Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aneta Jadowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aneta Jadowska. Pokaż wszystkie posty
[85/2022] #BLOGUJEZTK: CUDA WIANKI. NOWE PRZYGODY RODZINY KOŹLAKÓW // ANETA JADOWSKA

listopada 23, 2022

[85/2022] #BLOGUJEZTK: CUDA WIANKI. NOWE PRZYGODY RODZINY KOŹLAKÓW // ANETA JADOWSKA

Gdy raz spotka się klan Koźlaków już nigdy się o nim nie zapomni. Oba tomy przygód tej rodziny pochłonęłam ekspresem, chichotając jak szalona, porzucając domowe obowiązki i próbując przekonać rocznego syna, że oglądanie Psiego Patrolu może być całkiem przyjemne. Malina i jej rodzina wyciągnęły ze mnie moje pierwotne instynkty czytelnicze. Chciałam tylko siedzieć i czytać. Miło było znowu znaleźć się w takim stanie.

Z rodziną Koźlaczek jedno jest pewne – nie będzie cicho, spokojnie ani skromnie. Chaos mieszka w ich szafach, zamęt wygląda zza rogu, przygoda łasi się do nóg jak kot.

Od najmłodszej po najstarszą wystawiają cierpliwość Maliny na próbę i testują jej umiejętność ogarniania bałaganu. Bo Malina, najmniej magiczna i niepozorna, awansowała na pełnoprawną rozwiązywaczkę problemów. A tych nigdy nie brakuje…

Jednego dnia jej matka Aronia ląduje w areszcie, podejrzana o potrójne morderstwo. Innym razem spokojna zwykle Ruta niechcący wpada po uszy w… aferę narkotykową. Z kolei Lila Koźlak nawet zakupy przez internet potrafi zmienić w przygodę, o której będą śpiewać pieśni… No i jest jeszcze Narcyza ze swym gangiem Harpii… A pomysły mają naprawdę szalone!

Malina Koźlak i jej niezwykła rodzina – pełna magii, ciepła, miłości i szajby – zaprasza Was na wycieczkę do Zielonego Jaru: małego miasteczka, w którym wszystko się może zdarzyć!

Malina jest bardzo ciekawą bohaterką. W tomie pierwszym - Cud, miód, Malina - skupiamy się na jej przygodach, za to w Cudach wiankach towarzyszymy również jej krewniaczkom. Poznajemy tutaj lepiej prababcię Narcyzę (ta kobieta to złoto!), mamę Aronię i rożne inne ciotki, kuzynki. Sabat Koźlaczek jest całkiem pokaźnym zbiorem materiałów, które można użyć do genialnych historii. Wystarczy zajrzeć do tej książki. Jeśli komuś uda się przeczytać ją całą i chociaż raz nie wybuchnąć śmiechem... Cóż, coś z tym kimś jest bardzo nie tak. Czy można ze stoickim spokojem przyjąć - na przykład - ogromne pudło małych penisków? No właśnie.

Przygody tej rodziny są nieszablonowe. Podejście mieszkańców miasteczka do magii jest cudowne. Przysięgam, gdyby takie miejsce istniało natychmiast bym się tam wyprowadziła. Uwielbiam takie społeczności, gdzie każdy zna każdego i wszyscy mogą na siebie liczyć. Zielony Jar to kolejne miasteczko, które przyciąga mnie do siebie swoim urokiem, wabi magią i różnymi możliwościami. Jadowska potrafi tworzyć w swoich książkach takie społeczności, których nie chce się opuszczać. Uwielbiam jej wyobraźnię i świat, który sobie wymyśliła.

Czasami czegokolwiek nie zrobisz, nie wystarcza.

Zazdroszczę Malinie tak dużej i zżytej rodziny. Wszystkie te kobiety, które są gotowe rzucić się na pomoc gdy tylko jest taka potrzeba... Z takim wsparciem nie ma rzeczy niemożliwych. Dochodzi do tego ognisty temperament, asertywność, pewność siebie i wiara we własne możliwości. Całość daje wielkiego kopa do działania. Poznajemy część klanu Koźlaczek i wiem, że chciałabym poznać też inne. Te stare i te młode, które dopiero zostają matkami. Liczę, że kiedyś pojawi się też opowiadanie, w którym to Malina stanie na ślubnym kobiercu i nikt nie zostanie zmieniony w kozę. Eh, marzenia nic nie kosztują.

