poniedziałek, 9 listopada 2015

[404] Ostatnie Imperium - Serhii Plokhy

Tytuł: Ostatnie Imperium
Tytuł oryginału: The Last Imperium: The Final
Days of the Soviet Union
Autor: Serhii Plokhy
Tłumaczenie: Łukasz Witczak
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 21 września 2015
Liczba stron: 622
Wydawnictwo:  Znak Horyzont
Cena na okładce: 69,90
Mało wie o tym, że bardzo ciekawią mnie kwestię dotyczące państw totalitarnych i różnych
dyktatorów. Owe zainteresowanie jest zapewne niezdrowe, gdyż naprawdę lubię postać Hitlera i Lenina. Tak czy inaczej gdy zobaczyłam ten, jakże wymowny, tytuł wiedziałam już, że chwycę za tą książkę. Szczerze przyznam, że nie miałam zielonego pojęcia o tym, jak rozpadł się Związek radziecki, tutaj nazywany sowieckim. Najzwyczajniej w świecie przyjmowałam to, że ZSRR już nie ma i tyle. To, że ktoś napisał na ten temat naprawdę grubą książkę uświadomiło mnie, że dużo musiało się wydarzyć, by Związek sowiecki się rozpadł. Szybko postanowiłam więc nadrobić historyczne zaległości.

Są książki historyczne, które czyta się naprawdę szybko. Mimo ciężkiego tematu łyka się je jak powieść obyczajową. Ostatnie Imperium nie należy jednak do tej kategorii, co bardzo mnie zawiodło. Miałam nadzieję, że mocno wciągnę się w tę książkę i nawet nie zauważę upływu stron. Okazało się jednak, że lektura tej pozycji potrwa trochę dłużej, niż początkowo zakładałam. Nie dałam rady też przeczytać jej ot tak, na raz. Przeplatałam czytanie jej innymi książkami. 

Autor zaczyna od prologu, w którym przybliża nam napad Rosji na Ukrainę w 2014 roku. Mieszkam zaraz przy granicy z Ukrainą, więc ten temat mocno mnie zaciekawił, gdyż wcześniej jakoś nie interesowałam się ową agresją. Nie wiedziałam, z czego ona wynikała. Miałam tylko nadzieję, że nie obejmie Polski. 

Serhii Plokhy przedstawia nam ważne postaci na scenie politycznej w czasach przed upadkiem ZSRR. Poznajemy osoby, które bezpośrednio wpłynęły na wydarzenia w 1991 roku. Dowiadujemy się o spotkaniach komunistów, o walce o wolność Ukrainy oraz o innych kwestiach - choćby internowaniu Gorbaczowa.

Sporo poświęcono również kontaktom Związku Radzieckiego z Ameryką, co jest bardzo ciekawą kwestią. Autor nie zarzuca nas też zbyt dużą ilością informacji na raz, jednak mnie nie udało się spamiętać wszystkiego. Być może dlatego, że czytałam książkę stopniowo. Trochę mi to zajęło.

Historia upadku ZSRR jest ciekawa, temu nie mogę zaprzeczyć. Mimo to wydaje mi się, że autor mógł napisać tę historię w jakiś inny, lepszy, sposób. Podobało mi się, że przedstawiał sytuacje z różnych punktów widzenia, przytaczał fragmenty wspomnień niektórych osób oraz wyjaśnił wszystkie kwestie, które do tej pory były tajemnicą. Pod tym względem Ostatniemu Imperium nic nie brakuje. Ostatecznie jednak nie przypadł mi do gustu styl pisania. Owszem, może i jest lekki, jednak czasami gubiłam się we wszystkim i musiałam wracać do poprzednich akapitów. Być może jest to tylko moje odczucie, jednak wolałabym, by Serhii Plokhy pomyślał o ludziach, którym nieznane są niektóre z tych nazwisk, które on wymienia. Przypisy wszystko wyjaśniają, jednak ja utonęłam w morzu przeróżnych ludzi, których teraz nawet nie pamiętam.

Jak zawsze, gdy książka nie trafiła do mnie zbyt mocno, staram się spojrzeć na nią obiektywnie. Plusem jest to, że jest to pozycja dla osób, które nie miały wcześniej zbyt dużej styczności z historią rozpadu ZSRR. Wszystko jest wyjaśnione, a przepisy całkiem zrozumiałe. Jeśli interesuje Was to, co działo się przez kilka ostatnich miesięcy istnienia Związku sowieckiego, to Ostatnie Imperium jest dla Was dobre. Autor przytacza dużo szczegółów, których nie znajdziecie w zbyt dużej ilości miejsc. Trochę czasu zajęło mu dotarcie do niektórych informacji, więc jestem zdania, ze należy to docenić. Jest to pozycja warta uwagi, tego jestem pewna. Przeczytałam ją z zainteresowaniem i na pewno podrzucę tacie, który trochę na ten temat wie. Ciekawa jestem, jak on odbierze tę pozycję. 

Jeśli chodzi o wydanie to jest cudowne. Okładka od razu przyciąga wzrok. Przewrócony pomnik Lenina od razu sugeruje, że nie ma co obawiać się niedomówień. Muszę też wspomnieć o kartkach, które są bardzo przyjemne w dotyku i dobrze się na nich czyta. Jest to ważne, gdy chodzi o takie grube książki. Mamy też pewność, że Ostatnie Imperium będzie stało na półce bardzo długo i nie rozleci się nawet po tym, jak będzie kilkakrotnie czytane.

Żałuję, że nie jestem zachwycona. Dużo się dowiedziałam o ZSRR przed upadkiem, jednak chyba nie do końca tego oczekiwałam. Spodziewałam się, że będzie mi się dobrze tę pozycję czytać. Myślałam, że będę zachwycona. Cieszę się jednak, że spróbowałam i co nieco zostało mi w głowie z tej lektury, a to najważniejsze. 

Ogólna ocena: 07/10 (bardzo dobra)

Za egzemplarz bardzo dziękuję wydawnictwu Znak Horyzont! 

10 komentarzy:

  1. Bardzo chętnie przeczytałabym tę książkę. Historią interesuję się jako tako, ale ten tytuł po prostu elektryzuje!

    Pozdrawiam,
    Po Książkach Mam Kaca

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie za bardzo interesuję się historią, więc to chyba nie moje klimaty ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi to się wydaje, że Ty to już przeczytałaś. Nie wkleiłaś czasem wcześniej recenzji na LC? Tak z 2-3 tygodnie temu? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yup :D Za dużo książek czytam, by recenzje ukazywały się od razu po przeczytaniu :D

      Usuń
    2. Znaczy się, że dobrze pamiętam. Znaczy się, że jestem jeszcze w miarę zdrowy. :)

      Usuń
    3. Potwierdzam :D Test zdrowości na odległość zaliczony :D

      Usuń
  4. Nie nie, nie dla mnie tym razem :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...