujemy się do nich z tego powodu i ich losy były dla mnie dosyć obojętne. Intrygowała mnie bardziej sama placówka i fakt, co jest tutaj prawdą, a co jedynie wytworem wyobraźni Julii. Pod koniec Drugiej szansy jeszcze bardziej byłam ciekawa, gdzie jest umieszczona ta granica i czy Katarzyna Berenika Miszczuk planuje wydać kontynuację. Być może właśnie stąd to wznowienie? Mam jednak nadzieję, że zostanie ta opowieść opowieścią zamkniętą na łamach jednej książki. Rozgrzebywanie tego, co znajdujemy na samym końcu może tylko tej historii zaszkodzić.

Ogólna ocena: 06/10 (dobra)

741 // Druga szansa // Katarzyna Berenika Miszczuk // 22 sierpnia 2018 // 330 stron // Wydawnictwo Uroboros // 34,99 zł

Za możliwość przeczytania dziękuję grupie wydawniczej Foksal!
WILK + WILCZYCA // KATARZYNA BERENIKA MISZCZUK

września 03, 2018

WILK + WILCZYCA // KATARZYNA BERENIKA MISZCZUK

Nie wiem, jak mogłam nazywać się fanką Katarzyny Bereniki Miszczuk, skoro nie zapoznałam się z jej debiutem. Nawet mam drugie wydanie na półce, więc nic w żaden sposób mnie nie usprawiedliwia. Postanowiłam naprawić ten niewybaczalny błąd i przeczytać Wilka, a zaraz po nim Wilczycę. Uznałam, że skoro autorka napisała tę historię mając piętnaście lat nie powinnam oczekiwać po niej za dużo, jednak znając już jej potencjał nie potrafiłam wyzbyć się oczekiwań. Przez lekturę obu tomów ciągle sobie powtarzałam, że napisała to nastolatka, więc nie mogę rzucić książką i gorzko się rozczarować. Po prostu nie mogę.

Margo Cook jest zwykłą nastolatką, której nie podoba się przeprowadzka z Nowego Jorku do Wolftown, miejscowości, która nie zasługuje nawet na miano miasta. Zmiana szkoły w połowie roku szkolnego też nie jest spełnieniem jej marzeń, więc nie jest zbyt szczęśliwa. Jeśli dodamy do tego koszmarne sny, które prześladują ją od przeprowadzki, nie można jej się dziwić. Pierwszy dzień w nowej szkole obfituje w atrakcje. Margo zdobywa wroga, nową przyjaciółkę wielbiącą kolor różowy, zainteresowanie przystojnego chłopaka i sama zwraca uwagę na milczącego siedemnastolatka, z którym zmuszona jest siedzieć na historii sztuki.. Szybko okazuje się, że nie jest w stanie przestać o nim myśleć. 

Brzmi jak słynny Zmierzch, Stephenie Meyer? Owszem. Podczas lektury wielokrotnie przychodził mi na myśl. Margo jest irytująca, a jej charakter jest całkiem inny niż ten Belli, jednak reszta wątków jest bardzo podobna. Milczący chłopak, z którym siedzi w ławce, znikający zawsze wtedy, gdy chce z nim porozmawiać, mający swoje tajemnice, ratujący ją przed wpadnięciem pod samochód... Trzeba jednak pamiętać, że Wilk pojawił się na polskim rynku wcześniej niż pierwszy tom sławnej sagi, więc wszelkie podobieństwa wynikają raczej z przypadku i z faktu, że w tamtym czasie spora część autorów pisała książki tego typu, a ja zaczytywałam się w takich paranormalnych romansach bardzo często.

Właśnie po to są przyjaciele - żeby rozumieli cię lepiej, niż ty sam siebie rozumiesz.**

Margo to bohaterka okropna. Nie da się zaprzeczyć, że zachowuje się jak typowa nastolatka tamtych czasów, a jednak nie mogłam znieść jej przemyśleń dotyczących chłopaków, całowania się. To, jak jej światopogląd opiera się na chłopakach jest wręcz przerażające. Jedynym, na co poza nimi zwracała uwagę jest muzyka, a i ten wątek nie został rozwinięty tak mocno, jak mógłby. Ta książka została napisana przez piętnastolatkę. Tak, wiem. Staram się o tym pamiętać. Nie cierpię jednak głównej bohaterki tak okropnie, że tak chyba musieli czuć się wszyscy przeciwnicy Belli podczas czytania Zmierzchu. Nie jest też ciężko domyśleć się, z jaką tajemnicą kryje się milczący Max. Przewidywalność to słowo, którym można określić całą tą dylogię. Nie przeszkadzałoby mi to za bardzo, gdyby nie fakt, że Margo bardzo emocjonalnie reagowała na wszystko, co się tutaj dzieje, jakby nie była w stanie połączyć dwóch prostych wątków. Gdyby to zależało ode mnie dodałabym jej jednak szczyptę inteligencji, by mogła chociaż jak Bella sama dojść do wszystkiego, a nie zrzuciłabym wszystko na przypadek. 

