Pokazywanie postów oznaczonych etykietą episod. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą episod. Pokaż wszystkie posty
Nana

maja 23, 2017

Nana

Nie jestem zbyt wielką fanką anime czy mang, jednak raz na jakiś czas lubię zatracić się w tych japońskich produkcjach. Mam jednak taką pewną cechę charakteru, której nie potrafię nazwać, a przez którą nie zaczynam nic nowego z tych dwóch kategorii, a oglądam i czytam w kółko to samo. Gdyby ktoś zapytałby mnie o ulubione anime mogłabym wymienić Króla szamanów, Bleacha albo Clannad. Jeśli jednak miałabym wybrać tylko jedną historię odpowiedziałabym bez wahania. Nana. Mimo, że łamie mi serce za każdym razem, często do niej wracam i za każdym razem cierpię równo mocno.

Życiem rządzi przypadek, co wiadomo nie od dzisiaj. Komatsu Nana z radością porzuciła swoje dotychczasowe życie w małej mieścinie i wyjeżdża do Tokio, do swojego chłopaka. Ma zamiar znaleźć tam mieszkanie i pracę. Z powodu niesprzyjających warunków atmosferycznych pociąg zmierzający do stolicy co chwilę się zatrzymuje. Nana - dostrzegając wolne miejsce - postanawia tam usiąść, co sprawia, że wszystko się zmienia. 

Osaki Nana zmierza do Tokio by spełnić swoje marzenia i udowodnić wszystkim, że jest w stanie śpiewać i zyskać popularność. Kiedy przysiada się do niej urocza dziewczyna początkowo nie reaguje - nie jest zbyt towarzyską osobą. W pewnym jednak momencie - dowiadując się, że mają tak samo na imię - zaczyna interesować się drugą Naną. Chociaż są swoim całkowitym przeciwieństwem nawiązuje się między nimi nić porozumienia. 

W Tokio Osaki Nana odchodzi bez słowa. Nie jest to jednak ich ostatnie spotkanie.
Seria niefortunnych zdarzeń // sezon pierwszy + Przykry początek

lutego 19, 2017

Seria niefortunnych zdarzeń // sezon pierwszy + Przykry początek


Jakiś czas temu Polskę obiegła wiadomość o premierze pierwszego sezonu pewnego serialu. Nagle większość czytelników zaczęła przypominać sobie, jak w młodości i dzieciństwie pochłaniali tom za tomem Serii niefortunnych zdarzeń. Zaintrygowało mnie to ogólne zainteresowanie ekranizacją, więc gdy znalazłam chwilę czasu postanowiłam pooglądać produkcję Netflixu. Moja biblioteka nie jest zbyt dobrze zaopatrzona, a w dzieciństwie nie kupowałam książek, więc nigdy wcześniej nie spotkałam się z Lemonym Snicketem i jego cyklem. Włączyłam sobie pierwszy odcinek i już na samym początku wiedziałam, że chociaż przygody Wioletki, Klausa i Słoneczka są bardzo przykre, to zostanę z nimi do samego końca. Pierwszy sezon pochłonęłam w jeden dzień i chyba nikogo to zbytnio nie dziwi. 💘 Kiedy uznałam, że muszę podzielić się moim odkryciem z całym światem postanowiłam - dla porównania - przeczytać sobie też pierwszy tom, czyli Przykry początek. Cała seria składa się z krótkich książeczek, więc lektura zajęła mi mniej czasu, niż pooglądanie jednego odcinka. Było to nieco zaskakujące.

Wioletka, Klaus i Słoneczko to trójka dzieci państwa Baudelaire. Pewnego dnia spędzali oni mile czas na plaży zajmując się tym, co najbardziej lubią, jednak zabawę przerwało im pojawienie się pana Poe, znajomego ich rodziców. Mężczyzna informuje ich, iż ich rodzice zginęli w pożarze, w którym spłonął również ich cały dobytek. Rodzeństwo jest w szoku. Kochali i byli kochani całym sercem, a nagle zostali na świecie całkiem sami. Bankier informuje ich, że trafią teraz do Hrabiego Olafa, czyli ich dalekiego krewnego, który mieszka w tym samym mieście. Nie spodziewają się, że mieszka on w ruderze i jest bardzo złym człowiekiem, który chce zagarnąć cały majątek, który dzieci otrzymają w momencie osiągnięcia przez Wioletkę pełnoletności. Nie spocznie, dopóki tego nie uczyni, a wszyscy dorośli wydają się być ślepi i nie dostrzegać, jaka krzywda dzieje się małym Baudelaire'om.

