niedziela, 8 listopada 2015

[403] Playlist for the Dead - Michelle Falkoff

Tytuł: Playlist for the Dead
Tytuł oryginału: Playlist for the Dead
Autor: Michelle Falkoff
Tłumaczenie: Marcin Sieduszewski
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 4 listopada 2015
Liczba stron: 227
Wydawnictwo:  Feeria Young
Cena na okładce: 32,90
Zauważyłam, że ostatnio na polskim rynku pojawiło się mnóstwo książek, które poruszają tematykę samobójstw u młodych ludzi. Byłam tu czy choćby Trzynaście powodów. Ten drugi tytuł od razu przyszedł mi na myśl, gdy wzięłam do ręki Playlist for the Dead. Przyznam, że cieszę się, iż nie jest to już temat tabu i uważam, że pogląd mojej mamy, że taka tematyka książek tylko popchnie młodzież ku temu ostatecznemu krokowi, jest błędny. W momencie, gdy dużo osób mówi o tym, nie szepce, tylko naprawdę - głośno - mówi pokazuje, że da się coś z tym zrobić. Każdy problem ma swoje rozwiązanie i wcale nie trzeba szukać go samemu. 

Sam po pewnej ostrej kłótni przychodzi do domu swojego przyjaciela po to, by przeprosić i wyjaśnić to, co stało się poprzedniego dnia na imprezie. Hayden jednak nie ma zamiaru wstać z łóżka. Już nigdy więcej. Trochę czasu zajmuje chłopakowi połączenie faktów, jednak jest boleśnie świadomy tego, że jego jedyny przyjaciel popełnił samobójstwo. 

Obaj znają się już dosyć długo więc Sam jest zaskoczony tym, na co zdecydował się Hayden. Jest wstrząśnięty. Wiedział, że chłopak ma problem z nauką, rodzicami a jego waga sprawia, że jest pośmiewiskiem w szkole, jednak nie sądził, że to aż tak boli przyjaciela. Myślał, że zna go tak dobrze, jak samego siebie. Przy jego ciele znajduje playlistę, która - według Haydena - ma wszystko Samowi wyjaśnić. Jednak im częściej jej słucha tym bardziej jest pewny tego, ze wcale nie wiedział o jedynym przyjacielu wszystkiego i miał on przed nim tajemnice, których nawet się nie spodziewał. 

Ta powieść jest o pogodzeniu się z niespodziewaną śmiercią, przebaczeniu prześladowcom i - co najważniejsze - wybaczeniu samemu sobie. W ostatnim czasie czytałam dużo historii o stracie, jednak nie przeszkodziło mi to we wzruszeniu się podczas tej lektury.


Sam jest chłopakiem dość specyficznym. Słucha muzyki alternatywnej, ma problemy z nawiązywaniem kontaktów, uwielbia gry komputerowe, nie udziela się w życiu szkoły i ma tylko jednego przyjaciela. Wyglądem jest całkowitym przeciwieństwem Haydena i doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak śmiesznie razem wyglądają - wyglądali. Budzi się z przekonaniem, że to wszystko jego wina, a ostatnie słowa, jakie usłyszał od niego chłopak nie były najmilszymi na świecie. Chciałby cofnąć czas i naprawić to, co zepsuł, jednak boleśnie zdaje sobie sprawę z tego, że już jest za późno, a czasu nie da się cofnąć. Haydena nie było pisane nam poznać osobiście. Dowiadujemy się wszystkiego o nim z ust innych ludzi i sprawia to, że trudno jest mi wyrobić sobie o nim jednoznaczną opinię. 


Kiedy zaczyna się kolejną książkę tego typu człowiek już nie wie, czego powinien się spodziewać. Jest to przerażające, jak wiele podstaw może mieć samobójstwo wśród młodych ludzi. Po raz kolejny wchodzimy w umysł najlepszego przyjaciela takiej osoby. Odczuwamy wszystko dużo bardziej, niż przypadkowi znajomi, gdyż odszedł człowiek bardzo bliski dla głównego bohatera. Trudno jest mu słuchać fałszywych pochwał dla Haydena, choć nigdy nie usłyszał od nich dobrego słowa za życia. Podoba mi się, że Michelle Falkoff skupiła się na tym, jak ciężko jest zacząć żyć swoim życiem po czymś takim. Lektura jej książki ma dać człowiekowi nadzieję i siłę, by kolejnego dnia wstać z łóżka i ruszyć przed siebie bez osoby, z którą kiedyś dzieliliśmy każdą myśl. Jestem pewna, że gdyby przytrafiłoby mi się coś takiego umiałabym się podnieść na nogi - dzięki Playlist for the Dead i Samowi, którego naprawdę mocno polubiłam.