Jeśli jeszcze Was nie przekonałam do poznania tej rodziny... Jest ona idealnym sposobem na paskudny dzień. Od jakiegoś czasu ciężko mi normalnie funkcjonować i mam wrażenie, że Aneta Jadowska otworzyła mi okno i wpuściła do płuc trochę świeżego powietrza. To cudowne, że są książki, które sprawiają, że znowu chce się żyć. Cuda wianki to jedna z nich.

★★★★★★★★★★

Cuda wianki. Nowe przygody rodziny Koźlaków // Aneta Jadowska // Klan Koźlaków // tom 2 // 31 października 2022 // 464 strony // wydawnictwo SQN

Za książkę bardzo dziękuję księgarni taniaksiazka.pl!


[50/2022] #BLOGUJEZTK: AFERA NA TUZIN RYSIÓW // ANETA JADOWSKA

maja 15, 2022

[50/2022] #BLOGUJEZTK: AFERA NA TUZIN RYSIÓW // ANETA JADOWSKA

Ten miesiąc jest dla mnie genialny czytelniczo. Uwielbiam Anetę Jadowską właśnie za stworzenie postaci Nikity. Dziewczyna z dzielnicy cudów i reszta tomów to była niesamowita przygoda, a gdy pojawiła się zapowiedź Afery na tuzin rysiów i Kronik sąsiedzkich... Nie wiem, czy widzieliście kiedyś kogoś tak szczęśliwego. 

Idealne dla kobiety, która poluje na potwory. Nikita, do niedawna członkini Zakonu Cieni, próbuje sobie poukładać życie od nowa i znaleźć dla siebie miejsce w tkance miasta, które uważa za swoje. Interes rozkręca się powoli – o wiele więcej osób szuka zabójczyni, niż najemniczki ze świeżo odnalezionymi skrupułami. Najnowszy zleceniodawca nie chce, by zabijała... No, może tylko tych, którzy porwali jego tatusia i wujków. Sześcioletni ryś Michaś, sąsiad Nikity, uważa ją za najfajniejszą osobę na świecie i wierzy, że na pewno zdoła odnaleźć jego zaginioną rodzinę. A Nikita jest gotowa przetrząsnąć Warsa i Sawę, byleby nie zobaczyć zawodu w oczach Michasia. Nadciąga wiosna z magicznymi czkawkami, zrozpaczona wiedźma powietrza – żona jednego z zaginionych – trzęsie całym miastem, a porwani zmiennokształtni mają coraz mniej czasu... Nikita i Robin ruszają do akcji. W co wplątała się rodzina Rudeckich? Ile tak naprawdę wiemy o naszych sąsiadach? I jakie demony przyjdzie obudzić Nikicie, by nie zawieść małego rysia? Zło nigdy nie zakradło się aż tak blisko domu.

Nikita w tej książce jest jeszcze lepszą bohaterką. Widać, że styl Anety Jadowskiej się rozwinął jeszcze bardziej i Aferę na tuzin rysiów czyta się doskonale. Sama Nikita bardzo rozwinęła się od pierwszego tomu Cyklu i Nikicie i cieszę się, że idzie wszystko w dobrym kierunku. Zdziwiłam się trochę, że berserk tutaj bardzo się wycofał i nie skupiamy się już na ich relacji. Podobnie jest z Robinem. Wypracowali już sobie wspólny ekosystem i są w nim szczęśliwi. Przyszedł czas, by Nikita nawiązała relacje z kimś innym. I tutaj pojawia się mały Michaś i jego rodzina. 

Potwory łatwiej tolerować, kiedy są potrzebne. Potem najlepiej, żeby szybciutko zniknęły.

Porwanie rysi wydawało mi się być marnym tematem na książkę, a okazało się być czymś genialnym. Poszukiwania Nikity wciągnęły mnie bez reszty. Trzymałam kciuki, by - dla Michasia - odnaleźli się zdrowi. Uwielbiam Anetę Jadowską za jej kreatywność. Uniwersum, które stworzyła, daje milion różnych możliwości i jeśli kiedyś uda mi się napisać książkę chciałabym też mieć tak szeroko otwarte drzwi. 

Bardzo lubię książki z wątkiem romantycznym, więc takie, które wciągają mnie bez reszty, a romansu się w nich nie uświadczy, są po prostu ponad skalą. Żałowałam, że Afera na tuzin rysiów skończyła się tak szybko. Gdy lepiej poznaliśmy rodzinę Rudeckich okazała się ona być czymś tak cudownym, że chciałam kupić dom w ich okolicy. Magiczna czkawka jest trochę przerażająca i musielibyśmy pozbyć się psów, ale byłabym skłonna do poświęceń.

