wtorek, 12 lipca 2016

[541] W ogień - Ewa Seno

Tytuł: W ogień
Tytuł oryginału: W ogień
Autor: Ewa Seno
Tłumaczenie: -
Seria: Kontrakt
Tom: 1
Data wydania: 07 lipca 2016
Liczba stron: 390
Wydawnictwo: Feeria Young
Cena na okładce: 34,90
Nadszedł czas, gdy mam ochotę na lekkie książki i czytam je masami. Kiedy listonosz przyniósł mi W ogień bardzo się ucieszyłam, że będę mogła dalej kontynuować czytanie młodzieżówek. Zaintrygowała mnie ta seria i - nie ukrywam - mocno czekałam na pierwszy tom. 

Emily odkąd pamięta przyjaźni się z Emmą. Były nierozłączne. Do momentu, kiedy dziewczyna po śmierci ukochanego taty musi razem z matką i nowym ojczymem wyjechać za ocean. W tym samym czasie Emma wplątuje się w związek z chłopakiem, który planuje ją jedynie wykorzystać, by wygrać zakład. Gdy wszystko wychodzi na jaw Emma nie potrafi poradzić sobie z ocenami otoczenia i popełnia samobójstwo.

Emily jest w szoku i nie potrafi pogodzić się z tym, że po raz pierwszy nie obroniła przyjaciółki. Na pogrzebie podchodzi do niej nieznany mężczyzna oznajmiając, że jest diabłem i proponując jej pomoc w dopełnieniu zemsty na synu burmistrza, który w innym wypadku pozostanie bezkarny. Dziewczyna podpisuje kontrakt oddając swoją duszę złym siłom. Jest ona jednak zbyt czysta, więc żeby mogła przejść na przeciwną stronę czeka na nią noc z samym diabłem.

Przyznam, że pomysł na fabułę bardzo mi się spodobał. Nie jest jakoś specjalnie oryginalny, jednak autorka doskonale wybrnęła i rozwinęła całą historię tak, by nie była zbyt typowa. Wdepnęłam ostatnio w piekielne klimaty, czytając trzy książki tego typu pod rząd i wiecie, co Wam powiem? Sprawiają, że człowiek chce iść do piekła. Bo tam podobno fajnie mają. Przynajmniej według większości autorów książek. Tak czy inaczej W ogień przypadło mi do gustu, choć nie aż tak mocno, jak - na przykład - Lista życzeń, Eoina Colfera. Przy okazji... Wiedzieliście, że diabeł ma na imię Michael? Ja też nie.

Zło to nie choroba, lecz sposób postępowania. 

Emily nie przypadła mi do gustu jako główna bohaterka, jednak nic do niej nie miałam i nie potrafiłam dojść do tego, co mi w niej nie pasuje. Wydawała mi się tylko zbyt pełna przeciwieństw, bym mogła uznać ją za rzeczywistą. Nie polubiłam też Emmy, więc wychodzi na to, że Ewa Seno tworzy kiepskie bohaterki płci żeńskiej. Męskie też nie są jej mocną stroną. Nasz piekielny Michael jest bardzo irytujący i przewidywalny, jednak moje serce podbił Nathaniel. Być może nie jest zbyt oryginalną osobą, spotkamy miliony podobnych postaci do niego w innych książkach, jednak i tak miałam do niego ogromną słabość. Chciałabym takiego starszego brata.

Akcja rozwija się bardzo szybko i nie toczy, a pędzi na łeb na szyję. Mimo przewidywalności człowiek nie ma ochoty pozostawić W ogień ani na minutę. Piekielny żar lejący się z nieba w momencie, kiedy czytałam książkę Ewy Seno, tylko dodawał realności. Chociaż - nie oszukujmy się - piekło to zwykła korporacja, do której każda nowa dusza dokłada swoją cegiełkę. Nie jest to nowy pomysł na rynku książki, jednak dobrze wykorzystany może sprawić, że czytelnik będzie zachwycony. Autorce się to udało. Dzięki jej poczuciu humoru od razu się wciągnęłam. Nie tak, żebym nie mogła się od niej oderwać, jednak miło było się odprężyć i pośmiać przy lekturze.

Śmierć, nawet ta, która wydaje się nam niesprawiedliwa, jest nieodłącznym elementem kręgu życia.

Zakończenie W ogień mnie zaskoczyło. Nie spodziewałam się tego. Domyślam się jednak, czego będzie dotyczył następny tom i nie bardzo mnie to satysfakcjonuje. Mam jednak nadzieję, że się mylę. Nadzieja nigdy nie umiera, a kontynuacja i tak trafi na moją półkę. Zbyt polubiłam Nathaniela, by sobie ją darować. Do tego styl Ewy Seno jest bardzo lekki i płynny, więc idealny na wakacje oraz cięższe dni, kiedy chcemy się oderwać. Mam nadzieję, że druga część serii mnie nie zawiedzie. Podejdę jednak do niej ostrożnie, bez zbytnich wymagań, bo według mnie seria mogłaby się zakończyć już teraz. Nie będę jednak negować decyzji autorki o kontynuowaniu przygody Emily, dopóki nie poznam jej dalszych losów.

Jeśli zastanawiacie się, czy warto poznać W ogień to powiem, że owszem. Gdybym nie miała dwudziestki na karku z pewnością dużo bardziej bym pokochała Michaela i czytała tę książkę w kółko, tak jak Zmierzch. Mimo to jestem zadowolona z lektury i poświęconego jej czasu. Nie spodziewałam się wielkich zachwytów, więc można rzec czuję się usatysfakcjonowana. Wymagania zostały spełnione. Niczego więcej nie chciałam, choć pozytywne zaskoczenie byłoby mile widziane. Może w kontynuacji...

Ogólna ocena: 07/10 (bardzo dobra)

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję wydawnictwu Feeria Young!

6 komentarzy:

  1. Fabuła faktycznie brzmi ciekawie :) Wcześniej nie czytałam żadnej z książek tej autorki. Zobaczymy, może się skuszę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też było moje pierwsze spotkanie z autorką i całkiem udane :D

      Usuń
  2. Właśnie kończę czytać ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. nie czepiam się, ale czy w zdaniu "Nie będę jednak negować decyzji autorki o kontynuowaniu przygody Emily, dopóki nie poznam jej dalszych losów." Nie będzie zamiast Emily to Emmy? :)

      Usuń
    2. Myślę, że Emily pasuje :D W końcu to ona bardziej jest główną bohaterką :D

      Usuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...