Autorka nie unika ciężkich tematów, nie omija fragmentów, które mogą zmusić do refleksji i zranić czytelnika. Piszę te recenzję podczas słuchania playlisty przygotowanej przez Haydena. Trafił on doskonale w mój gust muzyczny i nawet nie zauważyłam, kiedy z oczu zaczęły mi płynąć łzy. Wzruszyłam się i to mocno. Playlist for the Dead ma tylko lekko ponad dwieście stron a sprawia, że świat może zatrząść się w posadach. 


Gdybym nie była świadoma tego wszystkiego, co autorka chciała nam przekazać, byłabym wstrząśnięta. Wiedząc to wszystko i tak trudno mi było uwierzyć, że młodzi ludzie są w stanie odebrać sobie życie. Wiem, że są dni, kiedy nic nie wychodzi, żaden człowiek nie jest w stanie poprawić humoru i żaden nawet nie próbuje. Z zasady cieszę się z życia, ale mam takie chwile zawahania dużo częściej, niż ktokolwiek mógłby sądzić. Trzeba umieć jednak z uśmiechem przeć do przodu wierząc, że kiedyś będzie lepiej. Gdybym miała możliwość porozmawiania z osobą, która stoi na krawędzi powiedziałabym jej tylko, że jutro może wcale nie być dobrze, może być gorzej. Jednak nawet po największej burzy wychodzi słońce.

Podoba mi się to, że każdy rozdział rozpoczyna się od tytułu piosenki. Dzięki temu możemy razem z Samem starać się zrozumieć. Wiem, że są ludzie, którzy nie lubią takiej muzyki, jednak cała playlista naprawdę trafiła w mój gust i jestem pewna, że często będzie mi towarzyszyć. Jest smutna, przygnębiająca. Nie będę tego ukrywać. W jakimś stopniu daje mi jednak nadzieję, podobnie jak ostatni rozdział tej książki. Wzruszył on mnie naprawdę mocno i nie mogę temu zaprzeczyć. Mam nadzieję, że Sam sobie poradzi. Szkoda mi było odchodzić od niego w takim momencie, jednak tak zdecydowała autorka i mam nadzieję, że zrobiła to, by dać nam znać, że już wszystko będzie dobrze. 


Nie żałuję ani chwili poświęconej Playlist for the Dead. Nie żałuję ani jednej łzy wylanej nad nią. Nie jestem pewna, czy kolejne z tych książek będą mnie tak mocno wzruszać. Ta tematyka, choć ważna i powinna być poruszana, kiedyś w końcu mi się przeje i nie będę mogła słuchać o nastolatkach, które postanawiają odejść. Jeśli macie możliwość chwyćcie za tę książkę. W prostych słowach autorka przedstawia nam prawdę o świecie i o tym, jak powinniśmy w nim funkcjonować. Należy przeć przed siebie, by nie zagubić siebie gdzieś w tyle ciągle na nowo przeżywając przykrości, które los postawił na naszej drodze.


Ogólna ocena: 09/10 (wybitna)

Ze egzemplarz bardzo dziękuję wydawnictwu Feeria Young!

6 komentarzy:

  1. Bardzo dużo osób pisze ostatnio o tej książce. Mam wrażenie, że wyskakuje już z każdej strony, którą otwieram. Ale spoko, okej. To mnie tylko do niej przekonuje.

    Pozdrawiam,
    Po Książkach Mam Kaca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdradzę Ci dlaczego :)
      Wydawnictwo poprosiło o umieszczenie recenzji w przeciągu dziesięciu dni od otrzymania książki :)

      Usuń
  2. Na początku nie byłam przekonana do tej książki, ale teraz wiem, że koniecznie muszę ją przeczytać. Bardzo podoba mi się pomysł z tymi piosenkami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam włączyć podczas czytania playlistę ;)

      Usuń
  3. Przyznam się, ze ksiażka już od dłuższego czasu siedzi mi w głowie podobnie jak Trzynaście powodów i Kochani, dlaczego się poddaliscie. Playliste zostawie sobie na później, gd y już będę posiadała swój egzemoplarz tej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie te pozycje czytałam i jak najbardziej polecam :3

      Usuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...