poniedziałek, 8 stycznia 2018

PRZED PREMIERĄ: MAGIA PARZY // ILONA ANDREWS 🔥

Całkiem niedawno rozpoczęłam swoją przygodę z Iloną Andrews i jej serią o Kate Daniels. Nie spodziewałam się po niej nic niezwykłego, a okazało się, że to będzie jedna z moich ulubionych serii. Pewnie mocno wpływa na to fakt, że mój umysł mocno cierpi na niedobór książek młodzieżowych, więc Kate Daniels jest tym, czego obecnie mocno potrzebuje. Być może to, że unikam tego gatunku wcale nie jest dobrym pomysłem, bo moja psychika nie jest na to gotowa. Mój czytnik stał się dzisiaj bogatszy o trzy kolejne części i obawiam się, że styczeń będzie miesiącem Kate Daniels.

Nawiedzające Atlantę fale magii to nic niezwykłego. Tym razem jednak przechodzą same siebie. Pojawiają się częściej, są jeszcze bardziej nieprzewidywalne. Z tego powodu ulice pełne są krwiożerczych oraz mitycznych stworzeń. Podczas jednego ze zleceń razem z Jimem natyka się na kusznika, który nigdy nie chybia. Tajemniczy mężczyzna znika tak, jak się pojawił. Kate wyrusza w poszukiwaniu odpowiedzi dotyczącej jego tożsamości. Natyka się jednak na małą dziewczynkę, która potrzebuje jej pomocy i na zniknięcie całego sabatu czarownic.

Kiedy nie wiesz, jaki powinien być twój następny krok, najlepiej wrócić do początku.

Często słyszy się o syndromie drugiej części, która jest zawsze najsłabsza z całego cyklu. Tym razem jednak nic takiego się nie stało, wręcz przeciwnie. Magia parzy bije na głowę swoją poprzedniczkę. O ile Magia kąsa podobała mi się, to w drugiej części się zakochałam. Fabuła nie jest przewidywalna i chociaż nie ma tutaj wątków mocno zaskakujących, to równocześnie nie spodziewałam się takiego rozwoju spraw. Od początku czułam, że to, co się będzie w tym tomie działo będzie czymś jak najbardziej trafiającego w mój czytelniczy gust. Nie pomyliłam się.

Pojawiło się też kilku nowych bohaterów, a ci dobrze już znani rozwijają się i stają bardziej dynamiczni. Jestem ogromną fanką Currana i uwielbiam śledzić jego losy. Ciągle mocno trzymam kciuki w nadziei, że będą one przeplatać się z tymi Kate jeszcze częściej, To, jak się przekomarzają czy kłócą jest przedstawione z takim poczuciem humoru, że nie da się ich nie lubić. Minęły już czasy, gdy zakochiwałam się w fikcyjnych postaciach - mam już swojego księcia - acz władca wszystkich zmiennokształtnym jest jak najbardziej w moim typie. Warto też pamiętać o uroczym Dereku oraz przestraszonej Julie.

Ludzie muszą sami dokonywać wyborów, nieważne, jak są one złe. Inaczej nie będą czuli się wolni.

Ogromnym plusem tego cyklu jest też kształtowana równocześnie przez magię i technikę rzeczywistość. Po raz pierwszy spotkałam się z czymś takim i jestem pewna, że nikt inny poza Iloną Andrews niczego takiego nie stworzył. Chociaż początkowo obawiałam się, że cały cykl pochyli się zbyt mocno w stronę postapokaliptycznych książek, za którymi nie przepadam, wszystko przypomina bardziej młodzieżowe fantasy, czego właśnie oczekiwałam. Pomieszanie klasycznej magii i mitologicznych potworów z samochodami i elektrycznością wydaje się być czymś tak dziwnym, że nie może się udać. A jednak. Atlanta z serii o Kate Daniels wydaje się być miejscem pełnym wszystkiego. Tam nie można się nudzić, więc niedługo - już jutro - zabieram się za trzecią część. Całe szczęście, że wznowienie Magia uderza już w lutym, tak więc i na fizyczny egzemplarz nie będę musiała długo czekać. Bo to, że całą serię chcę widzieć w swojej biblioteczce rozumie się samo przez siebie.

Ogólna ocena: 08/10 (rewelacyjna)

659 // Magia parzy // Ilona Andrews // Magic burns // Anna Czapla // Kate Daniels // tom 2 // 10 stycznia 2018 // 456 stron // Wydawnictwo Fabryka Słów // 39,90 zł

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Fabryka Słów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...