Pojawia się tutaj jedna kwestia, która była dla mnie zaskoczeniem, jednak z jej powodu na myśl przyszedł mi cykl Wirusy. Zarówno w Wilku jak i w trochę gorszej Wilczycy tkwi potencjał, jednak autorka musiałaby na nowo napisać całkowicie całą historię, żeby była ona łatwa do przetrawienia i tak dobra, jak jej pozostałe książki. Brakuje tutaj tego słynnego poczucia humoru Katarzyny Bereniki Miszczuk i lekkości stylu. Widać, jak wielki progres pojawił się u niej przez lata i przez to doceniam jeszcze mocniej wszystkie inne jej cykle, które tak uwielbiam. Brakło mi też realizmu, jakiegoś motywu, który kierowałby wszystkim tym, co się wydarzyło. To, jak bardzo bez sensu okazała się zamiana Maxa i innych w wilki, po prostu zwaliło mnie z nóg. Jeśli rozpoczynacie swoją przygodę z autorką od Wilka i Wilczycy to pamiętajcie, że to nawet nie jest marna próbka możliwości pani Miszczuk. Każda jej kolejna powieść to majstersztyk. 

Jeśli jesteście fanami autorki to spokojnie możecie się z tą dylogią zapoznać. Ot tak, by zobaczyć, gdzie i jak Katarzyna Berenika Miszczuk zaczynała. Wznowienia w nowych okładkach podbiły moje serce swoim wyglądem. Będą się pięknie prezentować na półce przy tych innych, jednak na pewno już do nich nie wrócę. Wilk nie jest pozycją, od której dobrze zacząć przygodę z tą pisarką i nie jest to też konieczność, by się z nim zapoznać. Mimo, że potraktowałam ten cykl jako ciekawostkę, mały dodatek, to równocześnie się rozczarowałam tym, jak przewidywalna i marna jest to historia. W Wilczycy Margo jest jeszcze gorsza, Max traci w sobie to coś, przez co można go było polubić, także nie liczcie na to, że kontynuacja podnosi poziom. 

*Wilk
**Wilczyca 

Ogólna ocena*: 05/10 (przeciętna)
Ogólna ocena**: 05/10 (przeciętna)

739 // Wilk // Katarzyna Berenika Miszczuk // Wilk // tom 1 // 22 sierpnia 2018 // 320 stron // Wydawnictwo W.A.B. // 34,99 zł

739 // Wilczyca // Katarzyna Berenika Miszczuk // Wilk // tom 2 // 22 sierpnia 2018 // 416 stron // Wydawnictwo W.A.B. // 34,99 zł 

Za możliwość przeczytania dziękuję grupie wydawniczej Foksal!

PRZED PREMIERĄ: PRZESILENIE // KATARZYNA BERENIKA MISZCZUK 🔥

maja 02, 2018

PRZED PREMIERĄ: PRZESILENIE // KATARZYNA BERENIKA MISZCZUK 🔥

Kiedy skończyłam czytać trzy pierwsze tomy Kwiatu paproci byłam zakochana tak mocno, jak tylko mocno można być zakochanym w książkach. Odkąd pamiętam lubiłam historie tworzone przez Katarzynę Berenikę Miszczuk, jednak to właśnie ten cykl jej autorstwa podbił mi serce najbardziej. Czekałam na Przesilenie z zapartym tchem. Co miesiąc obsesyjnie przeglądałam zapowiedzi sprawdzając, czy to może już zaraz dowiem się, jak kończy się historia młodej szeptuchy Gosi. Równocześnie bałam się tego jak swarnego boga. Przywiązałam się do wszystkich tych postaci, pokochałam je i świat, w którym żyją. Fakt, że to już koniec tej opowieści sprawia, że mam ochotę wybuchnąć płaczem.