Bawiłam się tutaj świetnie. Lato to idealna pora, by rozpocząć swoją przygodę z Nikitą i z Jadowską. Są to bardzo lekkie książki, ale pełne przygód, emocji i rozrywki. Wars to okropne miejsce, ale gdy już się człowiek - albo i nie - w nim zakorzeni, to nie może go opuścić. Fabuła Afery na tuzin rysiów tylko to potwierdza. 

Rozczarowałam się jednak pewną kwestią, o której nie mogę Wam powiedzieć, by nie zdradzić Wam zakończenia. Domyśliłam się czegoś, co było tak bardzo widoczne na pierwszy rzut oka, że nie mogę wybaczyć Nikicie, że nie zauważyła. Pomachała nam przed nosem i udało mi się to złapać. Przez resztę książki trzęsłam się z nerwów, że nasi bohaterowie tego nie widzą. Uh, okropne uczucie. Mimo to jestem tak bardzo zakochana w Kronikach sąsiedzkich, że jestem w stanie o tym zapomnieć. Dajcie mi już Próby ognia i wody.

★★★★★★★★★☆

Afera na tuzin rysiów // Aneta Jadowska // Kroniki sąsiedzkie // tom 1 // 27 kwietnia 2022 // 432 stron // wydawnictwo SQN

Za książkę dziękuję księgarni Tania Książka!

Zobacz inne książki fantastyczne tutaj

GARSTKA Z USTKI, TOM PIERWSZY I DRUGI

grudnia 12, 2019

GARSTKA Z USTKI, TOM PIERWSZY I DRUGI

Uwielbiam Anetę Jadowską. To jedna z tych polskich autorek, które biorę w ciemno. Mimo to - gdy pojawiła się zapowiedź Trupa na plaży wcale nie zamierzałam po ten cykl chwytać. Powodu nie znam sama, ale ostatecznie w moje ręce trafił Martwy sezon, a zaraz po nim pierwsza część. Po zaczęciu Harry'ego Pottera od Insygniów śmierci staram się już trzymać odpowiedniej kolejności czytania. Już pierwsze strony spodobały mi się tak mocno, że miałam ochotę palnąć się w głowę, że tak długo z Garstkami zwlekałam.

Czerwiec. Piąta rano. Plaża w Ustce. Cisza, spokój i… trup!

Kiedy Magda Garstka wybierała się do Ustki, by odwiedzić babcię, nie spodziewała się, że czeka ją najbardziej ekscytujące lato w całym jej dotychczasowym życiu. Jest kelnerką. Teraz także znajdywaczką trupów. Dlaczego nie miałaby zostać również detektywem amatorem? Zwłaszcza że policja utknęła w martwym punkcie…

Rodzinne sekrety, złowieszcze wąsy i czarne charaktery stają się codziennością Magdy. Ale nic nie powstrzyma jej przed wyśledzeniem, kim był denat, jak zginął i czego, u diaska, szukał w rodzinnym pensjonacie Garstków.

A to dopiero wierzchołek góry tajemnic, które czekają na Magdę tego lata.

Magda Garstka to postać bardzo nietuzinkowa, podobnie jak reszta członków jej rodziny. Zdecydowanie jest motorem napędowym tego cyklu i jej niezłomność i wierność krewnym jest czymś niesamowitym. Garstki zostały oficjalnie moją ulubioną rodziną, a ich historia podbiła moje serce. Babcia Magdy i jej tajemnice do tej pory mnie nurtują. Chociaż sporo się wyjaśniło, to po tomie drugim mam jeszcze więcej pytań i bardzo czekam na kontynuację. 

Fabuła Trupa na plaży jest trochę mniej interesująca niż ta z Martwego sezonu (ta druga bardzo kojarzyła mi się z książkami Agathy Christie!), jednak dużo czasu zajęło mi zorientowanie się, o co właściwie chodzi i podziwiam autorkę, bo doskonale połączyła morderstwo z tym, co kryje się w pensjonacie Garstek. Po prostu arcydzieło. Z każdą kolejną stroną chciałam wiedzieć więcej i więcej i pochłonęłam obie części dosłownie na raz. Oprócz głównych bohaterów pojawiają się tu też poboczni, którzy trafiają prosto w serduszko. Polubiłam kilku i cieszyłam się widząc ich w tomie drugim. W trzecim zapewne też się pojawią i już nie mogę się doczekać.

