piątek, 13 maja 2016

[510] Żałobne Opaski - Brandon Sanderson

Tytuł: Żałobne Opaski
Tytuł oryginału: Bands of Mourning
Autor: Brandon Sanderson
Tłumaczenie: Anna Studniarek
Seria: Ostatnie Imperium
Tom: 6
Data wydania: 27 kwietnia 2016
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: MAG
Cena na okładce: 29,90
Kolejna część Ostatniego Imperium wpadła w moje ręce i praktycznie od razu zabrałam się za jej czytanie. Teraz wydawnictwo nie każe nam czekać tak długo, jak w przypadku trzech pierwszych tomów, ale nie dziwi mnie to, porównując objętości. Nie przeszkadza mi to, że teraz raz w miesiącu mogę czytać Sandersona. Stało się to już moim nawykiem i mam nadzieję, że zawsze znajdzie się jakaś jego książka, którą będę mogła poznać i pokochać. Jeśli chodzi o Żałobne opaski od razu Wam wyznam, że ma mieszane uczucie. Przebiegu kilku wątków się domyśliłam, a mimo to i tak czytałam zachłannie. Mój obiektywny umysł bije się z sercem. 

Kiedy badacz kandra powrócił do Elendel z rysunkami, które przedstawiają Żałobne Opaski Ostatniego Imperatora Nieśmiertelni zwracają się o pomoc do Waxiliuma. Ich naukowiec wrócił bez jednego kolca, więc nie wiadomo, o co dokładnie chodzi na jego obrazkach. Wax odmawia jednak kategorycznie. Po ostatnich manipulacjach Harmonii nie ma już ochoty być jego narzędziem. 

Okazuje się jednak, że w sprawę zamieszany może być jego wuj Edwarn i Krąg. Postanawia więc to zbadać i wyruszyć jego tropem. Jeśli ta organizacja zdobędzie Żałobne Opaski, które dają właścicielowi całą moc Ostatniego Imperatora, to będzie koniec wszystkiego.

Nigdy nie ukrywałam, że to te trzy pierwsze części Ostatniego Imperium są najlepsze, z całej serii. Bardziej skomplikowane, przemyślane i pełne niespodziewanych zwrotów akcji. Nie zmienia to jednak faktu, że po prostu kocham to uniwersum, w którym wszystko się dzieje. Allomancja i Feruchemia są jednymi z lepszych - nazwijmy to - super mocy, z jakimi kiedykolwiek się spotkałam. Choć tęsknię za Kelsierem i Vin to bardzo polubiłam Waxa i Wayne'a, więc z radością będę czytać wszystko, co autor będzie chciał jeszcze stworzyć w tym świecie. Jak się okazało wiele on jeszcze ma w sobie tajemnic. 

Różnica między dobrymi i złymi ludźmi nie polega na tym, do jakich czynów są skłonni, ale jedynie, w jakim imieniu są gotowi się ich dopuścić. 

Tym razem nie będę rozwodzić się na tym, jak bardzo uwielbiam Waxa czy Wayne'a. W Żałobnych Opaskach moje serce podbiła postać dosyć nieoczekiwana. Mam tu na myśli Steris, narzeczoną Waxiliuma. Kiedy się pojawiła uznałam ją za nieciekawą i irytującą. Swój wzrok skupiłam na jej siostrze, Marasi. Jak się jednak okazało popełniłam błąd. Teraz całkiem zmieniłam swoje poglądy i uważam całkiem inaczej. Kobiety zamieniły się miejscami na mojej liście. Steris okazała się kryć w sobie mnóstwo poczucia humoru, a jej przewidywanie nieoczekiwanych sytuacji jest najlepszą cechą w niej. Dzięki temu niejednokrotnie uratowała sytuację i rozbawiła mnie swoimi komentarzami. W następnym tomie na pewno będę zwracać na nią więcej uwagi. Moja sympatia do niej jest na takim samym poziomie jak ta do Wayne'a.

Bardzo się ucieszyłam, gdy Brandon Sanderson wprowadził do swojej serii kolejny wątek romantyczny. Ten w trzech pierwszych częściach nie bardzo przypadł mi do gustu, więc jeszcze więcej radości wywołał we mnie ten. Powoli domyślam się, gdzie może pojawić się kolejny związek i ciekawa jestem, czy mam rację. Nie miałabym nic przeciwko, choć zwykle lubię nieprzewidywalność. I właśnie to, że przewidziałam kilka wydarzeń z Żałobnych Opasek obniżyło trochę jej poziom. Albo to ja jestem na tyle sprytna i myślę podobnie do autora, albo po prostu zbyt łatwe rozwiązanie wybrał. 

Wszystko jest tym samym. Metal, umysły, ludzie, wszystko jest z tej samej substancji.

Wspominałam już o tym ostatnio, ale coraz bardziej ta seria zaczyna przypominać kryminał z elementami fantastyki. Nie narzekam, gdyż bardzo lubię ten gatunek, choć nie podoba mi się, w którą stronę to zmierza. Mam nadzieję, że następny tom zwali mnie z nóg. Zakończenie Żałobnych Opasek sugeruje, że tak może być. Wydaje mi się zresztą, że zbliżamy się do końca i kolejna część będzie finałem Ostatniego Imperium. Nie smucę się jednak za bardzo z tego powodu, gdyż przede mną wciąż jeszcze Archiwum Burzowego Światła, która już czeka na mnie na półce. Nie żałuję ani minuty poświęconej tej części i choć oceniam ją słabiej niż pozostałe podobała mi się tak samo mocno. Moje serce wciąż bije się z rozumem. 

Ogólna ocena: 09/10 (wybitna)
Spełnia wyzwanie:

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję wydawnictwu MAG!

6 komentarzy:

  1. Strasznie dużo dobrego słyszę o tym autorze, ale trochę przeraża mnie ilość tomów :D
    Pozdrawiam serdecznie ;*
    http://ravenstarkbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się :D Trzy pierwsze tomy to tak jakby osobna seria, następne cztery osobna. I chyba pojawią się jeszcze dwie następne serie w tym świecie :3

      Usuń
  2. Skończę "Królów Dary" i się zabieram. :) Kochasz tą serię widzę, bo każda książka wysoko oceniania. :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...