Po tym, jak Gosia wylądowała w szpitalu z raną po nożu wbitą w brzuch myślała, że może chociaż na chwilę bogowie dadzą jej trochę spokoju. W końcu należy jej się odpoczynek od wykańczających wizji, morderstw i ataku na nią i jej ukochanego. Jest w końcu w ciąży, nie wolno jej się teraz denerwować. Tylko jak ma zachować spokój, kiedy jej tysiącletni chłopak nie może uwierzyć w fakt, że to on jest ojcem dziecka, które ona nosi w sobie? Jak się okazuje wszyscy dookoła - łącznie z Jagą i matką Gosi - mają przed nią tajemnice, a Dziady zbliżają się wielkimi krokami. Z każdym dniem zbliża się chwila, gdy Swarożyc zażąda tego, co mu obiecała. 

Bohaterowie tego cyklu to cud, miód i orzeszki. Przede wszystkim uwielbiam team Baba Jaga i Gosia, który jest w stanie poradzić sobie ze wszystkim. Ich relacje niejednokrotnie rozśmieszały mnie i wzruszały. To, jak przez ten czas od Szeptuchy zbliżyły się do siebie sprawił, że miałam ochotę się rozpłakać z rozpaczy, że nie będę więcej mogła zajrzeć do nich i sprawdzić, jak sobie radzą. Doceniam fakt, że autorka zdecydowała się powiedzieć stop w takim momencie - chociaż zakończenie zdecydowanie jest otwarte - i nie pisze na siłę, byleby pisać, bez żadnego planu. Z miłości do bohaterów czy dlatego, że kiążki z tego cyklu się sprzedają. 
SEKRETNIK SZEPTUCHY // KATARZYNA BERENIKA MISZCZUK 🌿

marca 15, 2018

SEKRETNIK SZEPTUCHY // KATARZYNA BERENIKA MISZCZUK 🌿

Jak wiecie - albo i nie - jestem ogromną fanką cyklu Kwiat paproci, Katarzyny Bereniki Miszczuk. Nie mogę doczekać się już ostatniego tomu serii, który pojawić ma się już w maju. 🎉 Postanowiłam więc w końcu zaopatrzyć się w Sekretnik Szeptuchy, który jest małym dodatkiem. Nie da się ukryć, że jest to przede wszystkim kalendarz, zawierający testy, fragmenty Szeptuchy, Nocy Kupały i Żercy, kilka stron do pokolorowania i szeptuchowe porady na temat ziół, bogów i obyczajów. Mnie osobiście zaintrygowały raczej opowiadania, które autorka zamieściła na końcu Sekretnika Szeptuchy

Graficznie ten kalendarz - jak powinno się go nazywać - jest przepiękny. Już sama okładka przyciągnęła mój wzrok, a kiedy zaczęłam przeglądać pozostałe ilustracje zakochałam się całkowicie. Gdyby nie fakt, że mam swój planner to od stycznia zaczęłabym używać właśnie Sekretnika Szeptuchy. Widać, że autorka i wydawnictwo pomyśleli, gdyż nie ma tutaj żadnych ograniczeń jeśli chodzi o rok, w którym się zaopatrzycie w tę książkę. Miejsca na planowanie jest naprawdę sporo i na pewno osoby, które muszą - tak samo jak ja - mieć cały dzień rozpisany co do minuty będą usatysfakcjonowane. Żałuję jedynie, że wnętrze jest w całości czarno-białe. Miałam nadzieję, że pojawi się tu sporo kolorów. Mimo to... Od czego są kredki, flamastry i przeróżne zakreślacze?

Porady Szeptuchy już nie porwały mnie tak mocno, jednak informacje dotyczące bogów, obrzędów oraz przesądów były dla mnie czymś niesamowicie interesującym i podoba mi się, że Katarzyna Berenika Miszczuk chciała wyedukować nas w słowiańskich zwyczajach, w oczekiwaniu na czwarty - i ostatni - tom Kwiatu paproci. Przy okazji umiliła również samo czekanie, gdyż przyjemnie jest wrócić do tego świata, który tak polubiłam. Życie, gdyby nasi bardzo dawni przodkowie nie przyjęli chrześcijaństwa mogłoby być wręcz odzwierciedleniem tego, które wymyśliła Katarzyna Berenika Miszczuk i myślę, że byłoby to bardzo, ale to bardzo interesujące.
cykl Kwiat paproci // Katarzyna Berenika Miszczuk

