sobota, 5 marca 2016

Paper Towns, czyli Papierowe Miasta w Londynie #5


W tym tygodniu możecie odetchnąć z ulgą: zdjęć jest tak mało, że aż sama się dziwię. Zwykle robię ich tysiące, jednak w tym tygodniu postanowiłam się po prostu dobrze bawić. Ponownie pojechaliśmy na Camden, gdyż nie mogłam przeboleć niekupienia pewnego plecaczka i przez cały tydzień rozpaczałam. Z racji tego, że nie można tam zbytnio robić zdjęć, a kilka pojawiło się w tamtym tygodniu darowałam sobie fotografowanie wszystkiego i rzuciłam w wir zakupów. Być może nie wiecie, ale bardziej niż książki uwielbiam kupować buty i ubrania. Czasami zdarza się, że waham się nad wydaniem czterdziestu złotych na książkę, a bez zastanowienia wydaję po sześćset na buty. Wydaje mi się, że to choroba, ale jestem pewna, że otrzymałam ją w genach. Znaleźliśmy też księgarnię, w której można kupić wszystkie te cudowne wydania książek. Barnes & Noble, Penguina i wiele wiele innych. Ceny też były niezwykłe. Chłopak sprezentował mi małe cudowne wydanie Sherlocka, którego sama bym nie kupiła. Nie za tą cenę. Łzy lały się strumieniami, kiedy musiałam opuścić tamto miejsce.

W niedzielę postanowiliśmy odpocząć od jeżdżenia - tutaj wszędzie jest daleko! - i poszliśmy na spacer. Odwiedziliśmy kolejny park, chociaż raczej nazwałabym to drzewami dookoła ścieżki i rzeczki. Skończyło się jednak na tym, że świetnie się bawiliśmy szukając piłeczek golfowych. Dookoła naszego mieszkania są wszędzie pola golfowe. Naprawdę, w którą stronę nie pójdziemy natykamy się w końcu na panów w podkolanówkach z wózeczkami na kółkach i stosem małych piłeczek. Okazało się, że takie szukanie to wcale nie jest bezpieczna rozrywka. Wielki siniak na mojej nodze może to potwierdzić. Poświęciłam własne zdrowie by nie pobrudzić butów błotem. Ot, cała ja. Zaliczyłam spotkanie trzeciego stopnia z krzaczkiem róży. Bolało.

10 komentarzy:

  1. Z tym priorytetowym obuwniczym to mnie zaskoczyłaś. Wiem, że uwielbiasz kupować, ale bardziej niż książki? Hm, może to wynika z tego, że sporo ich też dostajesz do recenzji, dlatego buty przeważają w zakupach? :)
    Zajebiście klimatyczne foto z alejką między drzewami. Normalnie przypomina mi jakiś film, coś jakby Labirynt Fauna.
    Jeżeli moje ciastka z dzieciństwa to Hity i Łakotki, to cukierkami są zdecydowanie Skittles. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm. Buty do recenzji... Marzenie :D
      Wchodzisz w te alejki, a tam... Typowa Polska. Żywiec, Warka i miejscówka Polaków :D
      U mnie to samo :D a tu tyle smaków Skittlesów! Raj!

      Usuń
    2. Nie, nie. Mi chodził o to, że książki dostajesz do recenzji, więc nie musisz się skupiać na takim kupnie, więc na buty jest więcej kasy i jednocześnie masz większe parcie na nie. Nie wiem czy rozumiesz? W sensie, gdybyś sama musiala kupować książki i buty, to może wtedy priorytetem byłyby książki, a nie buty. ;)
      Serio? I walą w gardło piwko za piwkiem? :D
      Jak tyle smaków? Jak przecież w tej jednej paczce są różne smaki, nie miałem nigdy jednakowego opakowania. :>

      Usuń
    3. Rozumiem :D Ale i tak uważam, że gdyby mi ktoś dawał buty do recenzji to nie miałabym co robić z pieniędzmi :D A co do tego, że wolałabym kupować książki to nie jestem pewna :D
      Są tropikalne, kwaśne, słodkie i chyba jeszcze ze trzy inne opakowania, których nie próbowałam :D Raj po prostu :D

      Usuń
    4. Hehehe, buty do recenzji to chyba największe marzenie kobiet. :P
      No nie! Tropikalne? Jakie tam masz smaki? Pewnie ananas, mango, maracuja itp?

      Usuń
    5. Zapewne :D
      Coś takiego :D Świetne są.

      Usuń
    6. No nie, czemu mnie tam nie ma? Masz jakiś teleport tam albo coś? Podam Ci współrzędne na Bytom i się teleportuj. :D

      Usuń
    7. Jakby tak można było to już bym tam dzisiaj z 10 razy był po te skittles. :D

      Usuń
    8. Coś się wymyśli :D

      Usuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...