środa, 13 lipca 2016

[542] Droga do Nawi - Tomasz Duszyński

Dlaczego stajemy przed wyborami, które niszczą nasze nieśmiertelne dusze?

Tytuł: Droga do Nawi
Tytuł oryginału: Droga do Nawi
Autor: Tomasz Duszyński
Tłumaczenie: -
Seria: -
Tom: -
Data wydania: sierpień 2015
Liczba stron: 544
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Cena na okładce: 36,90
Jak wiecie - albo i nie - bardzo lubię polskich autorów. W gronie moich ulubieńców znajduje się również Tomasz Duszyński, którego książki zawsze mnie zadowalają. Ewentualnie nie zawodzą. Droga do Nawi przeleżała na mojej półce dosyć długo, zanim postanowiłam się za nią zabrać. Dlaczego? Musiałam nabrać do niej sporej ochoty, bo zapowiadała się lektura bardzo niekonwencjonalna.

Zwykli ludzie nie są świadomi istnienia pewnego świata, który istnieje obok nich. Pradawni bogowie mają swoje sprawy, które czasami uderzają bezpośrednio w śmiertelników. Tym razem padło na Aleka, Miszę oraz Ksenię. Są oni nieświadomi tego, w co zostali wpakowani i że wcale nie będzie im tak łatwo się z tego wyplątać...

Nie będę rozwodzić się nad Drogą do Nawi z kilku powodów. Pierwszym - i najważniejszym! - jest fakt, że zdecydowanie warto przeczytać tę książkę bez świadomości tego, o czym dokładnie jest. Pozwala to na element zaskoczenia i szybkie wciągnięcie się w całą historię. Bo wciągnięcie się problemem nie jest. Początkowo naprawdę nie mogłam się oderwać. Stopniowo jednak mój zapał gasł i zostawało tylko ogólne przeświadczenie, że to nie jest jednak książka dla mnie.

Głównymi bohaterami tej książki są - zwykle - Rosjanie, co mnie ucieszyło, bo lubię ten naród i wszystko, co go dotyczy. Mimo to nie potrafiłam się z nimi utożsamić ani ich polubić na tyle, by obchodziły mnie ich losy. Nawet Polak, który się pojawił, nie wywołał we mnie zbyt dużo emocji. Sama fabuła ma ogromny potencjał, szkoda jednak, że niewykorzystany. Wszystko wina marnych postaci. Mimo to uważam, że za Drogę do Nawi chwycić warto już dla samego pomysłu Tomasza Duszyńskiego. Bo to, że jest niesamowicie oryginalny nie podlega dyskusji. Zdecydowanie. Nie zrażajcie się tylko dlatego, że mój poziom wzmożonego krytycyzmu nie jest zadowolony.

Jesteśmy tylko zabawkami w rękach bogów, nigdy nie pojmiemy ich zamiarów, nigdy nie dotrzymamy im kroku. Kiedy zrozumiemy ich cel i zamiary, już raczej nie będzie nas na tym świecie...

Ogromnym minusem tej książki jest jej objętość. Choć wydana została w mniejszym formacie, co pewnie też na nią wpłynęło, to i tak jest zwyczajnie za długa. Najlepszym pomysłem byłoby podzielenie jej na dwa, trzy tomy. W ten sposób czytelnik nie miałby dość i nie męczyłby się z natłokiem akcji i wrażeń. A tego jest tu sporo, bo Tomasz Duszyński nam nie żałuję i rzuca wydarzenie za wydarzeniem, co na dłuższą metę jest dość irytujące, bo przerwanie lektury w takim momencie jest niemożliwe. Siedziałam więc nad Drogą do Nawi modląc się o to, by wszystko się skończyło. Po raz pierwszy zdarzyło mi się coś przy książce tego autora i byłam zszokowana. Ale jak widać co za dużo, to niezdrowo.

Mitologia i wszystko, co wykorzystał Tomasz Duszyński do napisania tej książki powala na kolana. Fabularnie się wystarał i należy to docenić. Obok świata zwykłych ludzi wykreował coś niesamowicie magicznego. Można rzec, że Duszyński chciał zostać polskim Riordanem, jednak jeszcze trochę mu do tego brakuje. Mimo to pomysł na walkę bogów o pozostanie w ludzkiej pamięci jest przecudowny i ma potencjał. Szkoda tylko, że nie został on do końca wykorzystany... Wygląda na to, że sam autor wypalił się podczas pisania.

Ogólna ocena: 06/10 (dobra)

Za możliwość przeczytania dziękuję autorowi!

2 komentarze:

  1. Coś o tej książce słyszałam :) Teraz, po Twojej recenzji, jestem jej jeszcze bardziej ciekawa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że bardziej Ci się spodoba niż mnie :D

      Usuń

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...