Czyta się je ekspresowo dzięki cudownemu stylowi Jadowskiej. Poznałabym go wszędzie. Jest leciutki, przesycony poczuciem humoru, co tylko napędza czytelnika. Zdziwił mnie fakt, że autorka zamieściła w tym cyklu wątek bardzo poważny, a naprawdę rzadko poruszany. Nie będę Wam tutaj zdradzać tej tajemnicy, jednak niejednokrotnie łzy płynęły mi po policzkach. Szczególnie pod koniec Martwego sezonu. Doceniam, że tak bardzo fabuła skupia się dookoła tego wątku i przez to ten cykl wylądował na mojej liście najlepszych książek tego roku. 

Do tej pory znałam Jadowską tylko z jej książek z gatunku fantastyki, jednak cudownie odnalazła się w komediach kryminalnych. Nie jest to półka, po którą często sięgam, acz dzięki Garstce z Ustki i Kółko się pani urwało mam zamiar sięgnąć po słynnego Alka Rogazińskiego. Okazuje się, że przez całe życie unikałam czegoś, co jest dla mnie stworzone dosłownie na miarę. 

Staram się znaleźć jakieś minusy tego cyklu, by opinia była choć w małej części obiektywna, acz nie uda mi się. Całkowicie subiektywnie zakochałam się w Garstkach, w Jadowskiej i w tym gatunku. Nie powinno mnie to dziwić, gdyż w tamtym roku podobnie stało się z Dziewczyną z Dzielnicy Cudów i do tej pory pamiętam doskonale kiedy ją czytałam, co tam się działo i jakie emocje we mnie wzbudziła. Plan na przyszły rok: więcej Jadowskiej, więcej kryminałów i więcej wiary w polską literaturę. 

★★★★★★★★★☆

Trup na plaży i inne sekrety rodzinne // Aneta Jadowska // Garstka z Ustki // tom 1 // 31 stycznia 2018 // 304 strony // Wydawnictwo SQN // 36,90 zł

Martwy sezon // Aneta Jadowska // Garstka z Ustki // tom 2 // 30 październik 2019 // 390 stron // Wydawnictwo SQN // 36,90 zł

Za możliwość przeczytania tomu 2 dziękuję wydawnictwu SQN!

SZYBKO I NA TEMAT: DYNIA I JEMIOŁA. NIETYPOWE HISTORIE ŚWIĄTECZNE // ANETA JADOWSKA

listopada 12, 2018

SZYBKO I NA TEMAT: DYNIA I JEMIOŁA. NIETYPOWE HISTORIE ŚWIĄTECZNE // ANETA JADOWSKA

Nie czytałam wszystkich książek Anety Jadowskiej, jednak obie serie, które zaczęłam okazały się być niesamowitą przygodą i jestem pewna, że nadrobię też te, które wyszły wcześniej. Nie spodziewałam się, że pewnego dnia zapuka do mnie kurier z przesyłką od wydawnictwa SQN i znajdę w niej zbiór opowiadań tej autorki. Byłam tak mile zaskoczona, że praktycznie od razu zabrałam się za lekturę. Nie przepadam za krótką formą, o czym już wielokrotnie wspominałam, jednak czasami trafiam na takie, które podbijają moje serce i od których nie mogę się oderwać. Okazało się, że Dynia i jemioła to tak genialna książka, że nie ma tutaj nawet słabej historii. Wszystkie są na tak wysokim poziomie, że nie można przejść obok tej pozycji obojętnie. 

Aneta Jadowska znana jest ze swoich cykli o Dorze Wilk, Nikicie oraz o Witkacu. To właśnie tych bohaterów razem z innymi dobrze nam już znanymi spotykamy na kartach Dyni i jemioły. Dzięki temu czytanie przypomina powrót do domu, gdzie czekają na nas dobrzy przyjaciele. Kiedy weźmiemy pod uwagę fakt, że opowiadania występujące tutaj tyczą się okresu od Halloween do świąt Bożego Narodzenia to doskonale wpasowują się one klimatem do obecnego czasu. Staram się przeczytać jak najwięcej lektur tego typu, więc Dynia i jemioła trafiła w moje potrzeby, a na dodatek okazała się być jedną z najlepszych książek roku 2018. 

Nawet sprawiedliwość jest ciemnością. Jak w tym wszystkim zachować nadzieję?