czerwca 10, 2017

cykl Kwiat paproci // Katarzyna Berenika Miszczuk

Jest coś, czego o mnie nie wiecie. Wielbię twórczość Katarzyny Bereniki Miszczuk. Czas jednak wyjść spod łóżka i się do tego przyznać. Już dawno miałam moje pierwsze spotkanie z tą autorką i jej styl pisania został mi głęboko w pamięci. Zawsze jednak coś sprawiało, że gdy pojawiała się jakaś nowa książka w jej dobytku było nam nie po drodze. Udało mi się zebrać i postanowiłam, że czas najwyższy zabrać się za trzy pierwsze części Kwiatu paproci, które kusiły mnie od jakiegoś czasu. Początkowo nie miałam zamiaru czytać całości na raz, jednak... No cóż. Tak wyszło.

Gosława - dla przyjaciół Gosia - właśnie skończyła studia medyczne. Gdyby Mieszko I zdecydował się te setki lat temu na przyjęcie chrztu zapewne od razu zostałaby umieszczona na jakiś praktykach w szpitalu. Nic z tego. Zanim będzie mogła ostatecznie wybrać swoje powołanie musi odbyć roczny staż u jakiejś szeptuchy, która często używa ziół i leczy ludzi nie tylko nimi, ale też dobrym słowem i magicznymi przedmiotami. Gosia jednak nie wierzy w te wszystkie słowiańskie zabobony, a konieczność wyjechania na jakąś wieś na cały rok - przecież tam są kleszcze! - jest dla niej istnych horrorem. Wyjeżdża do świętokrzyskiej wsi o nazwie Bieliny, z której pochodzi jej matka. Okazuje się jednak, że może te wierzenia nie są takie bezpodstawne, a na Gosię czeka jeszcze niejedna niespodzianka ze strony słowiańskich bogów...

Żył w przeświadczeniu, że każdy powinien wierzyć w to, na co ma ochotę, nieważne, jak bardzo niedorzeczna jest to wiara.**

Katarzyna Berenika Miszczuk wpadła na genialny pomysł i przedstawiła nam alternatywną wersję naszej rzeczywistości. Jak żylibyśmy w XXI wieku, gdyby Mieszko I nie przyjął chrztu? Wszystko rozwinęło się w bardzo ciekawy sposób i przyznam, że zainteresowałam się tymi słowiańskimi wierzeniami, które w pewien sposób są bardzo przerażające. Religia Słowian to coś, czemu na pewno przyjrzę się bliżej. Nie wpadłabym na to wcześniej i cieszę się, że ten cykl otworzył mi na nią oczy. Codzienność Gosi tak naprawdę nie różni się aż tak bardzo od tej naszej, co mnie trochę zaskoczyło. Spodziewałam się społeczeństwa lekko opóźnionego w rozwoju niż to, w którym żyję, i zostałam mile zaskoczona. Świat Szeptuchy jest po prostu czymś niesamowitym i warto chwycić za ten cykl już choćby tylko dla niego.

[71] Ja, potępiona - Katarzyna Berenika Miszczuk

listopada 06, 2013

[71] Ja, potępiona - Katarzyna Berenika Miszczuk

Tytuł: Ja, potępiona
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Seria: Ja, diablica t.3
Premiera: 4 października 2012
Wydawnictwo: WAB
Format: 123 x 195  mm 
Liczba stron: 416

SPOILERY POPRZEDNICH CZĘŚCI! 
Czytasz na własną odpowiedzialność!

[70] Ja, anielica - Katarzyna Berenika Miszczuk

listopada 04, 2013

[70] Ja, anielica - Katarzyna Berenika Miszczuk

Tytuł: Ja, anielica
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Seria: Ja, diablica t.2
Premiera: 28 września 2011
Wydawnictwo: WAB
Format: 123 x 195  mm 
Liczba stron: 379

MOGĄ POJAWIĆ SIĘ SPOILERY POPRZEDNIEJ CZĘŚCI!

[69] Ja, diablica - Katarzyna Berenika Miszczuk

listopada 03, 2013

[69] Ja, diablica - Katarzyna Berenika Miszczuk

Tytuł: Ja, diablica
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Seria: Ja, diablica t.1
Premiera: 7 października 2010
Wydawnictwo: WAB
Format: 125 x 189  mm 
Liczba stron: 416

Copyright © Życie z książką , Blogger