czwartek, 7 listopada 2013

[72] Intruz - Stephenie Meyer


Tytuł: Intruz
Autor: Stephenie Meyer
Data wydania: 14 listopad 2008
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Ilość stron: 568



Przyznam się, że mimo, że uwielbiam serię Zmierzch, nie miałam ochoty na Intruza. Kiedyś, dawno dawno temu, zaczęłam czytać to opasłe tomiszcze w wersji e-book. Jakoś za bardzo mi się nie spodobało. Przestałam czytać już na samym początku. Teraz, po kilku latach znowu się za ową książkę zabrałam. Tym razem w wersji papierowej.

Ziemia została zaatakowana. Najeźdźcy zamieszkują ciała ludzi i wiodą pozornie normalne życie. Dusze są wprowadzane do ciała przez Uzdrowicieli. Ci przeprowadzają zabieg i puf. Dusza jest już w środku i może wieść normalne życie. Tak po prostu.

Melanie jest jedną z ostatnich wolnych ludzkich istot. Najeźdźcy nazywają ich Rebeliantami. Jednak zostaje złapana a w jej ciele umieszczono Wagabundę - duszę, która była już na kilku planetach. Gdy budzi się w nowym ciele dziwi się, że człowiekowi potrzeba tyle zmysłów, do odbierania świata. Intensywność uczuć, które odczuwa, otumania ją. Zanim zacznie normalne życie, musi przetrwać ostatnie wspomnienie Melanie - jej koniec. Przed oczami pojawia się jej piękna twarz mężczyzny - Jared. Dla Żywicielki musiał bardzo dużo znaczyć.

Wagabunda została wprowadzona do ciała Melanie by odkryć lokalizację innych Rebeliantów. Jednak tamte wspomnienia są dla niej niedostępne. Próbując się do nich dostać, wciąż trafia na ścianę. Co więcej, zaczyna obawiać się, że Żywiciel się buntuję. W niektórych momentach to Melanie przejmuję władzę nad ciałem.

- Budynek miał być bezpieczny - kontynuowałam. - Wiedzieli, że nikogo tam nie ma. Nie ma pojęcia, jak ją namierzono. Czy złapano Sharon?
Przebiegł mnie dreszcz przerażenia. W jednej chwili dostałam gęsiej skórki.
To pytanie nie było moje.

Kiedy Wagabunda i Melanie wyruszają w poszukiwanie Jareda i Jamie'go byłam bardzo ciekawa, jak Stephenie Meyer ma zamiar to wszystko rozegrać. W końcu Melanie już nie jest tą samą osobą, jest już tylko malutką częścią dawnej siebie. Muszę przyznać, że czytając Intruza ani razu nie pomyślałam, że autorką jest Stephenie Meyer. Styl wydawał mi się strasznie odmienny od tego w Zmierzchu. Bardziej... lepszy. Czytając obie książki - a nie wiedząc, kto je napisał, nigdy bym nie powiedziała, że to dzieło tej samej osoby. Intruz nie jest taki... przewidywalny.

Czytając moją uwagę zwrócił pewien fragment.

Daj jej dłoń, a weźmie całą rękę.

Czytałam to zdanie kilka razy, zanim zrozumiałam, co w nim jest nie tak. Nie powiem, żebym zachowała powagę, gdy już przyuważyłam, o co chodzi.

Gdy zamknęłam książkę targały mną tak sprzeczne emocje. Z jednej strony było mi tak bardzo smutno, że to już koniec mojej przygody z Intruzem a z drugiej miałam łzy wzruszenia w oczach. Nie potrafię sobie wybaczyć, że tak długo odwlekałam przygodę z tą książką. Zdecydowanie mogę zaliczyć ją do grona moich ulubionych - i zrobić wszystko, by niedługo zawitała na mojej półce. Ten egzemplarz należy do Mims i to ona zmusiła mnie do przeczytania. Dziękuję, Mim.

Jared strasznie mnie irytował, za to pokochałam Iana. Było w nim coś takiego, co nie pozwalało go nie lubić. No i jeszcze był Jeb. Również trafił do grona moich ulubieńców. Ta ogromna książka zawiera w sobie tyle... wszystkiego, że mogę z czystym sercem polecić wszystkim.

Byłam tak strasznie zirytowana faktem, że nagle nauczycielki z matematyki i fizyki postanowiły nas zamęczyć nadmiarem informacji, które trzeba przyswoić, że całkowicie nie przejmowałam się niemieckim. A pozytywne oceny z niemieckiego równają się dużej ilości książek. Powinnam mieć motywacje, prawda? Ale cóż. Nie miałam. Mimo to, książka zajęła mi bardzo dużo czasu. Ogromny format nie pomagał w zabieraniu książki wszędzie ze sobą, jak zwykle robię.

Pojawiła się ekranizacja Intruza. Oczywiście, mam zamiar ją pooglądać, jednak chciałam najpierw zapoznać się z książką. Chociaż oglądając każdą kolejną ekranizację książek zastanawiam się, czy najpierw nie pooglądać filmu, gdyż zwykle na takich filmach bardzo się zawodzę. Jednak jestem bardzo ciekawa, jak twórcy poradzili sobie z tak oryginalnym dziełem. Bo trzeba przyznać, że Intruz jest jedną z najbardziej nieprzewidywalnych książek, jakie zdarzyło mi się kiedykolwiek przeczytać.