Każde z opowiadań ze zbioru jest umiejscowione w świecie, który już znamy i chociaż przypomina ta przygoda podróż w czasie - historie rozmieszczone są w różnych okresach: przed znanymi nam wydarzeniami, niekiedy w trakcie, a i zdarzają się takie po - to nie przeszkadza to w czytaniu. Bardzo łatwo się zorientować co i jak, także nawet to potwierdza wielkość geniuszu Anety Jadowskiej. Chociaż nie znam wszystkich bohaterów i ich losów to nie odczułam żadnych spojlerów i spokojnie zabiorę się za czytanie cyklu o Dorze Wilk, kiedy najdzie mnie na to ochota.

Uwielbiam tych wszystkich bohaterów i byłam przeszczęśliwa, kiedy mogłam ponownie ich spotkać. Żałuję tylko, że było tutaj tak mało Witkaca, za którym bardzo tęskniłam i nie mogę doczekać się chwili, gdy pojawi się trzeci tom Szamańskiej serii. Autorce udało się stworzyć opowieści bardzo oryginalne, będące niesamowitymi przygodami i nie można przejść obok żadnej z nich obojętnie. Każda wciąga, intryguje.

Są takie duże rzeczy, których nie wystarczy wpisać do kalendarza. Każdy ma taki swój terminarz w głowie i jeśli sam czegoś tam nie wpisze, to nie uda się to nikomu innemu.

Już samo wydanie przyciąga wzrok. Ta okładka, ilustracje, wklejka. Istne arcydzieło. Nie ma tutaj co rozwodzić się za długo. Każde opowiadanie jest doskonałe, wydawnictwo pracę wykonało idealnie. Gdybyście mieli przeczytać jedną książkę świąteczną to - nawet jeśli nie znacie Anety Jadowskiej - zdecydujcie się na Dynię i jemiołę. Poprawi Wam ona humor, odgoni smutek i zabierze Was w tak cudowną przygodę, że nie pozbieracie się za szybko. Mam teraz ochotę kupić resztę książek tej autorki i to właśnie z nią spędzić resztę jesieni i zimę. Być może właśnie się na to zdecyduje, gdyż reżim łóżkowy mocno daje mi się w kość i potrzebuję czegoś, co odwróci moją uwagę.

Ogólna ocena: 10/10 (arcydzieło)

767 // Dynia i jemioła. Nietypowe historie świąteczne // Aneta Jadowska // 31 października 2018 // 416 stron // Wydawnictwo SQN // 42,99 zł

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu!

Jeszcze krótsza opinia o Dyni i jemiole tutaj 👇
Post udostępniony przez Karolina 🌿 (@papierowemiasta)
DZIEWCZYNA Z DZIELNICY CUDÓW + AKUSZER BOGÓW + DIABELSKI MŁYN // ANETA JADOWSKA

sierpnia 06, 2018

DZIEWCZYNA Z DZIELNICY CUDÓW + AKUSZER BOGÓW + DIABELSKI MŁYN // ANETA JADOWSKA

Kiedy prawie rok temu przeczytałam dwa pierwsze tomy Szamańskiej serii naprawdę zakochałam się w stylu pisania Anety Jadowskiej. Jest ona jedną z tych polskich autorek, które po prostu trzeba poznać, bo poziomem dorównują tym zagranicznym, które większość czytelników wychwala pod niebiosa. Powiedziałabym nawet, że stawiałabym ją wyżej - jest lepsza, bo nasza własna. Polska. Nie spodziewałam się, że tyle czasu minie od momentu pierwszego spotkania z Jadowską, jednak kiedy przypomniałam sobie o jej istnieniu od razu postanowiłam zapoznać się z całą serią. Padło na Cykl o Nikicie, gdyż właśnie na rynku pojawił się trzeci tom, więc w tym momencie - nareszcie! - jestem na bieżąco.

Nikita nie miała łatwego życia. Już od małego dziecka zmuszona była walczyć o przetrwanie i uważać na każdym kroku, gdyż jej matka nie odnalazła w sobie uczuć i radości z macierzyństwa, tylko razem z nią uciekała przed ojcem dziewczyny. Ojcem, który w końcu ją dopadł, co obudziło w niej to, co siedzi także w nim. Nie jest łatwo być berserkiem, a kiedy ma się geny szaleńca ciężko utrzymać bestię na smyczy. Nikita za wszelką cenę próbuje zachować w tajemnicy to, kim jest, co nie jest trudne, gdy ufa się tylko trzem osobom, a nikt inny nawet się nie domyśla. Mimo niechęci do matki i Zakonu działa na ich zlecenie, jednak bierze też inne sprawy i najczęściej ma styczność właśnie z nimi...

