wtorek, 25 sierpnia 2015

KINDLE PAPERWHITE II: Poznajcie Grega

Dzisiaj przychodzę do Was z trochę innym niż zwykle wpisem. Chciałabym Wam przedstawić kogoś bardzo wyjątkowego. Świecie, poznaj Grega. Greg ma pół roku, nosi imię po doktorze Housie oraz nie wstydzi się chodzić w różowym pokrowcu. Jest też najbardziej niezawodnym czytnikiem, z jakim miałam do czynienia. Zawsze gotów mnie wesprzeć, cierpliwie znosi wszelkie załamania, łzy i gniew. Pojawił się u mnie całkiem przypadkiem, w prezencie. Okazał się jednak być tym, czego brakowało mi w życiu. 

Po tym, jakże uczuciowym, wstępie przejdźmy do konkretów. Zapewne dużo słyszeliście o marce Kindle. Jest to jedna z najbardziej popularnych marek czytników, co mnie nie dziwi, szczerze mówiąc. W momencie, kiedy zepsuł się mój stary czytnik - nic wartego uwagi - od razu wiedziałam, że kolejny to musi być niezawodny czytnik od Amazonu. Zdecydowałam się na model Paperwhite z jednego, prostego, powodu - jest dotykowy, z podświetlanym ekranem. Jest kilkakrotnie droższy od modeli niedotykowych, jednak Kindle to sprawa na lata i nie przesadzam. Mało to opinii w internecie, jakoby po kilku latach użytkowania wygląda jak nowy i działa tak samo? 

Kiedy po raz pierwszy otworzyłam pudełko byłam trochę zaskoczona wielkością urządzenia. Nie zaprzeczam, że jest małe. Ekran ma tylko sześć cali - dla porównania: mój telefon ma ich pięć i trzy dziesiąte. W niczym to jednak nie przeszkadza. Powiedziałabym nawet, że jest plusem. Wygodnie trzyma się go w dłoniach oraz przerzuca strony. Miałam styczność jeszcze z Kindle 5, który jest tego samego rozmiaru, dzięki czemu czytelnik ma łatwy dostęp do przycisków, które służą do przerzucania stron - jest niedotykowy. Jeśli nigdy wcześniej nie widzieliście Kindle'a na żywo i zamawiacie go przez internet niech Was nie zwiedzie jego mały rozmiar.


Ogromnym plusem dla mnie jest licznik, który znajduje się w lewym dolnym rogu. Pokazuje on nam ile czasu zostało do końca książki - naszym tempem czytania - rozdziału lub ile wersów (loc) przeczytaliśmy. Brakuje mi tutaj zwykłego licznika stron, jednak przyzwyczaiłam się już do tego, że wiem, ile jeszcze będę czytać. Jest to bardzo przydatne. Od samego początku używam tej funkcji. Oczywiście można to całkiem wyłączyć - wystarczy kliknąć na ten napis. Użytkowanie czytnika jest bardzo intuicyjne, chociaż nie ma wbudowanego języka polskiego. 

Najlepiej działającym formatem ebooków jest niewątpliwie mobi. Nie próbowałam wgrywać pdfów, gdyż domyślam się, że nie jest to najlepszy wybór. Wszystkie książki, które dostaje w tym formacie, od razu konwertuje na mobi - poprzedzając pytania: używam do tego internetowego konwertera, nie żadnego programu. Raz, dwa i po sprawie. Taką samą łatwizną jest wrzucanie książek już na nasz czytnik. Wystarczy zwykły kabelek USB i tyle.

Jest również inny sposób, z którego też czasami korzystam. Wymaga on jednak od nas trochę początkowego zaangażowania - później jest jeszcze szybszy niż USB. Kiedy zalogujemy się na nasze konto na amazonie możemy ustawić sobie mejla naszego czytnika. Jednak żeby móc coś sobie na niego wysłać ze swojego mejla musimy dodać go do zaufanych adresów, co nieznającym języka może trochę zająć. Później już wystarczy wrzucić pliki w załącznik i wysłać je bez żadnego tytułu na mejla czytnika. Przykładowo: mejl Grega to papierowemiasta@kindle.com


Wspomnę też o moim etui, gdyż przeżyłam małą przygodę starając się zaoszczędzić. Oryginalne etui Amazonu do Kindle Paperwhite - to, które mi się podobało - kosztuje prawie dwie stówy. Postanowiłam więc trochę zaoszczędzić i zamówiłam sobie tańsze ponad połowę, jednak nieoryginalne. Miało posiadać tą samą funkcję budzenia co oryginał - bo czytnika się nie wyłącza, tylko wygasza przyciskiem na dole - oraz zabezpieczyć Grega równie mocno. To, co mi przyszło, okazało się być bublem i to strasznym. Etui miało plastikowy pojemniczek na czytnik, oryginał ma gumowy, w dotyku było nieprzyjemne i - co najważniejsze - nawet się nie domykało. Zirytowana więc odesłałam niewypał i przecierpiałam te dwie stówy. Teraz nie żałuję. Greg ma ładne, skórzane, ubranko, jest mu wygodnie i mam pewność, że nie wypadnie. Funkcja budzenia działa doskonale - zapomniałam już, jak to jest używać tego dolnego przycisku. 