"Moi chłopcy z Baker Street. Sherlock Holmes i doktor Watson." ~ sezon 4, spojlery

stycznia 20, 2017

"Moi chłopcy z Baker Street. Sherlock Holmes i doktor Watson." ~ sezon 4, spojlery


Czy jest tu ktoś, kto tak bardzo jak ja czekał na czwarty sezon Sherlocka? Śmiem wątpić, naprawdę. To, ile razy gwałciłam wszystkie dostępne odcinki pozostanie dla Was tajemnicą, jednak nie będę ukrywać, że jestem w stanie obudzona w środku nocy przytaczać całe fragmenty. Zastanawiałam się, czy chcę dzielić się z internetowym światem swoją opinią o tym, co Mark Gatiss i Steven Moffat ze mną zrobili. Bo zrobili dużo więcej niż te wszystkie egzaminy na uczelni, które runęły mi równocześnie na głowę: przerobili mi mózg na mielonkę, serce podeptali i jeszcze zapewne dobrze się przy tym bawili. Typowo. 😶 Nie wiem, jak poradzić sobie teraz z tym wszystkim, więc tak: będę wyżalać się w internecie. Bardzo dorośle. Bardzo.

Pierwszy odcinek w ogóle mnie do siebie nie przekonał. Po pierwsze: Sherlock to nie był TEN MÓJ Sherlock. Oczekiwałam kolejnej dawki sceptyzmu, socjopatyczności i sporej dawki dedukcyjnego geniuszu. Co dostałam? Sherlocka siedzącego z nosem w telefonie (!), na Twitterze (!!) i szczerzącego ząbki w uśmiechu do dziecka Johna. O ile jeszcze tę ostatnią zmianę jestem w stanie znieść, to aktywnego społecznie Holmesa nie. Po prostu nie. Niech już sobie będzie tym człowiekiem bardziej, ale niech nie zatraca przy tym sherlockowatości, bo tego jestem w stanie nie przeżyć. 💔 Rozumiem, że pokazanie tej jego nowej - ludzkiej - strony było zapewne planowane od samego początku (metamorfozy postaci obowiązkowe w każdym serialu/książce/filmie), ale (po raz kolejny) zostałam rzucona na zbyt głęboką wodę i nie byłam w stanie tego przeżyć. Zapewne dlatego wciąż nie pooglądałam ponownie The Six Thatchers i w innym wypadku znalazłabym czas pomiędzy wkuwaniem do testów, żeby chociaż jeszcze raz przeżyć to wszystko. 


Trzy lata czekania na kolejny sezon, a skończyło się na tym, że po pooglądaniu pierwszego odcinka tego sezonu miałam do powiedzenia tylko jedno: aha. Bardzo inteligentnie, to pewne. Sama zastanawiałam się nad tym, co mi się tutaj nie spodobało oprócz zbyt ludzkiego (uh) Sherlocka i nie potrafiłam tego stwierdzić. Chciałam nawet napisać coś o moich wrażeniach, ale tych wrażeń nie było jakoś specjalnie dużo, a pisanie o nich nie miało zbytniego sensu. Powinnam jednak przejść do najważniejszych wydarzeń tego odcinka, czyli do śmierci Mary. 🙈 Przyznaję się z góry, że się tego nie spodziewałam. Zabicie jednej z głównych postaci wciąż mnie szokuje. Jestem jedną z wielu ofiar mitu o nieśmiertelności głównych bohaterów. Brawo ja. Kiedy minął pierwszy szok - i drugi - doszłam do wniosku, że to dosyć logiczne posunięcie. I na tym jednak logika się kończy, bo John wcale nie przejmuje się tym, że jego dziecko zostało w połowie sierotą i w ogóle się nim nie zajmuje i nie dba jakoś specjalnie o to, by się nie narażać, by już całkiem nie osierocić swojego potomka. Dosyć nieodpowiedzialne podejście do życia. Sherlock ma na niego zbyt duży wpływ. 😶 Może Wam się wydać dziwne, że tyle uwagi poświęcam noworodkowi, jednak skoro Watson tego nie robi, to ktoś musi. Życie doktora praktycznie nie uległo zmianie: tak jakby sam nie zauważył, że teraz jest ojcem. 

