kwietnia 23, 2018
KIEDY BÓG ZASYPIA, BUDZĄ SIĘ DEMONY 🕇
Kiedy dowiedziałam się o premierze książki Kiedy Bóg zasypia uznałam, że to jest coś, czego w tym momencie potrzebuję. Bardzo lubię historie tego typu i fakt, że dzieje się to w świecie istnienia bogów pogańskich, które są już mi dobrze znane z serii Kwiat Paproci, Katarzyny Bereniki Miszczuk, zdecydował, że nie mogłam się doczekać, aż poznam tę książkę. Pierwsze dwadzieścia stron, które przeczytałam przed snem, bardzo mi się spodobało. Uznałam, że to był dobry wybór. Następnego dnia nie było jednak już tak kolorowo. Zaczęłam się męczyć i jak najszybciej chciałam ją skończyć. Mówią, że nie wolno zmuszać się do czytania, jednak usiadłam i zawzięcie męczyłam się przez cały dzień, aż w końcu przeczytałam ostatnią stronę i odetchnęłam z ulgą.
Król Mieszko II został zamordowany. Kraj popada w ruinę. Nie wiadomo, kto po nim zasiądzie na tronie. Wszyscy walczą o władzę, poganie próbują pozbyć się niemieckiego Boga, jak go nazywają, a na dodatek u granic stoi czeska armia. Ludzie zaczynają współpracować z największymi koszmarami swoich umysłów, ze strzygami, wampirami i innymi ożywieńcami. Dobro i zło przestało mieć znaczenie. Teraz liczy się tylko potęga.
Dobre i złe wróżby splatają się nieustannie we wzory zmieniające się w rytmie życia.
Ta opinia nie będzie długa. Zastanawiałam się, czy w ogóle wspominać Wam o tych kilku godzinach męczarni, jaką okazała się ta książka. Nie lubię opowiadać o pozycjach, które są niewarte uwagi. Wtedy odnoszę wrażenie, że marnuję czas, w którym mogłabym polecić coś niesamowitego. Są jednak w Kiedy Bóg zasypia akcenty, które mi się spodobały i to na nich postaram się skupić, pobieżnie tylko wspominając o wadach, których dosyć sporo tutaj znalazłam i które całkowicie popsuły mi przyjemność z lektury.