Być może to tylko ja trafiłam na tak okropny tańszy model, a Wasze sprawdzają się doskonale. Uważam jednak, że dbając o etui, również może ono wytrzymać lata. Zasadą, której ściśle się trzymam, jest niezaginanie tej okładki do tyłu. Nie robicie tak w książkach, nie róbcie tak w Kindlu. Grzbiet tego etui również może popękać, a nie są to tanie rzeczy - nawet podróbki. 


Amazon postarał się o to, by czytało nam się wygodnie. Możemy ustawić sobie wszystkie parametry takie jak czcionka i jej rozmiar czy marginesy. Dzięki temu nic nie jest nam narzucone i sami możemy decydować o tym, jak chcemy, by to wyglądało. Jest to ogromny plus, gdyż w papierowej książce nie ma takiej możliwości. Ile razy narzekaliście, że marginesy za duże, że czcionka za mała? Tutaj nie ma takich problemów. W Kindle Paperwhite jest też opcja podświetlenia ekranu, dzięki czemu możemy czytać nawet w dużym słońcu. Myślę jednak, że owe podświetlenie jest nie aż tak konieczne - starsze modele go nie mają, a są równie dobre. Koniec końców nie ma tutaj ekranu LCD, który odbija światło. Jest za to inny wyświetlacz, który nazywam epapierem. Oryginalnie nazywa się to E Ink. Mimo, że nie ma tutaj żadnych kolorów poza szarością, to uważam to również za plus 

Czytnik wyposażony jest również w Wi-Fi. Jest to bardzo pomocne, gdyż dzięki temu możemy pobierać książki wysłane poprzednio na mejla. Są również modele z wbudowanym internetem, jednak są już o wiele droższe, a przecież teraz sieci Wi-Fi są dostępne prawie wszędzie, a prawda jest taka, że Kindle nie potrzebuje ciągłego dostępu do internetu. 

Mamy tutaj również inne opcje. Możemy użyć słownika, gdy czytamy zagraniczną książkę i nie znamy znaczenia jakiegoś słowa lub możemy zaznaczyć sobie cytaty - ciągle z tego korzystam. Dodatkowym plusem jest bateria. Trzyma po kilka miesięcy - ładowałam czytnik tylko raz. Zwykle, gdy wrzucam książki przez USB, troszkę się podładuje i to w zupełności wystarczy. Nie ma co się martwić, że bateria padnie w jakimś złym momencie. 

Wiem, że są też inne czytniki dobrej jakości, jednak nie interesuje się tym aż tak, by znać chociaż ich firmy. Uważam, że na Kindlu nie można się zawieść, nawet na tych tańszych modelach. Ostatnio wśród moich znajomych zapanowała moda na nie - szczególnie, że całkiem niedawno wyszedł Paperwhite III. Nie widzę jednak zbyt dużej różnicy między II a III. Posiadam wersję Kindle'a bez reklam. Te z reklamami są chyba tańsze, jednak nie chciałam, by wyskakiwało mi coś na ekranie, czego nie dam rady ostatecznie wyłączyć. Wydaje mi się, że nie pojawiły się jeszcze wersje Paperwhite III bez reklam, więc albo radzę poczekać, albo kupić poprzedni model - różnice są wręcz niedostrzegalne. 

20 komentarzy:

  1. Bardzo fajny post. Przydatny dla osób, które się wahają przed kupnem. I warto uświadomić im - co robisz - do czego służy czytnik, bo nie warto przepłacać. Czytnik to nie tablet, który ma różne duperele. To jest do czytania, a nie surfowania po necie. Lampka jest spoko, ale - jak zauważyłaś - też jest dodatkiem, bo ile razy się z tego korzysta? Ile razy człowiek czyta po ciemku? Ja nie czytam nigdy, bo na dworze po zmroku z książką nie siedzę a pod kołdrę wchodzić też specjalnie mi się nie chce, byleby tylko sobie świecić latarką. :P Ja sobie upatrzyłem Kindle 7, który kupuję na późną jesień i liczę, że się bardziej dzięki niemu przekonam do ebooków, niż teraz, chociaż wiem, że nigdy nie wyprze mi tradycyjnych książek. Narobiłaś mi chęci ogromnej, Kyou, jeszcze widziałem ostatnio w Neonecie reklamę, że ten czytnik, co chcę, jest przeceniony z 399 na 300, a ja bez kasy. No ale cóż, przyjdzie czas. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha. Dziękuję - tak trochę na Ciebie tutaj czekałam ;) Mam nadzieję, że jak już się zaopatrzysz w Kindelka to też machniesz jakiś post, albo chociaż dowiem się co nieco o Twoich wrażeniach :3
      Tradycyjne książki zawsze będą - czytnik to coś, co pozwala czytać wszędzie, tak po prostu.
      Widziałam gdzieś taniej 7. Poszukam ;)