Episod 08: Sakurako-san no Ashimoto ni wa Shitai ga Umatteiru

marca 03, 2016

Episod 08: Sakurako-san no Ashimoto ni wa Shitai ga Umatteiru


Przyszedł czas na kolejny Episod. Przyznam się, że nie planowałam w tej serii żadnego anime. Uznałam jednak, że skoro tak bardzo pokochałam Sakurako-san no Ashimoto ni wa Shitai ga Umatteiru to grzechem wręcz będzie się z Wami nie podzielić wrażeniami i nie zachęcić Was do pooglądania. Wiem, że mnóstwo osób nie przepada za anime. Często uważa się je za zwykłe bajki. Jestem jednak zdania, że myślący tak ludzie nie pooglądali po prostu żadnego wartego uwagi i porządnego anime. Aypa z Magii Mangi napisała do mnie kiedyś z żądaniem, bym pooglądała Sakurako-san. Trochę musiała poczekać, jednak kiedy już zaczęłam wystarczyły mi dwa dni. Cóż. Plusem - a równocześnie minusem - anime jest fakt, że odcinki takie krótkie. Jeśli jesteście fanami Sherlocka, Forever, Elementary i innych seriali kryminalnych, uwielbiacie sztukę dedukcji i nie przeraża Was ludzki szkielet to Sakurako-san jest dla Was. 

Shoutarou Tatewaki chodzi jeszcze do liceum, jednak nie w głowie mu młodzieżowe wyskoki ze znajomymi czy zabawa. Chłopak ma zdecydowanie poważne podejście do życia. Przyjaźni się - choć to może za duże słowo - z Sakurako Kujou, czyli piękną kobietą o arystokratycznych korzeniach. Nie jest ona jednak kolejną panienką z dobrego domu. Sakurako-san od dzieciństwa wykazywała ogromne zainteresowanie... kośćmi. Z wiekiem jej zauroczenie nie minęło, a wręcz się pogłębiło. Odkąd się poznali często spędzają razem czas i bardzo często wpadają na szczątki. Nie tylko zwierząt. Kobieta jest bardzo inteligentna i potrafi połączyć wszystkie szczegóły układanki, co sprawia, że nie ma dla niej zagadki nie do rozwiązania.


Już po pierwszym odcinku wiedziałam, że to anime jest dla mnie idealne. W postaci Sakurako-san dopatrzyłam się Sherlocka i jestem pewna, że wielu osobom nasunie się to samo porównanie. Jestem wręcz przekonana, że twórca Sakurako-san no Ashimoto ni wa Shitai ga Umatteiru wzorował się choć trochę na dziele Arthura Conan-Doyle'a. Shoutarou również łatwo dopasować do szanownej osoby doktora Watsona, co daje już wszystkim fanom Sherlocka doskonały powód do tego, by dać szanse temu anime. Główna bohaterka jest postacią poważną, jednak wyczuwa się w niej arystokratyczne pochodzenie - zawsze sięga po to, co chce i potrafi buntować się jak mała dziewczynka. Te cechy sprawiają, że jest jeszcze bardziej realistyczna i od razu pała się do niej sympatią. Podobnie jest z Tatewakim, choć on raczej jest moralną stroną tej monety. Gdyby nie on Sakurako najpewniej zabierałaby wszystkie kości do domu nie przejmując się, że osoba, do której należały, została brutalnie zamordowana lub jest dawno zaginiona.
Episod 07: Baby Daddy

stycznia 28, 2016

Episod 07: Baby Daddy


Ten serial oglądałam już dość dawno temu, jednak nie mogę odmówić sobie przyjemności podzielenia się nim z Wami. Różni się on bardzo od seriali, które zazwyczaj oglądam. Fakt, że zaczęłam go oglądać był czystym przypadkiem - dopadła mnie nuda, a na stronie głównej, gdzie oglądam seriale, pojawił się nowy odcinek. To samo, co w przypadku The Royals. Obecnie dostępne są cztery sezony - pochłonęłam je w kilka dni. 

Kiedy Ben otwiera drzwi nie spodziewa się, że na wycieraczce będzie czekało na niego niemowlę. Gdy okazuje się, że to on jest ojcem dziewczynki postanawia ją wychować. Mieszka ze swoim bratem i przyjacielem, Tuckerem. Przyjaźni się także z Riley, która od dzieciństwa jest w nim zakochana. Do tej mieszanki należy dodać matkę, która zdecydowanie ma nierówno pod sufitem, a swoim zachowaniem potrafi sprawić, że płacze się ze śmiechu. Oni wszyscy mają zamiar wychować Emmę na dobrego człowieka - dobrze się przy tym bawiąc.