Kiedy po raz pierwszy stykamy się z tą bohaterką od razu przychodzi na myśl Kate Daniels. Już na samym początku Dziewczyny z Dzielnicy Cudów uderzyło mnie, że obie te postaci są do siebie bardzo podobne, że praktycznie identyczne. Już sam ich charakter, podejście do życia, a nawet miejsce, w którym przyszło im żyć, mają ze sobą coś wspólnego. Z czasem dostrzegłam jednak różnice, dzięki którym przestało mnie to kłuć w oczy i zapomniałam, że seria Ilony Anderws przeszła mi w ogóle przez myśl. Nikity nie da się nie lubić, chociaż pełno w książkowych światach takich jak ona. Zawsze miło potowarzyszyć dziewczynie, która potrafi sama się obronić i skopać tyłek każdemu, kto zagrozi jej życiu. A zagrożeń w jej otoczeniu jest mnóstwo. W końcu nie każdy musi bronić się przed własnymi rodzicami, dla których myśl o martwej Nikicie jest czymś całkiem przyjemnym.

Słabe istoty pozorują na silniejsze. Tylko te silne mogą sobie pozwolić na udawanie słabości.*

Mamy tutaj też postać Robina, mężczyzny, którego towarzystwo tolerować musi Nikita. Znana jest ona z utylizacji wszelakich partnerów, podsuwanych jej przez Zakon, jednak w tym mężczyźnie jest coś takiego, co nie pozwala jej zwyczajnie się go pozbyć. Chociaż w wyobraźni autorki przypomina on typowego wikinga, to ja wyobrażałam go sobie w całkiem inny sposób. Kiedy już pozna się go lepiej od razu trafia na listę ulubionych postaci z Cyklu o Nikicie. Nie przypomina żadnego bohatera, z którym miałabym kiedykolwiek styczność. Jest miły, wesoły, a przy tym tajemniczy i potrafi walczyć. Mieszanka naprawdę wybuchowa. I jeśli spodziewacie się tu romansu - bo przecież przeciwieństwa się przyciągają - to musicie wiedzieć jedno. Nikita wcale nie gustuje w mężczyznach. W takich wypadkach przyjaźń damsko-męska jest jak najbardziej możliwa.

Dziewczyna z Dzielnicy Cudów wciąga, chociaż nie na tyle, na ile bym chciała. Poszukiwanie porwanej - nazwijmy rzecz po imieniu - prostytutki nie było sprawą, która by mnie interesowała. Skupiałam się bardziej na Nikicie, jej życiu wewnętrznym i tym, co przeżyła. Bo jej przeszłość poznajemy powoli, a to coś bardzo intrygującego. Co się stało, że mała dziewczynka wyrosła na kogoś takiego? Jak wielką traumę musiała przejść, jak ciężki był jej każdy dzień? To wszystko mogłoby wzbudzić współczucie, acz ona tego nie potrzebuje. Silnie dźwiga brzemię, którego wcale nie powinna nosić. Spokojnie mogłaby robić za dobry wzór dla współczesnych kobiet - jeśli odejmiemy od tego częste morderstwa i głęboki brak zaufania.

Nie bawmy się w bogów. Oni bawią się nami wystarczająco.**

Gdy skończyłam tom pierwszy od razu zabrałam się za Akuszera bogów i to tę część mogę nazwać moją ulubioną. Wprowadzenie mitologii nordyckiej w rzeczywistość Nikity była bardzo dobrym pomysłem i pochłonęłam ten tom w dwie godziny, nie odkładając go ani na chwilę. A musicie wiedzieć, że jak się jest w ciąży i chodzi do łazienki co piętnaście minut to było to dużym wyzwaniem. Rozwój bohaterów tutaj bardzo rzuca się w oczy i czytelnik przywiązuje się do nich coraz mocniej. Kiedy po lekturze Dziewczyny z Dzielnicy Cudów zna się już świat i to, jak on funkcjonuje i jakie ma zasady, to powrót do niego jest bardzo miły, chociaż zarówno Wars jak i Sawa to miejsca nieprzyjazne, w których trzeba umieć żyć.

