środa, 16 grudnia 2015

[430] Kochają mnie do szaleństwa - Brygida Grysiak

Tytuł: Kochają mnie do szaleństwa
Tytuł oryginału: Kochają mnie do szaleństwa
Autor: Brygida Grysiak
Tłumaczenie: -
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 19 października 2015
Liczba stron: 256
Wydawnictwo:  Znak
Cena na okładce: 32,90
Biorąc do ręki tę książkę nie wiedziałam, o czym dokładnie jest. Przyznam, że nie słyszałam wcześniej o Jurku Halskim. Nie oglądam telewizji, wiadomości w internecie też nie są dla mnie. Można powiedzieć, że gdyby gdzieś wybuchła bomba nic bym o tym nie wiedziała zamknięta w swoim świecie. Kiedy więc zaczynałam czytać tytułowy Jureczek był dla mnie całkowitą tajemnicą. Kilka godzin później wiedziałam już jednak o nim tak dużo, że czułam się tak, jakbym go znała. Nie dziwię się, że tylu ludzi go kocha. Ten chłopczyk jest niesamowity.

Jurek przyszedł na świat jako piąte dziecko w rodzinie Halskich. Nie był planowany, jednak został przyjęty z miłością, którą zwykle spotyka się w tak katolickich rodzinach. Początkowo nic nie zapowiadało, że coś może być nie tak. Kiedy główka chłopca zaczęła szybko rosnąć nikt nic nie podejrzewał. Do czasu. Kiedy zdiagnozowano u niego wodogłowie i glejaka złośliwego mało kto miał nadzieję na to, że Jurek z tego wyjdzie. Zaczęły się ciągle wizyty w szpitalach, operacje, zabiegi. Nie obyło się także bez modlitw i wizyt w kościołach. Halscy bez Boga nie potrafią żyć. Mieli więc nadzieję, że oddając małego Jureczka w Jego ręce uda im się go uratować. 

Diagnozy nie pozostawiały jednak żadnego pola do manewru. Problemy z ciśnieniem w główce były zbyt poważne, by móc chociaż myśleć o chemii i zwalczeniu raka. Matka chłopca nie chciała się jednak poddać, podobnie jak jej mąż, teściowie, rodzicie i nawet dzieci. Wszyscy postanowili, że zawalczą o małego Jureczka. Ciężko jednak opiekować się śmiertelnie chorym synkiem, kiedy na głowie ma się jeszcze czwórkę pociech, w tym jedną małą córeczkę. Wszystko jednak da się zorganizować tak, by nikomu niczego brakowało. Rodzina Halskich to udowodniła i pokazała, jak należy żyć.

Jurek jest do kochania. Ze swoją dużą głową i bagażem trudnych, szpitalnych doświadczeń. Z lataniem na łabędziu i freskami malowanymi o świcie nad łóżkiem. Z wielkimi niebieskimi oczami, w których kiedyś zachodziło słońce, a dziś odbija się to, co w życiu najważniejsze. Miłość.

Dzisiaj Jurek ma pięć lat i niedługo idzie do przedszkola. Książka pisana jest z jego perspektywy, więc dostajemy tu prosty język i mnóstwo trudnych, medycznych określeń. Czytanie o śmiertelnej chorobie jest trudne, jednak kiedy dostajemy opisy z perspektywy dziecka chorego tak bardzo, że nikt nie ma już nadziei jest wręcz traumatycznym przeżyciem. Od początku byłam świadoma tego, że chłopczyk przeżyje, jednak jego przejścia wywoływały we mnie tak wiele smutku, że łzy pojawiały się w oczach raz za razem. Książkę czyta się szybko, z powodu tego, jak została napisana. Razem z Jurkiem i jego rodziną wędrujemy ścieżkami wspomnień. Pierwsze szpitale, operacje, drastyczne diagnozy. Nie są to łatwe tematy, szczególnie, gdy dotyczą dziecka.