Każdy odcinek jest bardzo krótki, co sprawia, że połyka się je niesamowicie szybko. Główną rolę w tym serialu gra dobry humor. Nie można oglądać Baby Daddy zachowując powagę. Jest to po prostu nierealne. Aktorzy są dobrani w taki sposób, że nie można się do niczego przyczepić. Jean-Luc Bilodeau niesamowicie przypomina mi mojego najlepszego przyjaciela. I z wyglądu i z zachowania. Dlatego też oglądanie Baby Daddy było jeszcze przyjemniejsze. Na pewno uprzyjemnił je jeszcze wygląd Dereka Thelera. Myślę, że każda dziewczyna, która lubi się śmiać i lubi patrzeć na przystojnych chłopaków będzie zadowolona. 
Episod 06: The Royals

stycznia 26, 2016

Episod 06: The Royals


Dzisiaj po raz pierwszy, odkąd stworzyłam tę serię, wyłamię się z własnego schematu i po prostu pozwolę słowom płynąć. Jak to się stało, że zaczęłam oglądać The Royals? Przypadek sprawił, że zobaczyłam, że dodano nowy odcinek i po prostu włączyłam sobie pierwszy. Dzień później już kończyłam pierwszy sezon, a dwa dni później drugi. Naprawdę jestem wybredna co do seriali - przestaję oglądać w połowie, nudzą mnie, zapominam. Nie miałam więc jakiś specjalnie wysokich wymagań co do tego. 

W rodzinie królewskiej wydarzyła się tragedia. Najstarszy syn, następca tronu, Robert, zostaje zamordowany. Cały świat zwraca więc wzrok w kierunku Liama, następnego w kolejce. Chłopak nie jest przygotowany do tego, co go czeka. Razem z siostrą bliźniaczką, Eleanor, ciągle imprezują, bawią się nie unikając ani alkoholu ani narkotyków. Nic dziwnego, że król Simon - bardzo mądry i dobry człowiek - rozważa zniesienie monarchii. Nie może na to pozwolić królowa, która rządzi wszystkim żelazną ręką i nie pozwala sobie na żadne ludzkie uczucia. Widzimy od środka, jak wszyscy robią co chcą pozwalając specom od wizerunku sprawiać, że w Anglii nie wybuchają zamieszki. Każdy członek rodziny królewskiej ma swoje słabości i nałogi. Każdy z nich chciałby się zmienić, ale nie potrafi.


Nie spodziewałam się, że tak mogę polubić Liama, wiecznie zbuntowaną Len czy jej ochroniarzy. Jasper, a później James - podbili moje serce. W całym tym królewskim bałaganie można dopatrzeć się dobra. Nieraz miałam łzy w oczach, nieraz otwarcie płakałam. Twórcy serialu doskonale wykonali swoją robotę. Aktorzy idealnie pasują do ról, które grają. Eleanor jest po prostu genialna. Ta sama aktorka powinna grać Isabelle w Shadowhunters. Może tu uratowałoby tamten serial. Z czasem coraz trudniej było mi wybrać moich ulubieńców. Dochodzili nowi, odchodzili starzy. The Royals obecnie ma tylko dwa sezony - w każdym z nich tyle się dzieje, że nie można oddychać
Episod 05: And Then There Were None

stycznia 24, 2016

Episod 05: And Then There Were None

Na And Then There Were None natknęłam się całkiem przypadkowo. Ktoś o nim wspomniał, więc pomyślałam, że skoro jest to serial na podstawie powieści, to coś dla mnie. Musicie wiedzieć, że jestem za ekranizacją książek w takiej właśnie formie. Kiedy przemienia się je na filmy zwykle jestem jedynie zawiedziona - wyjątek: Lolita. Lubię twórczość Agathy Christie. Czytałam trochę jej kryminałów, w większości tych z Poirotem, gdyż przepadam za tym bohaterem. Z I nie było już nikogo nie miałam wcześniej styczności, więc nie miałam zielonego pojęcia, o rozwiązaniu zagadki. A wymyka się ona wszelkim schematom. 

FABUŁA

Kilka osób otrzymało zaproszenie, by udać się na wyspę w odwiedziny państwa Owenów. Gospodarze jednak nie dotarli, więc w domu znajduje się tylko dziesięć osób, łącznie z gospodynią i jej mężem. Każdy z tych ludzi ma coś na sumieniu, co dobitnie oznajmia tajemniczy głos przez głośniki ukryte w domu. Kiedy przez udławienie ginie pierwsza osoba nikt nie łączy tego z tajemniczym wierszykiem wiszącym na ścianie i dziesięciu żołnierzykach, które stoją na stole w jadalni... Raz dziesięciu żołnierzyków pyszny obiad zjadło, nagle jeden się zakrztusił. I dziewięciu pozostało...
Episod 04: Forever