Kiedy bohaterowie opuszczają granice tych miast i zaczynają zagłębiać się w świat jest jeszcze ciekawiej. Równowaga, jaka jest między miastami alternatywnymi, a tymi rzeczywistymi zwaliła mnie z nóg. Przyznam, że gdybym miała wybór wolałabym nie wiedzieć o tych wszystkich magicznych stworzeniach żyjących na granicy i nigdy nie stanąć na drodze magicznej czkawce, która potrafi zamienić w potwora każdego, kto nie ukryje się przed nią za specjalnymi zabezpieczeniami. Chociaż nie przepadam za mieszaniem techniki z magią w tym przypadku - o dziwo - w ogóle mi to nie przeszkadzało, tak subtelna jest ta mieszanka. Warto sięgnąć po Cykl o Nikicie już tylko dla tej rzeczywistości, w której ona i Robin się poruszają. Jest tutaj tyle magii, że każdy znajdzie swojego ulubieńca, czy to dzieci rysie, czy nordyckich bogów, którzy żyją ze sobą podobnie jak ci na Olimpie. 

Nie da się być ateistą, kiedy spotykasz bogów, a oni brużdżą ci w życiu, ale też nie bardzo da się ich czcić, kiedy widzisz, jakimi są dupkami.***

Po przeczytaniu Akuszera bogów rzuciłam się od razu na Diabelski młyn. Po prostu MUSIAŁAM wiedzieć, co będzie dalej z życiem Nikity i Robina. Szybko dostrzegłam, że mamy tutaj klimat rodem z Alicji w Krainie Czarów, łącznie z Szalonym Kapelusznikiem i całą resztą. Fabularnie tom trzeci nie bije na głowę drugiego, jednak również podobał mi się niesamowicie mocno. Maraton z tym cyklem był doskonałym pomysłem i dzięki temu mogłam wciągnąć się w cały ten pokręcony świat, polubić bohaterów, zrozumieć ich potrzeby. Spędziłam z nimi dwa dni i żałuję, że poszło mi z lekturą tak sprawnie. 

Postaci, które się pojawiły w Diabelskim młynie trafiły na listę moich ulubieńców. Spędzanie czasu z CK było świetną przygodą i jedyne, co trochę mi się w tej części nie podobało, to zbyt duża dawka wątków. Aneta Jadowska rozwinęła jeden, resztę - w tym ten, jak mi się wydawało, główny - potraktowała bardzo po łebkach. Spokojnie udałoby się rozbić to na dwie części, co pewnie wyszłoby wszystkim na dobre. Mimo to bardzo żałuję, że na kontynuację na pewno przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać, bo zżyłam się z Nikitą, Robinem i - najbardziej - jej berserkiem tak mocno, że już za nimi tęsknię. Kusi mnie teraz Heksalogia o Wiedźmie, ale równocześnie wcale nie mam ochoty na tyle tomów ze słynną Dorą Wilk. Kiedy wezmę pod uwagę to, co do tej pory o niej słyszałam, wcale nie mam ochoty jej poznawać lepiej. Poczekam na kolejną część Cyklu o Nikicie oraz na kontynuację Szamańskiej serii. Jadowska trafiła na listę moich ulubionych pisarek i szybko z niej nie zniknie.

*Dziewczyna z Dzielnicy Cudów
**Akuszer bogów
***Diabelski młyn 

Ogólna ocena*: 07/10 (bardzo dobra)
Ogólna ocena**: 08/10 (rewelacyjna)
Ogólna ocena***: 08/10 (rewelacyjna)

731 // Dziewczyna z Dzielnicy Cudów // Aneta Jadowska // Cykl o Nikicie // tom 1 // 14 września 2016 // 320 stron // Wydawnictwo SQN // 36,90 zł

731 // Akuszer bogów // Aneta Jadowska // Cykl o Nikicie // tom 2 // 15 lutego 2017 // 384 strony // Wydawnictwo SQN // 36,90 zł

731 // Diabelski młyn // Aneta Jadowska // Cykl o Nikicie // tom 3 // 01 sierpnia 2018 // 400 stron // Wydawnictwo SQN // 37,00 zł 

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu SQN!
Po cóż nowa Chyłka? // podsumowanie tygodnia

września 25, 2017

Po cóż nowa Chyłka? // podsumowanie tygodnia

Moja organizacja ostatnio legła w gruzach i dalej jej nie wykopałam spod sterty kamieni. Podsumowanie miało być wczoraj, a skończyło się na tym, że piszę je dzień później, jednym okiem zerkając na piekarnik, co by się przypadkiem pieczarki z serem nie spaliły. Dobrze by było jeszcze pranie zrobić i umyć łazienkę. Do napisania jeszcze dwie recenzje... Kawa wciąż nie działa i w ogóle mi się nie chce, jednak ten tydzień był całkiem udany czytelniczo, więc muszę się pochwalić, bo chyba [przerwa na wyjęcie pieczarek z piekarnika] wracam na tą dobrą, czytelniczą, drogę. 

