maja 13, 2016
[510] Żałobne Opaski - Brandon Sanderson
Kolejna część Ostatniego Imperium wpadła w moje ręce i praktycznie od razu zabrałam się za jej czytanie. Teraz wydawnictwo nie każe nam czekać tak długo, jak w przypadku trzech pierwszych tomów, ale nie dziwi mnie to, porównując objętości. Nie przeszkadza mi to, że teraz raz w miesiącu mogę czytać Sandersona. Stało się to już moim nawykiem i mam nadzieję, że zawsze znajdzie się jakaś jego książka, którą będę mogła poznać i pokochać. Jeśli chodzi o Żałobne opaski od razu Wam wyznam, że ma mieszane uczucie. Przebiegu kilku wątków się domyśliłam, a mimo to i tak czytałam zachłannie. Mój obiektywny umysł bije się z sercem.
Kiedy badacz kandra powrócił do Elendel z rysunkami, które przedstawiają Żałobne Opaski Ostatniego Imperatora Nieśmiertelni zwracają się o pomoc do Waxiliuma. Ich naukowiec wrócił bez jednego kolca, więc nie wiadomo, o co dokładnie chodzi na jego obrazkach. Wax odmawia jednak kategorycznie. Po ostatnich manipulacjach Harmonii nie ma już ochoty być jego narzędziem.
Okazuje się jednak, że w sprawę zamieszany może być jego wuj Edwarn i Krąg. Postanawia więc to zbadać i wyruszyć jego tropem. Jeśli ta organizacja zdobędzie Żałobne Opaski, które dają właścicielowi całą moc Ostatniego Imperatora, to będzie koniec wszystkiego.
Nigdy nie ukrywałam, że to te trzy pierwsze części Ostatniego Imperium są najlepsze, z całej serii. Bardziej skomplikowane, przemyślane i pełne niespodziewanych zwrotów akcji. Nie zmienia to jednak faktu, że po prostu kocham to uniwersum, w którym wszystko się dzieje. Allomancja i Feruchemia są jednymi z lepszych - nazwijmy to - super mocy, z jakimi kiedykolwiek się spotkałam. Choć tęsknię za Kelsierem i Vin to bardzo polubiłam Waxa i Wayne'a, więc z radością będę czytać wszystko, co autor będzie chciał jeszcze stworzyć w tym świecie. Jak się okazało wiele on jeszcze ma w sobie tajemnic.