lipca 12, 2015

Episod 04: Forever

Sama nie wiem, jak to się stało, że zaczęłam oglądać Forever. Ale stało się, a ja zakochałam się w tym serialu tak bardzo, jak tylko umiem. Bardzo się ucieszyłam, że odnalazłam kolejny, który przypadł mi do gustu. Jestem dosyć wybredna, jeśli chodzi o nie. Mimo to mam pewien stały schemat, którego poszukuję. Jeśli czytacie moje Episody z pewnością wiecie, o czym mówię. Lubię seriale, które opierają się na zagadkach kryminalnych, jednak mają do tego fabułę, która wiąże ze sobą poszczególne odcinki. W tym wypadku Forever jest takim pomieszaniem Dr. House'a z Sherlockiem. Perfekcja.
Episod 03: Dr. House

czerwca 28, 2015

Episod 03: Dr. House

Kto nie zna doktora House'a? Wszyscy chociaż o nim słyszeli. Jego cynizm oraz zachowania są znane wszystkim. Kiedy skończyłam oglądać Sherlocka i okazało się, że naprawdę długo trzeba czekać na kolejny sezon postanowiłam zacząć coś innego. O słynnym Gregorym Housie oczywiście słyszałam. Kiedy dowiedziałam się, że wzorowany jest na osobie samego Holmesa... Cóż. Nagle przestałam obawiać się wszelkich operacji na otwartym sercu i z radością zasiadłam do oglądania. Kolejna słuszna decyzja w moim życiu. Tak. Pooglądałam wszystkie osiem sezonów Dr. House od początku do końca i jestem z tego dumna.
Episod 02: Sherlock

czerwca 14, 2015

Episod 02: Sherlock

Witajcie! Ostatni Episod nie wywarł na Was zbyt dużego wrażenia, jednak dzisiaj mam dla Was coś WIELKIEGO. Tak, tak. Dzisiaj Sherlock! Jeden z najlepszych seriali, jakie kiedykolwiek oglądałam. Jak pewnie wiecie książki sir Arthura Conan Doyle'a są jednymi z moich ulubionych, tak więc po przeczytaniu kilku sherlockowych historii zabrałam się za ekranizację. Nie bardzo wiedziałam, czego się spodziewać. Teraz od momentu, w którym pooglądałam, połknęłam!, trzy sezony Sherlocka minął już rok, a ja dalej o nim myślę, dalej go uwielbiać i, jak jasna cholera, czekam na czwarty sezon.

Nie spodziewałam się, że tak pokocham ten serial. Wiem, że jest bardzo popularny i mało kto go nie oglądał. Jest to serial, który sprawił, że w ogóle oglądam tego typu filmy. Po pooglądaniu go miałam takiego kaca, że szukałam czegoś podobnego do Sherlocka i trafiłam na doktora House'a... Jednak o tym to za dwa tygodnie. Nawet teraz, pisząc ten wpis, mam puszczony w tle pierwszy odcinek trzeciego sezonu, czyli jeden z moich ulubionych. Brakuje mi słów by określić, jak mocno pokochałam całą obsadę, fabułę a przede wszystkim poczucie humoru Benedicta Cumberbatcha. 

Episod 01: Duma i uprzedzenie

maja 31, 2015

Episod 01: Duma i uprzedzenie

Jest jedna rzecz, której na pewno o mnie nie wiecie - uwielbiam seriale. Uwielbiam je bardzo, ale w tajemnicy. Jestem jednak pewna, że wielu czytelników marnuje czas na czytanie wgapiając się w ekran laptopa. Od dłuższego czasu planowałam pewną serię, w której przedstawiłabym Wam moje ulubione seriale i poznałabym Wasze opinie o nich. Postanowiłam pooglądać serialową wersję Dumy i uprzedzenia, jednej z moich ulubionych książek. Całkowicie wsiąknęłam, a po skończeniu jej jestem tak bardzo szczęśliwa, że muszę się tym z Wami podzielić! Tak więc zapraszam Was na pierwszy Episod

Kto nie słyszał o książce Jane Austen o tytule Duma i uprzedzenie? Odważy się ktoś podnieść rękę? Osobiście bardzo lubię romanse, więc postanowiłam przeczytać TEN. TEN, o którym wszyscy mówią od lat. TEN, który wszyscy kochają. TEN, który ja sama uwielbiam od pierwszej strony. Żyłam w niewiedzy na temat istnienia serialu. Gdybym tylko o nim wiedziała - pooglądałabym go już bardzo dawno. Nie wiedziałam, czego się spodziewać, więc podchodziłam do niego z małym entuzjazmem. Wystarczył mi jednak tylko początek pierwszego odcinka bym wiedziała, że to będzie właśnie to. 
Copyright © Życie z książką , Blogger