📚Pierwszą książką, którą przeczytałam w tym tygodniu było Oskarżenie, Remigiusza Mroza. Zaopatrzyłam się w wersję elektroniczną, gdyż pieniądze na fizyczną zwyczajnie przejadłam. Cóż poradzę, że moja miłość do pizzy jest tak silna? Nie mogłam jednak przejść obojętnie obok tej premiery, a biorąc pod uwagę, że wydawnictwo uroczo ignoruje moje mejle… Tak czy inaczej nowa Chyłka nie zawiodła, jednak też nie zachwyciła. Pojawiło się to małe pytanie, nazywane egzystencjalnym. Po cóż owa nowa Chyłka? Rozumiem, że życie często się komplikuje i tak dalej, jednak tej dwójce już podziękujemy. Obawiam się, że Pan Autor będzie kontynuował ten cykl do momentu, aż wymorduje wszystkich bohaterów, bowiem jeśli ktoś przeżyje stanie się narratorem sequelu… Biorąc pod uwagę, że Joanna Chyłka to moja ulubiona bohaterka z pewnością przeczytam też tom siódmy, ósmy, dziewiąty i dziesiąty. A nawet jedenasty, jeśli będzie trzeba.

📚 Po Oskarżeniu przyszła pora na Szamańskie tango, czyli kontynuację Szamańskiego bluesa. Pierwsze spotkanie z Anetą Jadowską jak najbardziej udane i jestem zakochana w Witkacym. Dwie pierwsze części tego cyklu okazały się być cudowne, ale martwi mnie jedno. Wcale nie mam ochoty czytać innych książek tej autorki. Zdaję sobie sprawę z tego, że z całą pewnością bym je pokochała, a równocześnie aż mnie odrzuca na myśl o rozpoczęciu nowej serii. Nigdy wcześniej nie miałam takich zahamowań. Ba, zdarzało mi się zaczynać cykl od ostatniego tomu! Tak czy inaczej… Czytajcie Witkaca! ➔ RECENZJA
Szamański blues + Szamańskie tango // Aneta Jadowska

września 18, 2017

Szamański blues + Szamańskie tango // Aneta Jadowska

Aneta Jadowska to jedna z tych polskich autorek, której grzech nie znać. Zachwalana wszędzie, gdzie się tylko da, intrygowała mnie swoją popularnością. W naszym kraju naprawdę ciężko wyrobić sobie renomę, gdy się jest pisarzem, więc nie ma wątpliwości co do tego, że nie można przejść obojętnie obok tych, którym się to udało. Bardzo długo zabierałam się do tego, by rozpocząć którąś z serii Anety Jadowskiej. Wahałam się między cyklem o Dorze Wilk a tym nowszym, o Nikicie. Koniec końców postanowiłam zacząć od Szamańskiej serii z bardzo prostego – i głupiego równocześnie – powodu. Odkąd we wczesnej młodości pooglądałam anime Shaman King jestem ogromną fanką szamanów. Takie rzeczy zostają w człowieku na zawsze.

Witkac, a właściwie Piotr Duszyński, całkiem niedawno dowiedział się o tym, że geny jego przodków nie są tak do końca normalne. Mogłoby to wstrząsnąć niejednym człowiekiem, jednak on przez całe swoje życie czuł, że jest z nim coś nie w porządku. Nagle znalazł wytłumaczenie swojego zamiłowania do autodestrukcji przy użyciu substancji niedozwolonych oraz fakt, że nie potrafił poradzić sobie ze swoimi demonami. Teraz w miarę kontroluje to, co się dookoła niego dzieje, chociaż wciąż nie jest w pełni oswojony ze swoją szamańskością oraz wszystkim, co się z tym wiąże. Jednak jest stabilnie. Do momentu, gdy na progu jego drzwi staje osoba, o której starał się nie myśleć przez ostatnich szesnaście lat. Jego była dziewczyna, pierwsza i ostatnia miłość, Konstancja. Kobieta prosi go o pomoc. Na oddziale, gdzie pracuje jako pielęgniarka, umierają całkiem zdrowe noworodki, a ona jest pewna, że to nie jest coś zwyczajnego i tylko Witkac może jej pomóc.
Copyright © Życie z książką , Blogger