Zawsze mi się wydawało, że warunkiem człowieczeństwa jest choćby odrobina współczucia i miłosierdzia. 

Prawdę mówiąc zdziwiłam się, gdyż spodziewałam się czegoś całkiem innego. Jednak się nie zawiodłam i myślę, że nikt nie będzie zawiedziony, gdy już sięgnie po Intruza.

Ogólna ocena: 10/10

***

Mims: To sugeruje, że ta książka jest taka bezduszna...
Kyou: Nie jest. Jest tam pełno dusz.

21 komentarzy:

  1. TAK BARDZO SIĘ ZGADZAM, Karć ^^
    Cieszę się, że ci się spodobało!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam i również mi się spodobała.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja należę do osób, które darzą umiarkowaną sympatią Intruza. Pożyczyłem od siostry, przeczytałem i... w sumie - moim zdaniem - średniak. Wynudziłem się, choć przyznaje, momentami książka potrafi wciągnąć :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sięgnęłam, przeczytałam i ku swojemu zdziwieniu - pokochałam! Świetna książka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jedna z moich ulubionych książek. :D Nie wiem dlaczego Jared Cię irytował.. on był kochany! ^^ Film jest inny od książki. Wagabunda w książce jest mimo swojej wrodzonej dobroci jest jednak targana emocjami. A w filmie jest zupełnie inna.. Lepiej potraktować ekranizację jako osobną historię. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Jared był taki... głupi. Inaczej tego nie nazwę. Wydawał mi się takim zwykłym gburem. Podobała mi się jego miłość do Mel ale równocześnie irytowało, jak traktował Wagabundę. A Ian.. Ian to wyższa liga :D

      Usuń
  6. ,,Intruza'' czytałam zaraz po premierze, więc już jakiś czas temu, ale pamiętam doskonale, że wywarł na mnie ogromnie wrażenie. Teraz marzę o tym, żeby zobaczyć jego ekranizacje.

    OdpowiedzUsuń
  7. No to ja teraz biorę! I nadal biorę i zostaję przy swoim jeżeli chodzi o dłoń i rękę!
    Ale tej waszej "konwersacji" to nić w tym tygodniu nie przebije... bezduszna.... XD

    OdpowiedzUsuń
  8. Książkę czytałam parę miesięcy temu i zgodzę się z Tobą, że Jared strasznie irytujący, a Ian dużo ciekawszy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę nadrobić zaległości i przeczytać tą książkę, bo wszyscy się nią zachwycają i chyba jestem ostatnia osobą na świecie, która nie wie dlaczego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A myślałam, że to ja byłam ostatnią osobą na świecie, która nie czytała Intruza :)

      Usuń
  10. Hej,
    chciałabym Cię serdecznie zaprosić do mojej rozdawajki półrocznicowo-mikołajkowej. Do wygrania bardzo atrakcyjna książka, a zadanie konkursowe prościutkie. Wpadaj tutaj: http://malinowe-wspomnienia.blogspot.com/2013/11/rozdawajka.html
    Pozdrawiam
    Salwinia

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam klimat tej książki!

    OdpowiedzUsuń
  12. W porównaniu ze Zmierzchem świtna

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam tylko "Zmierzch" i byłam nim zawiedziona. Może "Intruz" spełni moje oczekiwania. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Sagę "Zmierzch" mam za sobą, a "Intruza" polecała mi siostra na długo przed tym, jak o książce (za sprawą filmu) stało się tak głośno. Na pewno sięgnę po tę lekturę, prędzej czy później.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem na TAK! Książka również i mi ogromnie sie spodobała, pozytywne zaskoczenie ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. W przeciwieństwie do Ciebie nie lubię Zmierzchu, ale Intruz to zupełnie inna sprawa. Co prawda nie miałam przyjemności czytać tej książki, ale słyszałam wiele bardzo pozytywnych opinii :) Też jestem zaskoczona, że osoby, które tak jak ja, nie lubiły Z., pokochały Intruza :) Jak tylko będę miała okazję, na pewno sięgnę po tę pozycję!
    Świetna recenzja :)
    Pozdrawiam ciepło,
    J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem pewna, że Intruza pokochasz :) Zmierzch jest dosyć... przewidywalny. Ale ja bardzo lubię takie szczęśliwe zakończenia i banalne historyjki, to mi się podoba :) Za to ta pozycja... Brak słów :)

      Usuń
  17. Książka naprawdę świetnie napisana, pochłonęłam ją błyskawicznie i czasem wracam wspomnieniami do przygód Wagabundy :)
    Ekranizacja filmu nie była taka zła, ale nie podobał mi się aktor, który grał Iana :/

    OdpowiedzUsuń
  18. Książka moim zdaniem naprawdę wspaniała, film niestety dużo gorszy, bynajmniej ja się zawiodłam.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...