W tej książce jednym z głównych bohaterów jest Bóg. Jurek oraz cała jego rodzina bardzo wierzą w Jego istnienie, więc każdy swój dzień poświęcają Jemu. Są pewni, że wyzdrowienie Jurka jest cudem. Na każdej stronie widać, jak bardzo kochają Pana i o ich poświęceniu dla Niego. Jeśli ktoś jest zaciekłym ateistą może bardzo irytować się podczas lektury tej historii. Jest ona piękna i pełna miłości, jednak Bóg jest jej stałym elementem, który niektórych może bardzo zdenerwować. Nie jestem ateistką, jednak przestałam też chodzić do kościoła. Nie przeszkodziło mi to jednak wczuć się w Kochają mnie do szaleństwa, pokochać tego dzielnego chłopca i uśmiechać się razem z nim. 

Chyba cierpiałem. Nie lubię słowa cierpienie. Kto lubi? Jest takie dorosłe. I ciężkie. Ale czasami trzeba go użyć. Żeby nazwać rzecz po imieniu. 

Książeczka jest cieniutka, jednak zawiera w sobie mnóstwo przekazów. Pokazuje, że należy walczyć, jednak trzeba wiedzieć, kiedy przestać. Kiedy już wiadomo, że nic nie pomoże trzeba starać się oszczędzić komuś cierpień. Doskonale rozumiała to mama Jurka, która walczyła jak lew o to, by nic go nigdy nie bolało i miał wszystko, czego potrzebuje. Chłopczyk opowiada o wszystkim bardzo dorośle. Wiadomo, że po takich przejściach naprawdę ma się starą duszę. Nikt nie może tyle przeżyć i dalej być tylko dzieckiem. Trzeba umieć jednak się bawić i być wdzięcznym za to, że się żyje. Nawet jeśli nikt nie może dać pewności, ile to jeszcze potrwa.

Na kartach tej książki pojawiają się też wzmianki o innych dzieciach, które nie miały tyle szczęścia co Jurek. Ciężko czyta się o śmierci niemowląt, maluchów. Jurek jednak pokazuje, że można pogodzić się z odejściem dziecka, nie tracąc przy tym wiary i miłości do życia. Miał przy sobie ciocię, która straciła synka chorego na raka. Potrafiła jednak walczyć i dalej się uśmiechać. Kochają mnie do szaleństwa może być dobrą pozycją dla osób, które też straciły jakiegoś maluszka. Może, ale nie musi. Nie wszystkim historia Jurka pomoże. Wszystko zależy od tego, jak bardzo się wierzy w Niebo.

Mam nadzieję, że wiecie jak to jest być kochanym do szaleństwa.

Spędziłam z tą książką dość czasu, by pokochać Jurka. Mam nadzieję, że będzie mu się dobrze wiodło w życiu i przedszkolu, kiedy już do niego pójdzie. Cieszę się, że przeczytałam Kochają mnie do szaleństwa. Towarzyszenie rodzinie Halskich było wspaniałe. Mam nadzieję, że Wy też się zakochacie w tym dzielnym chłopcu, który cieszy się każdą chwilą. Czasami też zdarzały mu się dni, że nie miał ochoty walczyć, jednak rodzina i przyjaciele nie dawali mu się poddać. Jureczek jest cudowny i czasami będę zerkać, co tam u niego ciekawego.

Ogólna ocena: 09/10 (wybitna)

Za egzemplarz bardzo dziękuję wydawnictwu Znak!

6 komentarzy:

  1. Książka wydaje się niesamowita, bardzo wzruszająca historia. Zanim trafiłam na Twoją recenzję nie słyszałam o tym chłopcu. Jednak wiem, że "Kochają mnie do szaleństwa" nie jest dla mnie.
    Pozdrawiam.
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że takie książki nie są dla wszystkich :)

      Usuń
  2. Przyznam, że ja również nigdy nie słyszałam o tym chłopcu, jednak jego historia wydaje się być niesamowita ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na okres bożonarodzeniowy staram się unikać takich książek (teraz zaczytuję się w trzeciej części Bridget Jones...), ale tytuł zapiszę sobie w razie czego. Nie wiem tylko, czy przeżyję takie nagromadzenie emocji w jednej książce :')

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się :) ale pewnie by Ci się spodobała :3

      Usuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...