wtorek, 19 sierpnia 2014

[187] Płacz wilka - Ewa Formella


Tytuł: Płacz wilka
Tytuł oryginału: Płacz wilka
Autor: Ewa Formella
Tłumaczenie: nie dotyczy
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 25 czerwiec 204
Liczba stron: 205
Wydawnictwo: selfpublishing
Cena na okładce: ?

Każdy z nas wpisany ma ten dzień,
Gdy kończy się już czas, gdy trzeba odejść w cień,
Trzeba iść przez życie twardo, nie żałować własnych sił,
Śmierci w oczy spojrzeć hardo, ze spokojem, jak ten wilk.

Kiedy tylko zobaczyłam tą okładkę i przeczytałam tytuł nawet się nie zastanawiałam i od razu zdecydowałam, że muszę ją mieć. Kiedy zaczynałam ją czytać nawet nie wiedziałam, o czym jest. Wystarczył mi śliczny wilczek na okładce i trochę wolnego czasu. Nawet nie przyszło mi do głowy, że ta książka może być kiepska. I nie przeżyłam rozczarowania. Może tylko trochę się zdziwiłam.

Hania wynajmuje mały pokoik u starszej pani. Nie ma za dużo pieniędzy, gdyż jej matka jest alkoholiczką a ojciec nie żyje. Pewnego dnia dostaje list od notariusza. Jak się później okazuje została współwłaścicielką starego domu, który należał do... Andrzeja, jej ojca. Mężczyzna jak się okazało nie żyje, jednak dopiero od niedawna. Dziewczyna postanawia pojechać tam na wakacje przekonana, że spotka pusty dom. Gdy dociera na miejsce okazuje się, że ojciec zapisał jej w testamencie także grono mieszkańców. Oczywiście Hanna może z miejsca ich wyrzucić, co przeraża wszystkich domowników.

Poznaje Wiktora, najlepszego przyjaciela ojca. To on przedstawia jej całą historię. Ojciec dbał o nią, wysyłał pieniądze, listy. Jednak matka nie przyjmowała ich a listy wracały. Andrzej był obecny w jej życiu. Wiedział o najważniejszych wydarzeniach, sprawach. Wiedział więcej od ojca, który mieszka z dzieckiem. W domu mieszka więcej osób: Barbara, która woli, jak nazywa się ją Goldstar, czyli jej byłym pseudonimem scenicznym; Błażej z Zuzanną, młode małżeństwo, którego wyrzekła się rodzina; Nina z bliźniakami, uratowana z domu publicznego; Marta, gospodyni, która kiedyś była bita przez męża; Piotr, jako chłopiec zabrany z dworca... Oni wszyscy zostali uratowani przez Andrzeja i zamieszkali w Domu Wschodzącego Słońca. Teraz wszyscy drżą ze strachu. Czy córka ich wybawiciela ma równie dobre serce jak on? I zawsze pozostaje drugi właściciel, Marcel. Brat przyrodni Hani, drugie dziecko Andrzeja. Dla niego najbardziej liczą się pieniądze, więc jest największym zagrożeniem... Wszyscy mają jednak nadzieję, że się nie odnajdzie.

Pan domu nie ratował tylko ludzi. W lesie natknął się także na małe szczenie wilka. Zabrał je do domu, gdzie pokochali go wszyscy domownicy. Po śmierci pana zniknął w lesie wyjąc co noc z tęsknoty.

Nawet się nie spodziewałam, że w tej z pozoru zwykłej książeczce zawarte jest tyle... wszystkiego. Każda historia domownika jest umieszczona w Płaczu wilka i w każdej jest coś niezwykłego, niespodziewanego. Nie ukrywam, że to takie zwykłe czytadło. Nie do końca przewidywalne, jednak również nie tak bardzo zaskakujące. Jeśli rozumiecie, co mam na myśli, bo chyba sama się troszkę poplątałam. 

Fragment piosenki przed recenzją nie pochodzi z książki. Jest jedną z moich ulubionych. Przyznam, że bardziej chodzi mi o tekst, niż jej wykonanie. Uwielbiam wilki, wszystko, co się z nimi wiąże. Podobało mi się, że autorka przemyciła kilka faktów o tych cudownych zwierzętach w książce. Dużo bym dała, by mi ktoś zostawił pod drzwiami takiego małego wilczka i nic mnie nie obchodzi, że pewnie rodzice razem z nim wyrzucili by mnie z domu. Mogłabym żyć z nim w lesie i byłabym szczęśliwa. Nie jestem pewna, czy przerzuciłabym się na surowe mięso (fuj), ale co tam. 