      Usuń
    2. Na pewno napiszę. Sam kupuję po to by: czytać te książki, których w papierze nie będzie ; te, które są grube i z domu nie chce mi się z nimi wychodzić, i te co nabyłem po prostu, a niekoniecznie chcę mieć w papierze. Kolega miał tego Kindla 7 i mnie nakręcił. Jeszcze trochę. :)

      Usuń
    3. To ja czekam :D A z tymi tomiszczami to właśnie zwykle jeszcze je na Kindla zgrywam by nie tachać :D

      Usuń
  2. Posiadam Pocketbooka i go sobie chwalę, ale nie wykluczam, że w przyszłości zainwestuję w Kindla :) Na razie "buczek" spisuje się dobrze, choć co prawda nie ma opcji odliczania czasu do końca książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałam o tej firmie nic a nic - ustawiłam sobie za cel Kindla i nie patrzyłam na inne :D Dobrze się sprawdza? :3

      Usuń
  3. Mam dokładnie ten sam model Kindle! Mam go dopiero od tygodnia, ale również wydaje mi się bardzo poręczny i wygodny. Co do okładki - własną kupiłam na allegro za 25 zł. Również jest w środku plastikowa, jednak jak na razie sprawdza się idealnie.
    Pozdrawiam ❤
    maniaczkawkrainieksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać tylko ja trafiłam na takiego okładkowego bubla :D Na szczęście nie narzekam z tą, którą mam i będzie mi służyć latami :3
      W takim razie miłego czytania - nazwałaś już swój czytnik? :3

      Usuń
    2. A dziękuję, również miłego :D co do imienia - właściwie to nie zastanawiałam się nad imieniem, ale może kiedyś mnie olśni i w tedy go jakoś nazwę ;)

      Usuń
    3. U mnie pierwsze co zrobiłam to było nazwanie Grega :D Ciekawa jestem w takim razie, co Ci kiedyś do główki wpadnie :D

      Usuń
  4. No i w sumie nie mam po co teraz pisać swojego postu, nie ma co więcej dodać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eeeej no :D A ja właśnie miałam nadzieję, że swój napiszesz :D Czekam!

      Usuń
  5. Ło bogowie, tyle pieniądzów! Osobiście na Kindle się raczej nigdy nie skuszę - mam awersję do rzeczy, do których się dopłaca tylko za markę, jeśli się zdecyduję to raczej na Onyxa - przez mnóstwo ludzi uważany za równie dobry i wytrzymały co Kindle, tylko kilka razy tańszy. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że tu nie płaci się za markę - miałam tańszy jakiś i szybko się popsuł. Pół roku wytrzymał. :p o Onyxach nie słyszałam - chyba sobie poczytam :p

      Usuń
    2. Miałem okazję Onyxa trzymać (chociaż Kindla nie) i powiem szczerze, że naprawdę fajny - sporo bajerów miał, a to był stary model (ze dwa lata miał pół roku temu jak go oglądałem) i do tego wytrzymał dwa lata dość intensywnego użytkowania bez etui. :P Jakimś innym też się bawiłem, ale chwilę i czort wie co to była za marka... Raczej nic znanego, bo bym zapamiętał. Kindla niestety nie miałem okazji obadać, ale nie jestem pewien czy by mnie przekonał - jeśli z ceną idzie jakość to spoko, przynajmniej nie jest mimo wszystko żal wydać kasę. :D W końcu ważne, żeby wytrzymał jak najdłużej. :P

      Usuń
    3. Jak już kupisz czytnik, to chętnie przeczytam Twoją opinię :D

      Usuń
  6. Zastanawiam się od dłuższego czasu nad kupnem właśnie tego modelu i chcę Ci bardzo podziękować, bo rozwiałaś wszelkie moje wątpliwości :) Ja aktualnie czytam ebooki na tablecie, co nie jest dobrym rozwiązaniem :/ Pozostaje nic tylko oszczędzać na to cacuszko :P Nie wiedziałam, że czytnik jest taki mały :)
    www.oczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak - tablety oczka psują ;) Nie ma za co dziękować - kupuj i zakochaj się :3

      Usuń
  7. Ja mam Kindla Toucha od trzech lat i jestem bardzo zadowolona. Książki czytam w formie elektronicznej jak i papierowej, ale na wyjazdy gdzie mało miejsca Kundelek super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda - nie zajmuje tyle miejsca co dwadzieścia książek, a mieści dużo więcej :D

      Usuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...