Historia Hani jest bardzo sielankowa. Sielanka, sielanka... Była chyba jakaś lektura tego gatunku? Może to byli Chłopi? Nie wiem, przeczytałam tylko 12 stron... Za dużo tam było o krowie, zdecydowanie. Całe szczęście, że tutaj nudzić się nie można było. W pewnym momencie sama zaczęłam się martwić o domowników. Chętnie przeczytałabym, co dalej u bohaterów. Pani autorko, może jakiś drugi tom? Ja byłabym bardzo za. Przywiązałam się do bohaterów i sama chętnie bym tam zamieszkała. W końcu w takich miejscach jak Dom Wschodzącego Słońca wszystko kończy się dobrze. 

Nieczęsto książki naszych polskich autorów przypadają mi do gustu. Mam swoich faworytów a do nowych podchodzę z niemałym dystansem. Coś takiego jest w tych zagranicznych, że przyciągają bardziej. Czasami trafią się też polskie perełki i nie pozostaje wtedy nic innego, jak tylko się cieszyć. To było moje pierwsze spotkanie z autorką. Mimo, że dopatrzyłam się niekiedy błędów, zgubionej literki i tym podobnych, to pewnie nie ostatnie. Ciekawi mnie Leśniczówka, i jak tylko będę miała okazję na pewno przeczytam. 

Książeczka jest bardzo krótka. Jeden dzień - tyle zajęło mi jej przeczytanie. Nawet niecały. Bardzo wciągnęłam się w historię i cieszy mnie, że się na nią zdecydowałam. Powodem były wilcze powiązania i bez nich pewnie nie zwróciłabym uwagi na tą pozycję, jednak bardzo się cieszę, że to się stało.

Tamtą zimę wciąż pamiętam, już nie ważne który rok,
Tak jak złapał mróz na święta, trzymał aż po Wielką Noc.
Śnieg zasypał okolicę, wiatr przeszywał dom na wskroś,
Głodnych wilków smętne wycie słychać było dzień i noc. 

Wyjeżdżałem gdzieś o świcie, zimny silnik ciągle gasł,
Przeklinałem świat i życie, żeby grata trafił szlag.
Wtedy z zaspy gdzieś wyskoczył, prosto mi pod koła wpadł, 
Patrząc śmierci prosto w oczy, wilk, co dość już życia miał. 

Ref.: Każdy z nas wpisany ma ten dzień,
Gdy kończy się już czas, gdy trzeba odejść w cień,
Trzeba iść przez życie twardo, nie żałować własnych sił, 
Śmierci w oczy spojrzeć hardo, ze spokojem, jak ten wilk. 

Stary Janek nas opuścił, ciężko było kopać grób,
Dom zostawił całkiem pusty, nie dla niego taki mróz.
Janek życie miał nielekkie, przeżył wojny wszystkie trzy, 
Odszedł cicho i bez lęku, odszedł z dumą jak ten wilk. 

Tamtą zimę wciąż pamiętam, zasypało cały las,
Głodne wilki wyły smętnie, ktoś nie wracał raz po raz,
Ale często śnię po nocach, jak przed maską dumnie stał,
Patrząc śmierci prosto w oczy, wilk co dość już życia miał. 

Ref.: Każdy z nas wpisany ma ten dzień,
Gdy kończy się już czas, gdy trzeba odejść w cień.
Trzeba iść przez życie twardo, nie żałować własnych sił, 
Śmierci w oczy spojrzeć hardo, ze spokojem, jak ten wilk. 

Z głową dumnie podniesioną, jednym krokiem przejść przez próg,
Z drugiej strony, za zasłoną, czeka na nas Dobry Bóg.

Słowa: Piotr Bułas

Ogólna ocena: 08/10

Za możliwość przeczytania dziękuję portalowi Sztukater!

3 komentarze:

  1. Książka czeka na półce, ale nie jest pierwsza w kolejce, może do mnie po prostu nie trafić;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniały cytat, a co do książki- koniecznie zapamiętam sobie jej tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  3. Trafiłam na ten wpis przypadkowo i... oniemiałam. Bardzo dziękuję, za tak ciepłe słowa, wiem, że nie jestem ideałem, pisze swoje książki z potrzeby serca i moje serce bardzo się raduje, kiedy czyta, że mimo wielu wad komuś przynosi chwilę radości. Pozdrawiam Ewa Formella

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...